logo
Środa, 29 maja 2024 r.
imieniny:
Benity, Maksymiliana, Teodozji, Urszuli, Bogusławy – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Anna Zajchowska
Dyskretny urok starych penitencjałów
List
 
fot. Jacob Bentzinger | Unsplash (cc)


Ludzie średniowiecza traktowali życie poważnie i kochali konkret. Nie znaczy to, że lekceważyli rzeczywistość duchową. Wręcz przeciwnie. Dla nich Bóg, aniołowie i diabły byli nie mniej konkretni niż ludzie z krwi i kości, a Niebo, Czyściec i Piekło nie były abstrakcyjnymi ideami, ale miejscami pełnymi życia. Wiedzieli doskonale, że to, co niewidzialne, i to, co dotykalne zmysłami, wzajemnie się przenika, tak że wszystko, co zrobią na ziemi, ma i będzie miało konsekwencje w wieczności.

Grzech traktowali ze śmiertelną powagą. Mówili o nim bądź jako o przestępstwie, które pociąga za sobą wyrok i karę, bądź o chorobie, na którą trzeba znaleźć lekarstwo. Wyrok - lub jak kto woli: diagnoza - miał ostatecznie zapaść po śmierci, lecz by uniknąć mąk piekielnych lub w bardziej optymistycznej wersji - czyśćcowych, można było niejako wyprzedzić Bożą sprawiedliwość i już na ziemi odbyć część kary. Była nią pokuta.

Kara musi być

Przynajmniej do XIII w., który w praktyce sakramentu spowiedzi przyniósł prawdziwą rewolucję, to właśnie pokuta stanowiła w Kościele podstawową drogę do pojednania grzesznika z Bogiem. Poprzedzało ją wyznanie win, a kończył powrót do wspólnoty wierzących. Początkowo Kościół znał wyłącznie pokutę publiczną, wprowadzoną w IV w., którą można było odbyć tylko raz w życiu. Dopiero w VII w. w Europie zaczęła upowszechniać się pokuta prywatna, którą można było odprawiać po wielekroć.

Jak czytamy w jednej z ksiąg, nakładano ją w myśl zasady: „Klin klinem się wybija. Kto bowiem swawolnie dopuszczał się rzeczy niedozwolonych, powinien się wstrzymać nawet od rzeczy dozwolonych" [1].

A inna dodaje: „Różnorodność win pociąga za sobą różnorodność pokut. Albowiem i lekarze stosują odmienne leki na różne choroby […]. Tak samo i lekarze duszy powinni różnymi rodzajami leczenia uzdrawiać dusze, jej rany, choroby, winy, bóle, niedomagania i słabości" [2].

Czytając wczesnośredniowieczne księgi pokutne, zwane penitencjałami, można nabrać wątpliwości, czy pacjent, uleczywszy w wyniku takiej terapii swoją duszę, nie ponosił szkody na ciele. Legenda mówi np. o królu Bolesławie Chrobrym, który jako karę za łamanie piątkowego postu nakazywał wybijanie wiernym zębów. A wszystko to rzecz jasna w trosce o zbawienie dusz swoich poddanych.

Trzy Wielkie Posty o chlebie i wodzie

Dowolność w nadkładaniu pokut miały ograniczać wspomniane już penitencjały. Podobnie jak sama praktyka pokuty prywatnej, zaczęły one powstawać w VI w. w irlandzkich klasztorach i wraz z iryjskimi mnichami dotarły na kontynent. Były to swoiste kościelne kodeksy karne, w których do każdego rodzaju grzechu przypisana była stosowna kara. O jakich karach tu mowa?

Otóż na przykład: „Jeżeli jakiś laik dopuści się kradzieży, tzn. ukradnie wołu albo konia, albo owcę, albo jakiekolwiek inne zwierzę bliźniego swego, jeżeli tego dopuści się raz lub dwa razy, niech naprzód wyrówna bliźniemu swemu wyrządzoną mu szkodę i niech odbywa pokutę przez trzy Wielkie Posty o chlebie i wodzie.

Jednakże, gdy kradzież popełniał często i oddać nie mógł, będzie odbywać pokutę przez rok i trzy Wielkie Posty i przyrzeknie, że już nigdy w przyszłości kraść nie będzie i dopiero w ten sposób przystąpi do Komunii św. w roku następnym, tzn. po dwóch latach, i to pod warunkiem, że ze swej pracy ubogim da jałmużnę, a kapłanowi wydającemu wyrok - datek w naturze. W ten sposób odpuszczona mu będzie wina, jaka skutkiem złego nałogu na nim ciążyła" [3].

Pokuta za kradzież wydaje się jednak niczym w porównaniu z tą, jaką św. Dominik, znany jako człowiek pełen współczucia i łagodności, nałożył na pewnego heretyka, pragnącego powrócić na łono Kościoła:

„Nakazujemy mu […], aby przez trzy niedziele albo dni uroczyste kapłan prowadził go, rozebranego do bioder i biczującego się, od początku wsi aż do kościoła. Nakazujemy mu, aby w każdym czasie powstrzymywał się od mięs, jaj i sera […].

Niech przestrzega w ciągu roku trzech czterdziestodniowych postów, unikając także ryb. Oprócz tego, trzy razy w tygodniu niech pości i powstrzymuje się od ryb i oliwy. W sytuacji zaś osłabienia ciała lub konieczności ciężkiej pracy można dopuścić zwolnienie z tych obciążeń. Niech ubiera się natomiast w szaty zakonne, tak co do kształtu, jak i koloru, na których z przodu, na obu piersiach, będą przyczepione małe krzyżyki.

Codziennie, jeżeli byłoby to możliwe, niech słucha Mszy świętej, a w dni świąteczne przychodzi do Kościoła na nieszpory. Inne zaś godzinny, tak w nocy, jak i w dzień oraz gdziekolwiek by się znajdował, niech poświęca Bogu, a dokładniej: siedem razy na tydzień niech zmawia Ojcze Nasz, dziesięć razy w dzień a dwadzieścia razy o północy. […]" [4].

Pokuta dotyczyła nie tylko grzechów popełnionych, ale i tych, które ktoś popełnić zamierzał. Czytamy na przykład: „Jeżeli jakiś laik chciał popełnić cudzołóstwo lub grzech nieczysty z oblubienicą i pożądał kobiety bliźniego swego, ale tego nie uczynił, bo kobieta do tego nie dopuściła, jednakże on był gotowy do popełnienia grzechu, niech wyzna swą winę kapłanowi i przez 40 dni będzie odbywał pokutę o chlebie i wodzie" [5].

Gdy do popełnienia podobnego grzechu doszło, pokuta była rzecz jasna znacznie bardziej surowa. Zakonnica, która złamała ślub czystości, a z jej związku z mężczyzną urodziło się dziecko, miała pościć o chlebie i wodzie przez sześć lat.

Oczywiście nie wszystkie pokuty były tak długotrwałe. Najstarszy iryjski penitencjał podaje: „Jeśli ktoś zgrzeszy obelżywymi słowami i natychmiast wyrazi skruchę, uczyni przedłużony post. Jeśli ktoś wszczyna kłótnię z duchownym i sługą Boga, będzie pościć przez tydzień o chlebie i wodzie. (…) Czterdzieści dni pokuty dla kucharza, który upuścił jakąś nieczystość do płynu. Siedem dni pokuty za zwymiotowanie po pijanemu, sto kijów za fałszywe świadectwo w dobrej wierze i siedemset kijów plus sto pięćdziesiąt psalmów za świadectwo w złej wierze" [6].

Nakładający pokutę kapłani dalecy byli od wnikania w zawiłości ludzkiego sumienia, tak że niewiedza czy przymus towarzyszące popełniającemu grzech nie były podstawą do uniewinnienia, a co najwyżej do złagodzenia kary. I tak na przykład, jeśli ktoś złożył pod przymusem fałszywą przysięgę, musiał pokutować przez trzy lata, w tym rok o chlebie i wodzie.

Wynająć pokutnika

Długotrwałość i uciążliwość pokut, a także fakt, że niejednokrotnie ich odbycie wymagało opuszczenia miejsca zamieszkania (np. zabójca musiał udać się na trzyletnie wygnanie), doprowadziły do narodzin praktyki pokuty zastępczej. Otóż można było wynająć człowieka, który w imieniu grzesznika odbywał nałożoną nań karę. Podobną praktykę stosowano także wobec zmarłych, którzy nie zdążyli odbyć pokuty za życia. W jednym z kazań czytamy o kobiecie, która prowadziła grzeszne życie, a za namową diabła nigdy się nie spowiadała.

„I kiedy wreszcie zbliżała się już jej śmierć i syn nakłaniał ją, żeby się wyspowiadała, ona wyjawiła mu swoje czyny i powiedziała, że nie może się wyspowiadać i że spowiedź jej nic nie pomoże. Ale kiedy on wzmógł prośby i przyrzekł, że odbędzie za nią pokutę, ona ze skruchą posłała po kapłana. Ale zanim przybył kapłan, złe duchy rzuciły się na nią. Przejęta na ich widok strachem i zgrozą, wyzionęła ducha. Syn zaś wyznał grzech matki i przyjął siedmioletnią pokutę. Po jej odprawieniu ujrzał matkę, która dziękowała mu za swoje uwolnienie" [7].

Kto nie mógł znaleźć zastępcy, a otrzymana pokuta była dla niego za ciężka, mógł jązamienić na inną. Z myślą o takich grzesznikach zamieszczano w penitencjałach tabele, umożliwiające „przeliczanie" pokut. I tak rok pokuty można było zastąpić trzema dniami odosobnienia w grobowcu świętego [8].

Kto nie zdążył odprawić pokuty za życia bądź zrobił to niedbale, musiał się liczyć z konsekwencjami swojego postępowania. Jeden z kaznodziejów tak opisywał różne kategorie grzeszników, którzy zaludniają czyściec: „Pierwsi to ci, którzy odchodzą z tego świata z wyznaczoną im pokutą, której jeszcze w całości nie odprawili.

Drudzy to ci, którzy odprawili zadaną im pokutę, ale zrobili to niedbale. Powinni oni wypełnić zadośćuczynienie. […] -wszyscy oni płaczą gorzko, a dzieje się tak z kilku powodów - po pierwsze dla zaniedbania pokuty, albowiem przyrzekali, że będą czynić pokutę za życia, kiedy mogli korzystnie ją wypełnić, bowiem teraz muszą oni odbywać rok pokuty za jeden dzień […]. Po drugie dla bardzo wielkiej kary czyśćcowej, która przewyższa wszelką karę doczesną" [9].

Spowiedź, jaką znamy

Prawdziwym przełomem w podejściu do pokuty był wiek XIII. W jednym z dekretów Soboru Laterańskiego IV z 1215 r. czytamy: „Wszyscy wierni obojga płci, osiągnąwszy pełnoletność, powinni osobiście przynajmniej raz w roku wiernie wyznać wszystkie swoje grzechy własnemu kapłanowi [tzn. proboszczowi] i w miarę sił odprawić zadaną pokutę […]" [10].

To krótkie postanowienie dało początek prawdziwej „rewolucji duszpasterskiej". W jej wyniku praktyka regularnej spowiedzi, której owocem było odpuszczenie grzechów i możliwość przystąpienia do Komunii, stała się powszechna w całym zachodnim chrześcijaństwie. Ponieważ dla żyjących w XIII w. ludzi była ona novum, jej upowszechnianiu miały służyć liczne kazania. Kaznodzieje przekonywali w nich o konieczności wyznania win podczas spowiedzi i uzyskania rozgrzeszenia, co stanowiło konieczny warunek dostania się po śmierci do Nieba.

W jednym z XIII-wiecznych kazań czytamy na przykład o pewnej zmarłej kobiecie, jak to „stojący wokół mar księża odprawiali nabożeństwo żałobne, nagle niewiasta podniosła się i wezwawszy kapłana rzekła: «Chcę się wyspowiadać. Po śmierci bowiem miałam być uwięziona w okrutnym więzieniu, albowiem nigdy nie wyznałam jednego grzechu, z którego tobie chcę się wyspowiadać […]». Wyspowiadała się ona zatem, a po otrzymaniu rozgrzeszenia od razu zasnęła w Panu" [11].

Stopniowo zmieniał się też charakter nakładanych pokut. Coraz częściej były one raczej symbolicznym zadośćuczynieniem za popełnione grzechy niż uciążliwymi i długoletnimi umartwieniami. Spowiednicy pytali już nie tylko o popełnione grzechy, ale i ich okoliczności oraz intencje penitenta. Brali pod uwagę skruchę i żal grzesznika.

Coraz większą rolę w myśleniu o spowiedzi odgrywała też łaska i Boże miłosierdzie, a nie ludzki wysiłek w próbach wynagrodzenia Bożej sprawiedliwości popełnionego zła. W konsekwencji penitencjały zaczęły powoli znikać z kościelnych bibliotek, a ich miejsce zajęły podręczniki spowiednicze, które miały ułatwić księżom sprawowanie sakramentu spowiedzi.

Nie były one już listą grzechów i grożących za ich popełnienie kar, ale raczej przewodnikiem po pełnym zawiłości ludzkim sumieniu, w które spowiednik musiał wejrzeć, żeby móc należycie ocenić postępowanie swojego penitenta. Kapłan nadal był na poły lekarzem i sędzią, ale o wiele subtelniejszym w doborze środków zaradczych.

Warto pamiętać

Penitencjały odeszły w zapomnienie. Czy mamy ich żałować? Czyż wraz z nimi nie odeszło zbyt uproszczone widzenie człowieka i jego relacji z Bogiem? Czyż dzięki XIII-wiecznej rewolucji groźny Bóg-Sędzia nie ustąpił miejsca miłosiernemu Ojcu, który nie chce, by Jego dzieci dręczyły się długoletnimi postami, niebezpieczną tułaczką i okrutnym biczowaniem? Zapewne.

Ale może warto czasem sięgnąć do tych starych ksiąg, nie po to, by według ich wytycznych walczyć ze słabościami, ale by nauczyć się od nich choć odrobiny owej powagi w podejściu do grzechu i jego konsekwencji. Aby przypomnieć sobie, że popełnione zło domaga się zadośćuczynienia. I może po to, żeby odmawiając zadany za pokutę różaniec, pomyśleć przez chwilę z szacunkiem o tych, którzy za podobne do naszych grzechy tygodniami żyli o chlebie i wodzie.

Anna Zajchowska
List 3/2009
_________________
Przypisy:

[1] Kummian Długi, Księga pokutna (Paenitentiale), [w. Anglia-Szkocja-Irlandia. Teksty źródłowe do historii Kościoła i patrystyki. I-IX w., s. 37.
[2] Kolumban z Bobbio, O pokucie (De paenitentia), [w:] Anglia-Szkocja-Irlandia…, s. 27.
[3] tamże…, s. 27-28.
[4] Monumenta Sancti Dominici, ed. W. Koudelka, Roma 1966, nr 8, s. 16-18. Przytoczony tekst podaję za tłumaczeniem Tomasza Gałuszki OP, któremu za jego udostępnienie serdecznie dziękuję.
[5] Kolumban z Bobbio, O pokucie (De paenitentia)…, s.28.
[6] The Irish Penitentials, wyd. L. Bieler, Dublin 1963, s. 75; cyt. i tłum. za: P. Riché, Od Grzegorza Wielkiego, do Pepina Krótkiego (od VII do połowy VIII wiek), [w:] G. Dagron i in, Biskupi, mnisi cesarze. 610-1054, red. G. Dagron, P. Riché, A. Vauchez, red. wydania pol., J. Kłoczowski, (Historia chrześcijaństwa. Religia. Kultura. Polityka; t. 4), s. 502-503.

[7] Peregryn z Opola, (Kazanie) Na dzień zaduszny, [w:] tegoż, Kazania de tempore i de sanctis, J. Wolny (red. naukowy), tłum. J. Mrukówna, s. 594. Zob. również: J. Wolny, Exem-la z kazań niedzielnych Peregryna z Opola, [w:] B. Geremek (red.), Kultura elitarna a kultura masowa w Polsce późnego średniowiecza, Wrocław 1978, s. 243–282.
[8] Irish Penitentials, wyd. L. Bieler, Dublin 1963, s. 75; cyt. i tłum. za: P. Riché, Od Grzegorza Wielkiego..., s. 503.
[9] Peregryn z Opola, op.cit…, s. 592-593
[10] Dokumenty soborów powszechnych. Tekst grecki, łaciński, polski, układ i opracowanie A. Baron, H. Pietras, t. II, s. 259.
[11] Peregryn z Opola, [Kazanie] Na dzień świętego Franciszka wyznawcy, [w:] tegoż, Kazania de tempore…, s. 669-570.

 
Zobacz także
Avila to miasto o wyjątkowej urodzie. Jest stolicą prowincji Avila w środkowej Hiszpanii, w regionie Kastylia – León. Region ten za panowania Królów Katolickich naznacza początek historii nowożytnej monarchii hiszpańskiej. W nim przyszła na świat i większą część życia spędziła jedna z najważniejszych postaci Kościoła. Rodzinne miasto św. Teresy stanowiło niemal mistyczną twierdzę, z licznymi klasztorami, świątyniami, dobrze ufortyfikowanymi pałacami. Teresa stała się jego chlubą i ozdobą, niemal tak słynną jak zachowany do dziś średniowieczny układ miasta, ze wspaniałymi murami obronnymi. 
 
ks. Zbigniew Kapłański
Wielki Post jest okazją, by po raz kolejny postawić sobie pytanie, o co chodziło Panu Jezusowi, gdy ustanawiał Sakrament Pokuty i Pojednania: "Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, którym zatrzymacie, są im zatrzymane" (J 20, 23). Jak często korzystać z tego Sakramentu? Jak się spowiadać, aby to zmieniało nasze życie?...
 
o. Herbert Alphonso SJ

Podstawowym tematem Biblii jest „wezwanie po imieniu”. Nie czas na to, by wymieniać wiele bogatych tekstów, które o nim mówią. Najprostszy wniosek, jaki się nasuwa, to ten, że nie jestem dla Boga jednym z wielu w tłumie, nie jestem dla Niego numerem pewnej serii, kartką z katalogu, lecz kimś niepowtarzalnie jedynym, ponieważ Bóg „zwraca się do mnie po imieniu”. Rzeczywistość tę można by nazwać „tożsamością osobową” lub „osobistym ukierunkowaniem życia”, albo moim „najgłębszym i najprawdziwszym "ja"”.

 

___________________

 reklama
Działanie dobrych i złych duchów
Działanie dobrych i złych duchów
Krzysztof Wons SDS