Komentarz do pierwszego czytania
Ezechiel, prorok sponiewieranego narodu w niewoli babilońskiej, przekazuje braciom wygnańcom Bożą obietnicę powstania nowej Świątyni, przyszłej chwały Izraela. Zniszczonej zresztą powtórnie, podobnie za grzechy przyszłych pokoleń. Jest to także daleka zapowiedź Kościoła, w którym Chrystus jako jego Głowa, jest źródłem wody żywej. Ten właśnie obraz wody wypływającej ze świątyni symbolizuje kościoły, zalążek królestwa Bożego na ziemi. To, dlatego Nieprzyjaciel robi wszystko, aby nie dopuścić do jego rozwoju. Stąd i prześladowania na całym świecie.
To liturgiczne czytanie mówi nam wiele o naszym Bogu. Bóg, który dopuszcza na swój lud bolesne konsekwencje jego świadomych grzesznych decyzji, jednocześnie też nikogo nie przekreśla. Mało tego, przedstawia radosną wizję przyszłości świata, która czeka na realizację.
Przyzwyczailiśmy się do tego, tak przez analogię do kiedyś licznych pokoleń Izraela, że mamy zagwarantowany dostęp do świątyni – kościoła. A przecież, boleśnie przekonaliśmy się przed paru laty podczas pandemii, że możemy utracić wolność sprawowania kultu. Może więc lepiej jest pracować nad własnym nawróceniem i odbudową świątyni Ducha Świętego w naszych sercach zgodnie ze słowami Chrystusa: „Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości Jego, a wszystko inne będzie wam dodane”. (Mt 6,33)
Komentarz do psalmu
Przyjmijmy to jako powinność uczniów Chrystusa: czytajmy całe teksty psalmów. Inne czytania mszalne oparte są na perykopach, zawierają jakąś całościową myśl. Psalmy to modlitwa dana nam od Ducha Świętego na wszystkie okazje. Szkoda uszczknąć coś z ich mocy.
Psalm 46 jest jedną z pieśni o charakterze królewsko-profetycznym, mającą na celu uwielbienie Boga jako władcy i obrońcy Izraela. Jest modlitwą ufności, która przypomina, że Bóg jest naszą «ucieczką i siłą», a Jego obecność w «mieście Boga» (Jerozolimie) chroni przed wszelkimi siłami chaosu, zagrażającymi nam na ziemi. Psalmista zachęca do «spoczęcia», czyli zaufania Bogu, mimo wstrząsów świata, ponieważ On jest «naszą twierdzą». Jest to wezwanie do wiary w zwycięską moc Bożą nad złem, zarówno w wymiarze historycznym (jak w przypadku oblężenia Jerozolimy przez Asyryjczyków), jak i duchowym (zwycięstwo nad złem w duszach ludzkich).
Tekst ten nawiązuje do wstrząsów świata – trzęsienia ziemi, wojen i chaosu – które symbolizują zagrożenia dla Jerozolimy i narodu Izraela, a ponadczasowo i dla nas samych. W obliczu tych zagrożeń, psalmista wskazuje na Boga jako jedyne, niezmienne schronienie i źródło siły. Wskazuje to ostatnie zdanie: «Uspokój się i wiedz, że Ja jestem Bogiem». Nie jest to wezwanie do bezczynności czy apatii, ale zaproszenie do zaprzestania zmagania się z wyzwaniami życia i do zaufania w ostateczną moc i obecność Boga. Zachęca do przejścia od strachu do uwielbienia i wiary w suwerenny plan Boga.
W tej interpretacji, potrzeba jednak pewnej mądrości wynikającej z doświadczeń historii. Przypadki zniszczeń świątyni i głosy proroków najpierw ostrzegających przed tym, a potem wskazujących na przyczyny tych dramatów, są jednoznaczne: Izrael zrywał Przymierze. Gdy świat chrześcijański odchodzi od Boga, może się spodziewać, że obcy mu świat będzie tym, który przyprawi go o cierpienie, w Bożej pedagogice obliczone na opamiętanie się i powrót do Boga.
Przykładem dla nas niech będą święci. Gdy cierpią, wielbią Boga, że mogą współcierpieć ze swoim Mistrzem. Gdy mają dostatek, to cieszą się, że mają z czego dzielić się z innymi. Gdy śmierć stoi za ich plecami, nie mogą doczekać się spotkania z Panem. Czerpią moc tylko z Boga.
Komentarz do drugiego czytania
Choć święty Paweł napisał ten List prawie dwa tysiące lat temu, to czytając go dziś możemy odnieść wrażenie, jakby został on wysłany do nas wczoraj, tak jest aktualny.
Przez minione wieki kościół przechodził przez niejedną burzę i trzęsienie ziemi. Kolejne sobory reperowały pęknięcia, wzmacniały budowlę, odkrywały zakryte czasami piękne malowidła jakimi są Miłość i Mądrość swojego Stwórcy. Tak powstawał gmach teologii fundamentalnej, nadrzędnej w prawie nad wszelkimi innymi zaleceniami czy instrukcjami. Przyświecała zawsze temu podstawowa prawda, której jakby syntezą jest właśnie ten fragment Listu do Koryntian: fundamentem Kościoła jest sam Chrystus i Jego nauka, my zaś tworzymy jego świątynną budowlę. Tam, gdzie Syn, tam i Ojciec. A gdzie Ojciec i Syn, tam Duch Święty. Żyjemy więc jakby w dwóch przenikających się przestrzeniach: osobistej i wspólnotowej. Gdy jesteśmy w stanie łaski uświęcającej, sami jesteśmy świątynią. Gdy grzeszymy, to ją bezcześcimy. Żyjąc zaś we wspólnocie Dzieci Bożych, zaczynie Królestwa Bożego, ponosimy także odpowiedzialność za Nasz Dom – Kościół, każdy według powierzonych mu funkcji. Jeżeli więc, ktoś chce podkopywać jego Fundament – Chrystusa, to ponosi także podwójną odpowiedzialność: za gorszenie maluczkich i za niszczenie Świątyni Boga. Jeśli nie ma w kimś bojaźni Bożej, tego i w końcu zniszczy sam Bóg.
Komentarz do Ewangelii
Nieszczęście biblijnego Izraela pochodziło od jego władców. Wbrew zakazowi Prawa brali za żony także kobiety z pogańskich krajów. Sprowadzały one ze sobą swoich kapłanów i magów doprowadzając do bałwochwalstwa w Świątyni Jerozolimskiej. Ten brak czystości kultu jedynego Boga był powodem korupcji Prawa i desakralizacji Świątyni.
Chrystus – Syn Boży, nie mógł obojętnie patrzeć na postępującą degradację świętości Domu swego Ojca. Uniesiony świętym gniewem rozpędził to środowisko handlarzy, bankierów i pośrednio napomniał opiekunów Świątyni. Trzeba bowiem wiedzieć, że „świątynia”, a także ci zarządzający jej finansami, czerpali zyski z tego procederu.
Chrystus, mówiąc o trzech dniach odbudowy Świątyni, wiedział, że tylko Jego odkupieńcza, zbawcza śmierć może przywrócić blask jej chwały, którą tak wzniośle opisał święty Jan w Apokalipsie.
Stosując mądrą zasadę ojca Cardijn’a: widzieć, ocenić i działać (Encyklopedia Katolicka KUL 1995, t.2, hasło: Cardijn), możemy i my rozeznać, co dobrego i złego dzieje się w świątyniach naszych serc, w naszej wspólnotowej świątyni. Jakich mamy bożków? Czy nasza modlitwa to handel z Bogiem? Czy jeszcze Słowo Boże i Tradycja są sprawowane w czystej formie, czy zostały rozmyte obcymi wierze ideami i praktykami? Czy chcemy kolejnej klęski dziejowej, jak uczy nas historia biblijnego Izraela, bo może nasi przywódcy zawierzyli obcym bożkom i bezbożnym ideom?
Andrzej Kowalski
Bractwo Słowa Bożego
mateusz.pl
Gniew jest swoiście rozumianym przejawem kary Bożej. Musimy jednak troszkę zniuansować samo rozumienie tego pojęcia, dlatego że to, co potocznie nazywamy „karą”, tak naprawdę jest naturalną konsekwencją grzechu. To nie Bóg świadomie, intencjonalnie zsyła na ludzi wojnę, trzęsienie ziemi czy niewolę. Wszystkie złe rzeczy, cierpienie i śmierć są konsekwencjami grzechu pierwszych rodziców i później wszystkich innych grzechów.
Z ks. prof. Mariuszem Rosikiem o gorszących fragmentach Starego Testamentu i poprawnym rozumieniu Bożego gniewu, rozmawia Agata Bobryk
___________________