Wiele osób przeżywających kryzys w życiu duchowym, objawiający się wewnętrznym cierpieniem, oschłością bądź rozproszeniami w modlitwie, niechęcią lub wręcz niezdolnością do czytania duchowego, medytacji, praktyk umartwienia, niepowodzeniami w relacjach z bliźnimi, różnorodnymi pokusami, ogólnym zmęczeniem i zniechęceniem praktykami religijnymi, na wyrażenie tego stanu duchowego i psychologicznego, w którym się znajdują, używa sformułowania: "przeżywam pustynię". Wyrażenie "pustynia" stało się więc swoistym hasłem-kluczem, za pomocą którego w sposób krótki wyrażamy i rozumiemy całą złożoność stanu duchowego, jaki przeżywamy. Pustynia oznacza miejsce, w którym brak jest życiodajnej wody, a więc również wszelkiego życia. W chrześcijańskiej tradycji duchowej słowo to zostało przejęte jako symbol stanu ducha, który egzystencjalnie odbierany jest jako swoisty uwiąd życia wewnętrznego, i który w związku z tym postawiony jest w sytuacji wewnętrznej walki, zmagania się o autentyczną, głęboką relację z Bogiem, która odbierana jest jako osłabiona czy wręcz osłabiona.
Jak pokazuje doświadczenie, przyczyny tego stanu rzeczy mogą być różne, w związku z czym różne też można podać środki zaradcze na to, aby tego rodzaju sytuacja kryzysowa stała się ewangelicznym talentem, który "puszczony w obieg", a więc przeżyty we właściwy sposób, stanie się środkiem głębszego nawrócenia i pogłębienia naszej relacji z Bogiem. Generalnie rzecz biorąc przyczyny pustyni, której doświadczamy, mogą być zupełnie naturalne, tkwiące w nas samych, bądź też przyczyną może być Bóg, który dla pociągnięcia nas ku sobie, paradoksalnie posługuje się tym właśnie środkiem.
Zasadniczo przyczyny te można sprowadzić do dwóch rodzajów: przyczyn natury psychofizycznej oraz moralnej. Najczęstsze przyczyny natury psychofizycznej, powodujące ogólny rozstrój psychiczno-duchowy, który określiliśmy jako pustynię to: słaba kondycja psychofizyczna, a zwłaszcza różne formy neurastenii, przejawiające się w melancholii oraz w uczuciu zmęczenia fizycznego i psychicznego, ponadto napięcia i przeciążenia związane z pracą, obowiązkami, stresy, itp. Jako przyczyny natury moralnej można by wymienić niewłaściwie zrozumienie i praktykowanie modlitwy, w której szukamy doskonałego skupienia, przesadnie koncentrując się na metodach doń prowadzących, niż na samym Bogu. Ponadto negatywne skutki pustyni może sprowadzić świadoma niewierność Bogu w jakiejś dziedzinie naszego życia, przejawiająca się w grzechach czy niedoskonałościach, na które świadomie zezwalamy, nie próbując ich przezwyciężyć. Może to być nieuporządkowane przywiązanie afektywne do osób, do rzeczy, do własnego zdania, nieopanowane pragnienie by wszystko widzieć, słyszeć, wiedzieć, a nawet niewłaściwe, zmysłowe podejście do pewnych form pobożności. Wszystko to, nawet jeśli obiektywnie nie dotyczy spraw wielkich, jeżeli jest świadomie akceptowane, z czasem staje się skutecznym środkiem powodującym letniość, a następnie oziębłość duchową. I nie można się temu dziwić tłumacząc być może, że te świadomie pielęgnowane niewierności nie dotyczą materii ciężkiej, gdyż – jak pisze św. Jan od Krzyża – "wszystko jedno, czy ptak będzie uwiązany tylko cienką nitką czy grubą, bo jedna i druga go krępuje; dopóki nie zerwie jednej czy drugiej, nie będzie mógł wzlecieć swobodny" [1]. Tu właśnie niejednokrotnie tkwi przyczyna częstego doświadczenia pustyni, przejawiającego się pozbawieniem łask właściwych wytrwale praktykowanej modlitwie, jak np. pociech, pojmowań, duchowej gorliwości i zaangażowania.
Często zdarza się jednak, że psychologiczne objawy pustyni podobne do tych wywołanych przez przyczyny naturalne sprawia sam Bóg. Zwykle też do takiej właśnie sytuacji odnosimy wyrażenie "pustynia", które staje się wręcz synonimem próby zesłanej przez Boga. Bóg może zabrać wszystkie pociechy i podpórki uczuciowe oraz pogrążyć człowieka w oschłości i ciemności, i niekoniecznie musi to być przejawem Jego kary, lecz sprawdza On w ten sposób czystość intencji człowieka, jego wierność, miłość i bezinteresowność. Co więcej, jak pouczają święci – będziemy się tu odwoływać do doświadczenia św. Jana od Krzyża, który ten rodzaj doświadczenia pustyni określa mianem "nocy ciemnej" – często tego typu zachowanie się Boga jest przejawem Jego szczególnej łaskawości wobec człowieka, którego chce wprowadzić w głębszą, bardziej zażyłą relację z sobą. Dotychczasowy sposób kontaktu z Bogiem polegał głównie na aktywności człowieka posługującego się na modlitwie wyobraźnią, rozumowaniem i uczuciami, co dawało mu wiele zadowolenia, pociechy i umocnienia wewnętrznego z praktyk pobożności, które spełniał. Jakkolwiek ten sposób komunikowania się z Bogiem na etapie początkujących był dobry, to jednak obiektywnie rzecz biorąc, był on jeszcze bardzo niedoskonały. Według św. Jana od Krzyża dzieje się tak dlatego, że początkujący "pobudzeni do ćwiczeń duchowych przez pociechę i upodobanie, jakie w nich znajdują, a nie przyzwyczajeni do cnót przez zaciętą walkę, pełni są niedoskonałości i błędów w swych duchowych ćwiczeniach. Ostatecznie bowiem każdy postępuje do stanu doskonałości, jaki posiada" (NC I,1,3). Ponadto opisany sposób kontaktu z Bogiem jest niedoskonały ze względu na niedoskonałość wiary, która jest "jedynym najodpowiedniejszym środkiem do zjednoczenia duszy z Bogiem" (DGK II,9,1). Wiara zatem dosięga Boga takim, jakim On rzeczywiście jest, podczas gdy wszystko to, co w modlitwie opartej na działaniu uczuć, wyobraźni i rozumowych rozważań możemy odczuć i pojąć o Bogu, nigdy w rzeczywistości Bogiem nie jest, gdyż On jest transcendentny, większy od jakiegokolwiek obrazu, pojęcia czy odczucia, które możemy wytworzyć.
Dlatego też Bóg, chcąc pogłębić więź z człowiekiem, w swej Boskiej pedagogii przejmuje inicjatywę i zmienia sposób komunikowania się z człowiekiem, wlewając w jego serce poznanie i miłość bez pośrednictwa zmysłów, wysiłku rozumowania i odczuwania jak do tej pory, lecz w sposób bezpośredni, który określany jest mianem kontemplacji. Ponieważ człowiek nie jest świadomy i przyzwyczajony do tego nowego sposobu udzielania się Boga, które pozbawia go pociechy płynących z dotychczasowych form pobożności pozostawiając duszę w oschłości i niezdolności do rozmyślania przy pomocy wyobraźni i rozumowania, więc cała ta sytuacja odbierana jest jako coś negatywnego, jako regres w życiu duchowym. Dlatego też takie Boże działanie człowiek odbiera właśnie jako doświadczenie pustyni i nocy.
Kryteria rozeznawania przyczyn "pustyni"
Jest rzeczą jasną, że natura pustyni wywołanej kontemplacyjnym wpływem Boga jest różna od wywołanej którąś z przyczyn naturalnych. Stąd też i psychologiczne objawy obydwu doświadczeń, jakkolwiek na pierwszy rzut oka mogą wydawać się zbieżne, to jednak przy dogłębniejszej analizie różnią się między sobą. Świadomość tych różnic i obserwacja psychologicznych objawów kryzysów w relacji z Bogiem stanowi zbiór kryteriów, dzięki którym można odróżnić pustynię spowodowaną przyczynami naturalnymi od tej, która jest chciana i wywołana przez Boga.
Św. Jan od Krzyża w Nocy ciemnej oraz w Drodze na Górę Karmel podaje trzy ważne znaki rozpoznawcze odróżniające kryzys w życiu duchowym wywołany działaniem Bożym od kryzysu spowodowanego przyczynami naturalnymi:
"Pierwszym znakiem jest to, że jak dusza nie znajduje upodobania i pociechy w rzeczach Bożych, tak również nie znajduje ich w żadnej z rzeczy stworzonych" (NC I,9,2). Pojawia się więc kryzys afektywności obejmujący wszystkie wymiary i dziedziny życia człowieka, zarówno sferę relacji ze światem i innymi osobami, jak i z Bogiem. Naturalna aktywność pożądań, upodobań, skłonności uczuciowych zostaje niejako zablokowana, co rodzi doświadczenie oschłości, goryczy, niesmaku, zniechęcenia i uczuciowej pustki (por. także NC I,8,3). Ważne w tym kryterium jest to, że oschłość ta i wewnętrzny niesmak dotyczy również "rzeczy światowych", jeśliby bowiem oschłość była ta była skutkiem grzechu lub świadomie pielęgnowanych niedoskonałości, prowadzących do zawinionego stanu oziębłości duchowej, to dusza czułaby pewną naturalną skłonność ku tym rzeczom.
"Drugim znakiem potwierdzającym, że oczyszczenie wynika z ciemnej nocy jest ciągłe zwracanie pamięci ku Bogu z zatroskaniem i bolesną uwagą, gdyż dusza sądzi, że nie służy Bogu należycie, ale cofa się skoro odczuwa zniechęcenie w rzeczach Bożych" (NC I,9,3). To "zatroskanie" i "bolesna uwaga" są kolejnym powodem wewnętrznych udręk dla duszy i pewnego napięcia uczuciowego. Są one jednak pewnym znakiem, że oschłość uczuciowa i zniechęcenie nie pochodzą z oziębłości, której cechą charakterystyczną jest niedbałość oraz brak gorliwości i pilności w służbie Bożej, ani też z neurastenii ani innych tego rodzaju przyczyn psychofizycznych, gdyż w tym przypadku człowiek nie odczuwałby tego bolesnego zatroskania, że utracił dotychczasową relację z Bogiem, na której mu tak bardzo zależy.
"Trzeci znak, po którym dusza poznaje, że jest to oczyszczenie zmysłów polega na tym, ze chociaż dusza wiele czyni ze swej strony, to nie może już rozmyślać ani rozważać przy użyciu wyobraźni, jak to przedtem czyniła" (NC I,9,8). Tak więc wyobraźnia zostaje zablokowana w swej naturalnej działalności, a ponieważ od jej działania zależy proces rozważania dyskursywnego, jak również poruszenia w sferze afektywnej, stąd też ogólna niemoc i rozstrój dotyczy wszystkich tych władz i odpowiadających im sfer. Trwałość niemożliwości posługiwania się tymi władzami i związanej z tym oschłości jest znakiem na to, iż stan ten nie wypływa z żadnej okresowej niedyspozycyjności fizycznej czy psychicznej, gdyż po jej zniknięciu dusza mogłaby wrócić do rozmyślania, w którym jej władze i uczucia znajdowały oparcie (por. NC I,9,9).
Przedstawione tu znaki, z niewielkimi zmianami narzuconymi przez nieco inne okoliczności, zostają powtórzone w DGK II,13). Największa różnica dotyczy drugiego znaku, który w Drodze na Górę Karmel jako trzeci znak przybiera postać "miłosnej uwagi" "w wewnętrznym pokoju, ukojeniu i odpocznieniu" (DGK II,13,4), gdy tymczasem w Nocy Ciemnej jawi się jako autentyczna miłość, ale pełna oschłości i przygnębienia. Psychologiczne odczucie jest więc odmienne, choć w istocie chodzi o tę samą przyczynę je wywołującą. Zwykle w początkach przeważają negatywne uczucia oschłości i udręki wynikające z nieprzystosowania się duszy do tego nowego udzielania się Boga. Kiedy zaś dusza go zaakceptuje i współpracuje z nim, wówczas coraz częściej zaczyna doświadczać wewnętrznego ukojenia i miłosnego uciszenia.
Powyższe kryteria wzięte razem dają moralną pewność, że kryzys modlitwy i związany z nią kryzys afektywności nie są wynikiem innych, naturalnych przyczyn, lecz szczególnej interwencji Bożej.
Środki zaradcze
Sposób zachowania się w doświadczeniu "pustyni" zależny jest od rozpoznanych przyczyn, które je wywołują. Rozpoznanie to powinno dokonywać się na podstawie wyżej przedstawionych kryteriów, w wewnętrznej uczciwości, podczas rachunku sumienia, szukając w miarę możliwości światła u innych, odpowiednich ku temu osób. Inne środki zaradcze należy podjąć przekonawszy się, że kryzys duchowy spowodowany jest przez przyczyny naturalne, inną zaś postawę wewnętrzną należy przyjąć, gdy "pustynia" wywołana jest przez samego Boga.
Przy przyczynach naturalnych
Przy objawach kryzysu wywołanego przez niedyspozycję fizyczną należy przede wszystkim zadbać o własne zdrowie. Czasami wystarczy tu tylko trochę wypoczynku. Jeśli sytuacja kryzysowa spowodowana jest nadmiernym i przedłużającym się zmęczeniem psychicznym lub fizycznym, wówczas zdrowy rozsądek podpowiada, że remedium należy we właściwym przeprofilowaniu aktywności zewnętrznej.
Jeżeli przyczyna objawów "pustyni" jest lenistwo duchowe, niewierność łasce, zaniedbywanie sakramentów, modlitwy i innych praktyk duchowych, grzech lub nieuporządkowane przywiązanie do jakiejś rzeczy, a wszystko to zwykle prowadzi do oziębłości wobec Boga i do osłabienia relacji z Nim, wówczas z całych sił i używając wszelkich możliwych sposobów, z wiernością i ascezą na czele, należy dążyć do obudzenia w duszy pozytywnego pragnienia Boga i bliskiej z Nim relacji.
Jeżeli mimo zastosowanych środków i szczerego pragnienia bliskości Boga doświadczenie pustyni trwa, wtedy w modlitwie, w której kryzys staje się szczególnie widoczny, należy uciekać się do form bardziej prostych niż modlitwa myślna, takich jak np. zatrzymanie się nad krótkim fragmentem z Pisma Świętego i powolne powtarzanie go, posłużenie się gotowymi już formułami modlitwy słownej bądź liturgicznej. W ciągu dnia należy starać się o trwanie w Bożej obecności dopomagając sobie przez częste akty strzeliste – krótkie wzniesienia umysłu i serca do Boga, w miarę możliwości również przez nawiedzenie Najświętszego Sakramentu. Ten sam sposób postępowania dotyczy tych przypadków, gdy nie jest możliwe ograniczenie ilości zajęć zewnętrznych, ponieważ są one narzucone przez sytuację czy okoliczności, na które nie mamy wpływu, czy przez posłuszeństwo.
Przy nadprzyrodzonym wpływie Boga
Kiedy w rozeznaniu w oparciu o przytoczone wcześniej kryteria nabiera się dostatecznej pewności, że pustynia spowodowana jest przez nowy, kontemplacyjny sposób udzielania się Boga, należy przyjąć to jak jest w istocie, czyli jako jedną z większych łask Bożych. Ogólną zasadę, jaką stawia św. Jan od Krzyża odnośnie zachowania się podczas kontemplacyjnego doświadczenia pustyni, które nazywa on nocą ciemną jest ta, aby tajemne oczyszczające działanie Boga uszanować i nie przeszkadzać mu (por. NC I,10,1.5). skoro więc osoby nie mogą już rozmyślać ani nie odczuwają smaku w żadnych szczegółowych rozważaniach, nie powinny na siłę wracać do tego typu rozważań, męcząc się przy tym, lecz trzeba podjąć nową, uproszczoną formę modlitwy. Natomiast każdy wysiłek, by odczuwać i kosztować Boga rozprasza i niepokoi duszę, "wyprowadzając ją z tego spokojnego ukojenia i słodkiego odpocznienia kontemplacji, jaka się jej udziela" (NC I,10,4). Początkujący kontemplatycy niech więc raczej "pozwolą trwać duszy w spoczynku i ukojeniu, choćby się im wydawało, że nic nie czynią, tylko czas tracą" (tamże). Odzywające się skrupuły popychające do aktywności trzeba cierpliwie znosić i trwać w spoczynku, by nie przeszkodzić dokonującemu się dziełu.
Bardzo pomocnym dla takich osób byłoby również znalezienie doświadczonego kierownika duchowego [2]. Jest to związane z ciągłą możliwością regresu w życiu duchowym: "Jeśli dusze będące w tym stanie nie znajdą kogoś, kto by je zrozumiał, będą się cofały, zejdą z drogi lub na niej osłabną" (NC I,10,2). Drugi powód to potrzeba współdziałania w rozwoju kontemplacji wlanej, jako że samo światło wlane na początkowym etapie jest jeszcze za słabe, by ogarnąć całą duszę i pociągnąć ją ku nowym drogom. Jedną z form takiego współdziałania jest kierownictwo duchowe. Trzecią przyczyną jest stan psychiczny osób doznających kontemplacyjnego oczyszczenia. Martwią się one z powodu obawy, że zagubiły się na drodze Bożej, że utraciły dobro duchowe i że Bóg je opuścił. Przez usiłowanie rozmyślania i wzbudzania uczuć na modlitwie męczą się i odczuwają wielkie niezadowolenie (por. NC I,10,1). Potrzeba wówczas pomocy ze strony człowieka obdarzonego większym światłem, który potrafiłby pocieszyć, doprowadzić do równowagi wewnętrznej chroniąc tym samym psychikę przed rozchwianiem.
Postawą charakteryzującą osoby, które Bóg poddaje biernemu oczyszczeniu zmysłów powinno być trwanie w cierpliwości i spokojnej ufności w Bogu: "ci, którzy znajdują się w takim stanie, powinni podnieść się na duchu i trwać w cierpliwości porzucając troskę. Niech ufają, że Bóg nie opuszcza tych, Go szukają prostym i szczerym sercem, ani też nie odmówi im potrzebnej pomocy na tej drodze" (NC I,10,3). Należy więc szanować Bożą ingerencję podczas nocy biernej, ulegle i milcząco poddając swoje działania Bożemu działaniu. Nie powinny ulegać pokusie, że lepiej byłoby zająć się czymś innym, skoro na modlitwie nie mogą już nic czynić ani myśleć (por. NC I,10,4). Potrzeba tu trwania w pokoju i odpocznieniu wewnętrznym oraz cierpliwego znoszenia siebie. Potrzeba po to, aby przez nieopatrzne działanie nie przeszkadzać dziełu, które Bóg dokonuje w głębi naszego serca (por. NC I,10,5).
Na koniec należy stwierdzić, że bez względu na to, jaki byłby cel, dla którego Bóg dopuścił lub chciał pustyni w życiu duchowym, nigdy nie powinno się zaniedbywać kontaktu z Nim, a zwłaszcza modlitwy. Należy cierpliwie w niej wytrwać, także w okresach przedłużającej się próby, ciemności, oschłości, poczucia własnej niemocy, kiedy faktycznie może się pojawić pokusa ucieczki od modlitwy. Nie należy wtedy tracić odwagi lecz wytrwać będąc pewnym, że wierność na nowo wyjedna nam łaskę Bożej obecności, być może na nowym, głębszym poziomie. Doświadczenie pustyni, jakakolwiek byłaby jego przyczyna, nigdy nie powinno być pretekstem do porzucenia modlitwy. Jeżeli mimo naszych starań nie możemy się modlić, nie ma w nas pięknych myśli ani żadnych odczuć – nie należy się tym smucić, lecz swoje ubóstwo ofiarować Bogu. Taka modlitwa, choć wydaje się uboga, nie traci nic ze swej wartości, ponieważ Bogu zależy nie tyle na pięknych myślach i uczuciach, ile na szczerości i wytrwałości woli, dzięki której człowiek pragnie Go kochać, ofiarować Mu swój czas i siebie samego, bez względu na zewnętrzne czy wewnętrzne okoliczności.
Andrzej Ruszała OCD
Zeszyty Formacji Duchowej
___________________________________
Przypisy:
[1] Droga na Górę Karmel, księga I, rozdział 11, podpunkt 4 (w dalszej części będziemy używać tego typu skrótów; w odniesieniu do Nocy Ciemnej użyjemy skrótu NC, zaś występujące po tym oznaczenia cyfrowe będą analogiczne jak powyżej).
[2] O ważności kierownictwa duchowego na etapie początkowej kontemplacji świadczy fakt, iż oprócz wzmianki w NC 1,10,2 tematyce tej święty Jan poświęca wiele miejsca w postaci obszernej dygresji w ŻMP 3,30-65.