logo
Środa, 22 września 2021 r.
imieniny:
Maurycego, Milany, Tomasza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Krzysztof A. Wojcieszek
Człowiek wobec natury - pan, niewolnik czy...?
Imago
 


Symbolem tej refleksji może być świeżo ścięte drzewo. Monumentalny pień leży obok wystającego z ziemi kikuta. Przerwana jedność - radykalizm śmierci. Sędziwy organizm nagle skazany na niebyt, właściwie już martwy, choć uparte tkanki wytrwale starają się zatrzymać życie i nadal rosnąć… 

"Dla dobra ludzkości"

Albo inny obraz, związany z moimi doświadczeniami z czasów, gdy uprawiając nauki przyrodnicze, spędzałem długie godziny w laboratorium. Prowadziliśmy wtedy eksperymenty na królikach, najzwyczajniej wydłubując im oczy (na szczęście nie żywym!) i pobierając tylko siatkówkę do badań izotopowych. Wszystko to działo się tak szybko: przerwany silnym ciosem nożyc rdzeń kręgowy śmiertelnie przerażonego zwierzęcia, krew, pobieranie tkanki. Oczywiście, "dla dobra ludzkości". Króliki wyrywały się, czując, co je czeka. Jeden z nich, piękny i silny, o śnieżnobiałej sierści, uciekł i schował się pod laboratoryjnym stołem. Nie widział tego szef badań. Zaś dla nas - ekipy młodych asystentów - heroiczny zwierzak z obiektu doświadczeń stał się bohaterem dnia, i został "ułaskawiony". W tajemnicy przed profesorem wynieśliśmy ocaleńca z instytutu w kartonowym pudełku i hodowaliśmy. Jak miło się go głaskało, żywego i ciepłego, choć pozostał nieufny i najchętniej czmychał pod meble. 

Skoro mamy już roślinę i zwierzę, to trzeba przywołać także kamień - znak tego, co w naturze nieożywione. Wyobraźmy sobie zatem kamieniołom, a w nim skałę - rozsadzaną, rozszarpywaną chciwymi zębami koparek, zgwałconą, w końcu porzuconą…  

Autor czy niszczyciel?

Za każdym z tych dramatycznych wydarzeń stoi ich autor - człowiek, który "żywemu nie przepuści". Toporem i nożycami, dynamitem i metalem przekształca, eksploatuje, bierze jak swoje. Czy mu wolno? Owszem, wszak ma "czynić sobie ziemię poddaną". Jest PANEM natury, nieprawdaż? Doskonale ją przenika i umiejętnie wykorzystuje. Jako technolog - uzbrojony w swą sztukę (techne) - miażdży, gniecie, miele i podporządkowuje. Powoli, lecz systematycznie zmienia świat przyrody na swoją modłę. Wycina odwieczne bory, reguluje rwące rzeki. Potrafi nawet zaorać nietknięte wcześniej lemieszem pługa bezkresne stepy, jak w przypadku słynnej "celiny" w ZSRR. Nie istnieje już ZSRR, a legenda "celiny" trwa. Oto głodny naród potrzebuje jeść, a tu marnują się wielkie przestrzenie euroazjatyckich stepów, gdzieś za Uralem. Ruszają tam zatem gromady młodych oraczy. I z entuzjazmem przeistaczają naturalny step w orne pole. Sieją pszenicę. Zbiory okazują się dorodne nad podziw - wszak ta ziemia jeszcze nigdy nie rodziła. Gromady oraczy się powiększają, podobnie jak hektary nowych pól. A po kilku zaledwie latach - katastrofa. Naruszona równowaga ekologiczna skutkuje zasoleniem i wyjałowieniem gleby. Silne wiatry stepowe wywiewają z niej żyzne cząstki i żyjący niegdyś step zamienia się w zdewastowaną, jałową pustynię. Zmarnowany step, zmarnowana młodość dzielnych oraczy. Wraca widmo głodu…

Ta historia wydaje się wielce pouczająca, ale trzeba pamiętać, że takich "celin" było i jest mnóstwo. W momencie, gdy piszę te słowa, wyrąbuje się las w Amazonii czy na Borneo. Na papier - może nawet ten, na którym drukować się będzie nasze pismo. W samej Amazonii wyrąb obejmuje rocznie obszar wielkości Polski. Zresztą, i w naszym kraju na pewno się takie rzeczy działy, skoro mamy tylko ok. 25% lasów i jedyny ocalały skrawek lasu naturalnego - sławną Puszczę Białowieską. A więc może to konieczność, bo przecież jesteśmy PANAMI natury? Może inaczej się nie da i świat musi powoli stawać się sztucznym ciałem, plastikową wydmuszką?

 
1 2 3  następna
Zobacz także
Elżbieta Wiater
Nie możemy robić kilku rzeczy na raz, być w kilku miejscach jednocześnie. Skoro musimy wybierać, potrzebujemy pewnego uszeregowania dóbr, które wymaga poznania: dóbr, siebie samego, świata, a przede wszystkim uznania, że w naszym życiu istnieją granice. 
 
Elżbieta Wiater
Zdaniem austriackiego historyka, Petera Dinzelbachera, autora „Leksykonu mistyki”, dar łez jest to „zdolność płaczu, u podstaw której leży żarliwość religijna”. Dar ten, jak każdy dar, możemy odrzucić, zaniedbać, źle zrozumieć, czy wykorzystać. Otrzymanie każdego daru nakłada bowiem na nas pewną odpowiedzialność, podobnie jak każdy prezent należy szanować i używać go tak, aby służył nam jak najlepiej. 
 
Elżbieta Wiater
Istnieją w Polsce dwie tendencje w opiniach o młodzieży. Pierwsza to tendencja do idealizowania młodzieży - młodzież szansą społeczeństwa, młodzież naszą nadzieją, młodzi naszą przyszłością. Ma ona swoją starą tradycję, zawsze w młodym pokoleniu dopatrywano się czegoś - za czym tęskniło pokolenie dorosłe, czego nie udało się dokonać pokoleniu schodzącemu...
 
___________________
 
 reklama