logo
Sobota, 20 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Bernarda, Sabiny, Samuela, Sobiesława – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Krzysztof Wieczorek
Człowiek wsparcia - ojciec
Stacja 7
 
fot. Tim Mossholder | Unsplash (cc)


Każdy człowiek ma te same potrzeby i każdy ma własne sposoby na ich realizowanie. Jest jednak duża grupa ludzi (dzieci, staruszkowie, niepełnosprawni, chorzy, ofiary przemocy), którzy w sposób trwały lub przejściowo nie mogą swych potrzeb zrealizować. W społeczeństwie „tradycyjnym” z pomocą przychodzi rodzina, w „nowoczesnym” – wyspecjalizowane instytucje społeczne.
 
Myśląc o pomocy, bardzo często mylimy dwa pojęcia: pomaganie (czyli wsparcie) i opiekę. Tym, co je łączy, jest konkretna potrzeba konkretnego człowieka. Ale różnica jest zasadnicza. I tak: przez opiekę rozumiemy wyręczenie osoby potrzebującej w zaspokojeniu jej potrzeby. Natomiast wsparciem będzie pomoc w stworzeniu warunków wystarczających do tego, by osoba potrzebująca sama o siebie mogła zadbać. Niekiedy więc pomoc może wiązać się z opieką, ale najczęściej jest jej wręcz przeciwstawna.
 
Spoglądając na rodzinę (po prostu: rodzinę – ewentualnie, jeśli już ktoś bardzo pragnie przymiotników – „rodzinę naturalną, tradycyjną, pierwotną”) możemy spróbować przez analogię zbudować model w kontekście pomagania. Łatwo zauważamy, iż zasadniczo funkcje opiekuńcze są w niej wykonywane przez matkę, ojcu natomiast przypada rola wspierającego innych członków rodziny w rozmaitych trudnych sytuacjach. Tak więc rodzice są tymi, którzy pomagają dziecku, ale każde z nich czyni to w inny, często przeciwstawny, sposób. Matka się opiekuje, ojciec wspiera.
 
Jeszcze jedno warto tu podkreślić: o ile opieka jest wręcz namacalna (niekiedy dosłownie wiąże się z koniecznością fizycznego kontaktu), o tyle wsparcie zwykle realizuje się na dystans, jest bardziej dyskretne.
 
Zapewnienie bytu materialnego
 
W tradycyjnej rodzinie to zasadniczo ojciec odpowiedzialny jest za zapewnienie bytu materialnego rodzinie. Na pierwszy rzut oka funkcja wspierającego nie jest oczywista. Gdy jednak głębiej się zastanowimy, bez trudu dostrzeżemy, że bezpieczeństwo bytowe jest koniecznym warunkiem dla możliwości realizowania potrzeb wyższych. I w ten sposób wyznaczyliśmy pierwszy obszar wspierania, przypisywany mężczyźnie w rodzinie.
 
Ale jest obszar drugi, o wiele ważniejszy, a przecież dużo mocniej zaniedbywany. Choć wychowanie dzieci jest takim samym obowiązkiem ojca, jak i matki, to nawet w bardzo tradycyjnych rodzinach często można zaobserwować postawę cedowania tego prawa i obowiązku na rzecz samej matki. Podejrzewam, iż jest to nieświadoma konsekwencja faktu nieustannej nieobecności ojca w polskich rodzinach przez ostatnie 200 lat (powstania, Syberia, więzienia, wojny, emigracja zarobkowa, internowanie, praca po 16 godzin). „Matka Polka” jest jakby matką i ojcem w jednej osobie.
 
Wzór
 
Tymczasem mały chłopiec potrzebuje ojca, który pokaże mu, co to znaczy być mężczyzną, który wprowadzi go w nieznany matce świat twardej męskiej przyjaźni, ciężkiej wspólnej pracy, honoru, odpowiedzialności za dane słowo i za powierzonych sobie ludzi. Matka to wszystko zna, ale rozumie inaczej, po kobiecemu (i dobrze, że tak jest). Chłopak uczy się szacunku dla tego, co tworzy, i dla siebie, jako twórcy. Uczy się tego przyglądając się tworzącemu ojcu.
 
