logo
Sobota, 23 października 2021 r.
imieniny:
Edwarda, Marleny, Seweryna, Jana Kapistrana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Anselm Grün
Droga do Boga przez słabości i rany, czyli jak obchodzić się z własną niemocą
Zeszyty Formacji Duchowej
 


Rozmowa z ojcem Anselmem Grünem OSB, pisarzem i rekolekcjonistą [1].

Ojcze Anselmie, chciałbym na początku podziękować za przyjęcie zaproszenia do Centrum Formacji Duchowej Salwatorianów w Krakowie, w którym przeprowadzi Ojciec sesję: "Droga do wewnętrznego uzdrowienia". Temat, który zaproponowaliśmy, wydaje się być newralgicznym w życiu dzisiejszego człowieka. Jako kierownik duchowy spotyka się Ojciec wielokrotnie z osobami, które nie radzą sobie z bolesnymi następstwami życia nieuporządkowanego. Co, zdaniem Ojca, jest najczęstszą i najboleśniejszą raną współczesnego człowieka?

Raną najboleśniejszą zadaną człowiekowi jest być pozbawionym miłości innych osób. Brak doświadczenia miłości może się wyrażać na różne sposoby. Bywa, że ktoś poczuje się odrzucony przez swoich rodziców. Matka powiedziała mu, że nie powinien się narodzić.  Innym razem jakaś kobieta odczuwa, że jej siostra jest faworyzowana; albo mężczyzna dostrzega, że nie jest traktowany poważnie, że się go otacza nadmierną opiekuńczością. Te i podobne zranienia uaktywniają się w świadomości człowieka w sytuacjach kryzysowych jego życia. Jest wtedy ważne, żeby świadomie wyjść im naprzeciw i stanąć z nimi przed Bogiem.

W jednej ze swoich książek: "Nie zadawaj bólu samemu sobie", napisał Ojciec: "Życie nas będzie ciągle na nowo ranić, czy nam się to podoba, czy nie. Cierpienie jest istotnym składnikiem naszego życia. Problem polega na tym, jak obchodzimy się z cierpieniem, które spada na nas z zewnątrz".  Czy nie wydaje się Ojcu, że dla wielu osób przyjęcie tej prawdy "jest nie do przeskoczenia"? Przecież człowiek, zwłaszcza młody, boi się dopuszczać do siebie myśli o tym, że może cierpieć. Boi się też dotykać własnych ran.

Każdy człowiek bywa w swoim życiu w jakiś sposób zraniony. Nie powinniśmy sobie cierpienia wyszukiwać. Ono nas dotyka, czy tego chcemy czy nie. Niektórzy próbują wyrugować zranienia z własnej historii życia, ponieważ są one zbyt bolesne. Nie zauważają jednak, że próba wyrugowania zranień na dłuższą metę wcale nie pomaga. Kto usiłuje wymazać zranienia z historii własnego dzieciństwa, ten w pewnym sensie staje się przez samego siebie przeklęty. Będzie ranił siebie samego albo innych. Spotykać się będzie z sytuacjami,  które będą przywoływać zranienia z dzieciństwa, i zranienia będą się powtarzały.

W książkach Ojca często przewija się myśl, że głęboka duchowość człowieka nie rozwija się w "sterylnie czystych cechach" ludzkiej osoby, lecz pomimo i pośród ludzkiej słabości. Przedstawia Ojciec człowieka, który do szczytów swojej wielkości dochodzi po drodze własnej nędzy i małości, a nawet poprzez niepowodzenia i rozczarowania sobą. W jaki sposób niemoc i upadki mogą otwierać człowieka na Boga? Czy rzeczywiście mogą się stać drogą do wewnętrznego uzdrowienia?

Jezus przemawiał przede wszystkim do grzeszników. Wiedział, że właśnie ci ludzie, którzy spotkali się z własną słabością i niemocą, potrafią otworzyć się na Dobrą Nowinę. Chrześcijańska droga życia polega na tym, że tylko wtedy wstępujemy do nieba, kiedy – jak Jezus – mamy najpierw odwagę zstąpić w nasze człowieczeństwo. Właśnie wtedy, gdy nasza życiowa budowla przez nas samych wznoszona upadnie wskutek niepowodzeń albo kryzysów, wówczas sam Bóg może na nas budować swój "dom" odpowiadający niezafałszowanemu i pierwotnemu obrazowi, który istnieje w Jego pierwotnych planach.

Są jednak osoby, i jest ich raczej nie mało, w których bolesna świadomość własnej słabości, a zwłaszcza ciągle powtarzanych upadków, wywołuje silną niezgodę na siebie samego, czy wręcz autoagresję. Wyraża się ona nieraz w bezwzględnym rygoryzmie i surowości skierowanej przeciw sobie. Pozwoli Ojciec, że jeszcze raz odwołam się do jednej z książek, która niedawno ukazała się w języku polskim: "Nie bądźmy dla siebie bezwzględni". Pisze Ojciec: "Jezus nie żąda od nas, abyśmy zadawali sobie gwałt, chce żebyśmy byli dla siebie miłosierni". Co to znaczy być dla siebie miłosiernym, zwłaszcza gdy notorycznie nie radzimy sobie z własną niemocą czy zagubieniem moralnym?

Jezus żąda od nas w Ewangelii Łukaszowej, abyśmy byli miłosierni jak nasz Ojciec niebieski. Kto jest miłosierny, ten najlepiej – tak uważa Jezus – zrozumiał, kim jest Bóg. Być miłosiernym znaczy mieć w sobie serdeczne zrozumienie dla biedy i słabości. Nie znaczy to jednak, że należy założyć ręce i zostawić wszystko "po staremu". Trzeba jednak najpierw przyjąć to, co dzieje się w moim życiu, a więc przyznać się do tego, co nie jest we mnie idealne; trzeba samemu sobie przebaczyć, że się jeszcze nie jest świętym i doskonałym. Dopiero to, co przyjąłem, mogę zmienić. Rodzi się w nas usprawiedliwiony impuls do tego, aby wzrastać: chcemy stawać się lepszymi i przemieniać siebie.

 
1 2  następna
Zobacz także
Krzysztof Byrski, ks. Andrzej Adamski
Krwawe prześladowania chrześcijan w Indiach trwają od sierpnia 2008 r., a zatem już bardzo długo. Oficjalną przyczyną jest zamordowanie jednego z radykalnych hinduistycznych działaczy, o co oskarżono właśnie chrześcijan. Mimo że okazało się to nieprawdą, prześladowania nie ustają. Dlaczego?...
 
Renata Nowak
Można się zgodzić, że podstawowym motywem wszelkich działań człowieka jest pragnienie szczęścia. Każdy, nawet nieświadomie, dąży do tego, co sprawia mu przyjemność, daje zadowolenie i radość, co jest w stanie zapewnić właśnie poczucie szczęścia. O ile te pierwsze terminy często wiążą się z pozytywnymi stanami cielesnymi i zmysłowymi, sugerującymi przejściowość, to "poczucie szczęścia" sugeruje pewną stałość i trwałość przeżycia...
 
ks. Marek Wójtowicz SJ
Żeby być świadkiem miłosiernego Boga, trzeba najpierw otworzyć się na Jego przebaczaj±c± miłość, o której mówi Psalm 51. Powinniśmy wyznać swoje grzechy przed Bogiem, ufni w Jego miłosierdzie. Możemy modlić się podobnie jak król Dawid: W ogromie swej litości zgładź nieprawość moją! Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste! Jedynie człowiek o czystym sercu, ufaj±cy Bogu, może być wiarygodnym świadkiem Bożego miłosierdzia. 
 
___________________
 
 reklama