logo
Sobota, 26 września 2020 r.
imieniny:
Kosmy, Damiana, Justyny, Łucji – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
O. Rafał Skibiński OP
Chrystus przyspieszający (cz. 2)
List
 


Chrystus przyspieszający
cz. 2

Jezus rodzi się w podróży i od tej chwili zawsze jest w drodze. Cały czas idzie i cały czas przyspiesza. Ale nie jest to tylko przyspieszenie zewnętrzne. Także sposób rozmawiania Jezusa wymaga od rozmówcy stałego przyspieszania. Gra idzie o wszystko, czyli o Boga. Trzeba o tym pamiętać, żeby rozumieć wagę tych rozmów. To jest pojedynek na śmierć i życie

Jezus mówi: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Jego Krwi, nie będziecie mieli życia w sobie (J 6,53). Żydzi są oburzeni: jak On może tak mówić? W Starym Zakonie jest napisane, że nie wolno spożywać krwi, a tu jeszcze chodzi o ludzką krew. Kim On jest, że tak mówi? Albo: Odpuszczają ci się grzechy twoje. ( Mt 9,2) Kto może odpuszczać grzechy, poza samym Bogiem? Albo: Zanim Mojżeszowi stał się JA JESTEM (J 8, 58). Słuchacze wiedzą, że tak właśnie przedstawiał się Bóg Mojżeszowi: Jahwe - Jestem Który Jestem.

Chrystus nie lekceważy praw tego świata, On je przełamuje. Nie jest z tego świata i musi dla swoich wypowiedzi skonstruować nową gramatykę, musi znaleźć nowy sposób budowania zdania. Schemat rozmowy jest następujący: Jezus zostaje zagadnięty w dosyć przyziemny sposób. Np. przyprowadzają Mu niewiastę przyłapaną na cudzołóstwie i pytają co mają z nią zrobić. Albo pytają czy należy płacić podatki, czy też nie? A Jezus nie odpowiada wprost, ale przerzuca rozmowę na inny, wyższy poziom. Zdania wypowiadane przez Niego zmieniają ciężar gatunkowy rozmowy. Przyspiesza i nie jest to tylko przyspieszenie zewnętrzne, jak wtedy, gdy przyspiesza kroku w drodze do Jerozolimy na mękę i apostołowie nie mogą za Nim nadążyć. Jest to przyspieszenie jakościowe. Rozmówcy nie wytrzymują tego przyspieszenia i odchodzą. Nawet ci, którzy widzieli cuda i słyszeli mowę popartą znakami mówią: Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać? (J 6,60). Jedni odchodzą z niesmakiem, inni ze zwątpieniem, jeszcze inni by uknuć spisek i zniszczyć tego Jezusa, który, według nich, bluźni. Tylko Piotr na pytanie: Czy i wy chcecie odejść? (J 6,67) z desperacką wiarą odpowiada: Panie do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego (J 6,68). To jest bardzo pokorne wyznanie własnej niewiedzy i wiary w Chrystusa. Pokorna reakcja na to, że trudna jest ta mowa.

Przyjrzyjmy się bliżej dwóm aspektom tego przyspieszenia, tego ruchu w górę, który Chrystus wykonuje. Pierwszy to dynamika, moc, siła widoczna w działaniu: cuda, wyrzucanie złych duchów, uspokojenie burzy, wszystko to, co każe słuchaczom pytać: co to za nowa nauka z mocą? Drugi aspekt to światło: wyjaśnianie, nauczanie w przypowieściach, Kazanie na Górze, kazania w synagogach, wszystkie krótkie dosadne odpowiedzi, a także długie polemiki. Także góra Tabor, gdzie Chrystus jaśnieje światłem, a ze świetlistego obłoku słychać głos: Oto mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie.

Ku czemu to wszystko zmierza? Jaki jest finał? Bo jeśli Chrystus wchodzi z takim impetem w różne sytuacje, burzy stare struktury i nieustannie przyspiesza, to pytamy o to, gdzie jest maksymalne natężenie tej mocy, tego światła?
Kiedy czytamy opis męki zaskakuje nas, że różne jej elementy są jakby odwrotnością tego co było do tej pory. Do tej pory Chrystus chodził, działał, mówił, nauczał. Teraz nie chodzi, nie działa, nic nie mówi. Z Piłatem nie chce rozmawiać, do Heroda się nie odzywa. Jest sąd, droga krzyżowa, przybicie do krzyża. Jest siedem słów na Krzyżu - siedem słów, jakaś pełnia - ale nie jest to nauczanie jak dawniej, to jest zaledwie sygnalizowanie. Chrystus, który zawsze był w ruchu, zostaje nagle unieruchomiony, przybity do krzyża, wkopany w ziemię. Ten, który był samą mocą jest obezwładniony i bezsilny, ten, który wciąż pędził, przyspieszał - zahamowany. Ten, który był światłem staje się jakby niewidoczny. Mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej (Mt 29, 45).

o. Rafał Skibiński OP

 
Zobacz także
Małgorzata Szewczyk
Kapłaństwa nikt nie może sam sobie wybrać. Być „alter Christus”, czyli drugim Chrystusem, którym ma stać się każdy ksiądz, to nie „zadanie na chwilę”, ale na całą wieczność. Wystarczy przejrzeć kilkanaście okładek niektórych polskich gazet, by przekonać się, że księża, mówiąc najoględniej, nie mają dzisiaj dobrej prasy. Podobnie rzecz się ma w stacjach telewizyjnych głównego nurtu. Nie mówi się o nich wcale, a jeśli już to źle. 
 
Ks. Jerzy Szymik
Czy Bóg cierpi? To, że napisano na ten temat bardzo wiele, wcale nie dziwi. Trudno bowiem o donioślejsze egzystencjalnie pytanie z połączonych punktów widzenia teo- i antropologicznego. Można sobie również z łatwością wyobrazić, jak dalekosiężne będą konsekwencje udzielonej odpowiedzi i jak potężny wywrą wpływ na obraz Boga i człowieka, na kształt religijności i na kulturę...
 
Jakub Szymański
W niniejszym artykule zajmiemy się odniesieniem aniołów do Najświętszej Eucharystii. Zostanie to zaś uczynione na przykładach zaczerpniętych z terenów półwyspu iberyjskiego (Hiszpania i Portugalia) i przedstawionych w kontekście obejmującym wszechstronność podejścia do zagadnienia. Przykłady te bowiem pokażą, jak od strony tego świata wygląda przygotowanie na przyjęcie Eucharystii, w którym to przygotowaniu uczestniczą aniołowie.  
 
 
___________________
 
 reklama