Mała dziewczynka zaś potrzebuje ojca, który się nią zachwyci – tak po prostu, nie oczekując od niej niczego w zamian. Jest to konieczne, by nauczyć się szacunku do samej siebie. Jeśli ma kogoś, kto szanuje ją za to, że jest, i taką, jaka jest, nie będzie musiała za wszelką cenę szukać taniej aprobaty.
 
Modlitwa i wsparcie
 
Jest jeszcze trzeci wymiar wspierania. Gdy człowiekowi jest ciężko, przychodzi do matki. Matka, udzieliwszy pocieszenia, sama odczuwa potrzebę otrzymania wsparcia (bo pocieszanie innych wiele kosztuje). Może pójść do swojej matki (jeśli ją ma), albo do swego męża. I on powinien udzielić jej pociechy. A gdy sam w jakiś sposób poczuje potrzebę bycia pocieszonym, może zachować się na kilka sposobów:
 
Po pierwsze, może się cofnąć do poziomu chłopca i jako dziecko szukać pociechy u swojej mamy (lub taty).
 
Po drugie, może jak mały chłopiec uciec – w pracę, alkohol, narkotyki, pornografię, sport, działalność społeczną – cokolwiek, co w odpowiednio dużej dawce pozwoli zapomnieć o codziennych problemach (a w konsekwencji uzależni).
 
Człowiek wsparcia – ojciec
 
Jest wyjście trzecie. Można spotkać się ze swoimi trudnymi emocjami, jakie wzbudza wysłuchiwanie o problemach innych. Dokonuje się to w „rozmowie wewnętrznej” albo (lepiej) na modlitwie. Jeśli wytrzymam, udźwignę, to zachowam się jak prawdziwy mężczyzna.
 
Nie jest to łatwe – bo wieloletnia nieobecność ojców spustoszyła relacje między ojcami i synami. W konsekwencji niewielu z nas otrzymało wzorzec, jak być wsparciem dla innych. Dlatego tak wielu wokół nas uzależnionych („chłopców”, „facetów”), a tak niewielu honorowych mężczyzn.
 
ks. Krzysztof Wieczorek
stacja7.pl 
 
Zobacz także
ks. Alfons Skowronek
Artykuł został usunięty, ponieważ redakcja Tygodnika Powszechnego zakończyła współpracę ze wszystkimi serwisami internetowymi, także z naszym.

Zapraszamy do czytania innych ciekawych artykułów w naszej czytelni.
 
Irena Świerdzewska
Zaczynają bez ślubu i często tak kończą. Przedmałżeńskie „sprawdzanie się" staje się w naszym katolickim społeczeństwie coraz częstsze. U wielu nie budzi nawet poczucia grzechu. Edyta i Sebastian od 2 lat mieszkają razem. - Przed ślubem dobrze jest się sprawdzić pod paroma względami. Tak jest wygodniej, bo związek można zakończyć bez formalności...
 
Monika Białkowska

Pielgrzymowanie na Jasną Górę w obecnym kształcie trwa od ponad trzystu lat i nie spodziewałbym się, że taka niebagatelna tradycja zaniknie z roku na rok. Być może żywotność pielgrzymki na Jasną Górę zależeć będzie od żywotności wspólnot kościelnych. To właśnie parafie i wspólnoty są motorami pielgrzymek, one podejmują wysiłek ich organizacji, zapraszają ludzi, budują atmosferę. 

 

O tym, czy porzucimy masowe pielgrzymowanie na Jasną Górę na rzecz indywidualnych wędrówek do Santiago de Compostela, z dr. Stanisławem Burdziejem z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu rozmawia Monika Białkowska.

 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm