logo
Poniedziałek, 26 października 2020 r.
imieniny:
Ewarysta, Lucyny, Lutosławy, Demetriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Andrzej Orczykowski SChr
Do polskiego grobu na Wzgórzu Watykańskim
Profile
 


Moje pielgrzymowanie
 
Do polskiego grobu na Wzgórzu Watykańskim
 
W blasku Chrystusowego Zmartwychwstania, 2 kwietnia Roku Pańskiego 2005, gdy pierwsza sobota miesiąca dobiegała kresu i nastała już wigilia Drugiej Niedzieli Wielkanocy czyli Miłosierdzia Bożego przy łożu umierającego Jana Pawła II czuwali jego najbliżsi przyjaciele i współpracownicy. Ten krąg przyjaciół Papieża rozszerzał się poprzez Plac św. Piotra, świątynie, ulice i place, domy i mieszkania wielkich metropolii i małych miejscowości docierając do serc tych, którzy czuli się przez niego kochani. Cierpiał ogromnie. "Widziałem, jak cierpiał. To był wizerunek ukrzyżowanego Chrystusa" - powiedział jego osobisty lekarz dr Renato Buzzonetti. Gdy dowiedział się, że na Placu św. Piotra modlą się rzesze młodych ludzi z trudem wymówił słowa: "Szukałem Was i teraz przybyliście do mnie. Za to Wam dziękuję." O godzinie 20.00 w Jego pokoju rozpoczęła się Msza Święta – ze Święta Miłosierdzia Bożego - podczas której przyjął wiatyk i sakrament namaszczenia chorych. Był przytomny do końca, przed śmiercią wypowiedział: "Amen".
 
Tuż przed godziną 22. zastępca watykańskiego sekretarza stanu arcybiskup Leonardo Sandri 60 tysiącom ludzi zebranych na Placu św. Piotra i całemu światu ogłosił przez łzy: "Najdrożsi bracia i siostry, o 21.37 nasz ukochany Ojciec Święty wrócił do domu Ojca…". Na wieść o śmierci Papieża zgromadzeni na Placu św. Piotra równocześnie płakali i bili brawo. Uklęknął wadowicki rynek. Zamarły w bezruchu ulice Warszawy. Nad Krakowem rozległo się bicie dzwonu Zygmunta, które podjęły dzwony kościołów całej Polski. Każdy komu bliski był Jan Paweł II żegnał go po swojemu.
 
Jan Paweł II i w życiu i w śmierci – jak napisał w swoim testamencie - całkowicie zdał się na Wolę Pana. Przyjmując śmierć ufał, że Chrystus uczyni ją pożyteczną dla tej największej sprawy, której służył: "dla zbawienia ludzi, dla ocalenia rodziny ludzkiej, a w niej wszystkich narodów i ludów (wśród nich serce w szczególny sposób się zwraca do mojej ziemskiej Ojczyzny), dla osób, które szczególnie mi powierzył – dla sprawy Kościoła, dla chwały Boga Samego". I rzeczywiście, wieść o śmierci Papieża poruszyła cały świat, zarówno zwykłych ludzi, jak i reprezentujących społeczności przywódców politycznych i duchowych. W obliczu śmierci i po śmierci Jana Pawła II (2 kwietnia 2005 r.) - jak wynika z sondażu przeprowadzonego przez TNS OBOP w dniach 12-17 kwietnia na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie 1003 mieszkańców Polski w wieku 15 i więcej lat - Polacy: modlili się (63 proc.); palili w domu świecę (55 proc.); uczestniczyli we Mszy Świętej (55 proc.); włączyli się we wspólną modlitwę (35 proc.); wywieszali flagę, wystawiali w oknie portret Papieża (32 proc.); palili świecę, składali kwiaty w kościele lub pod pomnikiem (25 proc.). Te same badania wskazują, że 94 proc. Polaków oglądało w telewizji pogrzeb Jana Pawła II. Blisko połowa ankietowanych (47 proc.) uważa, że po przeżyciach związanych ze śmiercią Papieża ludzie będą lepsi; 43 proc. stwierdziło, że ta śmierć skłoniła ich do zastanowienia się nad swoim życiem. Przytoczone dane jedynie fragmentarycznie odzwierciedlają atmosferę tamtych dni, bowiem nie sposób ukazać jej w całości, a tym bardziej niemożliwym jest pełne ukazanie owoców życia i śmierci Jana Pawła II.
 
Zmarł 264. Zastępca Chrystusa i Pasterz całego Kościoła tutaj na ziemi. Jego pontyfikat trwał 26 lat 5 miesięcy i 16 dni i był trzecim co do długości w historii papiestwa. W Watykanie ruszyła procedura przewidziana przez Jana Pawła II – już 22 lutego 1996 r. - w Konstytucji Apostolskiej "Universi Dominici gregis" o wakacie Stolicy Apostolskiej i wyborze Biskupa Rzymskiego. Przed opublikowaniem papieskiego testamentu spekulowano nad miejscem pochówku Ojca Świętego w Polsce. Ktoś nawet rozgłaszał informację, że serce Papieża zostanie złożone na Wawelu. Były to jedynie przypuszczenia, domysły i w wielu przypadkach gorące pragnienia Polaków. W oparciu o testament można przypuszczać, że Jan Paweł II również rozważał tę kwestię. W pierwszym zapisie z 6 marca 1979 r. w dyspozycjach dotyczących pogrzebu czytamy: "O miejscu niech zdecyduje Kolegium Kardynalskie i Rodacy". Następnie 5 marca 1982 r. pojawiło się wyjaśnienie, że określenie "Rodacy" oznacza Metropolitę Krakowskiego lub Radę Główną (Stałą) Episkopatu Polski. Kolegium Kardynalskie zostało poproszone, aby ewentualnym prośbom "Rodaków" w miarę możności uczyniono zadość. Jednak 1 marca 1985 r. pojawiło się wyjaśnienie, że: "Kolegium Kardynalskie nie ma żadnego obowiązku pytać w tej sprawie "Rodaków", może jednak to uczynić, jeśli z jakichś powodów uzna za stosowne". Ostatni zapis w tej sprawie odnajdujemy w przywołanej już Konstytucji Apostolskiej "Universi Dominici gregis" z 1996 r. (art. 28): "Jeśli złożenie do grobu ma miejsce w Bazylice Watykańskiej…". Zatem, wolą Jana Pawła II było, aby Kolegium Kardynalskie podjęło decyzję o miejscu jego doczesnego spoczynku. Kardynałowie – zachowując tradycję - zadecydowali, że Papież-Polak będzie spoczywał w Grotach Watykańskich – tj. podziemnym, kilkupiętrowym cmentarzu będącym od wieków głównym miejscem pochówku papieży – pod Bazyliką św. Piotra.
 
Po śmierci Papieża w Rzymie rozpoczął się poruszający ciąg zdarzeń. W ciągu trzech dni - według szacunku włoskiego Ministra Spraw Wewnętrznych Giuseppe Pisanu - przez Bazylikę św. Piotra, aby oddać hołd Janowi Pawłowi II przeszło około 1,4 miliona osób. Pielgrzymi czekali na wejście do Bazyliki średnio po około 13 godzin, niektórzy nawet 24. Kulminacyjnym dniem żałoby były rzymskie uroczystości pogrzebowe. Miliony przybyły do Rzymu, a ilu tutaj było sercem!  I jednych i drugich trudno zliczyć. Dla nich wszystkich Jan Paweł II był niesłychanie Kimś bliskim. Odczucia ich serc wypowiedział w pogrzebowej homilii kard. Joseph Ratzinger:
"Dla nas wszystkich pozostaje niezapomnianą chwilą, gdy w ostatnią Niedzielę Wielkanocną swego życia Ojciec Święty, naznaczony cierpieniem, ukazał się jeszcze raz w oknie Pałacu Apostolskiego i po raz ostatni udzielił błogosławieństwa "Urbi et Orbi". Możemy być pewni, że nasz ukochany Papież stoi obecnie w oknie domu Ojca, spogląda na nas i nam błogosławi. Tak, błogosław nam, Ojcze Święty. Powierzamy twoją drogą duszę Matce Bożej, twojej Matce, która prowadziła cię każdego dnia i zaprowadzi cię teraz do wiecznej chwały swego Syna, Jezusa Chrystusa, Pana naszego".
Na Placu św. Piotra – gdzie stała trumna z ciałem Jana Pawła II – rozległy się okrzyki: "Santo! Santo subito! Święty! Święty natychmiast!". Przekonanie uczestników pogrzebu o świętości Jana Pawła II podziela wielu katolików. Dwie trzecie amerykańskich katolików - jak wynika z sondażu przeprowadzonego w dniach 8-12 kwietnia 2005 r. - opowiada się za jego kanonizacją. Polacy wraz z dziękczynieniem za pontyfikat swojego Rodaka łączą prośbę o jak najszybsze wyniesienie Go na ołtarze i aż 85 proc. chce, aby Jan Paweł II został ogłoszony patronem Polski. Rozważana jest również inicjatywa ustanowienia Dnia Jana Pawła II jako polskiego święta narodowego.
 
Świadomość wyjątkowości chwili i nadzwyczajności wydarzeń sprawiły, że pojawiły się informacje o przypadkach uzdrowień przypisywanych Janowi Pawłowi II jeszcze za jego życia. Kard. Francesco Marchisano - w czasie homilii wygłoszonej 10 kwietnia 2005 r. w Bazylice św. Piotra podczas Mszy Świętej odprawianej za Papieża – oświadczył, że został cudownie uleczony przez Jana Pawła II. Kardynał przeszedł operację tętnicy szyjnej, po której, w wyniku błędu lekarskiego, miał sparaliżowaną prawą strunę głosową i z tego powodu mówił w sposób prawie niesłyszalny. Jak wyznaje: "Papież dotknął miejsca, w którym byłem operowany, mówiąc mi, że modlił się za mnie. Po jakimś czasie zacząłem normalnie mówić". Następne uzdrowienie ma związek ze spotkaniem Jana Pawła II po Mszy Świętej w Castel Gandolfo z pewnym Amerykaninem cierpiącym na raka. Po jakimś czasie osobisty sekretarz Papieża otrzymał wiadomość, że rak - na którego chorował Amerykanin żydowskiego pochodzenia - całkowicie ustąpił. Również szesnastoletni Rafał z Lubaczowa koło Przemyśla twierdzi, że prywatnej audiencji u Jana Pawła II 1 lipca 2004 r. zawdzięcza wyleczenie z raka węzłów chłonnych. Pojawiające się doniesienia prasowe o kolejnych nadzwyczajnych zdarzeniach puentowane są stwierdzeniem, że ten przypadek należy dopisać do całej serii uzdrowień przypisywanych Papieżowi.
 
W dzień pogrzebu, 8 kwietnia 2005 r. - wczesnym rankiem - ciało Jana Pawła II zostało złożone w trumnie z drewna cyprysowego i nastąpił obrzęd pierwszego jej zamknięcia, odprawiany przez kardynała kamerlinga Eduardo Somalo. Abp Stanisław Dziwisz nakrył twarz Ojca Świętego białym całunem. Towarzyszyła temu modlitwa: "Wierzymy, że życie Jana Pawła II jest obecne w Tobie. Jego twarz, nieoświetlona już światłem tego świata niech będzie na zawsze oświetlona Twoim, wiecznym i niewyczerpanym Światłem. Jego Twarz, która badała Twoje szlaki, żeby wskazać je Kościołowi, niech cieszy się Twoją łaską. Jego twarz, której my już nie będziemy oglądać, niech cieszy się Twoją obecnością". Zgodnie z tradycja w trumnie Jana Pawła II umieszczono medale wybite w czasie jego pontyfikatu oraz "rogito" czyli życiorys napisany po łacinie. Drugie, ostateczne zamknięcie trumny miało miejsce w Grotach Watykańskich po uroczystościach pogrzebowych na Placu św. Piotra. Trumnę z drzewa cyprysowego opasano czerwonymi wstęgami z pieczęciami Kamery Apostolskiej, Prefektury Domu Papieskiego, Papieskiego Urzędu Obrzędów Liturgicznych i Kapituły Watykańskiej. Umieszczono ją w drugiej podwójnej trumnie wewnątrz ocynkowanej, a z zewnątrz z drewna orzechowego, którą także opatrzono pieczęciami wyżej wspomnianych urzędów. Na wieku ustawiono krzyż i herb Jana Pawła II. W czasie składania trumny do grobu odśpiewano "Salve Regina". Na zakończenie notariusz Kapituły Bazyliki Watykańskiej sporządził świadectwo prawdziwości pochówku i odczytał je zebranym.
 
Miejscem spoczynku Jana Pawła II są Groty Watykańskie pod Bazyliką św. Piotra. Grób Ojca Świętego znajduje się parę metrów od grobu św. Piotra. O kilka metrów dalej znajdują się grobowce Pawła VI i Jana Pawła I, jego bezpośrednich poprzedników, nieco dalej groby Piusa XI, Piusa XII, Piusa VI, Bonifacego VIII, Mikołaja V, Pawła II, Innocentego IX i Benedykta XV. Doczesne szczątki Papieża spoczęły w kaplicy, w której wcześniej znajdował się sarkofag błogosławionego Jana XXIII. Zgodnie z zapisem testamentu (13.III.1992) trumna została złożona w ziemi. Wadowiczanie mając na uwadze staropolski zwyczaj - że jeżeli bliska osoba umiera na obczyźnie, to zawozi się jej ojczystą ziemię – urnę z ziemią przekazali do Watykanu. Jana Pawła II nie złożono w sarkofagu, lecz jego grób pokrywa prosta płyta z białego karraryjskiego marmuru z napisem: "Joannes Paulus PP. II", oraz datami: "16 X 1978 * 2 IV 2005". Nieco niżej anagram Chrystusa. Obok płyty nagrobnej umieszczono tylko wazon z białymi kaliami i małą oliwną lampkę. Nad grobem znajduje się marmurowa płaskorzeźba Matki Bożej z Dzieciątkiem i dwoma aniołami. Nieopodal znajduje się kaplica polska. Rano, w dniu śmierci Jana Pawła II na jego prośbę kard. Marian Jaworski ukoronował w niej złotymi koronami wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej. Widnieje na nich papieskie zawołanie: "Totus Tuus" - Cały Twój. Grób Jana Pawła II można nawiedzać w godzinach otwarcia Bazyliki św. Piotra: od 7.00 do 19.00. Wejście znajduje się po prawej stronie Bazyliki.
 
Po Wielkim Papieżu Janie Pawle II na Stolicę Piotrową został powołany Benedykt XVI. Od pierwszych chwil swojego pontyfikatu przywołuje Osobę swojego poprzednika: "Zwracam się do was po raz pierwszy z tego okna, które mój umiłowany poprzednik Jan Paweł II uczynił rodzinnym dla niezliczonych ludzi na całym świecie. Myślimy także o innych podobnych oknach, zwłaszcza w Krakowie. W każdą niedzielę Papież, wierny tym spotkaniom, które stały się bardzo miłym i oczekiwanym zwyczajem, towarzyszył nam ponad ćwierć wieku historii Kościoła i świata. Nadal czujemy się blisko niego, teraz może nawet bardziej niż kiedykolwiek przedtem". Jak za pontyfikatu – na spotkanie z Janem Pawłem II - pielgrzymi przychodzili pod okno Pałacu Apostolskiego, tak obecnie idą modlić się przy jego grobie. Uświadamiają sobie, że przekroczył próg innego życia, wchodząc w tajemnicę samego Boga. Wierzą, że Święci wszystkich czasów - jak powiedział Benedykt XVI podczas inauguracji swojego pontyfikatu – stanowią "… żywy orszak wprowadzający go w tę inną przestrzeń, aż do chwały Boga. […] Wiedzieliśmy, że jego przybycie było oczekiwane. Teraz wiemy, że znajduje się on pośród swoich i jest naprawdę w swoim domu". Z tym przekonaniem w dniach 2-24 kwietnia 2005 r. – jak podało włoskie MSW - do Rzymu przybyło około 5 milionów pielgrzymów. Nawiedzający grób Jana Pawła Wielkiego mówią, że są szczęśliwi, bo mogli modlić się przy grobie Świętego… . Ich przekonanie rodzi się z wiary, że zmarły Papież będzie towarzyszył ich krokom i Jego działania mogą być teraz jeszcze bardziej skuteczne, gdyż nie są już skrępowane ograniczeniami doczesności.
 
Pielgrzymowaniu do grobu Jana Pawła II towarzyszy świadectwo wiary w jego oddziaływanie w ramach obcowania świętych i ich wstawiennictwa. On -  w słowach testamentu - oddając się Maryi, orędował za nami:  "W tych samych rękach matczynych zostawiam wszystko i Wszystkich, z którymi związało mnie moje życie i moje powołanie. W tych Rękach zostawiam nade wszystko Kościół, a także mój Naród i całą ludzkość. Wszystkim dziękuję. Wszystkich proszę o przebaczenie. Proszę także o modlitwę, aby Miłosierdzie Boże okazało się większe od mojej słabości i niegodności". Jan Paweł II jest darem Boga dla całego świata. Polacy mają szczególną świadomość tego obdarowania. Pielgrzymowanie do polskiego grobu na Wzgórzu Watykańskim wpisuje w ich pamięć i tożsamość dzieło Wielkiego Rodaka, które nie przestaje wydawać owoców Jego geniuszu.
 
ks. Andrzej Orczykowski SChr
 
Zobacz także
Zdzisław J. Kijas OFMConv
Dziś zacznij służyć Panu Bogu – pisał w. Maksymilian w Notatkach z rekolekcji, odprawianych przed przyjęciem kapłaństwa w 1918 roku. - Może to dzień ostatni w twym życiu. Żyj tak, jakby dzień ten był ostatnim. Jutro niepewne, wczoraj nie do ciebie należy, dziś tylko jest twoim...
 
Zdzisław J. Kijas OFMConv
Będąc jeszcze studentem odwiedziłem pewnego razu kolegę. Zauważyłem u niego fotografię osoby, której nie znałem. Powiedział, że to Pier Giorgio Frassati, a zdjęcie należało do jego żony, która miała szczególne nabożeństwo do tego – wtedy jeszcze – kandydata na ołtarze. W jego twarzy było coś szczególnego, że nie potrafiłem oderwać od niej wzroku. 

O tym, w czym dziś naśladować bł. Pier Giorgia Frassatiego, mówi dr hab. Mirosław Górecki w rozmowie z Przemysławem Radzyńskim.
 
Michał Piekara
Zdarza się, że ludzie znajdują się w konflikcie tylko dlatego, że nie potrafili odnaleźć perspektywy drugiej osoby, zaakceptować jej i zgodzić się na to, że można spojrzeć na tę samą sytuację inaczej. Być może sam doświadczasz takich sytuacji, w których oczekujesz, aby ktoś postawił się na Twoim miejscu z nadzieją, że wtedy dopiero będzie w stanie zrozumieć Twój punkt widzenia
 
 
___________________
 
 reklama