Chanel Santini Katolik.pl - Cela w Płocku. ”Dzienniczek” Siostry Faustyny w świetle psychologii
logo
Poniedziałek, 30 marca 2020 r.
imieniny:
Amelii, Dobromira, Leonarda, Amadeusza, Jana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Rafał Sulikowski
Cela w Płocku. ”Dzienniczek” Siostry Faustyny w świetle psychologii
materiał własny
 


Badający Siostrę Faustynę ówcześni psychologowie uznali, że jest ona osobą zrównoważoną, spokojną, ufną, otwartą na ludzi, wrażliwą. Badania przeprowadziła w 1933 r. w Wilnie dr Helena Maciejewska, której diagnoza brzmiała: "W pełni zdrowa umysłowo, bez żadnych zaburzeń". Diagnoza została potwierdzona podczas badania s. Faustyny w trakcie jej pobytu w szpitalu na Prądniku pod Krakowem w 1936 r. Jednocześnie doświadczała ona licznych cierpień wewnętrznych i zewnętrznych. Mówiąc o jej życiu, nie sposób nie zwracać uwagi na niezwykłość jej misji, jednak nie zapominajmy, że niezwykłość ta za jej życia znana była jedynie kilku osobom, w tym kierownikowi duchowemu i spowiednikom. Nie rozgłaszała bowiem swoich wizji, objawień, przemyśleń - znowu, inaczej niż robią to chorzy psychicznie.

Istnieje również zapominana koncepcja sformułowana w latach 70. XX wieku, Kazimierza Dąbrowskiego, znanego niegdyś polskiego psychiatry, który był pewien, że ewidentnych chorób psychicznych jest mniej niż się zwykło przyjmować. Jedynie ciężkie psychopatie oraz upośledzenia umysłowe są patologiczne, natomiast większość tego, co uznaje się za choroby, to przyspieszone dojrzewanie i rozwój poprzez tzw. dezintegrację pozytywną, kiedy stare struktury osobowości są rozbijane (dezintegrowane) w celu ponownej, wtórnej integracji na wyższych poziomach rozwoju. Człowiek, który nie przeżył dezintegracji pozytywnej, nie może przejść do kolejnych etapów rozwojowych. Pozostaje na tym samym, prymitywnym poziomie integracji, bywa egoistycznie nastawiony do życia, zajmuje się dążeniem do przyjemności zamiast kierować się zasadą rzeczywistości.

Jezu, czy Ty nie jesteś złudzeniem?

Jednym ze sprawdzianów prawdziwości objawień Faustyny jest, oprócz kościelnego kryterium ortodoksji, jej stosunek do tych niezwykłych darów. Mianowicie w wielu miejscach okazuje się jej wielki krytycyzm wobec swych wizji. Święta wielokrotnie pyta Boga, czy jej przeżycia są prawdziwe. Nie waha się odmówić otrzymywanym wewnętrznie nakazom. Tak dzieje się na przykład w sprawie wizji zmarłej siostry, która ukazała się Faustynie i prosiła o modlitwę. Nie waha się zapytać wprost Jezusa: "Jezu, czy Ty nie jesteś złudzeniem?" (Dz, 29) Wielokrotnie ma wątpliwości: "(...) niewiele rozumiem, czy to sen, czy jawa." (Dz, 21). To jedno z ważniejszych kryteriów. Osoby z psychozami zazwyczaj, a nawet zawsze, są pewne swoich przeżyć. Odznaczają się brakiem samokrytycyzmu, opowiadają chętnie o swoich halucynacjach, wpadają w egzaltację, nie potrafią ustosunkować się negatywnie wobec swoich myśli i emocji. Faustyna przeciwnie: nie dowierza, waha się, przeżywa kryzys wiary, czuje się opuszczona przez Boga. Nie jest tak, że święta doświadczała samych pozytywnych przeżyć. Po wstąpieniu w Krakowie do nowicjatu, zaczyna przeżywać typowy okres "czynnej i biernej nocy ducha", czuje niemoc modlitwy, nie rozumie tego, co słyszy i czyta, ma trudności z wypełnianiem obowiązków.

Można tu oczywiście skwitować jej stan ducha jako "depresję", jednak zabieg taki nie wyjaśnia niczego, a tylko zaciemnia obraz. Depresja często wynika z traumy, trudnego dzieciństwa. Nic nie wskazuje na to, by jej dzieciństwo było gorsze niż przeciętnego dziecka w tamtych czasach. Oczywiście, pochodziła z biednej, wielodzietnej rodziny wiejskiej. Skończyła jedynie trzy czy cztery klasy szkoły podstawowej. Od dziecka pracowała fizycznie, chcąc pomóc rodzicom. Ich niechęć do planów wstąpienia do klasztoru, wynikała prawdopodobnie z ich trudnej sytuacji ekonomicznej. Chcieli, by została i pomagała na roli. Mimo to nie ma wzmianki o tym, by rodzice byli dla niej surowi bardziej niż przeciętni rodzice w I połowie XX wieku. Rodzina Faustyny była pobożna, ale była to zwyczajna religijność wiejska. Na pewno nie chodzono do kościoła codziennie. Odpada więc tutaj jakiś czynnik wychowawczy. W powołaniu zakonnym Faustyny nie było żadnej "międzypokoleniowej delegacji". Przeciwnie: by wstąpić do zakonu, musiała przyszła święta pokonać wiele trudności życiowych, między innymi silny opór rodziców. Osiągnęła swój życiowy cel mimo przeszkód zewnętrznych, sprzeciwów, nieżyczliwości sióstr zakonnych. Poprzez obojętność, a nawet wrogość otoczenia nie rezygnuje Siostra ze swego celu, jakim jest konsekwentnie osiągnięcie świętości. Proste dzieciństwo, konieczność pracy, opory rodzinne, konieczność zarobienia w świecie na wyprawę do zakonu (rok na służbie w Warszawie) - to czynniki, które świadczą o braku jakiejkolwiek sugestii ze strony otoczenia.
 
Zobacz także
o. Marek Machudera OFMCap.
Już dwa miesiące od nastania wiosny. Jej powiew ożywiajacy przenika i przebudza całą naturę. A i człowiek po sportach zimowych z radościa oddaje sie ruchowi na wolnym powietrzu. Wdech-wydech-wdech-wydech. Do abecadla troski o zdrowie należy gimnastyka i spacer. Ludzie od marketingu wymyślają stale nowe odmiany sportów...
 
Magdalena Urlich
Święty Jan od Krzyża pisał, że nieważne, czy ptak siedzi w żelaznej klatce, czy jest przywiązany delikatną nitką, i tak nie poleci. Czasem tym, co cię najmocniej wiąże, są drobne, rutynowe, nieuporządkowane codzienne czynności. Miej odwagę tam posprzątać!
 
ks. Jarosław Klimczyk CRL
Zawsze bałem się tego pytania, gdy maluchy ze szkoły podstawowej, w której katechizowałem, domagały się szybkiej, krótkiej i jasnej odpowiedzi. Wiedziałem, że nie ma co lać wody ani posługiwać się cytatami z dokumentów Kościoła. Czarne, świdrujące oczka oczekiwały, że powiem im najbardziej osobistą i głęboką prawdę...
 
___________________
 
 reklama