logo
Czwartek, 24 września 2020 r.
imieniny:
Dory, Gerarda, Maryny, Hermana, Pacyfika – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Rafał Skibiński OP
Chrystus przyspieszający (cz. 3)
List
 


Chrystus przyspieszający (cz. 3)

Jezus rodzi się w podróży i od tej chwili zawsze jest w drodze. Cały czas idzie, cały czas jest w ruchu i cały czas przyspiesza. Ale nie jest to tylko przyspieszenie zewnętrzne. Również sposób rozmawiania Jezusa wymaga od tego, kto chce z Nim być, stałego przyspieszania. W dialogach narzuca swoje tempo i nie pozwala sobie przeszkadzać. Jego szybkość osiąga w pewnym momencie taką wartość, że tracimy Go z naszych, ludzkich oczu.

To, co było do tej pory dla nas światłem zostało przełamane przez szybkość, przez niezdolność naszego pojmowania i stało się ciemnością. To, co było mocą i siłą sprawczą nagle stało się bezsiłą, wręcz zgorszeniem. Grecy szukają mądrości, Żydzi szukają znaku. Grecy i Żydzi nie pojmą Krzyża. Dla jednych i drugich Krzyż jest zgorszeniem, bo tam nie ma mądrości ani znaku, nie ma mocy, tylko słabość. Na Krzyżu w miejsce światła pojawia się ciemność, w miejsce mocy bezruch i umieranie.
Ale Chrystus nie kończy swojego ruchu na Krzyżu. Na Krzyżu tylko objawia się nam w całej prawdzie. Krzyż jest miejscem, przez które możemy patrzeć na wszystkie wydarzenia związane z Chrystusem w przód i w tył. W chwili, w której następuje kulminacja: Wykonało się i ciało zostaje złożone do grobu, Chrystus kontynuuje swoje przyspieszenie w stronę Ojca - łączą się: Ojcze, w ręce Twoje powierzam ducha mojego. Ciekawy jest w tym świetle moment wejścia w zaświaty. Zstąpił do otchłani i tam ogarnął tę część ludzkości, która nie miała szans Go zobaczyć, ogarnął tych, którzy już odeszli. Kościół wierzy, że wydobył wtedy z otchłani sprawiedliwych.

Inni zdjęli ciało i położyli je w grobie, ale to jest sprawa innych. Natomiast Jego ruch w górę staje się coraz bardziej znaczący. Szczególnie wtedy, kiedy zostaje podjęty na nowo przez Zmartwychwstanie. Zauważmy: kiedy Duch Chrystusa łączy się na nowo z ciałem, przemienia owo ciało już obumarłe i podejmuje ruch w górę z samych głębin ziemi.
A co oznacza ta zabawa w ciuciubabkę po Zmartwychwstaniu? Mówi uczniom, żeby po Jego śmieci poszli do Galilei, bo tam ich uprzedzi. Przyszły niewiasty do grobu i Maria Magdalena usłyszała od Niego: "Idź i powiedz uczniom, żeby szli do Galilei". Nie wiedziała, że On się wcześniej umówił z nimi w Galilei. Uczniowie czekali zmartwieni, część z nich rozeszła się po świecie, a Maria Magdalena przychodzi i mówi: "Idźcie do Galilei". Nawet im nie zaświtało w głowach, żeby tam pójść, zapomnieli, że On tak mówił. Potem pojawia się uczniom to tu to tam i jest zupełnie wolny w tym pojawianiu się. Takie same cechy miał ruch Chrystusa i przed śmiercią. Zawsze był wolny, podążał i przyśpieszał. To nie On za ludźmi, ale ludzie za Nim musieli gonić. Chrystus, jak Dobry Pasterz, zawsze idzie przodem i prowadzi. Jest szybki, zaskakujący, przenika mury, zjawia się nie wiadomo gdzie i nie wiadomo jak. Wniebowstąpienie, to znowu przyspieszenie - pionowe w górę. Zesłanie Ducha Świętego jest dalszym ciągiem tego ruchu. To powiew, który idzie za Chrystusem i zasysa nas, ciągnie w górę. Mówił: Gdy zostanę wywyższony nad ziemię, przyciągnę wszystkich do Siebie.

Wniosków z tej opowieści jest dużo. Nie o wszystkich opowiem, bo nie wszystkie znam.
Wniosek pierwszy: Zauważmy, że słowa: Pójdź za mną nie są zaproszeniem do spokojnego spaceru noga za nogą według mojego rytmu i mojej miary, ale są wezwaniem do przyspieszania. Pójdź za Mną, to znaczy: przyspieszaj! Przyspieszaj nie tyle fizycznie (czasami też trzeba), ale jakościowo, kategorialnie, sięgaj wyżej, sięgaj tego, co w górze.

Wniosek drugi: Żeby iść za Chrystusem trzeba maksimum wysiłku i dobrej woli w poszukiwaniach. Uczniowie wiele zyskali przez to, że za Nim podążali, że strwożeni prawie biegli za Nim, więc musisz poszukiwać, musisz krążyć po okolicy, penetrować to, co się da spenetrować, szukać gdzie On jeszcze jest. Idź za Nim choćby ci się wydawało, że tam grozi śmierć. Jest w Ewangelii taki moment, kiedy uczniowie zastanawiają się: pójść do Jerozolimy, czy nie. Tomasz macha ręką i mówi: "Idźmy, wszystkich nas tam zabiją". (por. J 11, 1-16) Dlatego, kiedy Chrystus zmartwychwstał, Tomasz był najbardziej na "nie" i "do tyłu". No, ale taka była jego droga.

Wniosek trzeci: Jeżeli kochasz, to sprawdzianem twej miłości jest to, że przyspieszasz. Miłość jest zerwaniem ze stagnacją. Co to jest stagnacja? Stagnacja to posiadanie, poczucie, że oto "mam"! Kiedy się komuś wydaje, że coś ma na własność, np. małżonkom, że małżeństwo jest ich własnością, księdzu, że ludzie, którzy przychodzą do kościoła są jego własnością, to w tym momencie przechodzi na pozycję "mieć". A to jest stagnacja, zanik miłości. Kiedy kocham coraz mniej mam, natomiast coraz bardziej przyspieszam. Kiedy kocham zrzucam zbędny balast, staję się ubogi, nie zabiegam o stan mojego posiadania, po prostu idę do przodu.

Przyspieszanie będzie się wiązało z zerwaniem pewnych więzów: Opuści człowiek ojca i matkę. I to jest wniosek czwarty. Pójdź za Mną to znaczy także zerwij więzy, które cię blokują, bo z ich podtrzymywania nie będzie owocu. Patrząc po ludzku wygląda to strasznie, ale spróbuj, bądź odważny. Pójdź za Mną, a będziesz miał sto razy więcej sióstr, matek, ojców, wszystkiego. To, co ofiarujesz Bogu, On zwróci ci w nowej postaci, po tym twoim przyspieszeniu. Pozbywanie się balastu i osobisty rozwój to sprawa ważna. Nie chodzi o perfekcjonizm, o dążenie do doskonałości dla niej samej, ale o wewnętrzny, osobisty rozwój.

Wniosek piąty jest taki: Chrystus przyspiesza i przełamuje to, co możemy poznać rozumem naturalnym. Jest taki psalm: Poznałem wszelką ziemską doskonałość. Twoje przykazanie sięga dalej. Proponuje się nam masę różnych ziemskich doskonałości, nawet z obcych religii, lub choćby z różnych dziedzin wiedzy i nauki. Wszystko to jest piękne, ale Chrystus i to przełamuje: Przykazanie Twoje sięga dalej. Chrystus nadaje wszystkiemu nowy napęd, nowy ruch, nową dynamikę.

Tyle wniosków. Jeszcze trzy minuty o Matce Bożej, nie sposób o Niej zapomnieć. Zwiastowanie oznacza całkowitą zmianę w Jej życiu. Ona rzeczywiście przyspiesza. Jej los jest podobny do naszego. Poza tym, że była wyłączona spod grzechu pierworodnego, była taka jak my i czekał Ją ten sam rozwój, to samo przyspieszanie. Po Zwiastowaniu idzie z pośpiechem do Elżbiety i następuje między nimi wspaniały dialog. Potem są owe narodziny w drodze i poszukiwanie Chrystusa w świątyni. Jeżeli nam ciężko iść za Chrystusem, to zauważmy: trzy dni z bólem serca szukaliśmy Ciebie. A potem ból serca tylko się wzmaga. Aż po Krzyż. Kiedy Chrystus umiera, wszyscy tracą wiarę, a Matka Boża nie. W Wielką Sobotę (taka jest Tradycja), gdy Chrystus leży w grobie, Ona jedna jedyna wiarę zachowała. Wiara całego świata skupiła się tylko w Niej. Ona jedna wiedziała, co się na Krzyżu stało naprawdę. Jak niebywała jest ta droga od chwili, gdy ojciec i matka dziwili się wszystkiemu, co o Nim mówiono do chwili pod Krzyżem. Pod Krzyżem już się nie dziwi - przyspieszyła.
Ten tor, który Chrystus zakreśla tylko Ona mogła i zdołała pokonać czysto. Chrystus tworzy i otwiera drogę do Nieba, a Matka Boża jako pierwszy człowiek przechodzi ją w takim stylu, że możemy z Niej brać przykład. Chrystus jest Drogą, a Matka Boża pokazuje, jak się tą drogą idzie. On nas ku Sobie pociąga, a Ona jest tą, która została najbardziej pociągnięta. Zapytacie gdzie i kiedy? To tajemnica Wniebowzięcia - repliki Wniebowstąpienia.

Białka Tatrzańska 1987
Rafał Skibiński OP

tekst pochodzi z numeru 3/2002 Miesięcznika 'List'
Redakcja zaprasza na swoje strony:
www.list.media.pl

 
Zobacz także
 
___________________
 
 reklama