Katolik.pl - Christus vincit, Christus regnat…
logo
Czwartek, 22 października 2020 r.
imieniny:
Haliszki, Lody, Przybysłąwa, Salomei, Filipa, Donata – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Jan Hadalski SChr
Christus vincit, Christus regnat…
Msza Święta
 


Pogodne oblicze Chrystusa

W pierwszą wrześniową niedzielę po południu wybrałem się do Świebodzina, aby na żywo zobaczyć pomnik Chrystusa Króla, zrobić kilka zdjęć i przy okazji przemyśleć merytoryczną zawartość listopadowego numeru "Mszy Świętej", prawie w całości poświęconego tematowi królewskiej godności Chrystusa. Na miejscu okazało się, że takich ciekawskich jak ja jest dużo więcej. Moim oczom ukazał się monument, który w blasku słońca i na bezchmurnym tle błękitnego nieba robi imponujące wrażenie. Jest ono spowodowane nie tylko rozmiarami figury Chrystusa, ale jeszcze bardziej pewnym spokojem, który od Niego promieniuje.

Oto na Świebodzin i dalej, na całą Polskę spogląda dostojne i pogodne oblicze Chrystusa - Króla - Dobrego Pasterza. Ludzie robią zdjęcia, spacerują, modlą się. Powoli tworzy się infrastruktura gastronomiczno-pamiątkarska i trzeba mieć nadzieję, że nie pójdzie ona w kierunku kiczowatej komercjalizacji tego miejsca.

Pomnik – znak wiary

Nie można zapomnieć, że ten monument jest pamiątką zawierzenia miasta i powiatu świebodzińskiego Chrystusowi Królowi. Intronizacja, poprzedzona misjami we wszystkich świebodzińskich parafiach, odbyła się 21 listopada 2000 r. w uroczystość Chrystusa Króla. Dokładnie 10 lat później uroczyście został pobłogosławiony ten pomnik - znak wiary.

Opodal, niejako w cieniu pomnika, znajduje się Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, którego kustosz, ks. prałat Sylwester Zawadzki (obecnie rezydent), był inicjatorem budowy i autorem koncepcji pomnika, a wcześniej intronizacji. Podjechałem więc na chwilę do tej świątyni. To nowy kościół, którego architektura zarówno zewnętrzna, jak i wewnętrzna daleka jest od nowoczesnych udziwnień. Wchodząc, czuje się klimat sacrum, a harmonijne, tradycyjne wnętrze, bez przepychu nastraja do modlitwy, do liturgii. Kościół jest otwarty całą dobę (sic!) i trwa w nim nieustająca adoracja Najświętszego Sakramentu.

Dlaczego o tym piszę?

Właśnie dlatego, że przyszło nam żyć w Polsce, w której jedni chcą ogłosić Jezusa Królem Polski, inni dążą do wyrzucenia krzyża z sali polskiego parlamentu, a pośrodku rzesza zobojętniałych, zagubionych, niezdecydowanych katolików. Oto czasy, w których dla każdego, kto uważa się za wierzącego, nieunikniona jest poważna odpowiedź na pytanie: kim naprawdę jest dla mnie Chrystus? Co z tego wynika na co dzień?

W świebodzińskim sanktuarium przed Najświętszym Sakramentem zdałem sobie sprawę, że ten pomnik Chrystusa Króla nie jest sztucznym, nachalnym wdzieraniem się religii w przestrzeń publiczną, ale naturalną emanacją tego sacrum, które jest w świątyni, jakby przedłużeniem miłosiernego spojrzenia Pana Jezusa wystawionego w Najświętszym Sakramencie do adoracji. Pomnik na ludzki sposób wyraża miłość Chrystusa, który szeroko rozwartymi ramionami obejmuje cały świat i pragnie wszystkich przyciągnąć do siebie, do swojego królestwa prawdy i życia, świętości i łaski, sprawiedliwości, miłości i pokoju. I taka powinna być kolej rzeczy.

Wszelka walka o wolność wyznawanej wiary, o królowanie Chrystusa w całym narodzie nie może być ideologią, ale musi brać początek w sercu i umyśle człowieka, który świadomie wybierając Chrystusa na swojego Pana, decyduje się zawsze i wszędzie żyć według Ewangelii. O taką intronizację Chrystusa Króla się módlmy, takiej dokonajmy w naszych sercach, rodzinach, parafiach, a wtedy na pewno Polska będzie Chrystusowa.

Króluj nam, Chryste, zawsze i wszędzie!

ks. Jan Hadalski SChr

 
Zobacz także
Michał Gryczyński

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego jest wspomnieniem ostatniego objawienia się Chrystusa na Górze Oliwnej. To jedno z najstarszych świąt chrześcijańskich obchodzono początkowo łącznie ze Zmartwychwstaniem, jako dopełnienie dzieła zbawczego Syna Bożego; dopiero od IV w. rozdzielono je na osobne święta. Często nawiązywał do niego kardynał Joseph Ratzinger...

 
ks. Tomasz Schabowicz
Szukając Żywej Obecności „Do Ciebie wołam, Panie, prędko mi dopomóż; usłysz głos mój, gdy wołam do Ciebie. Niech moja modlitwa będzie stale przed Tobą jak kadzidło; wzniesienie rąk moich jak ofiara wieczorna!” (Ps 141,1n). A do tego jeszcze słowa Jezusa, które słyszę jak ciągłe wezwanie, a może nawet wyrzut: „Czuwajcie i módlcie się, [...]; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe” (Mt 26,41; por. Łk 21,36; 22,40.46). 
 
Paweł Beyga

Listopad kojarzy się prawie automatycznie z cmentarzami, na których płonął znicze, opadają liście. Jeśli cmentarze, a na nich zmarli to także modlitwa za nich (a nie jest już to aż tak oczywiste w coraz bardziej nie tylko zabieganym świecie, ale wręcz ateistycznym). Modlitwa to najczęściej prośba. Już taka ludzka natura, że jak zwracany się do Boga to zazwyczaj z prośbą. Nie inaczej jest w przypadku modlitwy za zmarłych.

 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー