logo
Środa, 23 września 2020 r.
imieniny:
Bogusława, Liwiusza, Tekli, Konstancjusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Rafał Ziemkiewicz
Dwór i czworaki - polski folwark
Zeszyty Karmelitańskie
 



 Nie mieliśmy okazji we właściwym czasie zerwać mentalnie z nawykami feudalizmu i wytworzyć mechanizmów społeczeństwa nowoczesnego. W efekcie tkwimy w podziale na dwór i folwarczne czworaki.
„Jako naród my som dobre, jako społeczeństwo złe”, filozofował bohater piosenki popularnego w czasach mojej młodości barda. Słyszeliśmy to wielokrotnie, od rozmaitych autorytetów, przy różnych okazjach - Polacy są źle zorganizowani, Polacy słabo odczuwają więzi społeczne, Polakom brak ducha wspólnoty. Czy to prawda? W wielkim stopniu. Problem w tym, że się do tej prawdy przyzwyczailiśmy, tak jak człowiek przyzwyczaja się do niedostatków swej urody, i nie bardzo chce nam się zastanawiać, skąd te problemy z byciem społecznością, ani tym bardziej - jak się z nimi uporać.
 
Ukradzione stulecie
 
Łatwo wskazać uwarunkowanie historyczne - Polakom po prostu ukradziono wiek XIX. Podczas gdy narody zachodniej Europy przerabiały lekcję utylitaryzmu i przekonywały się na własnej skórze, że łącząc siły można uzyskać więcej, niż działając w pojedynkę, my walczyliśmy z zaborcami albo z nimi kolaborowaliśmy. Kiedy zachodnia Europa i Ameryka wytwarzały w bólach nową umowę społeczną, stosowną dla czasów industrialnych, naszym głównym dylematem było - jak to ujął znany eseista - „bić się czy nie bić”. Konieczność kooperacji dla wspólnego dobra ustąpiła konieczności kooperacji przeciwko wrogowi - tu tkwi geneza tej łatwej do zauważenia polskiej specyfiki, iż dużo lepiej potrafimy się zjednoczyć przeciwko, niż za.
 
Tym samym nie mieliśmy okazji we właściwym czasie zerwać mentalnie z nawykami feudalizmu i wytworzyć mechanizmów społeczeństwa nowoczesnego. A potem było już za późno. W efekcie tkwimy w podziale na dwór i folwarczne czworaki. Możemy go różnie nazywać, zależnie od tego, na jakim akurat przykładzie podział ten obserwujemy, ale generalnie taka jest istota sprawy: Polska stale pęknięta jest na dwór i folwark. Mieszkańcy dworu patrzą na fornali z wyższością, ale i z pewnym lękiem. Fornale patrzą na dwór z zawiścią, ale i z oczekiwaniem opieki. Dla jednych i drugich paternalizm jest rzeczą najoczywistszą pod słońcem. Dziedzic i fornal mają względem siebie określone obowiązki, z których wywiązują się lepiej albo gorzej. Ale są z innej gliny i jeśli nawet się bratają, to po to, by szybko stwierdzić z rozgoryczeniem, że była to tylko szopka, mówiąc Wyspiańskim - „podła maska, farbiona jak do obrazka”. Tak mniej więcej, jak okrzyczany „sojusz inteligentów z robotnikami” w czasie pierwszej „Solidarności”.
 
Taki właśnie sojusz stał się polskim marzeniem. Król z narodem, naród z królem, ze szlachtą polską polski lud i tak dalej. Zauważmy tę zasadniczą odmienność: narody zachodnioeuropejskie w tym ukradzionym Polsce stuleciu, przeżywając rewolucję przemysłową i urbanistyczną, po prostu unieważniły stare podziały społeczne. Ludzie, którzy przeszli do miast, weszli w nowe role społeczne i odkryli, że mając sprzeczne interesy, mają także wiele interesów wspólnych. Ten proces trwał długo i obfitował w kryzysy, ale ostatecznie zrodził społeczeństwo, dla którego system polityczny liberalnej demokracji połączony z systemem gospodarczym państwa opiekuńczego jest czymś naturalnym, oczywistym i jedynym możliwym. Oczywiście system ten podlega procesom rozkładu, które szczególnie ostro ujawniły się w ostatnim piętnastoleciu, ale jest to osobny problem, którym się tutaj zajmować nie będziemy.
 
Polski rozwój społeczny szedł inną drogą. Nie w kierunku przezwyciężenia starych podziałów poprzez wypracowanie umowy społecznej, ale w kierunku awansu ludu i dołączenia go do szlachty. Bo oczywiście ów „cud” jedności nie miał polegać na przejęciu przez panów cech pańszczyźnianych, ale na podniesieniu plebsu do godności szlachty. Poprzez wspólną z panami walkę narodowowyzwoleńczą – od kosynierów Kościuszki, po „Solidarność”. Ewentualnie poprzez pozytywistyczną pracę u podstaw, zanoszenie ludowi kaganka oświaty i inną żeromszczyznę. Naród polski rozwijał się poprzez dorastanie i przyjmowanie do godności Polaków kolejnych grup społecznych. Aż do drugiej wojny światowej i po niej.
 
 
 
1 2 3  następna
Zobacz także
o. Marek Machudera OFMCap
Dla wielu ludzi post zatracił swe religijne znaczenie. Często podejmowany jest on ze względów zdrowotnych (dieta odchudząjąca) czy estetycznych (troska o piękna sylwetkę). Gazety niemal codziennie zapraszają autentycznymi świadectwami, a nawet z dokumentacją zdjęciową, aby wypróbować nowe diety-cud. Nawet na poście można więc zarobić. Klient nasz pan, a business is business...
 
o. Marek Machudera OFMCap
Ponad miesiąc temu, późną nocą, kiedy wyszedłem na mój zakratowany balkon, zobaczyłem pewną postać skuloną przed drzwiami kościoła... Pomyślałem, że to może złodziej, lub jakiś lump, chcący wejść do świątyni... Z lekkim drżeniem w sercu zszedłem, aby dopaść drania. Przeszedł już mur odgradzający od ulicy, ale ja musiałem otworzyć bramkę. Kiedy zamki skrzypnęły, chłopak podniósł głowę, którą miał na ziemi... Na twarzy zobaczyłem, między brudem ziemi,że on płacze... "Co tu robisz o tej porze?" - dodałem jeszcze oburzony...
 
o. Marek Machudera OFMCap
Dawniej komputery były obok nas – choćby na biurku. Teraz często są przy nas – nosimy komputer w torbie lub smartfona w kieszeni. Czasami są na nas – założone jako smartwatch. Lada moment zostaną wbudowane w okulary rozszerzające rzeczywistość. Nawet nie za 20, ale już za 10 lat komputery będą… w nas. W jakiś sposób wszczepione lub połykane w miniaturowej kapsule. Będą w cudowny sposób monitorować nasze czynności życiowe, ostrzegać o zagrożeniach, a jednocześnie będą rozszerzać nasze możliwości i umiejętności.
 
Z Marcinem Koziołem rozmawia redakcja Drogi
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー