logo
Piątek, 12 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Hilarii, Juliana, Lecha, Eupliusza – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Tomasz Rak
Dobra wola
Obecni
 


Chcieć ocalić najwyższą wartość

W spotkaniu z drugim otwiera się horyzont etyczny, niestety, kiedy przestaję dostrzegać dobrą wolę drugiego – na zasadzie zwrotnej – on może zacząć dostrzegać złą wolę we mnie… Należy zawsze podjąć decyzję podstawową – chcieć ocalić najwyższą wartość – dobrą wolę drugiego. Jednak dla ratowania jakiejś wartości nie wolno mi poświęcić wartości wyższej od wartości bronionej.

Jak można współcześnie znaleźć prawdę? Czy może nam w tym pomóc etyka techniczna? W związku z tym jawi się pytanie: jakie są zasadnicze różnice między taką etyką a etyką, która rodzi się poprzez doświadczenie drugiego człowieka.

Zauważmy, że etyka techniczna i sama technika rości sobie prawa do zapanowania nad światem, a przez wytwarzanie nowych narzędzi pragnie go poznać. Co za tym idzie, jej podstawowym zadaniem jest stworzenie „normy”, według której należy postąpić w danej sytuacji. Norma ta pociąga za sobą czysto mechaniczny sposób funkcjonowania, automatyzację jej działań i odtwarzanie na zasadzie zaprogramowanej reguły.

Człowiek - automat?

Łatwo chyba wyobrazić sobie człowieka – automat, który odwiedza wystawę i niczym maszyna stosuje normę rozdzielania zachwytu dla dzieł, nie rozumiejąc przy tym niczego. To daje punkt wyjścia dla stwierdzenia, że owo zaprogramowanie jest jawnym przeciwieństwem twórczości, która przecież – jakby na to patrzeć – jest wydobywaniem prawdy. Na czym zatem polegać ma twórczość i w jaki sposób ją ujawnić? – zapytamy. Powinna być przede wszystkim otwarta na dobro, prawdę i wyzwalająca postawę „mnie” działającego. By móc twórczo działać – a nie z normami, jakie tworzy etyka techniczna – trzeba spotkać i doświadczyć drugiego człowieka w sposób, w jaki niczego innego się nie doświadcza. To w drugim – jak mówił ks. Tischner – kryje się podstawa obiektywizmu dla naszych działań.

Spotkanie z drugim to spotkanie z jego tragizmem, z jego śmiercią, to usłyszenie wołania jego dobroci, które zobowiązuje bezwarunkowo. Co zatem musimy zrobić? Otóż imperatyw „trzeba” stawia nas w sytuacji skierowanej na drugiego. „Trzeba” zawsze pytać o to, co się stało drugiemu, o co drugiemu chodzi; „trzeba” coś zrobić, by go uratować i uleczyć. Drugi spotkany w jego tragiczności jest etyczną normą mojego działania, jest podmiotem mojego „tworzenia”. Nie mogę zadziałać zgodnie z zaprogramowaną normą. Doświadczam drugiego jako innego, zauważam, w jakiej sytuacji on się znajduje i czuję wewnętrzny nakaz, bym stał się za niego odpowiedzialny, by nie uległ stępieniu na drugiego mój zmysł wrażliwości. Tak otwiera się dla mnie etyczny horyzont mojego istnienia, w którym obcuję z drugim. On sam może się na mnie otworzyć tylko wtedy, gdy znajdzie swój „ethos” – miejsce, w którym jest zadomowiony, jakiś krąg swojskości. To z tego miejsca mówi od siebie, pokazuje swoją twarz, o czym poświadcza Emmanuel Lévinas. Jeżeli w tym kręgu nie poczuje się wolny i bezpieczny, nie pokaże swej prawdziwej twarzy, pokaże maskę, to ja spotkam go tylko takim, jakim zechce, bym go oglądał.

 
1 2 3 4  następna
Zobacz także
Grażyna Bakunowicz
Narzeczeństwo to piękny i niepowtarzalny czas. Sam jego początek to bardzo często jedno z najbardziej wyjątkowych i intymnych przeżyć każdej pary. O ile zawarcie sakramentu małżeństwa to uroczystość, na którą zapraszamy najbliższych i pragniemy z nimi oficjalnie świętować przysięgę wzajemnej miłości, o tyle zaręczyny często pozostają tajemnicą obojga narzeczonych. 
 
Piotr S. Mazur
Czasy współczesne skłaniają do stawiania wielu dramatycznych a zarazem paradoksalnych diagnoz. Mówi się o kryzysie rodziny, autorytetu, nauki, religii czy wreszcie cywilizacji. Do listy tej można również dodać kryzys mężczyzny, a właściwie jego społecznej roli. Trzeba bowiem zauważyć, że „kryzys” ten ma się nijak do świata islamu, w którym mężczyzna odgrywa rolę dominującą, ale przede wszystkim w którym istnieje klarowny podział ze względu na płeć i nic nie wskazuje na to, żeby w przewidywalnej przyszłości miały pod tym względem nastąpić jakieś zmiany.  
 
Urszula Pękala
Im starsi i dojrzalsi jesteśmy, tym wyraźniej odkrywamy, że nasze dziecinne lub młodzieńcze wyobrażenie o błogiej, całkowitej niezależności, jaką rzekomo cieszą się dorośli, to złudzenie. Niektórzy ludzie osiągając dorosłość czują rozczarowanie i cierpią na niedosyt wolności. Męczą się oni sami, męczy się też ich otoczenie...
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm