logo
Czwartek, 29 października 2020 r.
imieniny:
Angeli, Przemysława, Zenobii, Narcyza, Felicjana, Violetty – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Dariusz W. Andrzejewski CSSp
Boże Narodzenie bez Jana Pawła II?
materiał własny
 


Boże Narodzenie bez Jana Pawła II?
 
Zbliżają się kolejne święta Bożego Narodzenia w naszym życiu, Anno Domini 2005. Tym razem będą one nieco „inne”, bo to będzie Wigilia i święta bez Jana Pawła II wśród nas. Uzmysłowimy to sobie szczególnie w czasie transmisji Pasterki z Watykanu, którą po raz pierwszy celebrować będzie następca naszego rodaka – papież Benedykt XVI.
 
W naszych sercach ciąży stale jakieś brzemienie bólu i tęsknoty, jakby odszedł ktoś bardzo bliski, ktoś z naszej rodziny. Nakłada się na to jeszcze wymowa i charakter naszego polskiego świętowania, które jest zawsze uczuciowe, wzruszające i nostalgiczne. Bo i opłatek, i choinka, i wieczerza, śpiew i kolędy zawsze ożywiają w nas wspomnienia z przeszłości, z naszego domu rodzinnego, z naszego dzieciństwa, pamięć o tych co już odeszli. W wigilijny wieczór wszyscy są sobie bliscy i nikt nie powinien być sam. To dlatego ustawiamy wolne nakrycie dla samotnego wędrowca, dla przybysza. W tym roku wolne miejsce przy wigilijnym stole niech będzie zarezerwowane dla naszego wielkiego rodaka, dla umiłowanego Jana Pawła II, który odszedł już do domu Ojca. Niech duchowo zasiądzie z nami, niech będzie obecny w każdej polskiej rodzinie.
 
Gdy pamiętnego dnia 2 kwietnia 2005 roku stan zdrowia Jana Pawła II pogarszał się z godziny na godzinę, lekarze rozważali jeszcze możliwość zastosowania dalszej terapii. Ksiądz abp Stanisław Dziwisz tak zrelacjonował w wywiadzie dla włoskiego tygodnika „Famiglia Cristiana” ostatnie chwile życia Ojca Świętego: To było popołudnie 2 kwietnia. Sytuacja pogarszała się z każdą minutą, a lekarze rozważali hipotezę następnej interwencji terapeutycznej. W pewnym momencie papież, który był ewidentnie świadomy i zrozumiał ich rozmowę, dał znak, że nadeszła pora oczekiwana od zawsze i zmęczonym, ale zrozumiałym głosem powiedział: „Pozwólcie mi odejść do domu Pana”. W tym momencie zrozumiałem, że zakończyła się jego ludzka egzystencja i zaczyna dla niego inna misja, równie ważna”. Jan Paweł II tak bardzo kochał i tak bardzo, bezgranicznie ufał Bogu. Przywołując dziś na pamięć ostatnie słowa naszego papieża, chcielibyśmy kiedyś sami, u kresu naszego życia, móc tak jak On odważnie powiedzieć Amen.
 
Czy zdajemy sobie sprawę z tego, że na naszych oczach żył święty człowiek?
Czy potrafimy to dziś docenić? Czy potrafimy za Jego przykładem wiernie kroczyć ku Bogu? Takie pytania musimy postawić sobie wpatrzeni w tegoroczny żłóbek.
 
Dzień wyboru księdza kardynała Karola Wojtyły na papieża - 16 października 1978 roku - zapisał się złotymi zgłoskami w historii Polski i świata. Przez ponad 26 lat Jego pontyfikatu pielęgnowaliśmy piękny zwyczaj specjalnych Mszy Świętych w intencji Ojca Świętego, odprawianych 16-tego dnia każdego miesiąca. Długo nie zapomnimy Jego licznych, niepowtarzalnych pielgrzymek do naszej Ojczyzny, w czasie których „odnawiał Jej oblicze”. Łatwo było wtedy zauważyć jednoczenie się Polaków wokół osoby Ojca Świętego i Jego nauczania.
 
Co z tego wszystkiego zostało dzisiaj, gdy już nie ma Go wśród nas? Czy zostaliśmy wierni Jego nauczaniu? Jaka jest dzisiaj nasza modlitwa? Cóż z tego, że na spotkaniach z Ojcem Świętym skandowaliśmy „niech żyje papież”, „kochamy Ciebie”, gdy dziś bardziej kochamy kłamstwo, obłudę i często drwimy z Kościoła? Co z tego, że na spotkania z naszym papieżem przychodziliśmy milionami, skoro dzisiaj w niedzielę, zamiast pójść całą rodziną na Eucharystię, wolimy pójść do supermarketu? Co z tego, że nasze polskie media potrafiły za życia papieża pięknie o Nim mówić i często Go pokazywać, gdy dziś karmią nas agresją, kłamstwem i zasiewają zamęt? Co z tego, że na spotkania z Janem Pawłem II przychodziły rzesze rozśpiewanych i roztańczonych młodych ludzi, gdy dzisiaj grupy młodzieży urządzają tzw. „parady równości” i nazywają wolnością to, co nasz papież określił zniewoleniem? Jakże my potrafimy być przewrotni, jak szybko zmieniamy swoje myślenie i poglądy. Jeśli jednak uważamy, że śmierć Jana Pawła II zwolniła nas z wierności Jego nauce, to naprawdę bardzo się mylimy. Teraz Jego nauczanie i wołanie całego pontyfikatu jest jeszcze bardziej wyraziste i jeszcze bardziej wymowne.
 
Jan Paweł II tak napisał: W modlitwie najważniejszy jest Bóg. Najważniejszy jest Chrystus, który stale wyzwala stworzenie z niewoli zepsucia i prowadzi ku wolności, ku chwale dzieci Bożych. Najważniejszy jest Duch Święty, który "przychodzi z pomocą naszej słabości". Modlitwę zawsze zaczynamy z myślą, że to jest nasza inicjatywa. Tymczasem jest to zawsze Boża inicjatywa w nas. Dokładnie tak, jak pisze św. Paweł. Ta inicjatywa przywraca nam nasze własne człowieczeństwo, przywraca nam naszą szczególną godność. Owszem, wprowadza nas w wyższą godność dzieci Bożych, synów Bożych, którzy są oczekiwaniem całego stworzenia (Przekroczyć próg nadziei, Lublin 1994, s. 34). Każdy z nas powinien znaleźć dla siebie takie miejsce i czas, by Boża inicjatywa przywróciła mu jego własne człowieczeństwo, jego własną godność. Te słowa Sługi Bożego Jana Pawła II nabierają dziś szczególnego wymiaru i znaczenia, właśnie teraz, gdy fizycznie już Go nie ma wśród nas.
 
Jakie jest dzisiaj nasze „adventus” – nasze oczekiwanie na przyjście Pana? Dobry Bóg stał się Człowiekiem, przyszedł do nas na ziemię, a więc i my powinniśmy wyjść ku Niemu. Powinniśmy spotkać się z Wcielonym Synem Bożym, który czeka na nas stale w Tabernakulum - Swoim Żłóbku. Niech narodziny Chrystusa będą dla nas źródłem siły, duchowego ładu i wewnętrznego pokoju. Musimy w czasie świąt Bożego Narodzenia oderwać się od własnego „ja” i otworzyć się na „coś większego” od nas; na Boga, na wspólnotę, na przebaczenie i miłość. Niech przesłanie adwentowych rorat, wspólne śpiewanie kolęd, symbolika gwiazdy betlejemskiej, żłóbka, Pasterki i wieczerzy wigilijnej uświęconej ogniskiem domowym – przestrzenią rodzinnego domu, niech posłuży odbudowaniu więzi w rodzinie, między bliskimi i przyjaciółmi. Pamięć zaś o naszym papieżu niech trwa przez pokolenia, bo pontyfikat Jego się nie skończył. On – Papież Pielgrzym – wyruszył w najdłuższą ze swych ponad 100 pielgrzymek i nadal uczy nas słowami pozostawionych encyklik, listów i tysięcy homilii.
Nie pozwólmy tego wszystkiego zapomnieć i zaprzepaścić. Jak długo bowiem trwać będzie nasza pamięć i modlitwa, tak długo On będzie żył wśród nas.
Nasza wierność Ewangelii i nauce Ojca Świętego na pewno kiedyś, kolejny raz zaowocują dobrem w wymiarze duchowym i społecznym naszego życia.
 
o. Dariusz W. Andrzejewski CSSp
z Montrealu w Kanadzie
 
Zobacz także
Jacek Stojanowski
Serwuje się nam chrześcijaństwo radosne, powtarza się ciągle, że Bóg nas kocha, że wszystko będzie dobrze, o grzechu i Szatanie się nie mówi, bo po co straszyć i zniechęcać mrocznymi obrazami. Z drugiej strony Chrystus, a za nim Kościół, jasno mówi, że Szatan istnieje, że działa na człowieka i to dość skutecznie...
 
Jacek Stojanowski
W chwili, gdy tylko 1 września szkolne korytarze wypełni metaliczny dźwięk dzwonka i gwar „rozregulowanej” wakacyjnymi przeżyciami dzieci i młodzieży, rozlega się jeszcze jeden dźwięk. Zupełnie nie pasuje on do wcześniejszych głosów, gdyż brzmi jakoś tak nieprawdziwie, zgoła wręcz fałszywie. Jest to głos nielicznej, aczkolwiek niezwykle hałaśliwej grupy przeciwników nauki religii w szkołach...
 
Aleksandra Wojtyna
Trudno jest pisać o bohaterach, bo wydaje się temu, kto pisze, że poskąpi im splendoru poprzez ubóstwo zasobów leksykalnych, których często nie starcza, by opisać czyjeś zasługi. Być może dlatego, gdy niegdyś pisano o bohaterach, posługiwano się poezją bogatą w metafory, która stoi zawsze najwyżej w sztuce pisarskiej. Tak się ma też sprawa z pisaniem o tych, którzy na Bogu oparli swe życie, przeszli przez świat, Boga mając przed oczyma.  
 
 
___________________
 
 reklama