logo
Środa, 27 października 2021 r.
imieniny:
Iwony, Noemi, Szymona, Sabiny, Emiliany – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Mieczysław Piotrowski TChr.
Czy cierpienie ma sens?
Miłujcie się!
 
fot. Tory Morrison | Unsplash (cc)


Grzech i wynikające z niego cierpienie oraz śmierć, same w sobie są bezsensowne i pozostałyby takie, gdyby nie fakt, że to sam Bóg stając się prawdziwym człowiekiem, przyjął na siebie grzechy i cierpienia wszystkich ludzi.

 

W swojej męce i śmierci doświadczył największego cierpienia, a zmartwychwstając sprawił, że każde najbardziej bezsensowne cierpienie, w zjednoczeniu z Nim staje się drogą prowadzącą do zbawienia.

 

Syn Boży w tajemnicy wcielenia, męki, śmierci i zmartwychwstania „zjednoczył się z każdym człowiekiem” (Gaudium et Spes, 22), aby przeprowadzić ludzi przez cierpienie i śmierć do pełni życia.

 

Jego wszechmocna miłość z wielką pokorą kołacze do drzwi ludzkich serc (por. Ap 3, 20), a gdy zostanie przyjęta, uzdrawia z najboleśniejszych ran, gładzi największe grzechy i nadaje sens każdemu cierpieniu. Ile razy spotyka człowieka cierpienie, Chrystus jest pierwszym, który niesie jego ciężar.

 

Oglądając w filmie Pasja wstrząsające obrazy męki Chrystusa, pamiętajmy, że to On sam jest obecny i cierpi w każdym z milionów istnień ludzkich żyjących w nędzy i poniżeniu, brutalnie wyzyskiwanych, umierających z głodu, w ofiarach tortur i terroryzmu.

 

Tę wstrząsającą rzeczywistość miłości Boga, który współcierpi z człowiekiem, można zobaczyć tylko „oczami” wiary. Takie oczy wiary mają ludzie święci i dlatego w ludziach cierpiących, opuszczonych, umierających zawsze widzą oni obecnego Jezusa.

 

Św. Edyta Stein, patronka Europy, słynny filozof, doświadczyła ciemności ateizmu. Kiedy w Chrystusie odnalazła największą miłość swojego życia, tak odpowiedziała na pytanie o sens cierpienia:

 

„Natura ludzka, którą Chrystus przyjął, dała Mu możność cierpienia i śmierci. Natura Boska, którą posiadał odwiecznie, nadała temu cierpieniu i śmierci wartość nieskończoną i moc odkupieńczą. Męka i śmierć Chrystusa powtarzają się w Jego Ciele Mistycznym i jego członkach. Każdy człowiek musi cierpieć i umierać, lecz jeśli jest żywym członkiem Mistycznego Ciała, jego cierpienie i śmierć nabierają odkupieńczej mocy dzięki Boskości Tego, który jest jego głową. Oto istotny powód, dla którego każdy święty tak pragnął cierpienia”.

 

Każdy człowiek od momentu poczęcia staje się częścią rodziny ludzkiej i dziedziczy obecną w niej rzeczywistość dobra jak i zła, które jest przyczyną cierpienia. Istotą grzechu jest deformacja i zniszczenie dobra w samym człowieku, w jego relacjach z Bogiem i innymi ludźmi. Bóg jest bezbronny wobec grzesznych decyzji człowieka, ale do końca respektuje każdy wybór jego wolnej woli.

 

Przez grzech pierworodny zło stało się udziałem całej rodziny ludzkiej i dlatego dotyka ono wszystkich zadając im cierpienie, również tych, którzy nie mają osobistej winy.

 

Cierpienie nie jest karą, jaką Bóg wymierza za grzech, ale nieuniknionym doświadczeniem skutków obiektywnie istniejącego „grzechu świata” (J 1, 29).

 

W historii biblijnego Hioba Bóg uświadamia nam, że cierpienie jest wielką tajemnicą i nie zawsze jest konsekwencją osobistych grzechów (por. Łk 13, 1-4; J 9, 2-3). Jeżeli natomiast cierpienie jest spowodowane osobistą winą człowieka, to wtedy nie można go tłumaczyć jako kary, którą Bóg wymierza grzesznikowi (por. Ga 6, 8).

 

Jezus Chrystus obarczając się naszym cierpieniem radykalnie zmienił jego znaczenie i sens. Przezwyciężył i przemienił zło cierpienia, sprawił, że w zjednoczeniu z Nim, cierpienie staje się drogą prowadzącą do zbawienia.

 

Z przypowieści o synu marnotrawnym dowiadujemy się, że Bóg kierując się ojcowską miłością nie wymierza kary synowi marnotrawnemu, pozwala mu tylko skonsumować skutki jego grzechów. Czyni to tylko w tym celu, aby się syn opamiętał i nawrócił. Tak więc to nie Pan Bóg karze, ale największą karą za grzechy są same konsekwencje grzechów.

 

ks. Mieczysław Piotrowski
Miłujcie się!

 
Zobacz także
Robert Krawiec OFMCap
Ojciec Pio doświadczał opieki aniołów i często korzystał z ich pomocy w sprawach duchowych. Z jego pism i licznych relacji świadków wynika, że szczególny związek łączył go z Aniołem Stróżem oraz aniołami osób, które zwracały się do niego o pomoc. Wiele spraw rozwiązywał nie sam, lecz przez pośrednictwo Aniołów Stróżów powierzonych sobie osób.
 
Ewa Owsiany
Może tylko tysiące wysłuchanych spowiedzi pozwalają im więcej wiedzieć o życiu, może namaszczenie chorych wyraźniej im uzmysławia, jak to jest, gdy w człowieku "rozpada się dom doczesnej pielgrzymki", może tysiące odprawionych Mszy świętych zbliża ich bardziej do prawdy o tym, że "choć nas zasmuca nieunikniona konieczność śmierci, znajdujemy pociechę w obietnicy przyszłej nieśmiertelności". Jak księża przeżywają swoją starość? Jak każdy z nas - myślę...
 
Maciej Zinkiewicz OFMCap
Przeglądając listy Ojca Pio, możemy natrafić na wiele fragmentów, które wydają się trudne do pogodzenia ze sobą. Raz widzimy w nich człowieka, który uważa siebie za grzesznika, niegodnego i niezdolnego do tego, by należycie odpowiedzieć Bogu. Kiedy indziej natomiast nie waha się on wskazywać na siebie jako wzór do naśladowania, a nawet znak dany przez Boga. Jak wyjaśnić te sprzeczności? 
 
___________________
 
 reklama