logo
Niedziela, 24 stycznia 2021 r.
imieniny:
Felicji, Roberta, Sławy, Franciszka, Mileny  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jowita Guja
Czy miłość jest niebezpieczna?
List
 


Z Jackiem Prusakiem SJ, teologiem i psychoterapeutą rozmawia Jowita Guja

Nie tylko agape 
 
Czym właściwie jest miłość pomiędzy kobietą i mężczyzną?
 
Od strony psychologicznej można przez nią rozumieć proces, w którym dwoje ludzi wzajemnie się odkrywa, buduje ze sobą więź zrozumienia, bliskości i oddania. Na miłość składa się z jednej strony poczucie wzajemnego zaufania, bezpieczeństwa, zadomowienia, z drugiej – namiętność i cieszenie się sobą w wymiarze cielesnym. W miłości między kobietą i mężczyzną obecne są dwa elementy: agape i eros. Agape to miłość bliźniego, miłość do drugiego człowieka ze względu na niego samego, niezależnie od tego, czy odpowiada on na nasze potrzeby i czy odwzajemnia nasze uczucia; można nią darzyć nawet nieprzyjaciół. Agape nie jest wprost związana z naszą płciowością i seksualnością, ale jest umiejętnością wyjścia poza własny egoizm i otwarcia się na coś więcej, na innego – zarówno człowieka, jak i Boga – w postawie szacunku dla jego wyjątkowości, tajemnicy i godności. Eros natomiast to siła pożądania, tęsknoty i namiętności, skierowana na spotkanie i “scalenie się” z drugą osobą. Dominuje on w stanie “bycia zakochanym”, może, ale nie musi, zawierać w sobie aspekt przyjemności seksualnej i miłości zmysłowej. Agape i eros powinny pozostawać w harmonii, czasami jednak muszą ze sobą “negocjować”. 
 
Czy miłość może być niebezpieczna? 
 
Bóg jest miłością, a więc miłość nie jest źródłem lęku. Sama w sobie nigdy nie jest niebezpieczna, niezależnie od tego, czy mówimy o miłości Boga, miłości macierzyńskiej, erotycznej czy jakiejkolwiek innej. Istnieje jednak wiele zagrożeń dla samej miłości. W tym sensie niebezpieczne mogą być złe jej wzorce, złe doświadczenia z przeszłości, lęk przed przyjęciem lub okazaniem miłości, a także błędne oczekiwania wobec niej. 
 
U niektórych lęk i nieufność budzi sam eros. Czy eros jest miłością? 
 
Jest jej częścią, o ile rozumie się go jako wyraz więzi łączącej z drugim człowiekiem, sposób spotkania z nim. Jest wtedy źródłem poznania, uniesienia, radości. 
 
Jednak pożądanie kojarzy się z grzechem... 
 
Rzeczywiście, św. Paweł mawiał, że stanem idealnym jest czystość, ale “jeśli masz płonąć, to lepiej już się ożeń” (por. 1Kor 7, 9 ). W tych słowach kryje się bardzo negatywna wizja ludzkiej seksualności i małżeństwa, ale jest ona uwarunkowana kontekstem czasów, w jakich żył Paweł, i odzwierciedla jego wizję bliskiego końca czasów. Według św. Pawła siła zmysłowości w człowieku jest tak wielka, że małżeństwo jest w pewnym sensie mniejszym złem, jest instytucją ustanowioną po to, żeby człowieka, szczególnie mężczyznę, chronić przed jego niepohamowaną rozwiązłością seksualną. Skoro już pożąda – mówi Paweł – to przynajmniej niech pożąda tylko jednej kobiety. Św. Paweł sugeruje, że popędy seksualne są żywiołem, który może łatwo nad człowiekiem zapanować. Takie poglądy wydają się miejscami ostrzejsze niż tezy Zygmunta Freuda. Wydaje się jednak, że mamy tutaj do czynienia z jednostronnym pojęciem nie tylko seksualności człowieka, ale i relacji małżeńskiej, szczególnie w kontekście przeżywania jej przez mężczyznę. Przecież inaczej mężczyzna pożąda kobiety, którą kocha, a inaczej jakiejkolwiek innej, która mu się podoba. Nie można obu przypadków wartościować w ten sam sposób. W chrześcijaństwie obecna jest długa tradycja podkreślania wymiaru agape a dyskredytowania erosa i wyrzucania go poza obręb dyskursu teologicznego. Stąd na przykład w oficjalnej teologii brakuje języka na oddanie erotycznego spotkania między mężczyzną i kobietą. Utożsamia się erosa tylko z pożądaniem, a pożądanie nie oddaje pełnej rzeczywistości miłości erotycznej kobiety i mężczyzny. Pożądanie bowiem to nie to samo, co namiętna miłość męża i żony.
 
Czy to znaczy, że teologia uważała erosa za coś złego? 
 
Od początku chrześcijaństwa nieufnie podchodzono do erotycznej sfery człowieka, ponieważ kojarzy się ona z tym, co emocjonalne i trudne do kontroli, a więc łatwo prowadzące do grzechu. Przestrzegano, że zmysłowość może człowieka łatwo wyprowadzić na manowce. Ideałem była więc osoba wolna od namiętności. Ojcowie Pustyni mawiali, że taka osoba znajduje się w stanie apathei. Jednakże mieli oni głębokie podejście do namiętności, bo chcieli ją nie tyle zanegować, co skierować w stronę poszukiwania Boga. Trzeba powiedzieć, że w pewnym sensie lęk przed erosem obecny jest w teologii do dziś. 
 
Więc może erotyczny wymiar miłości nie jest wcale ważny? 
 
Jest bardzo ważny. Bez wymiaru erotycznego nie jest możliwe doświadczenie jedynej w swoim rodzaju bliskości i unii z drugim człowiekiem. Trzeba zaznaczyć, że miłość erotyczna nie sprowadza się do dostarczania małżonkom fizycznej przyjemności, ale jest wyrazem ich uczuć, sposobem, w jaki szukają i odnajdują siebie nawzajem. To nie jest tylko seks, ale też tęsknota, pragnienie, czułość, intymność. Sprowadzenie miłości między małżonkami tylko do agape i pominięcie w niej erosa jest równie błędne, co utożsamienie miłości z samą przyjemnością zmysłową. Widać to w praktyce klinicznej: jeśli między małżonkami miłość erotyczna całkowicie wygasa, pojawiają się poważne problemy emocjonalne z okazywaniem sobie bliskości, szacunku i wzajemną komunikacją. 
 
Czy zatem miłość erotyczna może być niebezpieczna? 
 
Tylko w jednym przypadku – gdy zapomni się o prawdziwym znaczeniu erosa i zawęzi się je tylko do poszukiwania przyjemności zmysłowej. Wtedy eros przestaje być miłością, a staje się tęsknotą nie za drugim człowiekiem, ale tylko za jego ciałem. 
 
Narysować mapę miłości 
 
O miłości mówi się wszędzie i na wiele sposobów. Telewizja i gazety zasypują nas jej wzorcami. Skąd tak naprawdę mamy wiedzieć, jak kochać? 
 
Z reguły wydaje nam się, że pierwotnym wzorcem miłości jest związek damsko-męski. Tymczasem z badań psychologicznych wynika, że to, jak ludzie kochają, zależy głównie od tego, co przeżyli w dzieciństwie. Wzorem miłości jest przede wszystkim relacja matki i dziecka. Jest to nasze pierwsze doświadczenie miłości w życiu, i to jakie! Miłość matki to dla dziecka doświadczenie całkowitej akceptacji, wyjątkowości i bezpieczeństwa, odczytywania i zaspokajania potrzeb. Dziecko czuje, że jest dla matki jedyne i najważniejsze, a zarazem matka jest jedyna i najważniejsza dla niego. Nieświadomie chcielibyśmy odtworzyć tę relację w naszym późniejszym życiu, znaleźć osobę, dla której bylibyśmy całym światem. Kryje się tutaj jednak niebezpieczeństwo: nie można powrócić do takiej dokładnie relacji, jaką się miało z matką. Jej odzwierciedlenie musi dokonać się na innym poziomie, w sposób dojrzały, partnerski. Nie może być tak, że szukam matki w swojej żonie, bo przecież ona nie jest moją matką. Miłość między kobietą a mężczyzną to umiejętność stworzenia takiej więzi, w której dwie osoby dają sobie wzajemnie szczęście i spełnienie, w oparciu o okazywanie sobie uczuć i przeżywanie siebie także w aspekcie seksualnym.
 
1 2 3  następna
Zobacz także
Michał Jędrzejek
Im bardziej stajemy się świeccy, tym nasze dyskusje o religii są niższej jakości. Nie mamy bowiem informacji, których potrzebujemy. Wielu Europejczykom grozi religijny analfabetyzm.

Z Grace Davie rozmawiał Michał Jędrzejek
 
Aleksandra Wojtyna
Bardzo dużo miejsca media głównego nurtu poświęcają czystości, a właściwie nieczystości. Skąd takie sformułowanie? Nie trzeba się jakoś bardzo wysilać, by móc stwierdzić, że to, z czym człowiek ma do czynienia, gdy sięga po pierwszą lepszą gazetę z wystawy kiosku czy włącza telewizor i natrafia na reklamy bądź programy publicystyczne, tudzież filmy, jest promocją pewnego stylu życia – stylu, który odbiega od tego, jaki życzyłby sobie na co dzień oglądać chrześcijanin.
 
 
Joanna Sztaudynger
Eskimosi bardzo szanują prywatność drugiego człowieka. Jeśli zadają ci pytanie, czy jadłeś już kolację, to jest to zaproszenie, żeby przyjść do nich. Nie spytają wprost. Ale jeśli odpowiesz, że już jesteś po kolacji, to na pewno nie będą cię namawiać, żebyś wpadł jeszcze do nich. Jak już się jednak u nich znajdziesz i usiądziecie razem do stołu, to nie trzeba rozmawiać.

O samotności, w której można doświadczyć Boga, szacunku wobec odrębności drugiego człowieka i mądrości Waqa wśród Eskimosów – opowiada Wojtek Werhun SJ w rozmowie z Joanną Sztaudynger.
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー