logo
Piątek, 27 maja 2022 r.
imieniny:
Amandy, Jana, Juliana, Augustyna – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Br. Marek Machudera OFMCap.
Emaus inaczej
materiał własny
 


Emaus inaczej
 
Po Wielkiej Nocy uczniowie spotykają Jezusa, który umarł na krzyżu i trzeciego dnia powstał z martwych. Potrzebują jednak czasu, aby go rozpoznać. Tak jest w przypadku Piotra (J 21,4-7), Marii Magdaleny (J 20,11-18) i uczniów udających się do Emaus (Łk 23,13-35). Ewangelista Marek podkreśla, że apostołowie nie dawali wiary owym świadectwom (Mk 16,11.13). Kiedy Jezus ukazał się im wszystkim „wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego” (Mk 16,14).
 
To, co nas w tych relacjach zdumiewa, to owa inność, odmienność Jezusa.
Z jednej strony jest to ten sam Jezus. Apostołowie widzą Go i dotykają (Łk 24,36-40; J 29,19-29), jedzą wspólnie z Nim (Łk 24,29 nn). Jezus czyni to samo, co czynił za życia, i dzięki temu można Go rozpoznać (Łk 24, 30 n; J 21, 6.21). Jezus przebywa wśród nich nie jak jakieś widmo, lecz ze swym własnym ciałem (Mt 28,9; Łk 24,37 nn; J 20,20.27 nn). Ale to ciało nie da się zamknąć w zwykłych granicach ziemskiego życia (J 20,19; por. 20,17). Jezus znajduje się w innym, uwielbionym stanie. Posiada inne, chwalebne ciało.
 
Chciałbym zaprosić Cię - drogi czytelniku - do wpatrzenia się w poniższą grafikę, do „wsłuchania” się w obrazową przypowieść, która pozwoli nam uzmysłowić sobie owo doświadczenie uczniów z Emaus. To widzenie i nierozpoznanie, tego samego, a zarazem innego Jezusa.
 
Poświęć teraz chwilę i przypatrz się poniższej grafice. Spróbuj ją odczytać.
 
Jesus

Krzyż i Zmartwychwstanie w świetle doświadczenia uczniów w Emaus. (Projekt Br.M.M.)
 
Powyższa grafika zawiera dwukrotnie – wpisane w formie krzyża - imię „Jesus” (pisane przez „s” bo, tak pisze się imię Chrystusa w języku łacińskim i kilku językach zachodnich).
Odczytanie tego imienia na belce pionowej krzyża nie sprawie większych trudności. Ona symbolizuje Jezusa Człowieka sprzed męki. Imię to wpisane jest szeregiem kolorów, takich, jakich używa wyszukiwarka internetowa google.
 
Te farby symbolizują dwojakie poszukiwanie. Najpierw to, że to Bóg szuka człowieka i posłał swego Syna Jezusa na świat, aby nam siebie przybliżyć (objawić) i nas przemienić (zbawić). Po wtóre chodzi o nasze poszukiwanie sensu życia i Boga. Jako chrześcijanie wierzymy, że znajdujemy odpowiedź na oba te pytania poznając (znajdując) Jezusa.
 
Poprzeczna belka symbolizuje Jezusa Z MARTWYCH WSTAŁEGO. Kontury imienia „Jesus” na tej belce nie są niczym ograniczone. Przechodzą w tło i zespalają się z nim. To obraz Jezusa w jego nowym uwielbionym ciele. Zmartwychwstały żyje w jedności z Ojcem i Duchem, i jest – nawet jeśli tego nie potrafimy pojąć – wszechobecny, nie ograniczony ani czasem ani przestrzenią.
Aby imię „Jesus” na tej belce odczytać, trzeba się skoncentrować na białych przestrzeniach między znakami. To jest właśnie symbol owej inności Jezusa powstałego z martwych.
 
To samo imię napisane dwa razy, ale inaczej. Wbrew oczekiwaniom – innym kolorem. Ten fakt, mówi nam, że Bóg czasem objawia się nam inaczej niż my Go sobie wyobrażamy; że czasami trzeba odejść od naszej wiedzy i projekcji tejże na wszystkie dziedziny życia, aby móc otworzyć się na Boga i Go doświadczyć.
Imiona łączą się w formie krzyża.
Zmartwychwstały jest tym, który został dla nas i dla naszego zbawienia ukrzyżowany - „tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.” (J 3,16)
 
Br. Marek Machudera OFMCap.
 
Zobacz także
ks. Michał Lubowicki

Niewiele innych ksiąg Pisma Świętego budzi tak wielkie zainteresowanie i emocje jak Apokalipsa. Było tak chyba od samego początku. A to dlatego, że wizja końca świata zawsze jednocześnie ludzi fascynowała i przerażała, zaś Apokalipsa wydaje się o tym właśnie mówić. Czy jednak rzeczywiście tak jest? Czy ostatnia księga Biblii to po prostu scenariusz końca świata? Niekoniecznie. 

 
ks. Michał Lubowicki
Prawdą jest, że wskutek doznanych zranień, czy dobrowolnie popełnionych grzechów, mogą istnieć w naszym wnętrzu blizny czy rany. Istnieją także wady, ograniczenia i niewykorzystany potencjał. Jednak cień własnego „ja”, jak każdy inny cień, może istnieć tylko dzięki światłu, które go tworzy. Bez światła życia, inteligencji i wolności osoby, nie byłoby żadnego cienia. Istniałaby tylko czysta i zimna ciemność nicości. 
 
Hanna Michniewicz
W dzisiejszych czasach panuje przekonanie, że człowiek, który pozbędzie się lęku, będzie szczęśliwy. Widać jednak, że to nieprawda. Człowiek, który wyparł się własnego lęku, jest zagubiony, jakby stracił klucz do siebie. Bo w naszym życiu dzieją się rzeczy, których nie możemy przyjąć inaczej, jak tylko z lękiem. Na czele tej listy stoi cierpienie. Poprzez krzyż Bóg komunikuje człowiekowi coś bardzo ważnego: prawdę o ludzkim zbawieniu – o tym, z czego ono się bierze, gdzie ma swoje źródło. Zbawiając nas poprzez krzyż, Bóg uczy nas mądrości.
 
 
Z o. dr. hab. Waldemarem Linke CP rozmawia Hanna Michniewicz 
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm