logo
Czwartek, 24 września 2020 r.
imieniny:
Dory, Gerarda, Maryny, Hermana, Pacyfika – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Remigiusz Recław SJ
Czy wiesz, jaką duszą jesteś?
Szum z Nieba
 


O rodzajach dusz. Nie każdy człowiek jest taki sam. To niby oczywiste, jednak w życiu duchowym mało kto bierze to pod uwagę. Ponieważ każdy z nas jest inny – nie wszystko służy wszystkim. Co więcej, zmienia się to również z biegiem lat i z doświadczeniem życiowym.

Ostatnio rozmawiałem ze znajomym o tym, jak Bóg przychodzi do nas na różne sposoby. Pytaliśmy siebie: „a miałeś tak kiedyś...?”, „a w taki sposób wtedy Jezus przyszedł do ciebie na modlitwie...?”. Podczas tej wymiany zdań zrozumiałem, jak bardzo się zmieniłem. Uświadomiłem sobie, że mam dziś doświadczenia Boga, o jakich jeszcze dwa lata temu mówiłem, że to niemożliwe albo że to tylko w książkach tak piszą. Biję się w pierś, bo teraz muszę przyznać, że niektóre z takich doświadczeń w mojej opinii uchodziły za „nawiedzone” i traktowałem je dosyć lekceważąco. Bóg jednak upomniał się o mnie, dając konkretne okazje do modlitwy i rozmów, abym otworzył się na to, na co byłem zamknięty. Widzę w ten sposób, jak bardzo sam zmieniam się duchowo. Duch Święty pracuje nade mną, aby móc się mną coraz bardziej posługiwać. Napisałem o tym, abyśmy zobaczyli, że mówiąc o duszy człowieka, obserwujemy pewną zmienność. Codzienny ignacjański rachunek sumienia, rekolekcje, spowiedzi – to wszystko rozwija nas duchowo i pozwala pracować nad naszymi słabościami.

 

Dusze gruboskórne i subtelne

 

Potocznie dusza gruboskórna to taka, która wydaje się niewrażliwa, a wiele spraw wewnętrznych interpretuje łopatologicznie. W praktyce jednak ten brak wrażliwości może świadczyć o duszy analitycznej, a myślenie łopatologiczne – o prostocie serca. Dusza gruboskórna to taka, która w „sicie” swojego sumienia ma bardzo duże dziury. Taka dusza idzie po roku do spowiedzi i rozbrajająco mówi: „Przecież nie mam grzechów”. Co oznacza, że wielu z nich w ogóle nie zauważa lub nie nazywa, bo nie uznaje ich za grzech. Dusza subtelna natomiast ma tendencję odwrotną. Dzieli włos na czworo, a potem znowu na czworo, i znowu. I tak bez końca. Idzie do Jezusa po pomoc, a po chwili jest jeszcze bardziej udręczona. Sama się zamęcza i męczy innych, zadając im ciągłe pytania.

 

Mix w jednej duszy

 

Często mamy jednak sytuację, że dusza w jakimś wymiarze jest gruboskórna, a w jakimś subtelna. Gruboskórność występuje zazwyczaj w sprawach obyczajowych, finansowych oraz w kwestiach dotyczących przebaczenia – a subtelność w kwestiach prawnych. Może być tak, że człowiek pokłócony z kimś ze wspólnoty idzie na Eucharystię i wcale mu to nie przeszkadza (gruboskórność), a zobaczy brudną podłogę w kościele i oburza się, że ktoś nie ma szacunku dla Eucharystii. Ile razy spotykam kogoś, kto ma pretensje, że coś nie tak było w przebiegu spotkania modlitewnego (wyłapywanie subtelności), a sam jest pokłócony z większością wspólnoty (gruboskórność).

 

I co z tym mixem zrobić?

 

Do czego nam jest potrzebna ta wiedza o subtelnościach i gruboskórności? Mając taką wiedzę o sobie, możemy się rozwijać. Większość ludzi duchowych dobiera sobie bowiem spowiednika „po tej samej linii”. Czyli gruboskórny lgnie do gruboskórnego, a subtelny do subtelnego. W efekcie gruboskórny się „pogrubia”, a subtelny – wysubtelnia. To bardzo częsty błąd. Tymczasem powinniśmy szukać spowiednika, który nas będzie prowadził w kierunku odwrotnym, bo celem jest równowaga duszy. Jeśli jesteś duszą subtelną – poszukaj spowiednika, który w danej dziedzinie będzie cię „pogrubiał”. A jeśli w innej dziedzinie jesteś duszą gruboskórną, to szukaj spowiednika, który będzie cię wysubtelniał. Proste? Mogłoby być proste, ale nie jest. Ponieważ dusze subtelne uważają pogrubianie za coś złego. A dusze gruboskórne usubtelnianie traktują jak dziwactwo. Stąd też bardzo często szukamy utwierdzenia się w naszej drodze, a nie kogoś, kto będzie nas korygował. A w życiu duchowym trzeba szukać równowagi – złotego środka.

 

Naszą duszę można przyrównać do drzewa. Często drzewo nie rośnie w górę, ale na boki, ponieważ przechyla się w jedną lub drugą stronę. Ten przechył to nasza tendencja ku gruboskórności lub subtelności.

 

Aby drzewo rosło prosto, trzeba je naciągać w przeciwnym kierunku. To jest bolesne, ale tego właśnie potrzebuje dusza, aby rosnąć właściwie.

 

Remigiusz Recław SJ
Szum z Nieba nr 144/2017

 
Zobacz także
Natalia Ejtminowicz
„Duchy światłości są stróżami człowieka na jego drodze do królestwa Bożego, uczestniczą w życiu Kościoła. Zasługują więc na szczególną cześć, zaufanie oraz wdzięczność za dobrą opiekę” – podkreślał papież Polak. Św. Jan Paweł II w trakcie swojego pontyfikatu wielokrotnie przybliżał prawdę o aniołach i ich roli w dziele zbawienia oraz zachęcał do modlitwy przez ich wstawiennictwo. 
 
Anna Domecka
Nad własną skutecznością człowiek pracuje przez całe swoje życie, jednak największe znaczenie ma to, co dostajemy na początku swojej drogi od rodziców, wychowawców, nauczycieli – osób znaczących. W zależności od tego, czy relacja z tymi osobami jest uskrzydlająca, czy też te skrzydła regularnie podcina, dziecko rozwija się z poczuciem własnej siły i świadomością własnych talentów, bądź też, zawstydzane niewystarczającym poziomem efektów swej pracy, stopniowo wycofuje się, mając poczucie własnych niedoskonałości.
 
ks. Robert Klemens COr
Maryja jako Służebnica Pańska, decydując się twierdząco odpowiedzieć na Bożą propozycję, przyjmuje również związany z nią obowiązek uczenia się Bożej wizji świata i wizji Jej osobistej przyszłości. Przecież zaskoczona chce wiedzieć: „Jakże się to stanie...”. Powszechnie wiadomo, że uczenie polega na stawianiu mądrych pytań i szukaniu na nie mądrych - co wcale nie znaczy wygodnych - odpowiedzi. Maryja jest więc Tą, która zadaje pytanie i otrzymuje odpowiedź. 
 
 
___________________
 
 reklama