logo
Wtorek, 02 marca 2021 r.
imieniny:
Halszki, Heleny, Karola, Pawła, Radosława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Agnieszka Piskozub-Piwosz
Czy Jezus był religijnym fundamentalistą?
eSPe
 


Radykalizm Jezusa, który mamy naśladować, to moim zdaniem radykalizm prawdziwego oddania się Bogu i Jego woli. A ponieważ wolą Boga, jaka objawia się w życiu Jezusa, jest zbawienie człowieka, jest to zarazem pełne oddanie się ludziom, nawet za cenę śmierci, na jaką Go skazują.

Nawet, jeśli pewne formy postawy Jezusa mogą wydawać się zbieżne z poglądami fundamentalistów (dostrzeganie w świecie zła, konsekwencja, gotowość poniesienia najwyższej ofiary, znaczenie autorytetu), istnieje istotna różnica między Jego radykalizmem a postawą fundamentalistów. Jezus nie broni stanu zastałego, jakiejś (nawet najświętszej) tradycji. Nie próbuje też zburzyć wszystkiego, co zastał, w imię jakiejś nowej idei. Jezus broni człowieka, a co za tym idzie właściwych relacji człowieka-ludzi-Boga. Nie realizuje jakiegoś konserwatywnego bądź liberalnego scenariusza, ani powrotu do przeszłości, ani skrajnej reformy, lecz (tylko i aż!) w każdej chwili szuka woli Ojca i ją wciela w życie.

Jak naśladować radykalizm Jezusa?

Tu rysuje się wielki problem. Jak rozpoznać Bożą wolę? Przecież właśnie fundamentaliści powołują się na nią, może nawet szczerze! Możemy bowiem poddać się zwątpieniu, stwierdzając: "Łatwo pełnić wolę Boga, jeśli jest się Bogiem i się ją zna". Zgoda, nie możemy zapominać, że Jezus jest wcielonym Synem Bożym. Ale – dokładnie tak samo – nie wolno nam zapominać, że jest On prawdziwym człowiekiem, który także, używając prawdziwie ludzkich środków, tę wolę poznawał. Jezus daje nam przykład nie tylko swoim nauczaniem i czynami, ale także swoją modlitwą, znajomością Świętych Pism Izraela, świętowaniem żydowskich uroczystości, swoim postem... On nie był ponad to. A zatem i my nie możemy.

Patrząc na Jezusa jako pełnego bojaźni Bożej człowieka, możemy się nauczyć, że poszukiwanie Bożej woli jest naszym stałym obowiązkiem. Ewangeliczny radykalizm jest zadaniem na każdą chwilę życia, nie da się go "odrobić" jak pracy domowej i mieć z głowy, a potem już tylko bezrefleksyjnie postępować za tym, co raz się usłyszało, odkryło czy wymyśliło.  Widząc Jezusa jako pobożnego Żyda, możemy zrozumieć, iż nawet, jeśli wydaje się, że Boga spotyka się samemu, czy nawet, jeśli Pan powierza komuś najbardziej wyjątkową, jedyną misję, nie czyni tego w odcięciu od wspólnoty, lecz w niej i dla niej. Weryfikację radykalnych postaw przynosi często społeczność, w której żyjemy, w naszym przypadku Kościół.

Oczywiście, tak jak Jezus pozostawał w sporze z autorytetami religijnymi swoich czasów, tak i chrześcijanin może zostać przez własną wspólnotę niezrozumiany, a nawet odrzucony. Pamiętając historię Jezusa, nie możemy nawoływać do ślepego posłuszeństwa autorytetom. Trzeba jednak pamiętać, że nawet Jezus nie był religijnym indywidualistą, ale członkiem Ludu Bożego i nauczycielem pewnej grupy, dzielącym z nią życie. Nie można bezkrytycznie podchodzić do własnych radykalnych pomysłów, jeśli nie mają oparcia w tradycji wspólnoty i w opinii otaczających nas osób. A nawet, jeśli znajdują poparcie, musimy pamiętać, że i wielkie zło bywało nieraz dziełem kolektywnym, także w Kościele. Ani własny radykalizm, ani poklask innych, nie gwarantują zbieżności z planem Boga.

Wielką pokusę stanowi potrzeba pewności, że jest się na najlepszej drodze. Czasem grozi to zapomnieniem, że nawet najlepsza droga, jest właśnie – drogą, a nie punktem, z którego nie wolno się ruszyć. Stojąc w miejscu, nie idziemy drogą. Jezus żyjąc w ubóstwie, wędrując po ziemi, żył w pewnym sensie z dnia na dzień, cały czas szukając woli Ojca w dialogu z Nim. Nie możemy oczekiwać, że zdobędziemy większą, stabilniejszą pewność, jakiej zdają się domagać fundamentaliści.

Inną pokusą może być pokusa cierpienia i umartwień, które sami sobie wyszukujemy. Tego także nie odnajdujemy u Jezusa. On nie jest tym, który szuka krzyża na siłę, który się go domaga. Doświadczenie Jezusa i Kościoła uczy, że krzyż zawsze się znajdzie. Jeśli naprawdę chcemy kochać ludzi tak, jak kocha ich Bóg, to nie unikniemy bólu i cierpienia. Ale ból i cierpienie nie mogą być naszym celem i nie stanowią podstawowej weryfikacji słuszności naszych działań. Wielcy święci także pozostawali w ciemności. Jezus na krzyżu mówił o opuszczeniu przez Boga. Radykalizm ewangeliczny nie daje żadnych po ludzku pojętych gwarancji.

Pozostaje zatem... przygoda – codziennego szukania właściwej drogi, wierności wzywającemu nas Głosowi, choćby wiódł na krzyż. Ale także jedyna prawdziwa pewność – szczególna pewność wiary, nadziei i miłości, że obiecany przez Jezusa Duch działa także i w nas. Zaufanie do tych wskazówek, które odnajdujemy w życiu Jezusa, w doświadczeniu Ludu Boga, na modlitwie, pozwoli nam znieść tę sytuację bycia w drodze.


Agnieszka Piskozub-Piwosz
 
poprzednia  1 2 3
Zobacz także
Dariusz Piórkowski SJ
óg Biblii ma wiele wspólnego ze światem. Stwórca nie tylko podtrzymuje wszystko w istnieniu, począwszy od kwantów i gronkowców, na galaktykach i słoniu kończąc, ale przejmuje się losem tego, co powołał do życia. Do tego stopnia, że chaos zaprowadzony na ziemi przez człowieka skłania Go do nadzwyczajnego działania. Taki Bóg, jak na ironię, jest dla ludzkości gorzką pigułką do przełknięcia. 
 
Ks. Andrzej Czaja
„Jestem przekonany - napisał Jan Paweł II w swoim testamencie - że długo jeszcze dane będzie nowym pokoleniom czerpać z tych bogactw, jakimi Sobór XX wieku nas obdarował. Jako Biskup, który uczestniczył w soborowym wydarzeniu od pierwszego do ostatniego dnia, pragnę powierzyć to wielkie dziedzictwo wszystkim, którzy do jego realizacji są i będą w przyszłości powołani”. Jak rozumieć te słowa?...
 
Jan Żaryn
Kapłan bliski człowiekowi to też taki właśnie duszpasterz, który dopomina się – w imieniu Boga – o prawo do wolności. Wolność zaś to źródło i fundament polskiej tożsamości, od Ka­dłubka wpisane w naszą zbiorowość. Najbliższy człowiekowi­-Polakowi pozostał zatem do dziś mistrz Wincenty. Przypomniał o tym w swej publikacji prof. Andrzej Nowak, podsumowując: „Został więc na wiele wieków mistrz Wincenty nie tylko history­kiem, ale swoistym prorokiem dziejów najskuteczniejszym w całym ich biegu wehikułem pamięci i wyobraźni zbiorowej”...
 
 
___________________
 
 reklama