logo
Poniedziałek, 17 stycznia 2022 r.
imieniny:
Antoniego, Henryki, Mariana, Rościsława  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Rafał Ziemkiewicz
Dwór i czworaki - polski folwark
Zeszyty Karmelitańskie
 



 Nie mieliśmy okazji we właściwym czasie zerwać mentalnie z nawykami feudalizmu i wytworzyć mechanizmów społeczeństwa nowoczesnego. W efekcie tkwimy w podziale na dwór i folwarczne czworaki.
„Jako naród my som dobre, jako społeczeństwo złe”, filozofował bohater piosenki popularnego w czasach mojej młodości barda. Słyszeliśmy to wielokrotnie, od rozmaitych autorytetów, przy różnych okazjach - Polacy są źle zorganizowani, Polacy słabo odczuwają więzi społeczne, Polakom brak ducha wspólnoty. Czy to prawda? W wielkim stopniu. Problem w tym, że się do tej prawdy przyzwyczailiśmy, tak jak człowiek przyzwyczaja się do niedostatków swej urody, i nie bardzo chce nam się zastanawiać, skąd te problemy z byciem społecznością, ani tym bardziej - jak się z nimi uporać.
 
Ukradzione stulecie
 
Łatwo wskazać uwarunkowanie historyczne - Polakom po prostu ukradziono wiek XIX. Podczas gdy narody zachodniej Europy przerabiały lekcję utylitaryzmu i przekonywały się na własnej skórze, że łącząc siły można uzyskać więcej, niż działając w pojedynkę, my walczyliśmy z zaborcami albo z nimi kolaborowaliśmy. Kiedy zachodnia Europa i Ameryka wytwarzały w bólach nową umowę społeczną, stosowną dla czasów industrialnych, naszym głównym dylematem było - jak to ujął znany eseista - „bić się czy nie bić”. Konieczność kooperacji dla wspólnego dobra ustąpiła konieczności kooperacji przeciwko wrogowi - tu tkwi geneza tej łatwej do zauważenia polskiej specyfiki, iż dużo lepiej potrafimy się zjednoczyć przeciwko, niż za.
 
Tym samym nie mieliśmy okazji we właściwym czasie zerwać mentalnie z nawykami feudalizmu i wytworzyć mechanizmów społeczeństwa nowoczesnego. A potem było już za późno. W efekcie tkwimy w podziale na dwór i folwarczne czworaki. Możemy go różnie nazywać, zależnie od tego, na jakim akurat przykładzie podział ten obserwujemy, ale generalnie taka jest istota sprawy: Polska stale pęknięta jest na dwór i folwark. Mieszkańcy dworu patrzą na fornali z wyższością, ale i z pewnym lękiem. Fornale patrzą na dwór z zawiścią, ale i z oczekiwaniem opieki. Dla jednych i drugich paternalizm jest rzeczą najoczywistszą pod słońcem. Dziedzic i fornal mają względem siebie określone obowiązki, z których wywiązują się lepiej albo gorzej. Ale są z innej gliny i jeśli nawet się bratają, to po to, by szybko stwierdzić z rozgoryczeniem, że była to tylko szopka, mówiąc Wyspiańskim - „podła maska, farbiona jak do obrazka”. Tak mniej więcej, jak okrzyczany „sojusz inteligentów z robotnikami” w czasie pierwszej „Solidarności”.
 
Taki właśnie sojusz stał się polskim marzeniem. Król z narodem, naród z królem, ze szlachtą polską polski lud i tak dalej. Zauważmy tę zasadniczą odmienność: narody zachodnioeuropejskie w tym ukradzionym Polsce stuleciu, przeżywając rewolucję przemysłową i urbanistyczną, po prostu unieważniły stare podziały społeczne. Ludzie, którzy przeszli do miast, weszli w nowe role społeczne i odkryli, że mając sprzeczne interesy, mają także wiele interesów wspólnych. Ten proces trwał długo i obfitował w kryzysy, ale ostatecznie zrodził społeczeństwo, dla którego system polityczny liberalnej demokracji połączony z systemem gospodarczym państwa opiekuńczego jest czymś naturalnym, oczywistym i jedynym możliwym. Oczywiście system ten podlega procesom rozkładu, które szczególnie ostro ujawniły się w ostatnim piętnastoleciu, ale jest to osobny problem, którym się tutaj zajmować nie będziemy.
 
Polski rozwój społeczny szedł inną drogą. Nie w kierunku przezwyciężenia starych podziałów poprzez wypracowanie umowy społecznej, ale w kierunku awansu ludu i dołączenia go do szlachty. Bo oczywiście ów „cud” jedności nie miał polegać na przejęciu przez panów cech pańszczyźnianych, ale na podniesieniu plebsu do godności szlachty. Poprzez wspólną z panami walkę narodowowyzwoleńczą – od kosynierów Kościuszki, po „Solidarność”. Ewentualnie poprzez pozytywistyczną pracę u podstaw, zanoszenie ludowi kaganka oświaty i inną żeromszczyznę. Naród polski rozwijał się poprzez dorastanie i przyjmowanie do godności Polaków kolejnych grup społecznych. Aż do drugiej wojny światowej i po niej.
 
 
 
1 2 3  następna
Zobacz także
Edward Kabiesz
Film „Bella” precyzyjnie oddaje dynamikę życia wielkiego miasta. Kapitalne, niepozbawione humoru, są sceny rozgrywające się w chaosie pracy restauracyjnej kuchni, czy mnóstwo doskonale uchwyconych na gorąco obserwacji obyczajowych. To właśnie one mocno osadzają w rzeczywistości uniwersalne przesłanie flmu...
 
Edward Kabiesz
Biografię świętej Siostry Faustyny zna każdy interesujący się miłosierdziem Boga. Jej życie zewnętrzne było typowe - takie, jak każdej dziewczyny, a potem kobiety w okresie międzywojennym w Polsce. Ciężka praca, wyłącznie fizyczna, bieda, choroby. Przeszkody zewnętrzne w realizacji swego celu, jakim było powołanie duchowe.
 
Edward Kabiesz
Trzeba żyć. W jakiś sposób nawet musimy żyć. Życie jest bowiem rzeką, w którą w pewnym momencie historii wpadliśmy i płyniemy z jej nurtem. Czas płynie i z nim upływa nasze życie. Ale to, co stanowi jego najlepszy smak, jego nowość i świeżość jest czymś więcej niż wyłącznie uznaniem, że „trzeba” czy „muszę” żyć. Życie bowiem to przede wszystkim jakaś szkoła tego, co „mogę”. 
 
 
___________________
 
 reklama