logo
Niedziela, 07 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Doroty, Olechny, Kajetana, Sykstusa – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. dr Johannes Gamperl
Chwała na wysokości Bogu
Czas Serca
 


Kiedy w Wielką Sobotę podczas liturgii paschalnej, po wysłuchaniu czytania słowa Bożego ze Starego Testamentu, zostaje uroczyście zaintonowane Gloria – „Chwała na wysokości Bogu” – wtedy cała ziemia wychwala Pana w wielkanocnej radości. Dzwony odzywają się na wieżach kościoła, ministranci wtórują im dzwonkami przy ołtarzu. Organy po ciszy Wielkiego Piątku zaczynają grać. A wszystko po to, aby ogłosić sercom wierzącym w na całym świecie wielkanocną radość.
 
Prawdziwa pieśń wielkanocna

Gloria – „Chwała na wysokości Bogu” – pierwsze słowa tej modlitwy są przede wszystkim pieśnią bożonarodzeniową, pieśnią uwielbienia Boga Ojca, który w swojej nieskończonej miłości posłał swojego Syna, by stał się dla nas Człowiekiem. Na betlejemskich polanach aniołowie śpiewali: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania” (Łk 2,14). Pomimo tego, przez wiele wieków modlitwę i zarazem hymn Gloria śpiewano tylko na Wielkanoc. Jest to doprawdy prawdziwa pieśń wielkanocna, opiewająca chwałę zmartwychwstania, chwałę królestwa Chrystusowego, które to zostało zapoczątkowane z chwilą zmartwychwstania naszego Pana. Jednak już około 500 roku zezwolono na śpiewanie hymnu Gloria także w niedziele i wielkie święta męczenników, ponieważ każda niedziela, jako pierwszy dzień tygodnia, jest pamiątką zmartwychwstania Pana, a każde święto męczenników jego świętowaniem.
 
Od XII wieku hymn Gloria został wprowadzony w formie śpiewanej we wszystkie niedziele i święta. Podobnie jest dzisiaj, chociaż według liturgicznych przepisów, można go zastąpić inną odpowiednią pieśnią, np. w okresie Bożego Narodzenia kolędą „Gdy się Chrystus rodzi…”. Theodor Schnitzler określa ten hymn jako pieśń triumfu, która była intonowana w powiązaniu z wezwaniem Kyrie w Rzymie podczas wojskowej parady zwycięskiego wodza. Z różnych stron ciągle wznosiły się okrzyki: laudamus te, benedicimus te, adoramus te, co znaczy „chwalimy cię, błogosławimy cię, uwielbiamy cię”. Czyż jest jakiś większy triumf nad zwycięstwo Chrystusa nad grzechem i śmiercią?
 
Schnitzler nazywa też hymn Gloria pieśnią poranną, ponieważ wywodzi się on z pewnej starej chrześcijańskiej pieśni porannej. Bóg jest prawdziwym Światłem, które obdarza życiem. Chrystus jest Sol Invictus, czyli „Słońce Niezwyciężone”, które rozjaśnia wszelkie ciemności.
 
Określa Glorię również jako pieśń prymicyjną, ponieważ w pierwszych wiekach Kościoła papież, w nocy, w czasie tzw. suchych dni, udzielał sakramentu kapłaństwa, a wtedy nowo wyświęceni, przy pierwszym brzasku dnia sprawowali w swoich tytularnych kościołach mszę św., rozpoczynając ją właśnie tym hymnem.
 
Chwała należna Ojcu 
 
„Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli. Chwalimy Cię. Błogosławimy Cię. Wielbimy Cię. Wysławiamy Cię. Dzięki Ci składamy, bo wielka jest chwała Twoja. Panie Boże, Królu nieba, Boże Ojcze wszechmogący”. Tak brzmią pierwsze słowa hymnu Gloria. Są one pochwalnym śpiewem na cześć Boga Ojca, Stworzyciela nieba i ziemi. Kiedy zabrzmi pieśń Gloria, powinniśmy wszyscy radośnie zawtórować chórom aniołów, bowiem oni wychwalają Boga razem z nami. W szczególny sposób czynią to zapewne także nasi Aniołowie Stróżowie, którzy w naszym imieniu i z nami chwalą Boga, dziękują Mu i proszą Go, wołając: „Chwała na wysokości Bogu!”.
 
Święty Augustyn opowiada, jak po nawróceniu głęboko wzruszył jego serce radosny śpiew Kościoła. „Jak bardzo płakałem wówczas, słysząc hymny i pieśni, wzruszony do głębi mocą dźwięków Twojego Kościoła, który tak z pełni serca śpiewał. Owe melodie wpływały do mego ucha, Twoja zaś prawda do mego serca. To sprawiało, że rozpalały się we mnie akty miłości i oddania, tak że płakałem łzami radości”. Naszą zaletą jest, że możemy chwalić i wielbić Boga za piękno Jego dzieła stworzenia, za wszechświat w całej jego wielkości z niezliczonymi planetami i słońcami, z miliardami mlecznych dróg, za wszechświat w jego małych cząsteczkach z potężnymi siłami w jądrach atomów.
 
Sławny wynalazca Edison, po swoim pierwszym wejściu na wieżę Eiffla, wpisał się do złotej księgi miasta Paryża takimi słowami: „Panu Eiffelowi, inżynierowi i odważnemu budowniczemu tego olbrzymiego i wspaniałego dzieła mistrzowskiego, poświęca te słowa człowiek, który największy szacunek i zadziwienie dla wszystkich inżynierów żywi, a szczególnie dla tego największego między nimi – dla Boga”.
 
Święty Ignacy w pierwszych zdaniach swojej książki o ćwiczeniach duchownych mówi: „Człowiek został po to stworzony, by chwalić Boga, naszego Pana, by Go czcić, by Mu służyć i w ten sposób zbawić swoją duszę”. Nasza modlitwa powinna być przede wszystkim modlitwą uwielbienia Boga. Właśnie z tego powodu prawdopodobnie wiele modlitewników i śpiewników nosi w swym tytule frazę: „Chwalmy Pana!”.
 
Powinniśmy wychwalać Boga w czasie Mszy Świętej również naszą pełną czci i szacunku postawą: zadbany ubiór, czysty i pięknie udekorowany kościół. Niechlujstwo, niedbałość i nieporządek nie są na pewno żadnymi znakami szacunku i czci.
Uwielbienie Boga mamy kontynuować w całej naszej codzienności. Słusznie zauważa św. Augustyn, że nie zawsze można Boga wielbić ustami, ale naszym życiem zawsze.
 
Chwała należna Synowi 
 
„Panie, Synu Jednorodzony, Jezu Chryste. Panie Boże, Baranku Boży, Synu Ojca. Który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami. Który gładzisz grzechy świata, przyjm błaganie nasze. Który siedzisz po prawicy Ojca, zmiłuj się nad nami. Albowiem tylko Tyś jest święty. Tylko Tyś jest Panem. Tylko Tyś Najwyższy, Jezu Chryste. Z Duchem Świętym w chwale Boga Ojca”.
 
Tak jak Ojciec, tak też i Syn, odbiera uwielbienie i chwałę. Wszystko to, co powyżej zostało napisane o chwale Ojca, odnosi się też do Syna i do Ducha Świętego. Syn Boży stał się człowiekiem i umarł z miłości do nas na krzyżu, gładząc w ten sposób grzechy nasze i całego świata. Tak jak wychwalamy Boga za dzieło stworzenia, tak też oddajemy chwałę i uwielbienie Chrystusowi jako naszemu Odkupicielowi! On siedzi po prawicy Ojca, by wstawiać się za nami i przygotować dla nas wieczne mieszkanie w niebie.
 
W następnych częściach mszy św. będziemy coraz głębiej wprowadzani w tajemnicę Odkupienia, jednak już teraz, na jej początku, wychwalajmy i uwielbiajmy naszego Zbawiciela i dziękujmy Mu z całego serca za jego niezmierzoną miłość. W czasie mszy św. nasze spotkanie z Nim będzie coraz bliższe, aż wręcz do stopnia pełnego zjednoczenia, gdy staniemy się z Nim jednością w Komunii Świętej. A potem razem z Nim w sercu pójdziemy do naszych bliźnich i do naszej codzienności.
 
Theodor Schnitzler streszcza cały początek mszy św. w wezwaniach skierowanych do Chrystusa: „Chrystusie, który przychodzisz; Chrystusie – Bracie; Chrystusie – Królu; Chrystusie ukrzyżowany, Chrystusie – Emmanuelu, Boże z nami; Chrystusie – Sędzio; Chrystusie miłosierny; Chrystusie – Panie; Chrystusie – Zwycięzco; Chrystusie – Triumfatorze; Chrystusie zmartwychwstały – Tobie chwała i uwielbienie, wdzięczność i miłość, teraz i na wieki wieków”.
 
ks. Johannes Gamperl
tłum. z jęz. niem: ks. Jacek Kubica SCJ
Czas serca, 97/2008

fot. Vinoth Chandar Let Jesus Bring You Light!
www.flickr.com 
 
Zobacz także
Alfred Cholewiński SJ
W czytaniach biblijnych dzisiejszej niedzieli Bóg mówił nam o swojej miłości do nas oraz apelował o naszą miłość do bliźnich. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali tak jak Ja was umiłowałem (J 15,12). Jezus mówi: To jest moje przykazanie... tak jakby właśnie ono, a nie co innego, było cechą specyficzną i wyróżniającą etykę Jezusa od wszystkich innych sposobów życia. 
 
ks. Tomasz Opaliński
Zbyt mało patrzymy na kochające oblicze Matki, pierwszej Uczennicy Pana, w której najpełniej zrealizował się Kościół i zbyt mało pamiętamy o tym, że Kościół nie jest instytucją, ale... najbliższą rodziną - tak bliską, że gdy jej zabraknie, jesteśmy osieroceni. Czasem niestety może zapomnieć o tym nawet znany teolog: uznając, że sam jest sobie „sterem, żeglarzem i okrętem” mówi, że zerwał z Kościołem, i powoduje nie tylko ból Matki, która go zrodziła, ale również... własne osierocenie.
 
Adam Piekarzewski SDB
Pomyśl, że rozmawiasz z kimś bardzo dla ciebie ważnym, przy tym niesamowicie mądrym i dowcipnym. Pomyśl jeszcze, że ta osoba jest bardzo zainteresowana tym, co mówisz. W miarę rozwoju dialogu czujesz, jakbyś mógł przegadać z nią całe życie… A teraz odpowiedz sobie na pytanie: Jak się ma taka rozmowa do twojej modlitwy?
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm