logo
Wtorek, 26 marca 2019 r.
imieniny:
Dory, Olgi, Teodora, Emanuela, Małgorzaty – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Bartek Jaskot, Bartek Maziarz
Chłopak ze Stali
Ruah
 



 
 Wiele razy modliłem się podczas wyjazdów na mecze. Wiadomo, że były szalone i pełne radości momenty, ale były i takie, gdzie dochodziło do konfliktów pomiędzy grupami kibiców i policją. Środowiska kibicowskie to trudny teren, wręcz misyjny. Marzy mi się, żeby kiedyś dla tej społeczności zagrać na scenie.
 
Z Bartkiem Jaskotem rozmawia Bartek Maziarz
 

Muzyka i Stal Mielec!
 
W jednej z gazet przeczytałem o Tobie: społecznik, muzyk, miłośnik piłki nożnej i sympatyk drużyny Stali Mielec. Siedzimy pod trybunami stadionu, gdzie pracujesz, a pretekstem do rozmowy jest Twoja nowa płyta, czyli wszystko się zgadza. Co jest dla Ciebie ważniejsze: Stal Mielec czy muzyka?
 
Najważniejsza jest rodzina.
 
To zapytam inaczej: planujesz koncerty tak, żeby nie kolidowały z meczami?
 
Nie mam problemów z rozgraniczeniem tych dwóch spraw. Moja działalność muzyczna jest bardzo fajnie odbierana w Stali. Na komputerze klubowym są moje piosenki i ludzie czasem ich słuchają. Powiem więcej – ludzie z klubu pomogli mi wydać moją nową płytę! Jej wydawcą jest jeden ze sponsorów naszej drużyny. A wracając do pytania, to oczywiście, że staram się wszystko tak planować, żeby te dwie moje drogi nie wchodziły sobie w drogę... (śmiech), a pomagały sobie i uzupełniały się.
 
Z pierwszej płyty na „MY W NiM” trafiły cztery utwory: „ZŁOTA ZASADA”, „PRZYJDŹ POWIEDZ MI, że”, „Tęsknie” i „DOBREJnocy”. Dlaczego akurat te?
 
Pierwsza płyta powstała w takim szaleńczym przypływie entuzjazmu. Myślę, że każdy świeżo nawrócony człowiek dostaje w pewnym momencie skrzydeł i robi wiele rzeczy niezrozumiałych. Po jakimś czasie wspomina się je z uśmiechem na twarzy. Bardzo mi zależało, żeby materiał z „POSŁUCHAJ” znalazł się na nowej płycie, ale właśnie w wersji już bardziej dojrzałej. Jest w tym pewna symbolika. Na nowym krążku są utwory z pierwszego, które powstały gdzieś po trzech, czterech latach działalności, ale i te całkiem świeże. Całość podsumowuje te siedem lat.
 
A co z utworem „ja+Ty=MY W NiM”? Był już dawno nagrany, a trafił dopiero na ten album... Czy on też musiał dojrzeć?
 
Historia tej piosenki jest taka, że ona powstawała tak naprawdę z inspiracji RUaHa. Śp. Janusz Kotarba pewnego dnia zadzwonił do mnie i po prostu zapytał, czy mam coś nowego. Mieliśmy w powijakach ten utwór, ale postanowiliśmy nagrać taką wersję demo, która znalazła się na jednej z płyt dołączonych do RUaH... Zdawaliśmy sobie sprawę, że ten kawałek nie jest jeszcze w pełni dojrzały muzycznie. I tak doczekał najnowszej płyty, na której dopiero zabrzmiał tak, jak powinien.
 
A ci MY, z tytułu płyty, to kto?
 
MY to ja i Ty. Często widzę kogoś po raz pierwszy, a czuję, jakbyśmy się znali nie wiadomo ile lat. Potem okazuje się, że jest to osoba, która oddała życie Chrystusowi. I to są właśnie ci MY. Spotykamy się, żeby się wspomagać w drodze do celu, jakim jest dla nas wszystkich chrześcijan NIEBO.
 
 
1 2 3 4  następna
Zobacz także
Mariola Zygarska
Liturgia jest centrum i szczytem życia Kościoła. Muzyka zaś jest integralną i bardzo ważną jej częścią. Najkrócej można powiedzieć, że za muzykę liturgiczną uważamy taką muzykę kościelną, która odznaczając się charakterem sakralnym i doskonałością formy może być używana przy sprawowaniu kultu Bożego. Muzyka liturgiczna to bogactwo stylów i form. Poniżej zostaną przedstawione jej rodzaje, które usłyszeć możemy w kościele podczas liturgii...
 
Mariola Zygarska
Cierpienia ciała dotykają każdego. Ale nie ma nic gorszego niż cierpienie duszy i śmierć duszy. Jak ona umiera, to już nie ma człowieka. „Luna” mówi o najgorszym rodzaju cierpienia, o umieraniu duszy ludzkiej. Ta płyta nie jest łatwa. Powinien być na niej napis, że lepiej, aby nie słuchała jej młodzież...
 
Marika Kreft, Magdalena Horodecka
Wszystko zaczęło się od tego, że przez przypadek, choć w życiu chrześcijanina jak wiadomo nie ma przypadków, trafiłam na spotkanie z ojcem Tadeuszem w duszpasterstwie jezuitów w Gdyni. Ja tam nigdy wcześniej nie bywałam i czemu się tam znalazłam, tego też do końca nikt nie wie! To był listopad 2005 roku, ojciec przebywał akurat na wakacjach w Polsce. Zafascynowało mnie to, co i jak mówił o swojej parafii, o zadaniach, które realizują...
 
 
___________________
 
 reklama