logo
Wtorek, 26 maja 2020 r.
imieniny:
Eweliny, Jana, Pawła, Filipa – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Tomasz Dekert
Ciemność i cisza
Liturgia.pl
 
fot. Andraz Lazic | Unsplash (cc)


Słowa, pochodzące ze Starożytnej homilii na Świętą i Wielką Sobotę czytanej w ramach wielkosobotniej Liturgii Godzin, ukazują coś paradoksalnego. Wcielony Logos, Boskie Słowo, Pan świata i czasu zginął na krzyżu i został złożony w grobie, pozostawiając świat w ciszy Swej nieobecności. Władca życia wszedł w calmaweth (hebr. „cień śmierci”), wszechogarniający mrok i milczenie Krainy Umarłych.

 

Co się stało? Wielka cisza spowiła ziemię: wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął. Ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a wzbudził tych, którzy spali od wieków. Bóg umarł w ciele, a poruszył Otchłań.

 

W uderzający sposób ujmuje to obecny w tradycyjnej liturgii rzymskiej rytuał Ciemnych Jutrzni (zwanych po łacinie Tenebrae – „ciemności”), kiedy to po każdym z czternastu śpiewanych wówczas psalmów gasi się jedną świecę spośród piętnastu stojących na świeczniku na ołtarzu, a pod koniec Laudesów (w trakcie Benedictus) tę, która pozostała, chowa się za ołtarz, pozostawiając kościół w całkowitym mroku. Ta ostatnia świeca, płonąca choć ukryta, pokazuje, że ciemność i cisza śmierci Chrystusa, będąc w pełni, wręcz totalnie, ciemnością i ciszą śmierci Człowieka, są brzemienne mocą, która ma je przełamać w Zmartwychwstaniu, tym wielkim powrocie światłości, sensu i życia, wyobrażonym przez powrót zapalonej świecy na ołtarz na sam koniec nabożeństwa.

 

Ciemność i milczenie po śmierci Chrystusa są jakby zaistnieniem sytuacji przedkreacyjnej. „A ziemia była bezładem i pustkowiem, ciemność nad powierzchnią otchłani, a Duch Boży unosił się nad wodami” (Rdz 1,2). Kiedy stwórcze Słowo umilkło i pogrążyło się w cieniu śmierci, świat wrócił niejako do stanu pierwotnego: kosmicznej ciszy i mroku, w których Duch Boży zacznie dopiero działać. I tak jak przy stworzeniu siłą Boskiego rozkazu: yehi ’or – „Niech stanie się światłość”, wypowiedzenie Słowa przezwyciężyło ciemność i oświetliło otchłań, tak i Chrystus, „zabity na ciele został powołany do życia Duchem, [w którym] poszedł ogłosić zbawienie nawet duchom zamkniętym w więzieniu” (1 P 3,18-19), a w Zmartwychwstaniu Swoim światłem przełamał ciemności, oświetlił cienistą krainę mroku i stworzył nas na nowo. Odkupienie jest nowym stworzeniem, wydobyciem świata i człowieka z „bezładu i pustkowia” grzechu i śmierci, jeszcze cudowniejszym niż pierwotny akt kreacji (por. modlitwę po I czytaniu Wigilii Paschalnej).

 

O paradoksalnym charakterze ciemności mówi też paralela pomiędzy nocą ucieczki Izraelitów z Egiptu a nocą zmartwychwstania Chrystusa, najwyraźniej zarysowana w Exultecie. Noc, czas przynależny siłom ciemności, które wydają się tryumfować, staje się czasem sądu nad nimi i rozproszenia „mroku, co świat okrywa”. W tym sensie ta właśnie noc staje się swoim własnym przeciwieństwem: „Jest to zatem ta noc, która światłem ognistego słupa rozproszyła ciemności grzechu, a teraz ta sama noc uwalnia wszystkich wierzących w Chrystusa na całej ziemi od zepsucia pogańskiego życia i od mroku grzechów, do łaski przywraca i gromadzi w społeczności świętych. (…) O, zaiste błogosławiona noc, jedyna, która była godna poznać czas i godzinę zmartwychwstania Chrystusa. O tej to nocy napisano: a noc jak dzień zajaśnieje, oraz: noc będzie mi światłem i radością”.

 

Geniusz liturgii kondensuje wszystkie te znaczenia nie tylko na poziomie tego, co daje się ująć w słowa, ale też w sposób doświadczalny. Wchodzimy w ciszę wraz z początkiem liturgii Triduum, kiedy milkną dzwony i organy. Adorując w milczeniu Ciało Pańskie w „Ciemnicy” i kaplicy Grobu Pańskiego towarzyszymy naszemu Panu w tym, w czym On towarzyszył naszej upadłej naturze – Jego umęczeniu i śmierci. Jeśli mamy szczęście uczestniczyć w Tenebrae, pogrążając się w coraz większym cieniu z każdą kolejną gaszoną świecą widzimy „chwałę Syna Bożego, która zdaje się zanikać w czasie Męki” (wprowadzenie do Ciemnych Jutrzni, Mszał rzymski z towarzyszeniem nabożeństw nieszpornych, Brugia 1931, s. 731). Oczekując w ciszy i ciemności na wniesienie paschału, światła Chrystusa, wyczekujemy ogłoszenia nas nowym stworzeniem i przemiany nocy grzechu i śmierci na świetlistą noc wybawienia.

 

Ciemność i cisza nie są „po prostu” symbolami, jakimiś przygodnymi i konwencjonalnymi znakami, których obecność jest równie dowolna jak gatunek kwiatów użyty do dekoracji kaplicy adoracji. To, czy pamiętamy, że Wielka Sobota jako dzień największej żałoby wymaga ciszy, a nie ludycznego rejwachu towarzyszącego półświeckiej obrzędowości święconek i/lub zwiedzaniu różnych Grobów Pańskich, nie jest nieistotne dla naszego życia duchowego. Zachowanie zaciemnienia kościoła, do którego wnoszony jest nowy ogień nie jest tylko hołdowaniem „zwyczajowi”, niememu i pustemu w epoce elektryczności. Liturgiczna ciemność i cisza to przestrzenie, dzięki którym dosłownie wchodzimy w tajemnicę, zarówno naszej upadłej kondycji, jak i Tego, który ją zbawia i podnosi, w których doświadczamy tego, w co wierzymy.


Tomasz Dekert
liturgia.pl | 14 kwietnia 2017

 
Zobacz także
Tomasz Kot SJ
Dziecko zasypiające pośród swych zabawek, uczeń nad zeszytem, robotnicy przystający niosąc wielkie ciężary, staruszkowie niemogący już podnieść łyżki do swych ust... To tylko niektóre obrazy zmęczenia. Męczy zabawa, nauka, praca, ludzie i po prostu samo życie. I nie dotyczy to jedynie kondycji fizycznej. Równie, a nawet bardziej dotkliwie można być wyczerpanym psychicznie. Zmęczyć się może także nasza wiara.
 
ks. Tadeusz Marcinkowski
Trudno żyć nie spoglądając w lustro, jeszcze trudniej żyć nie patrząc na obraz Miłosierdzia Bożego, dlatego często patrzę na tę szczególną ikonę, która towarzyszy mi od dzieciństwa, „peregrynując” na wszystkich etapach mojego dotychczasowego życia, jednocześnie zapraszając do modlitwy pełnej dziecięcej ufności. W moim rodzinnym domu przez wiele lat o godzinie piętnastej, z moimi rodzicami i siostrami modliłem się „koronką do miłosierdzia Bożego”...
 
Monika Białkowska
Życie trwa na zawsze. To znaczy, że cokolwiek tu wybierasz: wybierasz na zawsze. Każde spotkanie, słowo i uśmiech, każda praca i każde zaniedbanie, każdy czuły dotyk i każde odrzucenie: wszystko rzuca swój cień albo buduje blask na wieczność. Zmartwychwstały Jezus obiecał, że my też zmartwychwstaniemy. Czujesz tę wieczność, którą masz w zasięgu ręki? 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー