logo
Niedziela, 26 maja 2019 r.
imieniny:
Eweliny, Jana, Pawła, Filipa – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Dominik Jarczewski OP
Droga do doskonałości
Liturgia.pl
 
fot. Aldo Delara | Unsplash (cc)


„Żarem palona tęsknoty nad siły,
Co dzień czekając na odejścia chwilę, 
Śmierć już przeżywasz, by złączyć się z Bogiem,
Lecz tym umierasz, że umrzeć nie możesz.”
 
Hymn z nieszporów o św. Teresie
 
Wielka mistyczka, heros wiary

Słysząc słowa z hymnu, pełne może nieco sentymentalnych i wydawałoby się egzaltowanych metafor, mając przed oczyma Ekstazę świętej Teresy Berniniego, dość pochopnie możemy zrazić się do tej świętej. Tak nieludzka się wydaje, tak oderwana od naszych codziennych zmagań i problemów. Już sam przydomek: „wielka” stawia nas w pewnym dystansie. My – mali, szarzy ludzie, ze swoimi małymi sprawami, z kalendarzami zaplanowanymi na najbliższe 2-3 miesiące. Ona – wielka mistyczka, heros wiary, czekająca z utęsknieniem na śmierć. Czego może nas nauczyć?
 
Teresa z Avila urodziła się 28. marca 1515 roku w pobożnej hiszpańskiej rodzinie szlacheckiej. Od dzieciństwa zafascynowana barwnymi żywotami świętych, wychowana w klasztorze augustianek, w wieku 21 lat wstępuje do Karmelu. Zastaje tam duże rozluźnienie dyscypliny. Klasztor w praktyce przypomina raczej pałac, w którym szlachetnie urodzone siostry prowadzą iście światowe życie. Praktycznie nie istnieje klauzura. Ciągłe odwiedziny bogatych i wpływowych krewnych, liczne rozmowy – bynajmniej nie pobożne – nie budują atmosfery modlitwy i kontemplacji. W takim momencie przed statystyczną nowicjuszką rysują się dwie możliwości: chcąc pozostać wierną sumieniu, wstąpić i poszukać lepszego klasztoru lub przystosować się do panujących układów. Teresa wybiera trzecią drogę: pozostaje wierna sumieniu oraz woli Bożej, która zaprowadziła ją do tego właśnie klasztoru. Nie bez znaczenia była tu na pewno jej choroba i uzdrowienie za wstawiennictwem św. Józefa, który odtąd będzie specjalnym opiekunem Teresy, a w przyszłości – zreformowanego Karmelu.
 
Przełomowy moment w życiu świętej ma miejsce w 1557 roku. Ma wtedy 42 lata. W czasie modlitwy kontempluje obraz ubiczowanego Chrystusa. Głębokie spojrzenie w oczy umęczonego Pana rozpoczyna rewolucję, o której będzie głośno nie tylko w Hiszpanii. Teresa odkrywa, że nie może starać o własne tylko zbawienie. Nie może żyć spokojnie, w mniemaniu świętości, obok błądzących sióstr. Później, w Twierdzy wewnętrznej, napisze, że probierzem miłości Boga jest miłość bliźniego. Nie miłuje prawdziwie Boga ten, kto stara się tylko o swój wewnętrzny rozwój, gardząc słabszym bliźnim. Tak na prawdę trwa w złudzeniu, a jego „mistycyzm” jest być może iluzją podsuwaną przez szatana.
 
Teresa wymyka się schematom, w jakie chcielibyśmy ją zamknąć. Czytając o jej ekstazach, lewitacjach, przebiciu serca grotem miłości, budujemy sobie obraz oderwanej od świata introwertyczki. A przecież jednocześnie dokonała wielkiego dzieła reformy zakonu. Od 1567 roku praktycznie nieustannie jeździ po Hiszpanii, zakładając kolejne fundacje. Z wyjątkiem jednej – wszędzie napotyka na trudności: poczynając od sprzeciwu władzy duchownej i świeckiej, poprzez problemy finansowe, konflikty z fundatorami, na problemach budowlanych kończąc. W międzyczasie dostaje się do aresztu domowego, a św. Jan od Krzyża – jej duchowy syn i współreformator gałęzi męskiej zakonu jest więziony i bity. Jej pisma zostają przebadane przez inkwizycję. A jednak w tym właśnie okazuje się autentyczność jej misji, że posłuszna Kościołowi zwycięsko przechodzi wszelkie prześladowania. I nawet działalność Inkwizycji okazuje się opatrznościowa, gdyż właśnie dzięki przechowaniu jej pism w archiwum Inkwizycji, zostały one zachowane dla nas w niemal źródłowej wersji.
 
Teresa w sposób idealny znalazła równowagę pomiędzy głębokim życiem kontemplacyjnym a życiem czynnym. Jedna sfera karmi drugą. Tym, co w świętej najbardziej fascynuje, jest jej ogromny realizm. Jej pisma są niezwykle konkretne i pełne bardzo praktycznych uwag. Anegdotyczne jest poczucie humoru świętej oraz wyczuwalna niekiedy ironia. Teresa posiada duży dystans do siebie. Również w relacji z Bogiem daleka jest od sentymentalnych frazesów. Tak jak w relacji z człowiekiem najważniejsza jest szczerość. Modlitwa nie wyłącza Teresy z otoczenia – ono zostaje w nią włączone. Wrażliwość na drugiego człowieka i jego duchową nędzę znajduje odzwierciedlenie w modlitwie wstawienniczej. Zwłaszcza bliskie sercu Karmelitanki są niepokoje religijne związane z szerzącą się wówczas reformacją.

Twarzy mej nie odwrócę i uciekać nie będę
 
Na koniec warto dodać, że przy całej aktywności duchowej i organizacyjnej, Teresa przez całe życie cierpi na chorobę serca. Gorączka, słabości, poczucie osamotnienia, oschłość nie odstępują jej na krok. Od strony ludzkiej nie jest wielka – jest niesamowicie słaba. Ale właśnie w tej słabości Bóg zechciał okazać swoją wielkość. Sprawił, że ta, która w wieku dwudziestu kilku lat miała umrzeć, w wieku 67 lat odchodzi jako założycielka 15 fundacji, mistyczka, autorka licznych dzieł duchowych, które zapewnią jej w 1970 roku tytuł doktora Kościoła. Teresa była wielka, ale wielka przede wszystkim mocą Bożą. I to stanowi dla nas nadzieję, pod warunkiem, że tak jak święta, będziemy chcieli być święci. A resztę Bóg dopełni.
 
„Niech się spełni we mnie, Panie, wola Twoja, w czym i jak chcesz, wedle Boskiego upodobania Twego! Chcesz mi zesłać cierpienia? – daj siły do zniesienia i niech przyjdą; przeznaczasz mi prześladowania, choroby, zniewagi, nędzę i głód? – oto masz mnie, Ojcze mój! Twarzy mej nie odwrócę i uciekać nie będę.” (Droga doskonałości 32,10)
 
Dominik Jarczewski OP
liturgia.pl · 14 października 2007 
 
Zobacz także
ks. Bogdan Michalski
Ten, kto w Stanach Zjednoczonych lub w Ameryce Południowej pyta o Żywy Różaniec, spotka się z "Żywym Różańcem św. Filomeny". Dlaczego używa się tam takiej nazwy, skoro powszechnie wiadomo, że założycielką Żywego Różańca jest Paulina Jaricot? Bowiem właśnie św. Filomena jest tam czczona jako patronka Żywego Różańca. 
 
Roman Solecki
Każda życiowa sytuacja ma ukryty sens, który nadaje jej wartość, nawet jeżeli wydaje się tragiczna w skutkach. Obozy koncentracyjne i wydarzenia II wojny światowej często stawały się kontekstem dla chrześcijańskiego radykalizmu i postaw heroicznych, które objawiały zwycięstwo ducha nad materią, serca nad rozumem, wieczności nad śmiertelnością.  
 
Magdalena Jurczak
Sierpień jest właśnie wyjątkowy. To miesiąc trzeźwości. Niejednemu pewnie przychodzi do głowy: Jaki głupi wymyślił, żeby sierpień był miesiącem trzeźwości? Kończą się wakacje, jeszcze jest piękna pogoda, a tu z jakiegoś powodu Kościół zaleca, żeby właśnie wtedy nie pić alkoholu. Sierpień to miesiąc wydarzeń ważnych dla naszej Ojczyzny i miesiąc wielu świąt Matki Bożej. 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 


 
Cost-Club.com: Best Cosplay Costumes for Sale