Katolik.pl - Czy i jak oczekiwać końca świata
logo
Czwartek, 22 października 2020 r.
imieniny:
Haliszki, Lody, Przybysłąwa, Salomei, Filipa, Donata – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Dariusz Kowalczyk SJ
Czy i jak oczekiwać końca świata
Życie Duchowe
 


Na końcu Apokalipsy, ostatniej księgi Biblii, znajdujemy wezwanie: „Przyjdź (Marana tha), Panie Jezu”. Co znaczą te słowa? Otóż chrześcijanie czasów apostolskich oczekiwali z ufnością na rychłe, powtórne przyjście Chrystusa, czyli na... koniec świata. Wypatrywali – niekiedy z niecierpliwością – wielkiej Paruzji, ostatecznego tryumfu Boga. W Liście świętego Jakuba Apostoła czytamy: „...bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie” (Jk 5, 8). Niektórzy jednak dawali się ponieść emocjom, porzucali codzienne obowiązki i trwali w pseudomistycznym odrętwieniu. Dlatego święty Paweł napominał: „Zachęcam was jedynie, bracia, abyście coraz bardziej się doskonalili i starali zachować spokój, spełniać własne obowiązki i pracować własnymi rękami, jak to wam nakazaliśmy” (1 Tes 4, 11). Wydaje się, że sam Apostoł oczekiwał bliskiego nastania Paruzji, a przynajmniej wyrażał chęć doczekania tego dnia: „...Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób zawsze będziemy z Panem. Przeto wzajemnie się pocieszajcie tymi słowami!” (1 Tes 4, 16-18). W każdym razie perspektywa powtórnego przyjścia Chrystusa była czymś umacniającym i budzącym radość. Dzisiaj natomiast, po dwóch tysiącach lat, nie tylko nie oczekujemy Paruzji, ale myśl o niej napawa nas przerażeniem... Może zatem warto podjąć refleksję nad chrześcijańską nadzieją i eschatologicznym rysem wspólnoty Kościoła.

Pocieszajmy się Apokalipsą!

Słowo „apokalipsa” kojarzy się zazwyczaj z wielką, globalną katastrofą. Wielu chrześcijanom wydaje się, że Apokalipsa świętego Jana to księga mówiąca o budzących grozę wydarzeniach, o straszliwym końcu świata, tak że każdemu pokoleniu pozostaje jedynie modlić się, aby mogło tego uniknąć. Tymczasem słowo „apokalipsa” pochodzi „z języka greckiego, w którym apokalypsis to tyle co ‘objawienie’, a mówiąc dokładniej – ‘odsłonięcie’: odsłonięcie zakrytej przed oczami ludzkimi tajemnicy. Terminem tym określamy odrębny gatunek literacki, który narodził się w Biblii (a także na jej marginesie) na przełomie III i II wieku przed Chr. [...] Apokalipsa to wezwanie nie do rozpaczy, ale do nadziei” [1].

Adresatami Apokalipsy świętego Jana, pisanej prawdopodobnie w kilku etapach na przełomie I i II wieku, byli chrześcijanie Azji Mniejszej, narażeni od początku na prześladowania ze strony Żydów i pogan. O prześladowaniach tak pisał pod koniec II wieku Tertulian: „Sprawdźcie wasze roczniki, a zobaczycie, że Neron pierwszy użył cesarskiego miecza przeciw naszej sekcie [...] Później te same usiłowania podjął Domicjan, pół-Neron, jeśli chodzi o okrucieństwo. Nasi prześladowcy? Przecież to byli ludzie niesprawiedliwi, bezbożni, nikczemni, których wy sami macie zwyczaj potępiać” [2]. W tej sytuacji wyznawcom Chrystusa potrzeba było słów otuchy i umocnienia. Apokalipsa świętego Jana została napisana właśnie w tym celu. „Nie bójcie się! Nie traćcie nadziei! Prześladowania musiały przyjść, ale Bóg w ostateczności zwycięży, a wy dostąpicie zbawienia” – oto główne przesłanie ostatniej księgi Nowego Testamentu.

Symboliczne opisy końca świata nie budziły w pierwszych chrześcijanach lęku, lecz – wręcz przeciwnie – umacniały wiarę w zwycięstwo Chrystusowego Kościoła nad siłami zła i ciemności. Dzieje świata nie zmierzają bowiem – jak uczy nas Apokalipsa – ku globalnej katastrofie, ale ku pełnej miłości wspólnocie Boga z ludźmi: „I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową [...]. I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: ‘Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi i będą oni Jego ludem, a On będzie BOGIEM Z NIMI. I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie [...], bo pierwsze rzeczy przeminęły’„ (Ap 21, 1. 3-4). Czyż słowa te nie budzą zaufania do Boga? Dlaczego zatem Apokalipsa świętego Jana wzbudza dziś w nas raczej trwogę niż nadzieję? Dzieje się tak między innymi dlatego, że tak naprawdę nie czytamy Pisma Świętego, lecz zadowalamy się różnymi przepowiedniami, które manipulując tekstem Apokalipsy proponują coraz to nowe, tajemne klucze do jej odczytania, i straszą nas obliczeniami daty totalnej katastrofy.

 
1 2 3 4  następna
Zobacz także
ks. Mirosław Tykfer
Chrześcijanie nie odwołują się do ludzkich wyobrażeń, ale opierają swoją wiarę przede wszystkim na objawieniu. Sięgają do biblijnej nauki św. Jana, który zapisał kluczowe zdanie o naturze Boga: „Bóg jest miłością”. Ten Bóg nie kocha dlatego, że tak postanowił, ale dlatego, że miłość jest Jego istotą! Inaczej mówiąc, nie może nie kochać! Ukrzyżowany Chrystus jest tego najlepszym obrazem. 
 
Anna Krynicka

Przed nami wielka szansa. Zaczęła się epoka świętych par małżeńskich. I nie piszę tu o świętości jakiej doświadczyło w historii chrześcijaństwa zapewne tysiące par małżeńskich, które poprzez swą miłość i doświadczenie bliskości Boga promieniowały wokół siebie ciepłem domowego ogniska, bezwarunkową i przebaczającą miłością, które wychowywały dzieci na dobrych ludzi i chrześcijan, były wspaniałymi dziadkami i mądrymi teściami. Służyli oni przez całe życie Bogu i bliźnim lecz ich imiona zna tylko Bóg i najbliżsi, bo dla Kościoła pozostali anonimowi.

 
Andrzej Sarnacki SJ
„Globalizacja” jest słowem-kluczem, otwierającym rozumienie współczesnego świata, w którym zachodzą kompleksowe i dynamiczne procesy zmian. Z powodu swego odniesienia do rozlicznych i ogólnoświatowych zjawisk jest określeniem niezwykle pojemnym, a przez to używanym w różnych kontekstach i znaczeniach...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー