logo
Wtorek, 25 czerwca 2024 r.
imieniny:
Łucji, Witolda, Wilhelma, Prospera, Doroty – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
prof. dr hab. Eugeniusz Sakowicz
Ci, którzy wypełniają wolę Bożą
Mateusz.pl
 
fot. Selvan B | Unsplash (cc)


Komentarz do pierwszego czytania

 

Pierwsza księga Biblii – Księga Rodzaju, zwana też Księgą Początków – przedstawia genezę świata i ludzkości. Opisuje piękno świata stworzonego przez Boga. Podkreśla jednocześnie pierwotny stan szczęścia, który był udziałem całego stworzenia z człowiekiem jako „koroną stworzeń”. Kosmos, natura, przyroda ożywiona i nieożywiona od początku wskazywały na wielkość, potęgę, majestat, nade wszystko miłość Boga Stwórcy do swojego „dzieła”. Wszechmogący Stwórca po raz pierwszy objawił się światu przez jego stworzenie i w stworzeniach, czyli we wszystkich bytach, istotach powołanych do istnienia.


Piękno świata zostało zachwiane brzydotą grzechu. U zarania dziejów ludzkości miał miejsce upadek pierwszych ludzi. O tejże katastrofie antropologicznej świadczą solidarnie zarówno religie monoteistyczne – judaizm, chrześcijaństwo i islam, ale też religie ludów pierwotnych, które w tradycji ustnej przechowują pamięć o tragicznym wydarzeniu, które miało miejsce w praczasach.


Prarodzice ludzkości, których imiona podaje judaizm i chrześcijaństwo – Adam i Ewa podejmujący razem, „we współpracy”, czyn zabroniony przez Boga, weszli w świat fikcji, ułudy. Z poduszczenia węża symbolizującego złego ducha – szatana – mieli zacząć poznawać rzeczywistość, w tym nade wszystko dobro i zło tak, jak poznaje Bóg. Owszem, rozróżnianie dobra od zła i zła od dobra jest ze wszech miar i w każdym czasie konieczne. Niemożliwe natomiast jest poznawanie tak,, jak Bóg poznaje. Człowiek wszakże nie jest bóstwem i nigdy nim nie będzie. Upadek pierwszych ludzi był świadectwem ich pychy, wyniosłości, braku zaufania do prawdomówności Boga.


Po dokonanym czynie, polegającym na złamaniu Bożego prawa, Stwórca zadał pytanie swojemu stworzeniu – mężczyźnie: „Gdzie jesteś?” Wszechwiedzący Pan wszakże wiedział, gdzie jest człowiek. Oczekiwał jednakże od niego autorefleksji, samokrytyki, oceny miejsca, w którym się znalazł po dokonaniu grzesznego aktu.


Zło uczynione w raju, który przez ten fakt przestał być ogrodem szczęścia, wygenerowało strach. Odtąd przez wieki konsekwencją grzechu zawsze jest lęk, nawet wówczas, a może nade wszystko wówczas, gdy czyniący zło, będący czasami nawet złoczyńcą, twierdzi, iż nikogo i niczego się nie boi. Grzesznik boi się nade wszystko samego siebie i dlatego jego czyny bardzo często są irracjonalne.


Mężczyzna uświadomił sobie prawdę o samym sobie, czyli po prostu poznał „nagą prawdę”. Czyniący wraz ze swoją żoną – solidarnie i z zaangażowaniem zło – podjął absurdalną, irracjonalną próbę usprawiedliwienia nie tyle czynu, ile siebie samego. Wskazywanie przezeń na kobietę, jako winną upadku, stało się tym bardziej aktem auto-oskarżenia.


Bóg zadaje pytanie, podobnie jak w raju, każdemu mężczyźnie i każdej kobiecie, którzy popełnili jakiekolwiek zło: „Dlaczego to uczyniłeś?” „Dlaczego to uczyniłaś?” Od tego pytania, bywa że zagłuszanego wyparciem ze świadomości zła, które się popełniło, nie sposób uciec. Będzie ono powracało w chwili wyrzutów sumienia. Powinno jawić się w chwili pokusy, prowadzącej do grzechy.


Człowiek, który czyni zło, nie może, nie jest w stanie ukryć się przed Bogiem. Próby ukrycia są ostatecznie bardzo wyraźnym ukazywaniem siebie i swojej rozpaczy Bogu. Grzesznik nie jest nigdy pozostawiony samemu sobie, chociażby był o tym przekonany. Bóg go szuka np. przez wyrzuty sumienia. Chce przez to uchronić go przed kolejnymi czynami zła, przed następnymi zgubnymi decyzjami.


Bóg Stwórca nie potępił człowieka. Nie potępia po dzień dzisiejszy ludzi zło czyniących. Nie unicestwił jego istnienia. Przeklął natomiast szatana, który okazał się głównym sprawcą grzechu. Dał też dar pokoju nieposłusznym prarodzicom ludzkości, wskazując na Niewiastę, która pokona zło, rodząc Syna – Odkupiciela świata i ludzkości. Potomstwem Niewiasty, czyli współ-zwycięzców grzechu stali się wszyscy, którzy całym sercem uwierzyli i przyjęli Zbawiciela.


Doświadczenie w raju nauczyło i wciąż uczy człowieka, iż nigdy nie będzie równy Bogu. Co więcej, tylko Bóg – Wszechmogący Stwórca – zapewnić może o klęsce szatana. Zdemaskowany został on, i – co więcej – ostatecznie w raju przegrał. Świadczą o tym słowa proroctwa zapisane w Księdze Rodzaju, określone jako Protoewangelia. Wyrażona w oszczędnych słowach Pra-ewangelia zapowiada przyjście na świat Mesjasza, Syna Bożego zrodzonego z Maryi. Wejdzie On w samo epicentrum grzechu. Tak jak Jezus będzie Drugim Adamem, tak Maryja - Drugą Ewą – wyzwalającą z rozpaczy i pustki spowodowanej rajskim upadkiem prarodziców ludzkości. Potomek Niewiasty – Jezus Chrystus – stał się solidarny z ludzkością, która upadła. Skoro tak, to nie jest ona zła z natury.


Komentarz do psalmu

 

Psalm 130 stanowi jakby antytezę wydarzenia upadku prarodziców ludzkości opisanego w rozdziale 3 Księgi Rodzaju. Korzeniem zła uczynionego przez nich była pycha, czyli fałszywe postrzeganie siebie. Serce, wyrażające człowieka w ogóle, mówiące o jego naturze oraz istocie, „nie pyszni się”. Podobnie oczy „nie patrzą wyniośle”. Człowiek pokorny nie pędzi za wiatrem. Nie jest spragniony tego, „co wielkie” i co „zbyt jest wysokie”. Remedium na destrukcyjne zło, spowodowane fałszywą wyobraźnią jest wprowadzenie „ładu i pokoju” w swojej duszy. Prarodzice ludzkości, odwracając się plecami od Boga, wpędzili siebie w stan beznadziejności. Moc terapeutyczną ma jednakże złożenie nadziei w Bogu, zwrócenie się do Wszechmogącego sercem. Bóg obdarowuje człowieka poczuciem bezpieczeństwa, co symbolizuje obraz „dziecka na łonie swej matki”. Niejako organiczna bliskość człowieka i Boga to gwarancja szczęścia, które jest największym pragnieniem człowieka.


Komentarz do drugiego czytania

 

Święty Paweł Apostoł, Boży realista, znający meandry i labirynty życia, wskazuje na udręki i nadzieje apostolskiego trudu i pracy. Życie doświadczane „bólem istnienia” nie jest udziałem tylko apostołów czasów Ewangelii, lecz także wszystkich ochrzczonych. Obdarzeni zostali oni godnością królewską, kapłańską i prorocką, stając się predysponowanymi do pełnienia misji apostolskiej na swoich drogach życia. Znakiem rozpoznawczym dojrzałej, wypróbowanej w ogniu doświadczeń osobowości jest radość. Apostoł „cieszył się (…) duchem wiary”. Perspektywa osobistego – własnego zmartwychwstania na wzór „wskrzeszenia Jezusa” – wyzwala człowieka ze zwątpienia. Żyjący wiarą ma świadomość przemijania, która nie wpędza go w rozpacz.


„Człowiek wewnętrzny” kierujący się prawdą, dążący ku dobru, czyniący piękno, idący wytrwale ku świętości mimo upływu lat nigdy się nie załamuje. Cierpienia, które doświadcza, są w gruncie rzeczy niewielkie (nawet gdyby były ogromne), kiedy skonfrontuje się je z perspektywą życia „w przyszłym wieku”. Konieczne jest nieustanne wpatrywanie się wzrokiem wiary „w to, co niewidzialne”. Wyglądanie Niewidzialnego Boga zaowocuje w końcu trwaniem po śmierci w niebie, w „mieszkaniu Boga”. Życie na ziemi wg Apostoła Pawła to zamieszkiwanie w prowizorycznym namiocie. Opuszczenie tego namiotu doczesnego jest wielkim oczekiwaniem człowieka wiary. On nie tylko wierzy, ale i wie, że to, „co niewidzialne trwa wiecznie”.


Komentarz do Ewangelii

 

W fragmencie Ewangelii ukazującej Jezusa jako Cudotwórcę i Nauczyciela jej autor, święty Marek, wskazuje na obecność tłumów na drodze Syna Bożego. Uczestnicy tych tłumnych zgromadzeń nie stanowili „zwołania Bożego”, nie byli Kościołem, lecz osobami pretensjonalnymi, a także szkalującymi, oczerniającymi siebie nawzajem. Tego zniesławienia dostąpił i Jezus. Kuriozalnym jest fakt, iż siejącymi oszczerstwa byli uczeni w prawie. Nie licowało to w ogóle z ich statusem społecznym i godnością ludzi światłych. Skoro podjęli się haniebnego oszczerstwa, to wcześniej musieli utracić światło, którego poszukiwali i któremu mieli służyć. Uczeni w prawie stali się w tym prawie nieukami.


Tłum zarzucał Jezusowi brak rozumu. Uczeni zaś twierdzili, iż Jezus wypędza złe duchy z ludzi i z ich środowisk mocą oraz dzięki zasługom Belzebuba. W tym zniesławieniu, zresztą jak w każdym sponiewieraniu człowieka fałszywym świadectwem, ukrywa się absurd, bezsens. Jezus zdemaskował tę obłudę. Pozwolił zarówno sobie współczesnym, jak też pozwala ludziom czasów dzisiejszych rozszyfrować metodologię zła, a także poznać portret psychologiczny szatana.


Szkalujący Boga – Jezusa Chrystusa – dopuścili się bluźnierstwa. Popełnili grzech przeciwko Duchowi Świętemu. Istotę tego grzechu stanowi zadufanie w sobie i apodyktyczne miotanie wokół siebie swoimi fałszywymi sądami jako jedynie prawdziwymi. Uznanie zła za dobro, a dobra za zło to wyjątkowa przewrotność, której dopuścili się uczeni czasów Jezusa i której dopuszczają się niektórzy uczeni i wszyscy niedouczeni czasów współczesnych.


Tuż po scenie zdemaskowania złych intencji u wrogów Jezusa następuje inna scena – optymistyczna. Matką Jezusa i jego braćmi – przekonuje Mesjasz – pozostają na zawsze ci, którzy wypełniają wolę Bożą. Bliskość duchowa, pokrewieństwo duchowe, więzi osobowe pełniących wolę Bożą z Jezusem są tak mocne, trwałe i niepodważalne, jak więzi krwi.


prof. dr hab. Eugeniusz Sakowicz
mateusz.pl
komentarz Bractwa Słowa Bożego

 
Zobacz także
Jan Umiński
"Pamiętaj człowiecze, że prochem jesteś i w proch się obrócisz"... Co roku na początku Wielkiego Postu Kościół tymi słowami zwraca się do wiernych, przekazując prawdę o pełni życia. Czy rzeczywiście słowa te głoszą prawdę o życiu? Przecież proch kojarzy się z czymś, co zostało zrujnowane, co uległo zniszczeniu. Czy proch oznacza śmierć?...
 
Antoni Skowroński
Mając wiarę, że nad każdym z nas czuwa Bóg i wszystkie nasze sprawy są w Jego rękach, mamy – niemal automatycznie – także i nadzieję… Wydaje się jednak, że nie zawsze te dwie cnoty idą ze sobą w parze. Większość ludzi przyznaje się do wiary, ale też jednocześnie powiedzenie o nadziei – matce głupich jest bardzo popularne.
 
Maciej Tabor

Kiedy pytamy o granice naszego zaangażowania w służbę, to musimy najpierw ustalić, o jakim rozumieniu służby mówimy. Święty Ignacy Loyola umieścił na początku swych „Ćwiczeń duchowych” fragment zatytułowany „Zasada i fundament”: Człowiek został stworzony, aby Boga, naszego Pana, wielbił, okazywał Mu cześć i służył Mu – i dzięki temu zbawił duszę swoją. Inne rzeczy na powierzchni ziemi stworzone zostały dla człowieka i po to, by mu służyć pomocą w zmierzaniu do celu, dla którego został stworzony.

 

___________________

 reklama
Działanie dobrych i złych duchów
Działanie dobrych i złych duchów
Krzysztof Wons SDS