logo
Poniedziałek, 30 listopada 2020 r.
imieniny:
Andrzeja, Maury, Ondraszka, Konstantego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Crisis management w Kościele. Zarządzanie kryzysami medialnymi ”od zakrystii”
Kwartalnik Homo Dei
 


Oderwana z drzewa na terenie parafii przez wiatr gałąź, która niefortunnie spadła na dziecko i doprowadziła je do kalectwa; kradzież dzieła sztuki z terenu parafii; zamordowanie księdza w kościele; oskarżenie (uzasadnione lub nie) kapłana o molestowanie seksualne; podpalenie budynku kościoła lub jakiś akt wandalizmu – to tylko kilka przykładów sytuacji kryzysowych, które mogą się wydarzyć w każdej parafii lub zakonie (i już się realnie gdzieś wydarzyły), a które czasem mogą doprowadzić do kryzysu w całym Kościele w Polsce.
 
W sytuacji kryzysowej w Kościele istnieje tylko jedna „prawidłowość” – media podchwycą informację o wydarzeniu w piorunującym tempie, a niekiedy wykreują z niej newsa dnia. We współczesnym świecie nie ma już sytuacji trudnych, które dałoby się ukryć, zataić czy „nie zauważyć”.
 
To, że w sytuacjach kryzysowych trzeba powiadomić konieczne służby państwowe: policję, straż pożarną czy pogotowie – wydaje się oczywistością. Ale co powiedzieć dziennikarzowi, który czasem zjawia się na miejscu wydarzenia szybciej niż funkcjonariusze służb pomocniczych? Dobrze jest – choćby teoretycznie – rozważyć sytuację, jak najlepiej zareagować na prośbę mediów o komentarz w konkretnej sprawie. Ważne są wszelkie działania, szczególnie te podejmowane na samym początku na poziomie „zakrystii”, a więc parafii czy zakonu.
 
1. Dlaczego warto współpracować z mediami?
 
a) Kościół w kryzysie permanentnym
 
Słabości członków Kościoła i niedoskonałości istniejących struktur ludzkich nie są jedynymi czynnikami kryzysogennymi. Kościół pielgrzymujący jest trwałym „znakiem sprzeciwu” wobec „cywilizacji śmierci”, „antykultury”, zbrojeń i agresji, wobec konsumizmu i narzucania antropologii bez Boga, stylu życia etsi Deus non daretur (jakby Boga nie było), i w tym sensie kryzys jest wpisany na stałe w jego życie. W sytuacji kryzysowej w Kościele obowiązują określone procedury postępowania, a działania z zakresu crisis management mogą je usprawnić. Abp J. P. Foley konieczność podjęcia takich działań opisał na przykładzie następującej sytuacji: Jeżeli ma miejsce jakaś sytuacja kryzysowa, trzeba wiedzieć, co w takim wypadku robić. W Stanach Zjednoczonych zamordowano kiedyś w pewnym kościele księdza. Morderstwa dopuścił się mężczyzna, który zamierzał okraść kościół. W tym wypadku należałoby natychmiast włączyć do sprawy diecezję, ponieważ miejscowi ludzie mówią w afekcie różne rzeczy, choć nie są dobrze poinformowani. Na taką sytuację kryzysową każdy musi być przygotowany: parafia powinna natychmiast powiadomić władze diecezjalne, że został zamordowany ksiądz. Jestem pewny, że tak też i w tym przypadku było. A diecezja powinna zareagować: w porządku, zaangażujemy w tę sprawę nasz wydział ds. public relations. Wszelkie dalsze pytania kierujcie do nas.
 
O sposobie działania „komórki antykryzysowej” Arcybiskup mówił dalej: Chodzi o to, żeby nie zatajać informacji. Trzeba się starać, żeby podawane były tylko rzetelne wiadomości, a nie czyjeś osobiste wrażenia. Wydział ds. public relations musi zbadać, co zaszło: kto coś wie? Co się dalej wydarzy? Kiedy i gdzie odbędzie się pogrzeb? Bo nie może się odbyć w tamtejszym kościele. [...] To są wszystkie te sprawy, które na miejscu zdarzenia łatwo przeoczyć, a ludzie w chwili zdenerwowania mogą opowiadać rzeczy, które nie zostały sprawdzone. Dlatego wszystko musi zostać zbadane, zanim zostanie podane oficjalne stanowisko. To może odbyć się stosunkowo szybko, ale musi się tym zająć ktoś, kto nie jest emocjonalnie związany z tą sprawą. Informuję o tym wszystkim, ponieważ uważam to za ważne. Tak samo jest z głoszeniem Ewangelii: mamy być uczciwi i tak otwarci, jak to tylko możliwe. Ale nie wolno nam nikogo wprowadzać w błąd, nawet z powodu niewiedzy. Nie powinniśmy odpowiadać, jeżeli nie znamy faktów, a tylko mamy ogólne pojęcie o sprawie
.
Dobra komunikacja między organizacją a mediami jest dzisiaj podstawą kształtowania pozytywnego jej wizerunku, a ponadto elementarnym warunkiem sprawnego zarządzania kryzysami; dotyczy to również Kościoła. To właśnie te sytuacje często obnażają braki w przygotowaniu do prowadzenia profesjonalnych relacji z mediami oraz negatywnie wpływają na możliwość zażegnania kryzysu.
 
b) Siedem powodów współpracy z mediami
 
Istnieje co najmniej siedem powodów, dla których warto współpracować z mediami, gdy dziennikarze o czymś już wiedzą i przygotowują materiał na konkretny temat:
 
• Parafie i zakony dzielą się na te, w których sytuacja kryzysowa się już wydarzyła, i te, w których może ona nastąpić; tertium non datur (trzeciej możliwości brak).
• Jeśli coś złego już się wydarzyło, to media i tak się o tym dowiedzą; jeśli dziennikarze przygotowują materiał, to brak komentarza nie „utnie głowy” sprawie, a raczej spowoduje wzrost zainteresowania mediów i wzbudzi podejrzenia, że jednak „coś jest na rzeczy”.
• Ksiądz lub zakonnik, w sposób zupełnie przypadkowy, może się stać jedynym świadkiem jakiegoś wydarzenia i będzie powołany na świadka w toczącej się sprawie, a dziennikarze chętnie o tym napiszą. „Gwoździem do trumny” okazać się może informacja, że kapłan nie chciał komentować wydarzenia – w domyśle czytelnika lub widza oznacza to podejrzany udział duchownego w wydarzeniu (brak komentarza równa się przyznaniu się do współwiny).
• Wizerunek jednego duchownego lub osoby zakonnej przekłada się, mutatis mutandis, na wizerunek całego Kościoła w Polsce. Odbiorcy szybkich mediów elektronicznych nie wychwytują „subtelnych” różnic między dekanatem i dekalogiem, nie bawią się w niuanse, kto jest winny, a kto nie, tylko skanują ekran telewizora w szukaniu sensacji. Stąd obraz jednego przedstawiciela Kościoła hierarchicznego będzie dla większości odbiorców obrazem całej instytucji, a odpowiedzialność za czyny jednej osoby przyprawi łatki wszystkim „koloratkom i habitom”.
• Troska o dobry wizerunek medialny Kościoła w mediach jest poważnym wyzwaniem dla duszpasterzy, gdyż to, co nie istnieje w mediach, nie istnieje w świadomości większości społeczeństwa.
• Każda z osób duchownych i konsekrowanych może być (nawet całkowicie bezpodstawnie) oskarżona o molestowanie seksualne w najmniej dla siebie odpowiednim momencie (o ile taki „odpowiedni” moment w ogóle istnieje) – albo za sprawą wrogów Kościoła, albo też na skutek rozgrywek między „przyjaciółmi” danego księdza, jest to bowiem najszybsza metoda na uwikłanie duchownego w kłopoty.
• Przygotowane i profesjonalnie zarządzane kontakty z mediami świeckimi mogą się stać dla Kościoła szansą nie tylko na zażegnanie trudnej sytuacji, ale także na umocnienie jego pozytywnego wizerunku. Nade wszystko zaś jest to możliwość dotarcia z ewangelicznym przesłaniem do wielu odbiorców, którzy z różnych przyczyn znaleźli się poza wspólnotą Kościoła.
 
1 2 3 4 5  następna
Zobacz także
o. Remigiusz Recław SJ
Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo człowiek się zmienia, gdy jest w ciszy. Otwierają się przed nim wtedy horyzonty, z których istnienia nawet nie zdawał sobie sprawy. Na co dzień nie doświadczamy tego, bo rzadko kiedy spotykamy prawdziwą ciszę. Życie za bardzo nas popędza, byśmy mogli w niej trwać. Świat za bardzo dba o to, byśmy nie mogli się wyciszyć… 
 
Jakub Kołacz SJ

Zwykle gdy mówimy o „młodych Kościołach”, mamy na myśli kraje misyjne i te miejsca na świecie, w których nie zarosły jeszcze trawą ślady odciśnięte przez stopy pierwszych misjonarzy. Kiedy zaś mówimy o „młodości Kościoła”, wówczas odnosimy się przeważnie do ludzi młodych, którzy są jego nadzieją – jak to wielokrotnie podkreślał Papież, do którego tak lubimy się odwoływać – i którzy zaszczepiają w Kościele to „coś”, co może i niejednokrotnie dziwi starszych, ale co też nadaje mu pewien koloryt. Z tymi dwoma wymiarami kojarzy się najczęściej młodość Kościoła. Ale czy słusznie wyłącznie z tymi?

 
Maria Braun-Gałkowska
Media elektroniczne (telewizja, radio, Internet) stały się ważnym elementem współczesnego życia. Ich znaczenia nie sposób przecenić, choćby z tej przyczyny, że dzieci poświęcają im bardzo dużo czasu. Telewizję, która pojawiła się w Polsce dopiero w latach pięćdziesiątych, dzieci oglądają średnio powyżej 30 godzin tygodniowo, a dostępność komputerów i Internetu rośnie lawinowo...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー