logo
Poniedziałek, 30 listopada 2020 r.
imieniny:
Andrzeja, Maury, Ondraszka, Konstantego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Monika Sarnacka
Choroba na śmierć
Idziemy
 


DEPRESJA TO NIE ŻYCIE
 
– Choć depresję każdy przeżywa indywidualnie, jest kilka objawów (patrz ramka „10 charakterystycznych objawów depresji”), które powinny jeśli nie zaniepokoić, to przynajmniej wzmóc w nas czujność – przekonuje prof. Aleksander Araszkiewicz, kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrycznej Collegium Medicum im. L. Rydgiera w Bydgoszczy i UMK w Toruniu. – Jeśli rzucił dziewczynę chłopak, ale pomogła jej dobra komedia albo zakupy, to znaczy, że było to zwykłe przygnębienie. Jeśli zaś obniżony nastrój i koncentracja, utrata radości ze wszystkiego, co dotąd ją sprawiało, i niezdiagnozowane dolegliwości somatyczne utrzymują się dłużej niż dwa tygodnie, powinniśmy zgłosić się do psychiatry.
 
– Najgorsze w depresji jest to, że nie uświadamiasz sobie, że to choroba i przyjmujesz, że to życie tak wygląda – mówi Krzysztof Falba, 23-letni student psychologii, który ma za sobą już dwa epizody depresyjne. Trzy lata temu po wakacyjnym zawodzie miłosnym jego poczucie wartości upadło tak nisko, że na kilka miesięcy wycofał się z życia towarzyskiego. Potem przyszło osłabienie koncentracji, wreszcie spadek formy fizycznej. – Czułem, że coś jest nie tak, ale sam przed sobą to ukrywałem; nie miałem zresztą siły szukać pomocy. Dlatego w chorobie tak ważna jest obserwacja i pomoc bliskich – przekonuje. Po kilku miesiącach nagle odzyskał siły: zaczął biegać, chodził na siłownię, uczęszczał na wszystkie możliwe wykłady nadprogramowe, udzielał korepetycji kilkunastu uczniom, nie opuszczał żadnej imprezy. – Teraz wiem, że wynajdywałem sobie tyle zajęć, by nadrobić miesiące, które zabrała mi z życia depresja – twierdzi. Ta jednak, nieleczona, najczęściej powraca. U Krzyśka po dwóch latach dała o sobie znać silnymi objawami lękowymi i jednoczesną obojętnością na wszystko, nawet na ból fizyczny. – Wszystko widziałem jak przez szybę, jakbym oglądał film, jakbym był zamknięty w plastikowym worku, przez który bodźce ledwie do mnie docierają. Przestałem wychodzić z domu i zawaliłem studia, bałem się odebrać telefon; nie mogłem spać, więc o 4 nad ranem spacerowałem nad Wisłą; byłem wycieńczony fizycznie – wejście po schodach, które zwykle zajmuje mi 5 min, pochłaniało mi 45; nie rozumiałem bardziej złożonych zdań, a sam mówiłem chaotycznie – przy końcu zdania zapominałem, od czego je zacząłem. Jedyne zajęcie, z którym dawałem sobie wtedy radę, było zmywanie naczyń – przyznaje.
 
ULECZY, O ILE LECZY
 
Podczas drugiego epizodu Krzysiek zdawał już sobie sprawę, że to może być depresja. Jednak lekarka pierwszego kontaktu zbagatelizowała objawy. – Jak tylko minie zima, to panu przejdzie, powiedziała i przepisała mi środki uspokajające – wspomina. Kiedy proszki się skończyły, a jego stan się nie poprawiał, skonsultował się z innym lekarzem. – Ma pan objawy depresji, sugeruję konsultację z psychiatrą – wspomina. – Facetowi trudno przyznać się, nawet przed sobą samym, do choroby, tym bardziej psychicznej. Zaniechałem więc wizyty u specjalisty. Do Centrum Psychoterapii „zagoniła” mnie jednak koleżanka, która kończy specjalizację psychoterapeutyczną. Nie miałem już siły nakładać kolejnych masek i udawać, że wszystko jest w porządku – ona to zauważyła i pomogła: zarówno duchowym wsparciem, jak i praktyczną radą, gdzie się udać po pomoc.
 
– Depresja jest chorobą wyleczalną w 60–80% przypadków – przekonuje dr Dariusz Wasilewski – pod warunkiem, że jest leczona prawidłowo. W przypadku zachorowania na nią po raz pierwszy okres leczenia wynosi minimum sześć miesięcy, ale już przy drugim zachorowaniu – bo depresja jest chorobą nawrotową – leczenie to będzie znacznie dłuższe.
 
Częstym błędem jest ograniczenie się do farmakoterapii, a powinna jej towarzyszyć psychoterapia. – Skoro jakiś czynnik psychiczny wywołał chemiczne zmiany w mózgu, które doprowadziły do depresji, to i działaniem na psychikę proces ten można odwrócić – przekonuje dr Wasilewski. – Terapia pomogła mi rozpracować mechanizmy, które powodują moim zachowaniem – mówi Krzysiek. – Wiem teraz, skąd się bierze zły nastrój, i dzięki temu potrafię sobie pomóc. Brzmi banalnie, ale nie dla każdego człowieka, nawet jeśli nie ma depresji, jest to takie proste – przyznaje. Pacjenci, którzy przeszli psychoterapię, podkreślają, że dzięki pracy w grupie z podobnymi ludźmi nauczyli się odczytywać własne uczucia, których dotąd nie potrafili ani nazwać, ani wyrazić; zaakceptowali przeszłość, która wpłynęła na rozwój choroby; odzyskali panowanie nad sobą, wreszcie – poczuli wsparcie.
 
POPRZESTAWIAĆ POD CZACHĄ
 
Do lekarza trafia jednak zaledwie 40% cierpiących na depresję. Takie ignorowanie choroby może mieć tragiczne konsekwencje – co czwarty chory popełnia bowiem samobójstwo. – Wśród przyczyn rzadkiego korzystania z pomocy specjalisty można wymienić dwie podstawowe – mówi prof. Araszkiewicz. – Pierwsza: lekarz pierwszego kontaktu skupia się na objawach somatycznych. Druga: pacjent wcale nie ułatwia mu zdiagnozowania choroby psychicznej, bo wstydząc się jej, mówi głównie o niedogodnościach fizycznych, bo o nich łatwiej powiedzieć – przyznaje uczony. Lekarze lekką ręką przepisują więc leki uspokajające, a one tylko wyciszają objawy, ale nie leczą. Zgrozę wśród psychiatrów wywołuje reklama ziołowego preparatu antydepresyjnego, który nie pomaga, tylko szkodzi – bo odwleka w czasie podjęcie specjalistycznego leczenia. Joanna Chatizow, prezes Stowarzyszenia Aktywnie Przeciwko Depresji, dostała niedawno telefon z zapytaniem, czy depresję można wyleczyć przez otwarcie czaszki i „poprzestawianie” w niej „czegoś”. – To było po programie tv o medycynie niekonwencjonalnej. Ludziom powinno się tłumaczyć, że żadna akupresura, żadne ziółka tu nie pomogą! – nawołuje Chatizow. – Media w pogoni za sensacją psują całą robotę środowisku medycznemu.
 
 
Zobacz także
ks. Zbigniew Kapłański
Na początku września wracamy do szkoły. Niby długie wakacje, niektórzy zatęsknili, a jednak niejednemu się nie chce. Bo po co siedzieć w szkole, skoro tyle ciekawych wiadomości można poznać poza szkołą? Sięgnijmy dzisiaj do słów wypowiedzianych przez osoby, które zupełnie inaczej widziały ten temat...
 
ks. Zbigniew Kapłański
Modlitwa, aby była przyjaźnią, musi objąć całą egzystencję istoty ludzkiej. Nie może ona ograniczać się do pewnych chwil, które nazywamy czasem modlitwy (milczącej lub liturgicznej, osobistej lub wspólnotowej): „Prawdziwie miłujący miłuje w każdym miejscu i zawsze pamięta o miłowanym. Rzeczą nie do zniesienia byłoby, gdyby modlitwę mogło się czerpać jedynie w zaciszu!” 
 
ks. Zbigniew Kapłański
Adwent. Czas modlitwy, tęsknoty, oczekiwania, wewnętrznej pracy. W Adwencie módlmy się: "Dobry Boże, odeszliśmy od Ciebie. Szukaliśmy szczęścia poza Tobą, ale nie znaleźliśmy. Nasze dusze i serca wyschły jak studnia. Teraz błąkamy się, jesteśmy spragnieni. Źle nam bez Ciebie. Przyjdź"...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー