logo
Środa, 12 grudnia 2018 r.
imieniny:
Ady, Aleksandra, Dagmary, Joanny – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Krzysztof Wieczorek
Ci, którzy odeszli
Wzrastanie
 


Ostatnio przeczytałem opis takiej sceny:
Oficer wysyła żołnierzy z beznadziejną misją w oblężonym mieście. Spotyka starca. Ten pyta:

- Coś ty taki smutny?
- Właśnie rozmawiałem z ludźmi, którzy mają umrzeć…
- Wiesz, codziennie takich spotykam. Właściwie to każdy, kogo spotykam…

Na co dzień nie myślimy o śmierci. Na co dzień bombardowani jesteśmy setkami reklam, filmów, informacji o jednoznacznym przekazie: liczą się młodzi, silni i zdrowi. To oni stanowią "target" dla marketingowców i dla większości mediów. To oni budują oblicze świata. Tego świata.

Nie znamy ich losu

Ale istnieje świat inny, dający o sobie znać przez płomienie zniczy o zmroku na cmentarzu. Świat ludzi prawie takich samych, jak my. Prawie… Bo my możemy dokonywać wyborów, a oni są już po wyborze ostatecznym.

Na co dzień nie myślimy o śmierci, na co dzień nie myślimy o zmarłych. Na co dzień nie zastanawiamy się nad losem dusz czyśćcowych ani nad radością zbawionych. Nie chcemy też pamiętać o niebezpieczeństwie potępienia.

Ale mamy listopad. I chcemy, czy nie chcemy, w ten codzienny szum wdziera się nam przesłanie o tych, którzy odeszli. Nie znamy ich losu. Możemy mieć tylko nadzieję, że jest im dobrze. Nie znamy ich losu, bo nie poznaliśmy dogłębnie ich serc. Naszą nadzieję opieramy tylko na przejawach dobra w ich postępowaniu i - przede wszystkim - na Bożym Miłosierdziu. Lecz ostatecznie nie jesteśmy w stanie stwierdzić, "gdzie" kto jest (jedyny wyjątek - jeśli Kościół ogłasza kogoś świętym, to stwierdza bez żadnej wątpliwości, iż człowiek ten jest zbawiony).

Kontakt ze zmarłym

A przecież, niekiedy te dusze próbują się z nami skontaktować - czasem w wizjach, dużo częściej przez sny. Albo my kontaktujemy się z nimi. I tutaj trzeba to bardzo wyraźnie powiedzieć i jeszcze raz powtórzyć: jedyną formą kontaktu z osobami zmarłymi, dopuszczalną dla katolika, chrześcijanina, jest modlitwa przez ich wstawiennictwo. Absolutnie i pod żadnym pozorem nie może być mowy o próbach "wywoływania duchów". I to nawet nie dlatego, że nie wolno (zabrania tego i Pismo święte, i Magisterium Kościoła). Chodzi tu przede wszystkim o to, że ich to po prostu "boli", że jest to dla nich dodatkowe cierpienie. A po co ranić kogoś, o kim twierdzę, że go kocham?

Co robić, gdy ktoś zmarły jednak sam mi się ukazuje? Niezależnie od tego, czy to dzieje się we śnie, czy "na jawie", trzeba zapytać taką duszę, czego oczekuje ode mnie. Nie ma znaczenia, kim jest. Jeśli przychodzi do mnie, to znaczy, że Pan Bóg jej pozwolił i że ja mogę coś dla niej zrobić. I to też jest ważne: mogę, nie muszę. To koniecznie musi być z mojego wolnego wyboru. Jeśli będę czuł się przymuszony, jeśli będę reagował tylko na zasadzie: "twoja prośba jest dla mnie rozkazem", to moja ofiara nieskończenie straci na wartości. Tak przynajmniej twierdzą ci, którzy z duszami czyśćcowymi rozmawiali.

I tu warto wspomnieć, że dusze najczęściej proszą o ofiarę Mszy świętych i o Komunię świętą za nich ofiarowaną. A mają one dla nich taką wartość, jak sobie Eucharystię cenili za życia.

 
1 2  następna
Zobacz także
Jakub Kołacz SJ
Każdy wierzący wie, że kiedy Bóg z zachwytem spojrzał na Adama, którego właśnie powołał do istnienia, w mistrzowski sposób łącząc z sobą pierwiastki natury, z troską pomyślał, jak samotny może być ten doskonały wytwór Jego rąk. Zanim więc pierwszy rodzic poczuł się naprawdę samotny pośród uroków raju, Bóg postawił obok niego równie doskonałe dzieło: Ewę. W ten sposób mogli wspólnie zachwycać się własnym pięknem oraz odkrywać w sobie Boży obraz i podobieństwo do Stwórcy...
 
ks. Sławomir Oder
2 kwietnia 2007 roku, po zakończeniu fazy diecezjalnej procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II, cała dokumentacja została przekazana Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych i w tej chwili znajdujemy się na etapie kongregacyjnym. Polega on na studium merytorycznym całego zgromadzonego materiału a konkretnie chodzi o pisanie tzw. Positio...
 
o. Augustyn Jankowski OSB
Nie da się ukryć, że Szeol to dość ponure i nieciekawe miejsce. Oglądałem kiedyś amerykański film, który pokazywał, jak Żydzi wyobrażali sobie Szeol. Nad niezliczonymi mogiłami stali pogrążeni w smutku umarli - posępne cienie wpatrzone w swój grób, pozbawione pamięci i możności chwalenia Boga. W Starym Testamencie jeszcze nic nie wiedziano o Odkupieniu, dlatego zaświaty skrywał mrok...
 
 
___________________
 
 reklama