logo
Piątek, 05 marca 2021 r.
imieniny:
Aurory, Euzebiusza, Hadriana, Fryderyka, Oliwii – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Marek Chmielewski
Chrystus w doświadczeniu duchowym Teresy od Jezusa
Zeszyty Karmelitańskie
 


Kilka miesięcy później, jesienią 1575 r. święta Reformatorka doświadczyła identyfikacji z Eucharystyczną Ofiarą Chrystusa. Całe wydarzenie opisuje następująco: "Raz, po komunii, zostało mi objawione, jak Ojciec przyjmuje we wnętrzu duszy mojej ofiarę Najświętszego Ciała Chrystusowego. O ile pojęłam i widziałam, są tu obecne Trzy Osoby Boskie i niewypowiedzianie przyjemną jest Ojcu ta ofiara Jego Syna i cieszy się Nim i rozkosz swoją ma w Nim tu na ziemi, bo nie tylko Człowieczeństwo wówczas mieszka z nami w duszy naszej, ale i Bóstwo Jego. Dlatego ta ofiara tak Mu jest przyjemna i miła i dla niej takie nam wielkie czyni łaski" (S 57).

Osobiste doświadczenie Człowieczeństwa Chrystusa prowadzące ją do doświadczenia tajemnic zbawczych, a w ostateczności do mistycznego zjednoczenia z Jego Bóstwem i Osobami Trójcy Przenajświętszej, pozwoliło św. Teresie stanowczo zdystansować się od błędnych poglądów szerzonych wówczas m.in. przez niektórych jej spowiedników zafascynowanych neoplatonizmem, według których, by dojść do wyższych stopni modlitwy, a więc kontemplacji, trzeba koniecznie oddalać od siebie wszystko, co podpada pod zmysły, a więc także wszelkie wyobrażenie Człowieczeństwa Chrystusa. Początkowo św. Teresa uległa tym poglądom, toteż pisze: "[...] nie tylko nie odczuwałam żadnej potrzeby zwrócenia się do świętego Człowieczeństwa, ale owszem, wspomnienie na nie prawdziwą mi się wydawało do modlitwy przeszkodą" (Ż 22, 3). Jednakże, czerpiąc z osobistego doświadczenia obecności Chrystusa, zarówno w pięknie Jego Człowieczeństwa, jak i w tajemnicach zbawczych, szybko zmieniła pogląd i stanowczo twierdzi, iż "najświętszego Człowieczeństwa Chrystusa nie powinno się żadną miarą poczytywać za przeszkodę do kontemplacji" (Ż 22, 8).

Jest to jeden z najbardziej interesujących punktów doktryny karmelitańskiej Mistyczki, na którym opierają się wszyscy późniejsi mistycy, a który w pełni włącza ją w nurt duchowości charakterystyczny dla epoki renesansu.

Chrystus jako przedmiot doświadczenia duchowego u św. Teresy od Jezusa

W każdym doświadczeniu duchowym, z uwagi na jego osobowo-relacyjny charakter, należy wyróżnić podmiot, przedmiot i cel, albo kres tegoż doświadczenia. Podmiotem jest doświadczający człowiek, natomiast przedmiotem chrześcijańskiego doświadczenia duchowego jest zawsze Bóg objawiający się w Chrystusie. Jest on również najwyższym celem osobowej relacji miłości, stanowiącej samą istotę omawianego tutaj chrześcijańskiego doświadczenia duchowego. Ilustracją tego są słynne słowa św. Augustyna, którego św. Teresa od Jezusa szczególnie ceniła: “Stworzyłeś nas bowiem jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie".

Hiszpańska Doktor Kościoła nigdy nie miała wątpliwości, co do przedmiotu swego doświadczenia duchowego, choć kierując się wielką roztropnością i krytycznym osądem wolała w tej sprawie radzić się różnych teologów, spowiedników i kierowników duchowych. Jak dobra anegdota brzmi jej opowiadanie o tym, że zgodnie z zaleceniem nieufnego spowiednika próbowała oddalić od siebie wizję Chrystusa, żegnając się i pokazując Mu figę. Ostatecznie jednak stwierdza, że w takim doświadczeniu duchowym "Zbawiciel oznajmia siebie duszy poznaniem jaśniejszym niż słońce". Dlatego "[...] niepodobna wątpić, że to On, Pan sam we własnej Osobie; zdarza się to szczególnie po Komunii, kiedy już wiara sama upewnia nas o Jego w nas obecności" (Ż 27, 3).

Jak już było wspomniane, Chrystus ukazywał się Mistyczce zawsze w ciele uwielbionym, mimo że czasem dla pocieszenia jej w trudnych sytuacjach ukazywał swoje rany lub też widziała Go na krzyżu albo z krzyżem, w osamotnieniu w Ogrójcu, a także w cierniowej koronie. To pomagało jej łączyć własne cierpienia i krzyże ze zbawczym cierpieniem swego Oblubieńca.
 
Zobacz także
Grzegorz Owsianko
Słysząc na wykładach fizyki…, że przy wystrzale, np. z armaty, istnieje pewna granica zasięgu, której, biorąc pod uwagę siłę wybuchu, pocisk nie przekracza - przyszło mi na myśl, czy ta granica jest bezwzględnie pewna i czy można by ją w jakiś sposób przekroczyć...
 
Artur Wenner SJ
Człowiek zawsze poszukiwał w swym życiu szczęścia. Wszelkie choroby, przeciwności życiowe, cierpienia niczym cień kładły się na jego fundamentalnym dążeniu. Do tych przeciwności, które nieodmiennie spędzały sen z powiek i budziły żywe emocje od niepamiętnych czasów należą choroby. Te coraz lepiej poznane, zbadane przez medycynę choroby ciała i te, nieraz trudno uchwytne, nazywane i leczone przez psychiatrię, psychologię czy przez sakrament pokuty lub kierownictwo duchowe.  
 
Robert Wilk
Znamienna jest reakcja uczniów Chrystusa: nie mogą rozpoznać swojego mistrza, bo rzeczywistość, która Go dotyczy, nie ma analogii w ich świecie. Życie ludzi w perspektywie eschatologii jest bowiem „już – jeszcze nie”. „Już” – ponieważ zostaliśmy zbawieni w Jezusie Chrystusie i innego zbawienia nie będzie. „Jeszcze nie” – gdyż jednocześnie nasza egzystencja zmierza ku Jego powtórnemu przyjściu, czyli paruzji.

Z Jerzym Uramem OFMCap o tym, jak rozumieć zbawienie, rozmawia Robert Wilk
 
 
___________________
 
 reklama