logo
Sobota, 15 maja 2021 r.
imieniny:
Dionizego, Nadziei, Zofii, Izydora, Dympny – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Krzysztof Osuch SJ
Chrzest Jezusa – kontemplacja ewangeliczna
Mateusz.pl
 


Modlitwa przygotowawcza: Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały jego Boskiego Majestatu (ĆD 46).
 
Święty Ignacy tak streszcza fragment historii zbawienia, którą chcemy kontemplować: „Chrystus, Pan nasz, pożegnawszy swoją błogosławioną Matkę, przyszedł z Nazaretu nad rzekę Jordan, gdzie był św. Jan Chrzciciel. Święty Jan ochrzcił Chrystusa, Pana naszego. A kiedy chciał się wymówić od tego, bo uważał się za niegodnego, żeby miał ochrzcić, Chrystus powiedział doń: Uczyń to teraz, bo tak trzeba nam wypełnić wszelką sprawiedliwość. Przyszedł Duch Święty i głos Ojca z nieba zaświadczył: Ten jest Syn mój umiłowany, w którym sobie upodobałem”(Ćwiczenia duchowne 273, zob. www.jezuici.pl/ignatiana/cd.html).
 
W osobistym przygotowaniu przeczytajmy uważnie, najlepiej kilka razy, poniższy fragment z Ewangelii według świętego Mateusza 3, 13-17:
 
Wtedy przyszedł Jezus z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć chrzest od niego. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie? Jezus mu odpowiedział: Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe. Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie.
 
Wyobraźmy sobie, jak Jezus przychodzi nad Jordan i z tłumem nawracających się grzeszników oczekuje, by przyjąć chrzest z rąk Jana Chrzciciela.
 
Prośmy o owoc tej kontemplacji, a mianowicie o dogłębne poznanie Pana, który dla mnie stał się człowiekiem, abym go więcej kochał i więcej szedł w Jego ślady. Prośmy też o łaskę uradowania się Dobrą Nowiną o miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego – do nas ludzi, do mnie osobiście.
 
Jezus idzie do grzeszników
 
W czasie kontemplacji przyjrzymy się najpierw Janowi Chrzcicielowi.
 
Bóg wybrał go, by przygotował lud Starego Testamentu na przyjście Mesjasza. Teraz widzimy go nad Jordanem, jak wzywa lud do nawrócenia i pokuty: Nawróćcie się, bo bliskie jest Królestwo Niebieskie! Duch Święty dał poznać Janowi, że pojawienie się Mesjasza jest już bardzo bliskie. Pokornie oświadcza: Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie; ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów. Mesjasz przedstawiany przez Jana budził nie tylko nadzieję, ale i trwogę: On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym.
 
Rzeczywiście, nawoływanie Jana Chrzciciela pobudzało słuchaczy do nawrócenia. Wielu, z różnych grup społecznych, odczuło przynaglenie, by ze skruchą wyznać swe grzechy i zanurzyć się w wodach Jordanu na znak, że chcą wejść do wspólnoty oczekujących na bliskie już przyjście Mesjasza. Jan ma zapewne satysfakcję, że jego nawoływanie nie jest daremne. Ale pewnego dnia Jan doznaje szoku, gdy w tłumie nawracających się rozpoznaje Jezusa i słyszy, jak Ten prosi go o chrzest. Jan Chrzciciel najpierw stanowczo protestuje; odmawia spełnienia prośby Jezusa, jednak po tych słowach: Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe, Jan natychmiast ustępuje. Akt posłuszeństwa ze strony Jana jawi się jako brama do wielkiego objawienia się Trójcy Boskich Osób...
 
Objawienie Boskich Osób przy chrzcie Jezusa da Janowi Chrzcicielowi pewność, by za niedługo złożyć świadectwo o Jezusie:
 
Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata (J 1, 29).
 
To pełne treści zdanie stanowi klucz do rozumienia całej zbawczej misji Jezusa Chrystusa. – Kto już wie, że największym nieszczęściem wszystkich ludzi żyjących na Ziemi jest grzech, ten z najwyższą uwagą wsłuchuje się w świadectwo Jana Chrzciciela o Jezusie. Inny Jan, Ewangelista, napisze w jednym z Listów: My jesteśmy z Boga, cały zaś świat leży w mocy Złego (1 J 5, 19). Syn Boży objawił się po to, by zniszczyć dzieła diabła (1 J 3, 8).
 
Dziś, każde wydarzenie z życia Jezusa możemy oglądać i lepiej rozumieć w świetle zbawczego Krzyża i Zmartwychwstania. W tym świetle pojmujemy, dlaczego Jezus, wiedziony Duchem Świętym, swe pierwsze kroki kieruje nad Jordan, czyli tam, gdzie gromadzą się ludzie świadomi grzechu i spragnieni Zbawiciela. Dla Jezusa jest oczywiste, że ma wejść w sam środek ludzki, obarczonych brzemieniem grzechów. Możliwie najprędzej Jezus zaczyna głosić Ewangelię przebaczenia i wyzwolenia... Bez wahania wchodzi w wodę, aż „czarną” od brudu pozostawianych w niej grzechów... Swoim wejściem w tę wodę Jezus oczyszcza ją i czyni symbolem zbawczej mocy Boga, który pragnie każdego człowieka oczyścić, usprawiedliwić, uczynić świętym.
 
Zauważmy i to zdanie: A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. W odróżnieniu od wszystkich innych Jezus nie wyznawał grzechów, gdyż własne grzechy nigdy nie obciążały Jego sumienia. W twardej rozmowie z faryzeuszami zapyta znamiennie: Kto z was udowodni Mi grzech? (J 8, 46).

Dla nas, którzy czujemy się nieuchronnie uwikłani i ubrudzeni grzechami (własnymi i, w innym sensie, cudzymi), ma to ogromne znaczenie, że bezgrzeszny Jezus nie stroni od grzeszników, lecz sam ich szuka, lgnie do nich. Owszem, pozwala, by grzechy wszystkich ludzi dotknęły Go i śmiertelnie zraniły. Na razie dzieje się to symbolicznie – poprzez zanurzenie się w tej samej wodzie, w której zanurzają się nawracający się grzesznicy. W czasie Męki dokona się to nader realnie, gdy Pan zwali na Niego winy nas wszystkich (por. Iz 53, 6). To przedziwne zbawcze działanie Boga święty Paweł opisze w takich oto przejmujących (i nie do końca dających się pojąć słowach): Bóg dla nas grzechem uczynił tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą (2 Kor 5,21).
 
Wpatrując się w Jezusa w Jordanie, pojmujemy coraz bardziej, że On naprawdę chce nas uwolnić od gniotącego ciężaru grzechu!
 
Jezus gotów jest ponieść każdą udrękę, poniżenie, każdą ofiarę, aby uwolnić nas od dojmującego poczucia winy!
 
1 2  następna
Zobacz także
Ks. Mariusz Pohl
Kiedy Apostołowie prosili Chrystusa: „Przymnóż nam wiary”, to prawdopodobnie nie wiedzieli, o co prosili. I to chyba chciał im uświadomić Jezus – jak wielką moc mogą otrzymać do swej dyspozycji. Oczywiście, siła ta w żadnym wypadku nie powinna służyć popisywaniu się sztuczkami typu: „Morwo, przesadź się w morze”. Chrystus to nie David Coperfield: nie chce nas zabawiać, lecz zbawiać. I tak samo Kościół: nie jest instytucją rozrywkową ani magiczną pałeczką, lecz środowiskiem życia duchowego i drogą do Boga.
 
Przemysław Radzyński

Stanisław Papczyński urodził się w 1631 r. w Podegrodziu, niedaleko Starego Sącza. W wieku 23 lat wstąpił do zakonu pijarów. Z pobożności chciał wprowadzić w życie swej wspólnoty bardziej radykalne zasady ubóstwa i gorliwości; popadł w konflikt z częścią współbraci i musiał opuścić zakon. 

 
Krzysztof Wons SDS
Między naszą duszą a Pismem Świętym istnieje pewne podobieństwo – twierdzi Orygenes. Jedno może pomóc zrozumieć drugie. Cytuje Księgę Przysłów: „Pij wodę z własnej cysterny, tę, która płynie z twej studni” (Prz 5,15), i zachęca: „Spróbuj i ty mieć własną studnię i własne źródło, abyś skoro zrozumiesz księgę Pism, zaczął również z własnej myśli wydobywać jakiś sens”. 
 
___________________
 
 reklama