Katolik.pl - Duszpasterstwo młodzieży ”trudnej”
logo
Środa, 21 października 2020 r.
imieniny:
Celiny, Hilarego, Janusza, Jakuba Strzemię, Urszuli – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Wojciech Zagrodzki CSsR
Duszpasterstwo młodzieży ”trudnej”
Kwartalnik Homo Dei
 


z o. Rafałem Szymkowiakiem OFMCap rozmawia Wojciech Zagrodzki CSsR

Wojciech Zagrodzki CSsR[1]: Prowadzi Ojciec szkolenia dotyczące pracy z młodzieżą "trudną"[2]. Kto to jest ta młodzież "trudna"?

Rafał Szymkowiak OFMCap: Rzeczywiście, już od kilku lat zajmuję się tego typu szkoleniami. W ten sposób została mi przyklejona etykieta "duszpasterza młodzieży trudnej" i często stawiane jest mi to pytanie: co to jest "młodzież trudna"? Czy ten, kto nosi skórzaną, czarną kurtkę, jest trudniejszy od tego, kto jej nie nosi? Muszę powiedzieć, że "młodzież trudna" nie jest dobrym określeniem. Lepiej mówić o młodzieży sprawiającej trudności wychowawcze, choć i tu pojawiają się wątpliwości. Bo czy młodzież dzisiejsza stwarza więcej trudności wychowawczych niż młodzież lat minionych? - przecież każda epoka niesie własne trudności wychowawcze" chociaż, przypuszczam, tych trudności dzisiaj może być nieco więcej. W określeniu "młodzież trudna" chciałbym dostrzec bardzo wielu młodych łudzi, których problemy związane z okresem dojrzewania naznaczają na tyle mocno, iż pozostawiają trwały ślad na ich późniejszym dorosłym życiu, a także na procesie ich dorastania. Często nie potrafią sobie radzić z tym, co ich spotkało lub spotyka, i szukają jakieś alternatywy.

Właśnie z takich ludzi powstała Wspólnota Alternatywnych działająca przy naszym krakowskim klasztorze. W 2000 roku przyszła do mnie grupa "hardcorowców" (słuchali i grali muzykę nazywaną hard-core) i powiedzieli, że są pod wpływem wezwania Jana Pawła II do zmiany życia. Potrzebują duszpasterza, ponieważ mieli już dwóch, ale tamci "wymiękli" A oni chcą nie tylko się zmienić, ale i ewangelizować. Zaprosili mnie, żebym poszedł z nimi na koncert, a potem na spotkanie w garażu. Tak się to zaczęło. Najpierw zgromadziło się kilka czy kilkanaście osób, ale potem ci przyprowadzili następnych. W ten sposób przez naszą wspólnotę przewinęły się setki osób.

Przecież takie poszukiwanie alternatywy dla zastanego świata jest obecne w każdym młodym człowieku. Czy więc w ogóle wolno nam mówić o młodzieży "łatwej" i "trudnej"? Ostatecznie każdy człowiek w jakiś sposób jest "trudny", gdy chodzi o stworzenie więzi. Jeśli młodzieży towarzyszy bunt względem świata, to znaczy, że ta młodzież reaguje na świat, jest twórcza... Określenie "młodzież trudna" tu nie pasuje...

Istnieje pojęcie DOSA, którym określa się dziecko o skłonnościach antyspołecznych. Takie dziecko ma wiele cech, które pozwalają na zakwalifikowanie go do grona osób trudnych. Na poziomie teorii jest to dosyć proste. Ale kiedy staję przed konkretnym dzieckiem, to czy mogę w sposób jednoznaczny wymierzyć linijką i zakwalifikować je do takiej czy innej grupy? - nie jest to właściwe. O ks. Andrzeju Szpaku mówiono, że jest duszpasterzem hippisów i narkomanów, gdyż pod takim szyldem prowadził grupę pielgrzymkową na Jasną Górę. Kiedyś wybrałem się na pielgrzymkę razem z nim. Okazało się, że rzeczywiście w pielgrzymce szła grupa osób kolorowo ubranych, ale obok nich podążało wielu innych młodych ludzi podobnych do tych, których spotykamy w naszych szkołach i na ulicach. Czy więc ks. Szpak był duszpasterzem tylko hippisów? Trudno stwierdzić: młodzież "trudna" jest tu, a tam jest młodzież "łatwa". Nie można powiedzieć, że przy parafii powstała grupa młodzieży "trudnej" i dlatego teraz tylko z nimi pracujemy, a ich duszpasterz będzie "duszpasterzem młodzieży trudnej".

Może więc zamiast o młodzieży trudnej i łatwej lepiej mówić o dobrym lub złym podejściu do młodzieży? Wspomniał Ojciec, że młodzież "hardcorowa", z zewnątrz oceniania jako pełna ekstrawagancji ze względu na noszony strój i kolczyki w uszach, która zewnętrznie sprawia wrażenie ludzi zupełnie obojętnych religijnie, szuka księdza, ponieważ chce ewangelizować.

Myślę, że każdy duszpasterz wypracowuje sobie pewien sposób pracy z młodzieżą. Mamy różne modele duszpasterstwa młodzieży, które są owocem własnych doświadczeń, sytuacji w parafii i wykształcenia. Ja wypracowałem swój model, który nazwałem modelem siedmiu kroków. Oczywiście był on wielokrotnie weryfikowany i ewoluował wraz z moimi nowymi doświadczeniami, jednakże dzisiaj staram się go wcielać w życie.

W wychowaniu sprawą kluczową jest osobowa relacja między wychowawcą a wychowankiem. Młody człowiek jest wręcz zaprogramowany na tworzenie więzi, najpierw w rodzinie, ale później także z nauczycielem, duszpasterzem czy wreszcie z samym sobą. Jeśli ta więź nie zaistnieje, to w sytuacji pojawiających się w nim napięć sam sobie nie poradzi. To jest punkt zwrotny w życiu młodego człowieka, kiedy niejednokrotnie wchodzi w środowiska destrukcyjne, bo w nich jego potrzeba więzi zostaje przynajmniej pozornie zaspokojona, i może dojść do tragedii.

Czy nie przeszkadza Ojcu etykieta "duszpasterza młodzieży trudnej"? Będąc młodym człowiekiem, chyba nie przyszedłbym do księdza zajmującego się młodzieżą "trudną", bo nie chciałbym być za taką młodzież uważany...


Generalnie młodzi ludzie nie uważają siebie za młodzież trudną. Oni po prostu mają problemy, potrzebują pomocy i dlatego szukają księdza. Jeśli ta etykieta mi "przeszkadza", to z innych powodów: drzwi od klasztoru się nie zamykają, a terminy rekolekcji dla młodzieży mam zajęte do 2011 roku i nie mogę przyjąć kolejnych zaproszeń. "Przeszkadza" mi, że w klasztorze w każdym pokoju nieustannie siedzi młodzież, czekając na rozmowę. "Przeszkadza" mi, kiedy o drugiej w nocy dzwoni dziewczyna, prosząc o spotkanie, gdyż uciekła z domu i boi się sama do niego wrócić. "Przeszkadza" mi to w sensie braku sił i możliwości sprostania oczekiwaniom. Trzeba być wciąż do dyspozycji. Tak rozumiem duszpasterstwo młodzieży: trzeba być do dyspozycji zawsze. Młodzież to doceni, przyjdzie i... przyprowadzi innych. Jeżeli dzisiaj ktoś chce pracować z młodzieżą, to możliwości są tak olbrzymie, że sił zabraknie. To wszystko świadczy o tym, że istnieją jakieś błędy w myśleniu o duszpasterstwie młodzieży.
 

Przypisy:

[1] Rozmowa odbyła się w Krakowie 27 stycznia 2009 roku.
[2] Rafał Szymkowiak OFMCap, Siedem ważnych kroków w procy z młodzieżą trudną, Warszawskie Studia Pastoralne" rocznik wydawany przez Sekcję Teologii Pastoralnej Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, nr 7/2008, s. 115.

 
1 2 3 4 5 6  następna
Zobacz także
Redakcja "Listu"
W ojcostwie duchowym, podobnie jak w przypadku ojcostwa fizycznego, chodzi o zrodzenie. Tyle że o zrodzenie – jak to określał św. Paweł – do życia wiecznego. Każdy z nas do takiego ojcostwa musi dojrzewać. Jeżeli tego nie robi, to dziecinnieje, karłowacieje. 

Rozmowa z o. Andrzejem Kamińskim, dominikaninem
 
Joanna Świątkiewicz
W języku angielskim istnieje nawet takie błędne powiedzenie: Forgive and forget! (Przebacz i zapomnij!). Raczej trzeba byłoby powiedzieć „przebacz i pamiętaj, ale pamiętaj już w inny sposób”: bez chęci zemsty, odwetu, bez zastygnięcia w bolesnej przeszłości. Przebaczenie jest aktem woli, nie zaś aktem pamięci. 

O trudnej sztuce przebaczania z psychologiem Piotrem Kwiatkiem OFMCap rozmawia Joanna Świątkiewicz
 
Katarzyna Parzych-Blakiewicz
Wyróżnienie każdego siódmego dnia tygodnia przez Boga wprowadza w życie ludzkie zasadę odnoszenia wszystkiego do Świętego Stwórcy. Świętym jest tylko Bóg. Świętość stworzenia jest odblaskiem Boskiej świętości i uczestnictwem w świętości Stwórcy. Uświęcenie dnia siódmego wskazuje też na pośredniczącą między Bogiem a stworzeniem funkcję człowieka w świecie. Człowiek jest „koroną stworzenia” i szczytem wszystkich dzieł Bożych.  
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー