logo
Piątek, 05 marca 2021 r.
imieniny:
Aurory, Euzebiusza, Hadriana, Fryderyka, Oliwii – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Edward Staniek
Cieśla z Nazaretu
Mateusz.pl
 
fot. Ian Schneider | Unsplash (cc)


Kim jest Jezus?

Św. Marek w swej Ewangelii usiłuje sformułować odpowiedź na pytanie: Kim jest Jezus? W kronikarskim zapisie przytacza szereg wypowiedzi, które w sumie ukazują tajemnicę Chrystusa. Czytając tę najkrótszą z Ewangelii dowiadujemy się kim był Jezus dla Boga Ojca, dla Jana Chrzciciela, dla duchów nieczystych, dla niewiasty cierpiącej na krwotok, dla setnika stojącego pod krzyżem. Dla mieszkańców Nazaretu – według Marka – Jezus był cieślą. „Czy nie jest to cieśla, syn Maryi?”.
 
Jezus wychowywał się w rodzinnym kręgu, dzieląc los swoich rówieśników, niczym się nie różniąc od innych chłopców Nazaretu. Tkwił w nurcie życia swego miasteczka i jeśli zwracał na siebie uwagę, to chyba jedynie tym, że miał już trzydzieści lat, a nie szukał żony i nie zamierzał zakładać rodziny. Był znanym w Nazarecie stolarzem, bo słowo „cieśla” bardziej się nam kojarzy z budowniczym domów z drewna niż z tym zawodem, jaki pod okiem św. Józefa opanował Jezus.

Dzieło Mistrza z Nazaretu
 
Chętnie byśmy dziś podziwiali dzieła rąk Jego. Fachowcy oceniliby solidność roboty, a dla nas wierzących byłaby to cenna pamiątka. Mieszkańcy Nazaretu musieli mieć sporo rzeczy wykonanych przez Jezusa, skoro Ten pracował w swoim zawodzie blisko piętnaście lat. Niestety, do naszych czasów potomni nie przekazali nic z doczesnych dzieł Mistrza z Nazaretu. Nie da się więc urządzić muzealnej izby pamięci gromadzącej wyroby z warsztatu Jezusa. Zostawmy jednak żale z powodu braku tego rodzaju pamiątek po Cieśli z Nazaretu. Mamy jedyną izbę pamięci ciągle żywą. Wieczernik otwarty wszędzie tam, gdzie kapłan bierze do rąk chleb i wino i użycza Jezusowi swoich ust wypowiadając słowa: „Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało Moje”.
 
Warto jednak uświadomić sobie, że połowę swego życia na ziemi Jezus spędził przy pracy jako cieśla. Zdecydowana większość ludzi może i powinna Go naśladować przede wszystkim w tej pracy. Powołanie kapłańskie należy do wyjątków, a i ono winno być oparte na dobrze opanowanej pracy zawodowej.

Bóg chce z nami świętować... i pracować
 
My sobie nie możemy wyobrazić, by Syn Boga mógł ślęczeć całymi godzinami przy warsztacie mocując się z opornym materiałem, jakim jest drewno. Gdybyśmy weszli do Jego warsztatu, to w imię naszej troski o Niego odebralibyśmy Mu narzędzia, a Jego poprowadzili na ucztę. Przecież do wykonania drzwi czy stołu nie trzeba być Synem Boga, to może zrobić każdy inny stolarz... Tego typu praca według nas ubliża godności Bożej. I tu popełniamy błąd. Ciągle chcemy z Bogiem świętować, podczas gdy On chce z nami pracować. Zamiast odrywać Go od pracy, trzeba zapytać, w czym Mu pomóc, i radować się z okazji, że możemy w Jego warsztacie uczyć się pracy, przez którą wielbimy Stwórcę i w której odnajdujemy siebie.
 
Jeśli chrześcijanin nie spotka się z Jezusem w jego warsztacie stolarskim i nie spędzi z Nim kilkunastu lat, nigdy nie odkryje właściwych proporcji Ewangelii. Publiczne nauczanie Jezusa, trwające niespełna trzy lata, jest głęboko zakorzenione w tej cichej pracy cieśli w Nazarecie. Rozumieli to doskonale Apostołowie. Po zmartwychwstaniu Mistrza pracują nadal w swoim zawodzie łowiąc całą noc ryby, a Paweł, wielki misjonarz, nie rozstaje się z igłą szyjąc namioty. Ewangelia, jeśli ma wydać owoce, musi być zakorzeniona w życiu rodzinnym i zawodowym. Gdy tego zabraknie, początkowo może zdumiewać i radować szybkim wzrostem, ale próby czasu nie wygra, z braku korzenia skarłowacieje i nie wyda owoców.
 
 
ks. Edward Staniek 
mateusz.pl
 
Zobacz także
ks. Roman Pindel
Biblię można porównać do dynamitu. Odłożona na półkę jest podobna do bezpiecznie ułożonej skrzynki z materiałem wybuchowym. Biblia może być jednak źle użyta i stanowić wielkie zagrożenie – podobnie jak dynamit – nie tylko dla tego, kto bierze ją do ręki. Księga ta została dana człowiekowi, by z niej korzystał w sposób mądry...
 
Ks. Mariusz Pohl
W zasadzie przyzwyczailiśmy się, że wiara to tylko słowna deklaracja, że „jest się” wierzącym, katolikiem. Rozumiemy to jako pewne światopoglądowo-polityczne opowiedzenie się po jednej ze stron. Owszem, jest to jeden z aspektów wiary, ale chyba najmniej istotny, gdzieś na samym marginesie. Po prostu: człowiek wierzący w konsekwencji swojej wiary przyjmuje pewien system wartości, moralności, światopoglądu, który jest ściśle określony i nie da się go pogodzić z pewnymi kierunkami polityki czy filozofii. 
 
Urszula Wolny

Pewnego dnia o. Marian przyprowadził mnie na plac przed świątynią boga Jagannath, która jest jednym z najświętszych miejsc hinduizmu. W czasie świąt przybywa do niej nawet milion pielgrzymów! Zapytałem o. Mariana, po co tam przyszliśmy? – rozpoczyna swoją opowieść o. Henryk Kałuża, werbista i postulator procesu beatyfikacyjnego o. Mariana Żelazka. 

 

 
 
___________________
 
 reklama