logo
Poniedziałek, 17 stycznia 2022 r.
imieniny:
Antoniego, Henryki, Mariana, Rościsława  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Mariusz Pohl
Czy głupota jest grzechem?
Mateusz.pl
 


Wśród panien roztropnych...

Upraszczając i trywializując dzisiejszą Ewangelię, można odpowiedzieć, że tak – głupota, lub delikatniej mówiąc nierozsądek, jest grzechem.
 
Kolejny chyba raz słowa Ewangelii budzą w nas pewien sprzeciw: przecież człowiek nie jest nic winien, że się urodził głupi. Albo że został tak wychowany. Jak więc może ponosić karę za coś, na co nie miał pełnego wpływu? Oczywiście myślimy tak, kierując się tylko bezinteresownym współczuciem dla innych, bo przecież nikt z nas nie posądza o brak rozsądku siebie samego. My zawsze stajemy po właściwej stronie, wśród panien roztropnych. Ale żeby tych drugich zaraz tak surowo karać... No więc w duchu stajemy w ich obronie, uznając zarazem siebie za wystarczająco kompetentnych i mądrych, aby się za nimi biednymi wstawić. Ale czy takie postawienie sprawy jest słuszne? Czy na pewno mamy rację?
 
Otóż na pewno nie w tym, że sami siebie uważamy za mądrych. Jest to nie tylko przemądrzałość i pycha, ale i głupota, bo prawdziwa mądrość nie przyznaje się do tego, że jest mądra, nie koncentruje się na sobie, a już tym bardziej nie potrzebuje autoreklamy. Być może jest to tylko kwestia braku skromności, ale to już wystarczy.
 
Wszystko zrobiliśmy tak, jak należy 
 
Po drugie: czy rzeczywiście jesteśmy pewni, że zawsze wszystko zrobiliśmy tak, jak należy? Że nigdy czegoś ważnego nie przeoczyliśmy, nie zapomnieliśmy? A jeśli nawet, to czy mamy gwarancje, że zawsze tak będzie? Zbytnia pewność siebie w tej dziedzinie potrafi być zgubna w skutkach, a nie przewidzieć tego, to już jest głupota.
 
Po trzecie, myślimy sobie, że ktoś może być po prostu ubogi, może go być nie stać na oliwę do lampy – ostatecznie bez światła weselnego można się jakoś obejść, a bez chleba nie. Poniekąd oszczędność jest wtedy naturalna i Jezus, który sam zaznał niemało ubóstwa, wie, że żyć jakoś trzeba, że trzeba pracować, oszczędzać, aby wiązać koniec z końcem. Ale nie kosztem światła prawdy, wieczności i Boga! Tej oliwy nie może zabraknąć! Przestawienie hierarchii ważności w tej dziedzinie jest głupotą. Nie sprzedaje się duszy za kromkę chleba!
 
I po czwarte, nie o taką głupotę w potocznym rozumieniu tego słowa tu chodzi. W pewnym sensie nawet głupstwo tego świata Bóg uczynił mądrością, a prostaczkom błogosławił. Chodzi o głupotę polegającą na braku roztropności i przemyślności w sprawach Królestwa Bożego, czyli o lekceważenie swego zbawienia, a nie o brak umiejętności przystosowania się czy życiowego sprytu. Nie na darmo Jezus żalił się, że synowie ludzcy roztropniejsi są w sprawach tego świata niż synowie światłości. Wystarczy porównać, ile uwagi i energii poświęcamy czysto ziemskim troskom, a ile sprawie zbawienia.

Kościół oskarżamy o „nieżyciowość”
 
Dla doczesnej wygody potrafimy załatwić i zorganizować prawie wszystko: potrafimy znaleźć sobie „plecy”, cierpliwie pukać do wszelkich drzwi, cierpieć upokorzenia, poświęcić duże pieniądze na odpowiedni „prezent”, zaplanować ściśle cały ciąg różnych zabiegów z wieloma wariantami – byle tylko osiągnąć zamierzony cel. I wcale nie uważamy tego trudu za zbędny, niesprawiedliwy czy krzywdzący, co najwyżej ponarzekamy trochę na zmęczenie. Ale czegóż się nie zrobi dla swojej korzyści. Nie liczymy kosztów, tylko cieszymy się z osiągniętego celu.
 
Tymczasem ile złości, wrogości, buntu i pogardy budzą w nas wymagania, które stawia w imieniu Chrystusa Kościół, i to przecież w trosce o nasze dobro. Tu punkt dojścia – czyli zbawienie – nas nie interesuje. Za to każda najmniejsza nawet trudność, opór materii, konieczna ofiara, cena wysiłku, który musimy płacić, urasta zaraz do rangi wielkiego problemu, kosztów ponad ludzkie możliwości. I zamiast przymierzyć się chociaż do celu, do pokonania choćby jednej przeszkody – rezygnujemy natychmiast. Kościół oskarżamy o „nieżyciowość”, o niepotrzebne utrudnianie, złośliwość. I trwamy poczuciu niesprawiedliwej krzywdy, a cel nic nas już nie obchodzi.

Pewne miejsce w niebie?
 
Dlaczego tak różne miary i różne metody działania stosujemy w sprawach doczesności i wieczności? Może dlatego, że wydaje się nam, że to my robimy łaskę Panu Bogu i że to Jemu powinno na nas zależeć, że to On powinien za nami latać. A może po prostu nie zależy nam, bo nie zdajemy sobie sprawy z tego, czym jest naprawdę zbawienie, życie wieczne, miłość Boga?
 
Kiedyś chlubiliśmy się, że chociaż nie jesteśmy bogaci, to jednak jesteśmy dobrzy, pobożni i mądrzy, więc w kolejce do nieba będziemy pierwsi. W tej chwili widać już, że nie jesteśmy ani bogaci, ani też zbytnio dobrzy czy pobożni, a ostatnio to nawet i nasza mądrość jest wysoce wątpliwa. Więc może to miejsce w niebie nie jest wcale takie pewne?
 
 
ks. Mariusz Pohl 
 
Zobacz także
ks. Tadeusz Hanelt
Raj był przepiękny. Rosły tu wspaniałe drzewa dające smakowite owoce. Płynęły rzeki, które miały wystarczająco dużo wody dla wszystkich istot żyjących. Słońce dawało światło i ciepło. Wokół biegało wiele zwierząt, ale nie były one agresywne ani w stosunku do siebie, ani do ludzi. Drzewa i rośliny dawały wystarczającą ilość pożywienia dla mieszkańców raju...
 
ks. Maciej Będziński
Wreszcie się rozpoczyna! Miesiąc modlitwy różańcowej, kontemplacji imienia Jezusa, a dla nas, zaangażowanych w dzieło misyjne, czas wytężonej posługi.  
 
Michał Nieniewski
Kiedy Sowieci wysyłali Gagarina na orbitę okołoziemską, chcieli wyprzedzić USA i udowodnić wyższość komunizmu nad kapitalizmem. Zgodnie z ich ideologią, tylko ustrój oparty na ateizmie umożliwiał postęp naukowy. Wykorzystywali w tym celu niewątpliwe sukcesy, jakie odnieśli w tej rywalizacji, zwanej "wyścigiem kosmicznym".  
 
 
___________________
 
 reklama