logo
Poniedziałek, 30 listopada 2020 r.
imieniny:
Andrzeja, Maury, Ondraszka, Konstantego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Kard. Joseph Ratzinder
Bracia, ale odłączeni
Powściągliwość i Praca
 


Bracia, ale odłączeni
 
Kolejny fragment wypowiedzi kardynała Josepha Ratzingera, obecnego papieża Benedykta XVI, zaczerpnięty z książki Raport o stanie wiary, poświęcony jest ekumenizmowi. Na ten temat Kardynał wypowiadał się wielokrotnie w swoich publikacjach i wywiadach, zawsze podkreślając, że dialog z innymi wyznaniami i religiami wymaga głębokiej tożsamości wiary. W celu pełniejszego uświadomienia sobie przez katolików własnej wiary w dobie ekumenizmu kardynał Ratzinger, jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary, wydał w 2000 r. deklarację Dominus Iesus, mówiącą o jedyności i powszechności zbawczej Jezusa Chrystusa i Kościoła. Warto sięgnąć do tego dokumentu przy rozważaniu problemów ekumenizmu.
 
 
Czy grozi nam protestantyzacja?
 
Na tak postawione pytanie Kardynał odpowiada:
– To zależy od tego, jak się zdefiniuje protestantyzm. (...) Należy może powiedzieć, że protestantyzm zrodził się w początkach nowożytnej epoki i dlatego jest dużo silniej niż katolicyzm związany z tymi wiodącymi ideami, które dały początek współczesnemu światu. Jego obecna forma ukształtowała się w znacznym stopniu pod wpływem prądów filozoficznych XIX wieku. Ta otwartość na wpływy to zarazem jego szansa i słabość. Jednakże mogła ona zrodzić opinię, że protestantyzm stwarza możliwości porozumienia między wiarą a współczesnym światem. Z protestanckiej zasady: sola Scriptura (tylko Pismo Święte) współczesny katolik może wysnuć wniosek, że wiara rodzi się z opinii indywidualnej, z pracy intelektualnej i z pośrednictwa specjalistów. Taka wizja wydaje mu się bardziej współczesna i sensowna w odróżnieniu od stanowiska katolickiego. Z tego typu mniemania logicznie wynika, że nie da się dłużej podtrzymywać katolickiej koncepcji Kościoła, należy więc szukać nowego modelu, na przykład w którejś z odmian protestantyzmu. Współczesnemu człowiekowi bliższa jest koncepcja Kościoła rozumianego jako konfraternia lub wolny Kościół, z czego wynika, że formę Kościoła można zmieniać w zależności od tego, jak chcą ludzie, czyli tak, by  rzeczywistość wiary odpowiadała jak najbardziej wymogom chwili. Współczesny człowiek często nie pojmuje, że za rzeczywistością ludzką stoi misterium rzeczywistości Boskiej,  na czym – jak wiemy – zbudowana jest koncepcja Kościoła katolickiego.
 
Aby wyraźniej ukazać zasadnicze różnice w pojmowaniu Kościoła między katolikami i protestantami, Kardynał przypomina stanowisko Lutra:
– Podczas dyskusji w Lipsku katolicki przeciwnik Marcina Lutra wykazał mu niezbicie, że jego nowa doktryna zwraca się nie tylko przeciw papieżom, lecz także przeciw Tradycji, którą wyraźnie określili Ojcowie Kościoła i sobory. Luter zmuszony był przyznać rację tym opiniom i oświadczył wówczas, że także sobory poszły złą drogą. W ten sposób autorytet egzegety umieścił ponad autorytetem Kościoła i Tradycji. To był decydujący moment rozłamu, ponieważ została porzucona katolicka koncepcja nauki Kościoła jako autentycznej wykładni prawdziwego znaczenia Objawienia. Od tego momentu Luter nie mógł już podzielać owej niepodważalnej prawdy uznającej świadomość wspólnotową Kościoła za wyższą i ważniejszą niż inteligencja i prywatne interpretacje jednostki. Tak oto stosunki między Kościołem a jednostką i między Kościołem a Biblią oparto na odmiennej zasadzie.
 
To stanowi również obecnie przedmiot dialogu ekumenicznego z protestantami. Także teologom katolickim należy przypominać, że teologia katolicka musi być wykładnią wiary Kościoła, a nie prezentacją koncepcji teologa. Inną sprawą do ponownego przemyślenia dla protestantów jest odkrycie potrzeby Tradycji, bez której  Biblia jest jakby zawieszona w próżni i staje się starą księgą pomiędzy innymi wiekowymi księgami. To jest najważniejsze. Także i dlatego, że protestanci zasiadają razem z prawosławnymi w Radzie Ekumenicznej w Genewie. A wiadomo, że prawosławie jest głęboko związane z Tradycją. Dzisiaj stanowisko protestanckie uznające tylko jedyną zasadę: sola Scriptura zostało dotknięte kryzysem, właśnie za sprawą tak zwanej naukowej (zrodzonej w środowisku protestanckim) egzegezy, która zaczęła wykazywać, że ewangeliści to wytwór Kościoła pierwotnego, a całe Pismo Święte nie jest niczym innym, jak tylko Tradycją. (...)
 
Potem niektórzy teologowie protestanccy odkryli autorytet pewnego rodzaju hierarchii (w sakramentalnej posłudze duszpasterskiej) i realność sakramentów. Dopóki mówili im o tym katolicy, protestantom było trudno się z tym pogodzić. To samo powiedziane przez Kościoły wschodnie przyjęli i przestudiowali z najwyższą uwagą, być może dlatego, że do Kościołów wschodnich mieli więcej zaufania. (...) Dokonała się zmiana. Przekonano się, że wszyscy chrześcijanie nie dochowali wierności Chrystusowi, nie tylko katolicy. Ale nadal spornym problemem jest koncepcja Kościoła. Dla protestantów będzie trudne – jeśli nie niemożliwe – zaakceptowanie kapłaństwa jako sakramentu i nieodzownego warunku Eucharystii. Gdyby to zaakceptowali, musieliby też zaakceptować strukturę Kościoła opartą na sukcesji apostolskiej. Jeśli kiedykolwiek mogliby oni dojść do pogodzenia się z tego typu Kościołem, byłoby to najlepsze, choć nie jedyne rozwiązanie. (...)
 
Autentyczny katolicyzm jest równowagą skomplikowaną, usiłuje łączyć ze sobą aspekty, które wydają się nie do pogodzenia, ale tylko w ten sposób może być zabezpieczona pełnia Credo. Katolicyzm wymaga głębokiej wrażliwości wiary, a wrażliwość ta jest często w sprzeczności z obecnie dominującymi mniemaniami. (...) Według katolickiego Credo bez sukcesji apostolskiej nie ma autentycznego kapłaństwa, nie może być zatem wówczas Eucharystii sakramentalnej w pełnym tego słowa znaczeniu, dlatego nie jest obecnie możliwa zgoda Watykanu na dopuszczenie katolików do uczestniczenia w Eucharystii Kościoła reformowanego.
 
Dialog z Kościołami prawosławnymi
 
Kontakty (z prawosławnymi) na pozór wydają się łatwiejsze, ale w rzeczywistości są pełne poważnych trudności. Nauczanie tych Kościołów jest autentyczne, ale statyczne, jakby zablokowane. Pozostają wierne tradycji pierwszego tysiąclecia chrześcijaństwa, odrzucają zaś cały jego dalszy rozwój, ponieważ to katolicy zdecydowali bez nich. Według nich o materii wiary może decydować sobór naprawdę ekumeniczny, czyli taki, w którym uczestniczą wszyscy chrześcijanie. Dlatego też Kościoły prawosławne uważają za nieważne to, co ogłosili chrześcijanie po rozłamie. (...) Prawosławie ma wprawdzie wspólną z katolikami ideę sukcesji apostolskiej. Ma  autentyczny episkopat i autentyczną Eucharystię. Ale jednocześnie zachowało głębokie przywiązanie do idei autokefalii, z powodu której Kościoły prawosławne, choć zjednoczone w wierze, są jednocześnie od siebie niezależne. Nie potrafią uznać biskupa Rzymu, papieża, za centrum jedności całego Kościoła, rozumianego jako wspólnota. (...) Trudność w zjednoczeniu z prawosławnymi występuje na poziomie teologicznym. W konkretnym życiowym wymiarze stosunki są łatwiejsze. (...) Kościoły próbują współżyć, dostrzegają możliwość wymiany sakramentalnej i, pod ściśle określonymi warunkami, interkomunii. Taka zbieżność nie zachodzi z protestantami.(...)
 
Biblia jest katolicka
 
Aby zbliżyć do siebie różne wyznania, wydano nawet ekumeniczne tłumaczenia Biblii. Okazało się jednak, że korzystają z nich przede wszystkim katolicy. Na ten temat Kardynał mówi:
– Pismo Święte żyje w danej wspólnocie i jest wyrażane językiem tej wspólnoty. Każde tłumaczenie jest zatem w jakimś stopniu interpretacją. Są takie ustępy, przez które bardziej niż Biblia przemawia sam tłumacz. Są takie części Pisma Świętego, które przy tłumaczeniu wymagają zdecydowanego wyboru, jasnego określenia stanowiska. Nie można zacierać trudności przy pomocy wybiegu. Chciano nam wmówić, że egzegeci, posługując się swoją metodą historyczno-krytyczną, znaleźli naukowy sposób, który rozwiązuje wspomniane trudności. A przecież żadna nauka nie może się obyć bez uzależnienia od jakiejś filozofii czy ideologii. Nie ma neutralności, tym bardziej na tym polu. Luteranie niemieccy, na przykład, są bardzo przywiązani do Biblii Lutra. Biblia ta właśnie w formie językowej jest prawdziwą siłą jednoczącą luteran. Porzucić ją znaczyłoby faktycznie naruszyć podstawę tej jedności. Ten przekład odgrywa zatem w ich wspólnocie zupełnie inną rolę, niż mógłby mieć dla katolików jakikolwiek przekład. Tłumaczenie zawierające w sobie interpretację Lutra ograniczyło skutki zasady sola Scriptura i umożliwiło wspólnotowe zrozumienie Biblii, wspólnotowe zrozumienie dziedzictwa eklezjalnego.
 
Trzeba mieć odwagę powiedzieć jasno i wyraźnie, że Biblia rozważana jako niepodzielna całość jest katolicka. Zaakceptować ją taką, jaka jest, w jedności wszystkich jej części, oznacza zaakceptować wielkich Ojców Kościoła i ich sposób odczytywania. Oznacza zatem wejście w katolicyzm. Taki pogląd podziela wielu egzegetów protestanckich, na przykład profesor Heinrich Schlier. Profesor, wyciągając logiczne wnioski z zasady sola Scriptura, zdał sobie sprawę z tego, że katolicyzm jest zawarty w samym Nowym Testamencie, ponieważ w nim zawarta jest idea Kościoła żywego, któremu Chrystus powierzył swe żywe Słowo. Z pewnością nie ma w Piśmie Świętym idei Kościoła, którą można by nazwać archeologiczną skamieliną, zbiorem różnych źródeł do studiowania przez archeologa czy paleontologa. Schlier był konsekwentny i przeszedł na katolicyzm. Jego koledzy protestanci nie byli aż tak konsekwentni, ale od tego czasu obecność katolickiej koncepcji w Biblii nie jest już przedmiotem dyskusji.
 
Opr. Jolanta Klecel
 
Kard. Joseph Ratzinder
 
Zobacz także
Peter Kreeft
Naszym biletem w bramach niebieskich nie są dobre uczynki albo szczerość, ale wiara, która skleja nas z Jezusem. Czytałem o łasce w Sumie Tomasza, w dekretach Soboru Trydenckiego i przekonałem się, że na temat łaski wypowiadają się one równie zdecydowanie jak Luter i Kalwin. Nie posiadałem się z radości, że Kościół katolicki także czyta Biblię! 
 
Tomasz Ponikło
Artykuł został usunięty, ponieważ redakcja Tygodnika Powszechnego zakończyła współpracę ze wszystkimi serwisami internetowymi, także z naszym.

Zapraszamy do czytania innych ciekawych artykułów w naszej czytelni.
 
Maciej Zinkiewicz OFMCap
Totalne zaufanie Panu Bogu, rzucenie się w przepaść, choć po ludzku wyglądało na szaleństwo, przyniosło nieoczekiwane skutki. Błogosławieństwo Boga, także finansowe, jest niesamowite. Dziś możemy się dzielić z innymi i daje nam to wielką radość. Czasem mąż pyta jeszcze: a co z twoją emeryturą? Nikt cię nie zatrudnia… Odpowiadam: jak to? Bóg jest teraz moim szefem! 

Z Joanną Bątkiewicz-Brożek, autorką książki „Jezu, Ty się tym zajmij! O. Dolindo Ruotolo. Życie i cuda”, rozmawia Maciej Zinkiewicz OFMCap
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー