logo
Sobota, 06 marca 2021 r.
imieniny:
Kolety, Jordana, Marcina, Róży, Wiktora – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Mateusz Mickiewicz
Czy nas jeszcze zaskakuje Ewangelia? Komentarz Bractwa Słowa Bożego
Mateusz.pl
 
fot. Priscilla Du Preez | Unsplash (cc)


Komentarz do pierwszego czytania

 

Jeżeli współcześnie coś sprawia nam trudność, to z pewnością jest to słuchanie. Umiejętność słuchania Boga, drugiego człowieka, samego siebie, to nie lada wyzwanie. Z jednej strony żyjemy w świecie pełnym hałasu – Internetu, telewizji, muzyki, codziennych spraw. Ale i w nas jest hałas, który paradoksalnie odzywa się właśnie wtedy, kiedy zostajemy w ciszy, kiedy stajemy do osobistej modlitwy. A słuchanie i niesłuchanie Boga to sprawa życia i śmierci!


Dzisiejsze słowa z Księgi Powtórzonego Prawa to fragment jej kluczowej części, którą możemy nazwać konstytucją Izraela. Mojżesz przemawia do Izraelitów u progu wejścia do Ziemi Obiecanej. Nim jednak zajmą Kanaan, Mojżesz kieruje do ludu słowa o tym, jak mają żyć w nowych realiach, będąc Ludem Boga, innym, niż pogańskie plemiona, które spotkają. Zapowiada proroka, który będzie głosił to, co Bóg mu poleci. To z jednej strony zapowiedź wszystkich proroków, których przez wieki posyłał Bóg do swojego ludu. Ale to także bardzo ważna zapowiedź mesjańska, zapowiedź Nowego Mojżesza, Tego, który stał się naszym bratem poprzez Wcielenie – Jezusa Chrystusa. Jego mamy słuchać (por. Mk 9, 7)!


W naszym życiu trzeba sobie powiedzieć jasno – albo słucham Boga ,"na całego", albo nie słucham Go wcale. Albo słucham oficjalnego głosu Kościoła, albo słucham głosu fałszywych proroków, którzy głoszą własną wersję doktryny.


Słuchanie domaga się postawy milczenia. Ale jeśli o nią zawalczę, to wtedy wreszcie usłyszę to, co chce mi powiedzieć Bóg, co mówią do mnie inni, i o co tak naprawdę woła moje serce.


Komentarz do psalmu

 

W Biblii jak refren powraca zdanie, że serce Izraelitów stało się twarde na głos Boga. Prorok Izajasz otrzymuje nawet od Boga zaskakujące polecenie: "Zatwardź serce tego ludu, znieczul jego uszy, zaślep jego oczy, iżby oczami nie widział ani uszami nie słyszał, i serce jego by nie pojęło, żeby się nie nawrócił i nie był uzdrowiony” (Iz 6, 10). Bóg nie chce zatracenia swojego ludu, ale w tych słowach zapowiada prorokowi bardzo dobitnie, żeby nie zniechęcał się oporem słuchaczy wobec orędzia.


Nie wystarczy jednak samo słuchanie. Pan Jezus przestrzega swoich uczniów: "Uważajcie, jak słuchacie" (Łk 8, 18) – uważajcie, bo to, o czym wam mówię, jest najważniejszą nauką dla waszego życia. Nie wystarczy jej słuchać, ale trzeba także tę naukę wypełniać w życiu przez konkretne, codzienne uczynki miłości. Bo ten, kto jedynie słucha, a nie żyje według tego, czego uczy Jezus, podobny jest do człowieka, który swój dom zbudował na piasku (por. Mt 7, 21. 24-27).


Od kogo uczyć się tego, by nie zatwardzać swojego serca na głos Boga? Co zrobić, jeśli nasze serce stało się sercem kamiennym, zamiast być sercem z ciała (por. Ez 36, 26), bo zorientowaliśmy się, że tak naprawdę od dawna nie słuchamy już Boga? "Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2, 19). Ona, Dziewica słuchająca, zawsze jest gotowa nam pomóc. Dzięki temu, że posłuchała Boga, i chciała tego, czego On chciał, Chrystus mógł nas zbawić. Maryja jest ikoną Kościoła, jest wzorem dla każdego ucznia Jezusa. Każdy, kto słucha słów Jezusa i je wypełnia, może stać się Jego matką (por. Mk 3, 35)! Jeśli znów otworzymy się z pokorą na Boże słowo i odpowiemy na nie naszym postępowaniem, to i w naszym życiu mogą się dokonywać Boże dzieła. Obyśmy dzisiaj usłyszeli głos Jego!


Komentarz do drugiego czytania

 

Dzisiejszy fragment Listu do Koryntian może być kłopotliwy w słuchaniu dla wszystkich, którzy żyją w małżeństwie. Czy źle wybrali?


Słuchając słów św. Pawła, musimy sobie najpierw przypomnieć, że są w Kościele różne powołania. Pierwsze i naturalne jest powołanie do małżeństwa, do założenia rodziny. Jest jednak także szczególne powołanie do życia w celibacie, do całkowitego oddania się na służbę Bogu i Kościołowi. Co jest celem tych powołań? "Trwanie przy Panu”, bycie w bliskości z Bogiem, a więc miłość Boga i bliźniego, i to właśnie na tej drodze, do której powołał mnie Pan. Celem życia każdego człowieka jest zbawienie, ostateczne zjednoczenie z Bogiem.


Zatem właśnie w tym stanie, w którym żyję, który jest drogą mojego powołania, mam się uświęcać. Zarówno odmawianie brewiarza i sprawowanie sakramentów, jak i codzienne, cierpliwe wychowywanie dzieci i praca zawodowa mogą być drogą do świętości.


Święty Paweł nie pomniejsza znaczenia małżeństwa, ale pokazuje, że życie w bezżeństwie dla Królestwa Bożego zapowiada sposób, w jaki wszyscy będą żyć w niebie, kiedy nikt nie będzie się już żenił ani za mąż wychodził (por. Łk 20, 35). Pan Bóg daje wielu ludziom powołanie do życia w celibacie, bo chce, aby byli świadkami życia przyszłego. Aby poprzez całkowite oddanie się Jemu, bardziej niż jakiejkolwiek innej osobie, wskazywali wszystkim, że tak naprawdę celem naszego życia jest tylko Bóg. Jednak sam Pan Jezus zapowiedział apostołom, że nie każdy to powołanie zrozumie (Mt 19, 11n).


Przeżywamy w Kościele, ogłoszony przez Ojca Świętego Franciszka, Rok Świętego Józefa. Warto zatem odnieść się do słów z adhortacji św. Jana Pawła II "Redemptoris custos”, poświęconej św. Józefowi. Papież mówi, że małżeństwo Maryi i Józefa, których łączyła miłość jednocześnie dziewicza i oblubieńcza, jest symbolem tajemnicy Kościoła, dziewicy i oblubienicy. Papież podkreśla, że małżeństwo i celibat są dwoma rodzajami miłości, które "łącznie ukazują tajemnicę Kościoła”. "Dziewictwo i celibat dla królestwa Bożego nie tylko nie stoją w sprzeczności z godnością małżeństwa, ale ją zakładają i potwierdzają. Małżeństwo i dziewictwo to dwa sposoby wyrażania i przeżywania jedynej Tajemnicy Przymierza Boga ze swym ludem, które jest komunią miłości między Bogiem i ludźmi” (por. pkt. 20).


Komentarz do Ewangelii

 

W szkole, zwłaszcza w starszych klasach, często można zaobserwować u uczniów, że kiedy zaczyna się lekcja (na żywo czy też w formie zdalnej), nie są zafascynowani tym, co za chwilę usłyszą. Podobnie w kościele, kiedy zaczyna się liturgia słowa, a zwłaszcza homilia, na twarzach słuchaczy maluje się znudzenie. Możemy się doszukiwać różnych przyczyn tego zjawiska, ale jedno jest pewne – inny wyraz musiały mieć twarze ludzi, którzy przebywali w tamten szabat w synagodze w Kafarnaum – kiedy Jezus nauczał, "zdumiewali się Jego nauką”, dosłownie – byli "oszołomieni”, zaskoczeni, albo pełni podziwu.


Czy nas jeszcze zaskakuje Ewangelia? Czy raczej znamy ją już na pamięć, już się niczego po nauce Pana Jezusa nie spodziewamy? A może trzeba raczej zapytać siebie – co zrobić, żeby słowo Boże nas naprawdę zdumiało, przemieniło?


Człowiek opętany, który przebywał wtedy w synagodze, pyta Jezusa w formie zarzutu - "czego chcesz od nas?", dosłownie - "Co nam i Tobie?". A nam i Jezusowi jest to, że On, odwieczny Bóg, stał się człowiekiem, i w pewien sposób zjednoczył się z każdym człowiekiem (por. Sobór Watykański II, Gaudium et spes, 22). Jezus Chrystus poprzez Wcielenie chciał się zjednoczyć właśnie ze mną! I to jest możliwe, jeśli tylko poddam się przemieniającej mocy Jego Ewangelii, temu Słowu, które nie jest jedynie jakąś doktryną, ale które ma moc działać w ludzkich sercach, które ma moc wypędzać demony. To bardzo wymowne, że pierwszy publiczny znak Pana Jezusa, zaraz po powołaniu apostołów, to właśnie egzorcyzm, i to w synagodze. Jezus zapowiada tym samym cel swojej misji, dla którego przyszedł na ziemię – On przez swoją Mękę, Śmierć i Zmartwychwstanie pokona szatana, zwycięży grzech.


Żeby na nowo zaskoczyła nas Ewangelia, potrzebujemy zatem być nie tylko biernymi słuchaczami słowa Bożego, ale ożywić naszą relację z Tym, który jest Słowem Wcielonym. I o to trzeba prosić pokornie i gorliwie Ducha Świętego. Inaczej grozi nam to, że pomimo regularnych praktyk religijnych i sakramentalnych, będziemy się w rzeczywistości dystansować od mocy Jezusa, żyjąc w obawie, że On naprawdę może coś w naszym życiu zmienić.
Ojcowie pustyni uczą, że recytowanie z pamięci fragmentów słowa Bożego, chociażby psalmów, jest szczególnym rodzajem modlitwy, która oczyszcza serce ze zła. Nasza cierpliwa, codzienna lektura Pisma Świętego, połączona z modlitwą, stopniowo przemienia nasze serce i pogłębia naszą relację z Chrystusem – warto zatem, oprócz medytacji codziennej Ewangelii, po prostu czytać Pismo Święte, rozdział po rozdziale. W słowie Bożym jest ogromna moc – dla dzieci Kościoła jest ono "umocnieniem wiary, pokarmem duszy, czystym i trwałym źródłem życia duchowego” (KKK 131).

 

Mateusz Mickiewicz, diakon VI roku WMSD
Bractwo Słowa Bożego
mateusz.pl

 
Zobacz także
Ks. Marian Piątkowski
Część aniołów zbuntowała się, popełniając tym samym ciężki grzech. Nie wiemy, ilu z nich upadło, ale na podstawie Pisma Św. można sądzić, że bardzo wielu. „Na imię mi Legion, bo jest nas wielu" - odpowiada zły duch Chrystusowi. Na podstawie tekstu Apokalipsy o smoku, który swym ogonem zmiótł trzecią część gwiazd i rzucił je na ziemię (Ap 12,3-4), niektórzy sądzą, że około jednej trzeciej aniołów przeciwstawiło się Bogu...
 
s. Bernadetta Rusin CMW
Można mieć wielu wychowawców, ale nie ojców – zwłaszcza tych w wierze. Tak pisał już św. Paweł (1 Kor 4, 14-16). Ojcostwo, szczególnie ojcostwo duchowe, to niezwykle uprzywilejowany przypadek międzyludzkich relacji, który zawsze pozostanie niewypowiedzianym darem. Dla rycerskiego serca każdego mężczyzny nie jest najważniejsze przekazywanie wiedzy ani udzielanie dobrych rad, ale stanie na straży tej „iskry życia”, którą przekazuje swemu dziecku. 
 
Andrzej Krynicki
Jeżeli wyznawanie wiary jest uwielbianiem Boga i ogłaszaniem Jego zbawczych czynów, to na każdą biblijną modlitwę chwalebną możemy patrzeć jak na akt wiary. Oznacza to również, że wyznania wiary, które odnajdziemy w Piśmie Świętym mogą być dla nas wzorem modlitwy. Sam Jezus daje nam przykład takiej modlitwy.  
 
 
___________________
 
 reklama