logo
Poniedziałek, 26 października 2020 r.
imieniny:
Ewarysta, Lucyny, Lutosławy, Demetriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Józef Bakalarz TChr
Dar ponownie odkryty
Posłaniec
 


Wewnętrzna solidarność Jezusa z grzesznikami 

Jan nauczał i chrzcił nad Jordanem. Do proroka ustawiła się kolejka pokutników, kandydatów do chrztu. Był to swoisty pochód Izraelitów, którzy swe nadzieje związali z Mesjaszem. W ten pochód włączył się sam Jezus - niewinny Baranek, który pokuty nie potrzebował. Co Go skłoniło do tego czynu? Wewnętrzna solidarność z grzesznikami, pragnienie wspólnoty z nimi. Ojcowie Kościoła mówią, że przez swoje zanurzenie w Jordanie Jezus obmył całą ludzką naturę.

Tak dokonało się objawienie tajemnicy naszego Chrztu. Z okazji Wielkiego Jubileuszu Chrześcijaństwa Jan Paweł II wzywał wszystkich wiernych, aby ponownie odkrywali Chrzest, który jest nowym narodzeniem człowieka wierzącego w Chrystusa. To wezwanie jest niezwykle aktualne. Misterium chrzcielne zostało bowiem zdewaluowane. Przyczyny tego tkwią z pewnością w rozlicznych grzechach osobistych, zwłaszcza w zaniedbaniu pogłębionej formacji chrześcijańskiej. Jednakże występują one również w okolicznościach zewnętrznych i cywilizacyjnych.

Człowiek współczesny

Włoski dziennikarz Dino Boffo widzi owe przyczyny w nowych cechach ludzkiej mentalności. Są to według niego współczesne "profile" człowieczeństwa, nastawione na to, co jedynie zewnętrzne czy doczesne.

Jego zdaniem dzisiejszy człowiek to najpierw homo electricus (człowiek elektryczny), który czuje się obywatelem globalnej wioski. Jego siłą i szybkością stały się elektrony. Zapomniał o duchowych korzeniach, zgubił swą chrześcijańską tożsamość. Nie wie, że należy do Chrystusa. Synem człowieka elektrycznego jest homo cyberneticus (człowiek cybernetyczny), którego symbolem jest komputer i sterowane przez niego różne urządzenia mechaniczne. On przeniósł swoje zainteresowania na te właśnie urządzenia, sam zaś wewnątrz staje się coraz bardziej pusty, duchowo wyjałowiony. Konsekwentnie człowiek ukazuje się coraz bardziej jako homo videns (człowiek oglądający). Jego wiedza jest produktem telewizji i monitorów. Bycie człowiekiem polega u niego bardziej na widzeniu niż na myśleniu i przeżywaniu. Serce takiego człowieka przylega do rzeczy materialnych, a nie wewnętrznych. Tak rodzi się homo oeconomicus (człowiek ekonomiczny), dla którego najważniejsze stają się biznes i konsumpcja, zanika zaś duchowa wolność i problem ocen moralnych. W rezultacie pojawia się homo adulescens (człowiek młodzieńczy), niejako wieczny młodzieniec, który nie czuje potrzeby wewnętrznego wzrastania. On zapatrzył się w siebie. Nie umie już prawdziwie słuchać, patrzeć, kontemplować i miłować innych.

W takim klimacie cywilizacyjnym żyją współcześni chrześcijanie. My też. Dlatego trzeba postawić sobie pytanie: Czy ja chcę żyć jako człowiek zewnętrzny, który pokłada nadzieję w tym co doczesne i przemijalne, czy też jako człowiek wewnętrzny, który ma upodobanie w rzeczach Bożych?

 
1 2 3  następna
Zobacz także
Paweł Sawiak SJ
Nasze życie często przypomina wspinaczkę na wysokie szczyty. Szukanie powołania, kryzysy małżeńskie, narodziny i wychowanie dzieci, oschłość na modlitwie czy przezwyciężanie choroby – dla jednych może to oznaczać rekreacyjne podejście na Gubałówkę, dla większości jednak przypomina zdobywanie Mount Everestu. W obu wypadkach potrzebny jest zdrowy rozsądek, chłodna głowa i włożenie sporego wysiłku – zwłaszcza, gdy zdobywasz ten szczyt po raz pierwszy. Ale jeśli masz jakiekolwiek doświadczenie w górskich wyprawach, to wiesz, że są szlaki, na które bardzo ryzykownie jest wybierać się samemu… 
 
Bartek Rajewski
Na temat sakramentu namaszczenia chorych w Kodeksie Prawa Kanonicznego czytamy: „Namaszczenia chorych, poprzez które Kościół wiernych niebezpiecznie chorych powierza Chrystusowi cierpiącemu i uwielbionemu, ażeby ich podtrzymał i zbawił, udziela się przez namaszczanie ich olejem i wypowiedzenie słów przepisanych w księgach liturgicznych”...
 
ks. Stanisław Hartlieb
Bardzo mało jest chrześcijan, którzy by nie znali pojęcia Wielkiego Postu. Równo­cześnie prawdą jest, że mało kto z wierzących w Polsce wie, iż w liturgii Kościoła w każdym roku przeżywamy Pięćdziesiątnicę, pięćdziesiąt dni od Wielkiej Nocy do niedzieli zesłania Ducha Świętego, dni, które Apostołowie i Maryja przeżywali w największej radości, bo Pan Zmartwychwstał i jest z nami. Tych pięćdziesiąt dni powinni każ­dego roku podobnie przeżywać wszyscy wierzący. Chrystus wyraźnie nam to zaleca, do tego wzywa liturgia.
 
 
___________________
 
 reklama