logo
Czwartek, 18 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Bogusława, Bronisława, Ilony, Heleny, Agapita – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Szymon Hiżycki OSB
Duch Święty jak ogień
Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec
 


Cztery żywioły — woda, ogień, powietrze i ziemia to archetyp, który stale towarzyszy ludzkości w jej kulturze i obecny jest także w Biblii. Nieprzypadkowo Zesłanie Ducha Świętego opisywane jest za pomocą dwóch z nich — powiewu wiatru oraz płonącego ognia.

 

Rozważając tajemnicę Ducha Świętego warto posłużyć się danymi Objawienia Pisma Świętego, doświadczenia Kościoła — wspólnoty wiernych.

 

Popatrzmy na te obrazy, którymi posługuje się Pismo Święte, aby mówić o obecności Ducha Świętego. Tutaj niezwykle ważną rolę odgrywają archetypy, czyli najbardziej pierwotne obrazy, zawierające istotne znaczenia, przesłania, które niejako są wpisane atawistycznie w naszą świadomość.

 

Takimi archetypami są chociażby cztery żywioły: ogień, woda, ziemia i powietrze, wciąż obecne w naszej kulturze, która tak szczyci się swoją technicznością. A jednak w dalszym ciągu tymi najbardziej pierwotnymi symbolami naszego codziennego doświadczenia świata operuje zarówno reklama jak i literatura, filozofia czy codzienna komunikacja językowa. Archetyp dotyka tego, co w nas najbardziej ukryte, pierwotne, co w jakiś sposób prowadzi nas do źródeł naszego bytu, a zatem jako katolicy wierzymy, że prowadzi nas ostatecznie do Boga, na którego obraz i podobieństwo jesteśmy stworzeni.

 

Warto popatrzeć na te cztery żywioły, które w nas są, które nas otaczają, według pierwotnej intuicji człowieka, ponieważ one w jakiś sposób są również związane z tajemnicą wyrażania bóstwa Boga. Trzy z nich, czyli woda, ogień i powietrze związane są z wyrażaniem tajemnicy Ducha Świętego, natomiast ziemia bardziej przynależy do tajemnicy Syna i tajemnicy Jego Matki. Mamy tutaj do czynienia z tajemnicą Wcielenia, ponieważ Syn odwieczny stał się właśnie jednym z nas, przyjął materialne ciało, stał się człowiekiem. Ziemia — materia ma ten sam rdzeń co łacińskie mater — matka.

 

Ogień kojarzy się z ciepłem, ale również z życiem, z miłością, dlatego też mówmy, że ma w sobie funkcję integrującą, to znaczy spotkawszy coś przemienia w siebie to, z czym się zetknie. Ten obraz spotykamy na przykład w tekstach św. Jana od Krzyża.

 

Ogień materialny ogarniając drzewo, najpierw zaczyna je osuszać, wyrzucając zeń wilgoć i sprawiając, że woda, która się w nim znajduje, z zyskiem wycieka. Następnie czyni je czarnym, ciemnym i brzydkim oraz sprawia, że wydziela ono swąd. W miarę jednak osuszania go, ogarnia je coraz bardziej płomieniem i usuwa z niego wszystkie ciemne i brzydkie przypadłości, będące przeciwieństwem ognia. W końcu, ogarnąwszy je zewnętrznie, rozpala je, zamienia w siebie i czyni tak pięknym, jak sam ogień (Noc Ciemna, II, 10, 1).

 

Kiedy popatrzymy na tajemnicę ognia w Piśmie Świętym, wówczas widzimy ją już w 15. rozdziale Księgi Rodzaju, kiedy Abraham zawiera przymierze z Bogiem (zob. Rdz 15,1—21). Gdy przygotowuje ofiarę to przymierze potwierdzającą, wówczas to nie on zapala ogień, ale Bóg posyła ogień, być może On sam jest obecny w tym znaku ognia, który przesuwa się pomiędzy rozciętymi połówkami zwierząt. Bóg je podpala, uwierzytelnia. Ogień w tym mroku — bo to dzieje się po zachodzie słońca — jest znakiem Bożej obecności, ale też przyjęcia daru, który daje Mu człowiek. Jest jakimś wyrazem miłości i zaufania.

 

W 3. rozdziale Księgi Wyjścia mamy opis powołania Mojżesza (Wj 3,1—15). Pamiętamy, że Mojżesz pasie owce swojego teścia Jetry, kapłana Madianitów, i zbliża się do krzaka, który płonie ogniem, ale nie spala się od niego.

 

W tym obrazie jest pokazana niezwykła intuicja o Bogu, który jednoczy nas z sobą ogniem miłości, ale szanuje ludzką indywidualność. Jednocześnie jednoczy nas z sobą, a z drugiej strony zachowuje cechy, które pozwalają powiedzieć „Ty”.

 

To również rozważaliśmy, kiedy widzieliśmy Ducha Świętego, który stwarza i podtrzymuje ciągle świat w istnieniu. Uczestniczy w stworzeniu począwszy od kamienia, aż po najbardziej odległe galaktyki.

 

Zresztą ogień, który towarzyszy Mojżeszowi w pierwszym, pierwotnym doświadczeniu Pana Boga, potem pojawia się również na szczycie Góry Synaj. W Księdze Wyjścia w 19. rozdziale czytamy, że

 

Góra Synaj była cała spowita dymem, gdyż Pan zstąpił na nią w ogniu i uniósł się dym jakby z pieca i cała góra bardzo się trzęsła. Pan wezwał Mojżesza na szczyt góry, a Mojżesz wstąpił.

 

W tym wypadku zatem — to jest ten moment zawarcia Przymierza pomiędzy domem Izraela a Bogiem, kiedy Izraelici otrzymują również Dekalog. Ten Boski ogień, który się pojawia, jest znakiem Jego szczególnej obecności, ale — intuicyjnie mówiąc — jest znakiem zjednoczenia, tego wychodzenia człowieka i przyciągania Go.

 

Wcześniej zastanawialiśmy się nad tym, kim jest Duch Święty, mówiliśmy o miłości jednoczącej, o Jego obrazie. Tutaj, w obrazie ognia — płonącego krzaku, możemy również widzieć obraz Ducha Świętego.

 

Tak samo na początku 2. Księgi Królewskiej w opisie wniebowzięcia Eliasza na wozie ognistym (2 Krl 2,1.5—13).

 

Ogień jest tym, co Eliasza do góry unosi i daje mu ostatecznie zjednoczenie z Bogiem. Tym bardziej, że wcześniej, w 18. rozdziale 1. Księgi Królewskiej, Eliasz wołał o ogień od Boga Jahwe i ogień zstępuje jako znak jedności pomiędzy Bogiem a Jego prorokiem (zob. 1 Krl 18,36—39).

 

Ogień również jest obrazem Sądu Bożego, kary, która spala człowieka, wypróbowuje go. Tak pisze św. Paweł:

 

Tak też jawne stanie się dzieło każdego: odsłoni je dzień Pański; okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest. Ten, którego dzieło wzniesione na fundamencie przetrwa, otrzyma zapłatę; ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę; sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień (1 Kor 3,13—15).

 

Również o tym ogniu mówi Jezus i widzi w tym tajemnicę ukrzyżowania, co również dokonuje się w Duchu Świętym, kiedy mówi, że:

 

przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął (Łk 12,49).

 

To jest tylko krótki przegląd takich najważniejszych miejsc w Nowym i Starym Testamencie, w których jest mowa o ogniu. Ukoronowaniem tego jest oczywiście 2. rozdział Dziejów Apostolskich, który stanowi opis Zesłania Ducha Świętego, który, jak pamiętamy, zstąpił na Apostołów pod postacią ognistych języków (zob. Dz 2,1—36).

 

Zatem ogień, który pojawia się przez cały Stary i Nowy Testament, ostatecznie tutaj, w 2. rozdziale Dziejów Apostolskich, znajduje swoje dopełnienie w objawieniu Ducha Świętego właśnie pod taką postacią. Nie chodzi o to, że Ducha Świętego mamy sobie wyobrażać jak język ognia, ale w ten sposób objawia On nam swoją naturę, swoją moc. Aby poprawnie zrozumieć ten obraz, należy odczytywać go w kontekście tych wszystkich tekstów, o których mówiliśmy przed chwilą. Zatem śledząc obraz ognia w całym Piśmie Świętym, jesteśmy w stanie lepiej zrozumieć ten znak, który pojawia się w Wieczerniku w dzień Pięćdziesiątnicy.

 

Z ufnością do tego Ognia się przybliżmy. Do tego Ognia, którym jest Duch Święty. Stańmy się takimi krzakami, jak ten, który ujrzał Mojżesz, abyśmy tym Duchem zapłonęli. Zapłoniemy, zjednoczymy się z Bogiem, ale nie spalimy się od Niego, będziemy w Nim trwać i żyć na wieki, tak jak On ma życie w sobie samym. Po to również ta tajemnica Ducha Świętego została nam dana, tajemnica Zesłania, abyśmy mieli udział w Boskim życiu.

 

Szymon Hiżycki OSB
Wydawnictwo Benedyktynów Tyniec
Fragment darmowego e-booka "Tyniecki Wieczernik. Krótkie rekolekcje o Duchu Świętym"