logo
Piątek, 26 lutego 2021 r.
imieniny:
Bogumiła, Eweliny, Mirosława, Porfiriusza
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Andrzej Solak
Boży bicz na kacerzy
Wzrastanie
 


 Byli zbieraniną morderców, łupieżców i okrutników Nie mieli litości dla nieprzyjaciół, ani dla siebie samych. Jeszcze sto lat po tym, jak zniknęli z areny dziejów, w wielu regionach Europy matki straszyły dzieci ich imieniem. Powszechnie lękano się ich, sarkano na ich bezwzględność i chciwość - ale i podziwiano. Podczas wojen w obronie Rzeczypospolitej i Kościoła ich nieulękłe hufce rzucano do najbardziej straceńczych misji. Byli bowiem wspaniałymi żołnierzami, najlepszą lekką jazdą, jaką znał ówczesny świat.
 
Znano ich pod różnymi imionami. Straceńcy, elearzy, zagończycy, polscy kozacy, przede wszystkim zaś - lisowczycy, od pułkownika Aleksandra Józefa Lisowskiego, twórcy formacji. Walczyli na sposób tatarski, nie obciążając się taborami. Swoich ciężko rannych towarzyszy dobijali, by nie opóźniali pochodu. Ich ruchliwość, zdolność do błyskawicznego pokonywania ogromnych przestrzeni, do dziś budzi szczery podziw. Działali na gigantycznym obszarze, od Jeziora Białego po Lombardię. Podczas wojen z Moskwą zagony lisowczyków doszły do Astrachania, do Morza Kaspijskiego, do Jeziora Białego, w końcu zapędziły się aż za Ural, do rzeki Ob. Biły się ze Szwedami w Inflantach, z Turkami w Mołdawii i na Ukrainie. W trakcie wojny trzydziestoletniej (1618-1648) przemierzyły Słowację, Węgry, Czechy, Śląsk, Niemcy, docierając do północnych Włoch.
 
Oprócz Polaków i Litwinów w szeregach chorągwi lisowskich służyli Kozacy, Rosjanie, Niemcy, Czesi, Ślązacy, nawet Tatarzy. Była to więc formacja wielonarodowa, prawdziwa nasza „legia cudzoziemska”.
 
Diabły i krwawe psy
 
W swoich pochodach lisowczycy pozostawiali za sobą ruiny i zgliszcza. Ich predylekcja do grabieży była legendarna. Mawiano: „Co hultaj, to lisowczyk”. W Niemczech zyskali ponurą sławę jako „diabły i krwawe psy” (Teufel und Bluthunde). Posądzano ich o najgorsze bezeceństwa. Na Węgrzech szli „łupiąc, paląc, ścinając, mordując, nikomu, nawet i małym dzieciom nie przepuszczając” – grzmiał biskup poznański Andrzej Opaliński.
 
Co najbardziej szokujące, wielu elearów nie lepiej zachowywało się i w granicach Rzeczypospolitej. „Ekscesa niesłychane poczynili, o jakich ledwie w starych dziejach pogańskich czytamy” – oburzał się książę Lew Sapieha. „...tylko ogień i wodę w Rusi zostawują” – wtórował Sapiesze Krzysztof Radziwiłł.
 
Wielu Sarmatów przeciwnie, wynosiło pod niebiosa męstwo i rycerskość towarzyszy spod lisowskich chorągwi, pasując ich na nieustraszonych obrońców Ojczyzny i chrześcijaństwa.
 
Kto miał rację? Wszyscy po trochu. Mowa o formacji, przez którą przewinęło się, na przestrzeni ćwierci wieku, wiele tysięcy ludzi. Trudno, aby tak duża społeczność składała się wyłącznie z rycerzy bez skazy, bądź z samych wcielonych łotrów. Przy tym, gwałty i okrucieństwa towarzyszyły wojnom również na terenach, na których nigdy nie stanęła stopa lisowczyka. Wielokrotnie zdarzało się, że na konto straceńców zapisywano łajdactwa popełnione przez inne oddziały. Mimo to, król Zygmunt III Waza miał swoje racje, gdy rzekł, wysyłając elearów na zagraniczne wyprawy: „Lepiej [by] rozpustne lisowczyki zuchwalstwo swoje nieśli w obce kraje, niż gdyby niewinny lud gnębili u siebie”.
  
 
1 2  następna
Zobacz także
Jacek Święcki
Francja nie jest dziś społeczeństwem katolickim, a nawet nie jest już społeczeństwem chrześcijańskim. Nie chodzi mi tu wcale o fakt, że jakakolwiek chrześcijańska praktyka religijna utrzymuje się w tym kraju zaledwie na poziomie 5 proc., że francuskie dzieci pytane o to, kto narodził się w stajence, która pojawia się na świątecznych dekoracjach, wskazują na Pierrota i Colombinę, ani o to, że dorośli Francuzi pytani o Dziesięć przykazań skłonni są raczej skojarzyć je sobie z filmem...
 
Jacek Święcki
Wszystko zaczęło się prawie cztery tysiące lat temu, gdzieś między rokiem 2000 a 1800 przed naszą erą. Historycy wciąż nie są pewni. Niektóre źródła podają nawet rok 1750 p.n.e. jako możliwą datę wyjścia Abrahama z Ur. 250 lat różnicy! To tak jakby przyszły historyk zastanawiał się czy nie umieścić III Rzeczpospolitej w czasach saskich. Na szczęście wtedy, dwa tysiące lat przed naszą erą życie toczyło się wolniej i stulecia nie różniły się między sobą aż tak bardzo...
 
Jacek Święcki
Na wstępie niniejszej prezentacji, należy podkreślić, że Julia Urszula Ledóchowska pochodzi z bardzo zasłużonej dla Kościoła i Polski Rodziny. Musiała Ona emigrować do Austrii po upadku Powstania Listopadowego. Brat ojca Julii, kard. Mieczysław Ledóchowski Prymas Polski (1822-1902), był arcybiskupem gnieźnieńskim i poznańskim...
 
 
___________________
 
 reklama