logo
Niedziela, 27 września 2020 r.
imieniny:
Damiana, Mirabeli, Wincentego, Stanisława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Kazimierz Kubat SDS
Czym jest grzech - jego wymiary?
materiał własny
 


Czym jest grzech - jego wymiary?

Z tego wszystkiego, co powiedziane zostało wcześniej (zobacz wcześniejsze artykuły "Filozofii dla kucharek") wynika, że każdy grzech jest złem, bo jest zaprzeczeniem dobroci bytu, albo odwrotnie: "każde zanegowanie dobra, zaprzeczenie dobroci bytu stworzonego, jest grzechem". Byt ma w sobie siłę istnienia, siłę metafizyczną, która została mu udzielona przez BYT NAJWYŻSZY, przez Boga w akcie stworzenia czyli powołania do istnienia z niebytu. Bóg stwarzając nie potrzebował żadnego "materiału wyjściowego", bo On sam jest BYTEM, albo jak mówi piękna łacińska definicja: "Deus ipsum esse subsistens (est)", co w naszym pięknym języku można by przetłumaczyć: "Bóg jest istnieniem samoistnym, (a co za tym idzie substancjalnym)". Do Jego istoty najgłębszej należy istnienie. I tenże Byt Samoistny, Substancjalny ma moc istnienia w sobie i moc stwarzania z niczego. Dlatego też o akcie stwórczym Boga teologia mówi "creatio ex nihilo". Tenże Byt Samoistny udzielił mocy istnienia innym bytom, a zarazem udzielił im dobroci istnienia, bo to, co istnieje jest dobre. Każde więc zanegowanie, uszczuplenie bytu w jego istnieniu jest złem, jest grzechem. Można wiec powiedzieć, że grzech jest aktem skierowanym przeciwko mocy stwórczej Boga, jest procesem odwrotnym do stwarzania, lub przeciwnym stwarzaniu, a wiec jest niszczeniem, albo jeszcze inaczej jest zamachem na Boga w Jego stwórczej mocy. Można też powiedzieć, że jest on "psuciem" dobrego dzieła Bożego. Grzech, zło jest przeciwieństwem dobra, stwarzania, jest niszczeniem. I to jest ważne stwierdzenie. W dalszej części zobaczymy dlaczego.

Zobaczmy może jednak, "jak się to zaczęło?" Bardzo pouczające i głębokie jest opowiadanie Księgi Rodzaju o stworzeniu (Rdz 1-2) i grzechu pierworodnym (Rdz 3,1-24). Bóg stworzywszy człowieka, jako ostatnie i najdoskonalsze swoje dzieło zaprosił go do uczestnictwa w stwarzaniu, do pracy, która nie była ciężarem (stała się nim dopiero po grzechu) lecz partycypacją w dziele stwarzania, uczestnictwem w dziele samego Boga. Człowiek otrzymał zaproszenie do panowania nad Bożym stworzeniem, do stwarzania (przekazywania) życia, do pomnażania dobroci stworzonego przez Boga świata (Rdz 1,28-30). Człowiek, nazywając stworzone przez Boga zwierzęta (nadając im imię) określa ich istotę. W tym symbolicznym akcie "przyprowadzenia zwierząt do człowieka" (Rdz 2,19) Bóg niejako "dzieli się" z człowiekiem swoją stwórczą mocą. Człowiek nadając im imię, określając istotę bytów "stwarza je" bierze w swoje ręce część władzy nad stworzeniem, ale i część odpowiedzialności za stworzenie. I można zobaczyć, że Bóg nie wycofał się z niczego, co dał człowiekowi na początku. Do dzisiaj człowiek jest "wspólnikiem" w akcie stwarzania, jest powołany do przekazywania życia, jest powołany do pomnażania dobroci stworzenia, do panowania nad światem, ale i do odpowiedzialności za świat. Jedną jedyną rzecz Bóg zastrzegł wyłącznie dla siebie, a mianowicie stanowienie o dobru i złu (Rdz 2,17).

Symboliczne "drzewo wiadomości dobra i zła" jest właśnie obrazem tej restrykcji. "Z każdego drzewa w ogrodzie możecie spożywać owoce, ale z drzewa wiadomości dobra i zła spożywać wam nie wolno, abyście nie pomarli". Jest to może nawet nie tyle drzewo wiadomości ile raczej drzewo ustanawiania. Człowiek, jako byt stworzony nie ma mocy stwórczej w sobie samym i nie ma tym samym mocy stanowienia o tym co dobre, a co złe. Stan przed grzechem pierworodnym nie był stanem naiwnej niewinności i braku wiedzy o złu, ale stanem w którym człowiek nie miał prawa decydować (i zresztą nadal go nie ma) o tym co dobre i co złe, bo nie ma w nim absolutnej mocy powoływania do istnienia, a jedynie partycypacja w akcie stwórczym Boga. Faktem jest też i to (faktem bardzo boleśnie doświadczanym przez człowieka), że ta znajomość, decydowanie o dobru i złu jest śmiertelna. Przekonał się o tym człowiek na własnej skórze i do dzisiaj ponosi tego konsekwencje. Już w tym widać jak bardzo niebezpieczne jest zło i jak bardzo nie należy z nim igrać. Przeczuwała to chyba Ewa, kiedy w rozmowie z Kusicielem mówi: "Bóg powiedział, że nie możemy jeść owoców tego drzewa, a nawet się do niego zbliżać, abyśmy nie pomarli". Ewa w tym momencie nie kłamie i nie zmyśla. Ona przeczuwa (jak każda kobieta) metafizyczną prawdę o niebezpieczeństwie samego tylko zbliżenia się do zła. Ze złem nie wolno igrać, jest ono o wiele mocniejsze od człowieka, jest bowiem zaprzeczeniem doskonałości bytu stworzonego przez Boga.

Jeśli dobro jest potężne i ma ultymatywną, stwórczą moc ontologiczną, to i zło, jego przeciwieństwo jest potężne i ma także ultymatywną, destruktywną moc ontologiczną. I nikt nie ma prawa o tym decydować, poza Jedynym i Najwyższym, Najpotężniejszym Bytem, Dobrem i Prawodawcą, bo inaczej naraża się na zniszczenie (nie wolno wam spożywać, abyście nie pomarli). Bóg wie co mówi, i ograniczając człowieka nie chce mu niczego zabrać, w niczym go uszczuplić (dał mu przecież tak wiele, a właściwie wszystko). Chce tylko ustrzec człowieka przed metafizyczną katastrofą, przed zniszczeniem. On sam wie i On sam stanowi o tym co jest dobre i co jest złe. On sam doskonale wie, jaka jest moc istnienia, bo sam jest ISTNIENIEM, ale i On sam wie, jaka jest moc zniszczenia, bo On sam jest ostatecznym dawcą bytu, istnienia. Tak więc zabraniając człowiekowi "spożywania owocu" - stanowienia o dobru i złu, chce go przed destrukcją uchronić.

Ale wie o tym i Szatan, inteligencja czysta, Anioł upadły, Lucyfer (niosący światło - jakże ironicznie to brzmi!?!?). On pierwszy wypowiedział Bogu posłuszeństwo i Jego zasadniczym celem jest sprzeciwianie się Bogu we wszystkim, niszczenie wszystkiego, co Bóg stworzył. On sam również chce stanowić o dobru i złu. Wiedząc o tym, że ostatecznie nie jest to możliwe, próbuje kłamstwa, podstępu, maskowania, kamuflażu, aby uszczuplić dobro stworzonego przez Boga bytu. Nie może powiedzieć Adamowi i Ewie całej prawdy, więc mydli im oczy: "Nie bójcie się, nie pomrzecie. Bóg wie, że jeśli zjecie owoc z tego drzewa otworzą się wam oczy i staniecie się jak On, będziecie znali dobro i zło". I tak na dobrą sprawę nie kłamie, bo rzeczywiście tylko Bóg zna, stanowi o dobru i złu. Znać więc dobro i zło, stanowić o nim, to być równym Bogu, to być Bogiem. Ale też nie mówi całej prawdy, nie mówi prawdy o tym, że zło ma tak wielką moc destrukcyjną, że człowiek tej odpowiedzialności, tej świadomości dobra i zła unieść nie może.

I co się ostatecznie stało? Wiemy wszyscy. Człowiek uległ pokusie dorównania Bogu. Chciał stanowić o tym co dobre i złe. Wszedł w obszar pychy, chciał dorównać Bogu i w obszar chciwości. Mało było mu tego co od Boga otrzymał (a otrzymał wszystko!!!!), chciał jeszcze więcej i ... Skutki znamy.

Te same elementy możemy widzieć w każdym naszym osobistym grzechu. Pycha i chciwość. Ja chcę ustanawiać co jest dobre, a co jest złe. I stale mi mało, stale domagam się czegoś więcej. Pycha i chciwość, niedopowiedzenia i półprawdki, kamuflaż i maskowanie ... och, to przecież nie jest takie złe ... lekceważenie i ... kiedy otwierają ci się oczy, widzisz, że jesteś nagi i bezbronny wobec zła. Jak Adamowi i Ewie, kiedy zobaczyli, że są nadzy ... i bezbronni. Otworzyły im się oczy!

I efekty ... Każdy z nas zna je doskonale i doświadcza ich na własnej skórze. Skoro chciałeś człowiecze poznać co to jest zło, to masz co chciałeś. Teraz już wiesz, że niesie ono w sobie niesamowicie potężną i destrukcyjną siłę. Siłę, której przeciwstawić się nie umiesz. Nie ma bowiem w tobie absolutnej mocy bytu i dlatego nie możesz się sprzeciwić, ani przeciwstawić absolutnej mocy niebytu, zła. Nie próbuj więc eksperymentować, bo jesteś za słaby. Tej gry nie wygrasz nigdy!

Z Tanzanii, borykając się z własnym grzechem - znajomością dobra i zła,pozdrawia Ks. Kazimierz SDS

Cykl artykułów "Filozofia dla kucharek":
Skąd jesteśmy i po co? - (część I)
Dlaczego istnieje w ogóle raczej coś niż nic? - (część II)
Dlaczego śmierć? - (część III)
Dlaczego choroba? - (część IV)
Co to jest zło? - (część V)
Adam pyta - Barbara komentuje...
Jaka była ludzka egzystencja przed grzechem?
W pokorze ku prawdzie i wolności
Czym jest grzech - jego wymiary?

felieton opracował ks. Kazimierz SDS - www.jezus.pl/kazikq
(
father@wanadoo.fr)

 
Zobacz także
Ks. Mieczysław Piotrowski TChr
"Moje nieszczęście rozpoczęło się w wieku 12 lat, kiedy zacząłem czytać "Bravo" - pisze Łukasz. Wtedy rozpoczęły się moje niewinne "zabawy" ciałem, nie przypuszczałem, że będą one przyczyną największego bólu jakiego doznałem w życiu. Dzisiaj mam już 20 lat. Czy nie brzmi to dumnie? Tak, oczywiście, ale kto mógłby przypuszczać, że w wieku 20 lat można czuć się staruszkiem, który jest już zmęczony życiem i z całego serca pragnie dla siebie jak najszybszego końca, bo nie potrafi sobie poradzić z problemem, którym jest samogwałt".
 
Ks. Mieczysław Piotrowski TChr
Takimi słowami modlimy się, codziennie odmawiając modlitwę Ojcze nasz, której Pan Jezus nauczył Apostołów. W nowszych tłumaczeniach Ewangelii wg św. Mateusza czytamy jeszcze inną wersję tej modlitwy: „Nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie” (Mt 6, 13). Takie tłumaczenie wydaje się być lepsze od tradycyjnego, ponieważ nie sugeruje nawet, że Bóg mógłby kusić człowieka, On jedynie dopuszcza możliwość kuszenia człowieka przez złego ducha.
 
Mateusz Gadacz
Najlepszym wskaźnikiem znaczenia, jakie chrześcijanin w swoim życiu przywiązuje do Pisma Świętego, jest realizacja wskazań płynących ze Słowa Bożego. W tej dziedzinie statystki obnażają słabość polskiego katolicyzmu. Choć nie brak na tym polu również zjawisk pozytywnych. Według danych Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego (ISKS) z 2002 roku, 91% Polaków wierzy w istnienie Boga...
 
 
___________________
 
 reklama