logo
Sobota, 12 września 2026 r.
imieniny:
Amadeusza, Gwidona, Sylwiny, Marii, Apolinarego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Kamila Falińska OV
Emocje w życiu chrześcijanina
Magazyn Salwator
 


„Niespokojne jest serce człowieka dopóty, dopóki nie spocznie w Panu”. Słowa św. Augustyna, które zawarł w Wyznaniach, stanowią prawdę o tęsknocie, która wpisana jest w serce człowieka. I tak naprawdę ta pustka serca jest „szyta na miarę” Bożej obecności. Zatem zaproszenie Pana Boga do swojej codzienności – jej piękna i trudności – jest tym, co stanowi klucz do drzwi, za którymi znajdują się: pokój serca, poczucie godności, zgoda na kształt życia – wdzięczność za dobro, ale również odkrycie sensu cierpienia.

 

Ważne jest, aby u początku drogi przypomnieć, że człowiek jest stworzony z miłości. Ksiądz Jerzy Szymik – teolog i poeta – podkreśla, że punktem wyjścia chrześcijańskiej antropologii jest miłość. 

 

Zaznacza, że Bóg jest Stwórcą człowieka, a człowiek stworzeniem Bożym, zatem został poczęty z Miłości, która jest stwórcza i wszechmocna, jedyna i niepowtarzalna, mocna i stała. Człowiek powstał z Boga-Miłości: Ex nihilo (2 Mch 7,28), owszem, ale pierwszorzędnie ex amore – Dei (z miłości – Boga). Zatem nie cogito jest fundamentem ludzkiego za-istnienia. Nie cogito ergo sum, ale amor ergo sum (Jestem kochany, więc jestem). Kartezjańska sentencja zostaje tu zmieniona podwójnie – to ważne. W kwestii początku człowieka miłość poprzedza poznanie; ponadto strona bierna (amor) warunkuje stronę czynną (cogito). Człowieczeństwo pochodzi z miłosnego daru, wszelka aktywność jest „potem”, jest jego następstwem.

 

To niewątpliwie dar i zadanie: życie człowieka podarowane od Boga z miłością, i cokolwiek potem się wydarza, fakt bycia kochanym przez Boga nie ustaje. Ta prawda ma znaczący wpływ również w kwestii podjęcia trudu odkrywania prawdy o sobie.

 

Miłość jest zatem nierozerwalnie wpisana w człowieczeństwo. Każdy człowiek jest kochany, ponieważ Dawca Życia jest miłością. Bóg zawsze kocha, pomimo ludzkiej słabości i skłonności do grzechu. Dlaczego zatem tak wielu ludzi jest nieszczęśliwych z powodu braku miłości? Pytanie ważne i sięgające głęboko w zakamarki ludzkiego serca. Odpowiedzi może być wiele, ponieważ każdy człowiek jest niepowtarzalny i ma jedyną – przeżywaną z własną wrażliwością – drogę życia, odkrywania prawdy o sobie.

 

Bywa, że odpowiedź jest trudna i bolesna, ponieważ jest raną: niezaspokojoną potrzebą miłości, akceptacji i wsparcia czasem już w dzieciństwie, co często skutkuje odrzuceniem, niską samooceną, nieadekwatnym poczuciem wartości, chwiejnością emocjonalną. A co za tym idzie, szukaniem alternatywnych rozwiązań, które wypełnią tę pustkę, nierzadko bywają one związane z podatnością na uzależnienia.

 

W poszukiwaniu odpowiedzi drogowskazami niewątpliwie są: uwrażliwienie człowieka na gotowość „rozdarcia serca”, czyli poznania prawdy o sobie, chęć zmiany i motywacja do podjęcia konkretnych kroków, które stanowić będą narzędzia, a także umiejętność proszenia o pomoc i otwartość na jej przyjmowanie.

 

Człowiek jest istotą niezwykle piękną w prostocie, a zarazem złożoną: zachodzące w nim procesy biologiczne, sfera psychiki i emocji, przestrzeń duchowa, rozum – to wszystko stanowi całość. Dlatego tak ważne jest, aby każdy z tych obszarów był dobrze zaopiekowany i zdrowy, aby w każdej z tych przestrzeni, a także w zależnościach pomiędzy nimi panowała harmonia. Zatem warto podjąć wysiłek troski zarówno o sferę cielesną, jak również duchową i emocjonalną.

 

Gdy choruje ciało, istotne jest, aby nie tylko korzystać z domowych sposobów, ale w razie potrzeby korzystać także ze wskazówek i pomocy specjalistów. Gdy „choruje” dusza, ważne, aby otwierać się coraz bardziej na pomoc Boga i sięgać po „narzędzia”, które od Niego pochodzą: sakramenty święte – szczególnie sakrament pokuty i Eucharystii, różne formy modlitwy, kierownictwo duchowe, uczestnictwo we wspólnotach – mówiąc krótko – iść w stronę szeroko pojętego rozwoju duchowego.

 

A co z psychiką i emocjami? Wielokrotnie bywa, że jest to sfera, której trudności są minimalizowane lub ignorowane, co też często wpływa na pogłębianie się różnego rodzaju problemów. Spłycanie tematu emocji zaobserwować można, gdy ludzie przeżywają coś bardziej intensywnie niż zazwyczaj. Tymczasem nie można nakazać komuś czuć inaczej, niż czuje, albo zaprzeczać emocjom, o których mówi. Nie można nakładać na emocje ciężaru moralności. Tymczasem emocje nie są ani dobre, ani złe. Są moralnie obojętne – do czasu, aż nie pociągają za sobą konkretnych zachowań. Jednak, gdy z emocji rodzi się chęć odreagowania na drugim człowieku, potrzeba odwetu, zniszczenia kogoś lub czegoś, wtedy już takie myśli i czyny podlegają moralnemu osądowi.

 

Emocje są jak parasol, który chroni, są jak znak drogowy wskazujący kierunek zmiany. Każda emocja jest informacją: np. złość często dotyczy przekraczania granic, smutek mówi o stracie, lęk chroni, bo ostrzega przed niebezpieczeństwem, a radość świadczy o poczuciu spełnienia.

 

Dlatego też troska o sferę emocjonalną jest bardzo istotnym elementem codzienności. Przeżywane emocje oraz mądrość w reagowaniu na te bodźce to ważny element stabilności emocjonalnej i zdrowia psychicznego.

 

Brak dbałości o stabilność emocjonalną może prowadzić do wielu zaburzeń i chorób psychicznych. Do najczęstszych zaburzeń emocjonalnych zaliczają się:

 

– depresja – przewlekłe obniżenie nastroju, anhedonia (brak zdolności odczuwania radości), brak sił i chęci do życia;

– zaburzenia lękowe, w tym nerwice, fobie, napady paniki, lęk uogólniony, zespół stresu pourazowego;

– zaburzenia odżywiania: anoreksja, bulimia, ortoreksja;

– uzależnienia – od substancji psychoaktywnych: alkoholu, narkotyków, leków, ale również behawioralne: od czynności, m.in. hazardu, czy zaburzenia nawyków i popędów: pracoholizm, fonoholizm, a również te związane ze sferę seksualną.

 

Bardzo istotne jest, aby zauważając trudności u siebie lub innych, reagować w sposób mądry. Jeżeli stosowane do tej pory strategie nie przynoszą dobrych efektów, warto sięgnąć po profesjonalną pomoc.

 

Ludzie częściej sięgają po pomoc specjalistów w związku z trudnościami zdrowia fizycznego, rzadziej, gdy problem dotyczy sfery emocji, przeżywania świata, psychiki. Co więcej, można dostrzec, że z jednej strony osoby wierzące mają więcej siły i motywacji w pokonywaniu życiowych trudności, z drugiej w momencie, gdy potrzeba fachowej pomocy, mają większy opór i poczucie zagubienia, aby udać się do specjalisty. Wiele razy tłumaczą to wiarą w Bożą wszechmoc i najlepszego lekarza Jezusa, zapominając przy tym, że wiele razy uzdrowienie przychodzi, gdy Bóg uzdalnia innych do niesienia pomocy. Absolutnie nie chodzi o to, by zaprzeczać przekonaniom, wierze i ufności w Bożą wszechmoc: dla Boga nie ma bowiem nic niemożliwego. Istotne jest jednak, aby zwrócić wówczas uwagę na kilka istotnych kwestii:

 

– Ważne jest, aby być czujnym w postrzeganiu problemów – dotyczy to kapłanów, kierowników duchowych i psychoterapeutów, aby dostrzegali, kiedy mowa jest o grzechu, trudnościach w życiu duchowym, a kiedy problem wymaga konsultacji terapeutycznej, wizyty u psychiatry lub też długoterminowej terapii. Dobra diagnoza to początek leczenia.

– Bóg spogląda w swoim miłosierdziu na człowieka i powołuje go do służby: podobnie, jak w przypowieści o miłosiernym Samarytaninie, Bóg daje ludzi ludziom pod opiekę – lekarze, pielęgniarki, pracownicy socjalni, psychologowie, psychoterapeuci i inni pracujący w obszarze zdrowia psychicznego mogą być „przedłużeniem Bożych dłoni”;

– Bóg może uzdrowić człowieka w jednej chwili, w okamgnieniu – dotykiem łaski, Słowem – w Ewangelii jest wiele takich spotkań Boga i człowieka. Bywa jednak, że uzdrowienie następuje stopniowo, z czasem, jest procesem: uznaniem bezsilności, ale nie bezradności, decyzją o zmianie, stosowaniem narzędzi, intensywną pracą nad utrzymywaniem motywacji na wysokim poziomie i pielęgnowaniem zauważalnych cech przemiany;

– Bóg zna serce każdego człowieka, widzi życie ludzkie całościowo – można to porównać z pięknym haftem, którego zewnętrzna strona stanowi uporządkowany układ nitek, spód zaś pełen jest zamotanych skrawków, wśród których trudno dostrzec obraz i sens. Dlatego warto zaufać i przyjmować brak możliwości zmiany danej sytuacji lub też niesprzyjające okoliczności jako wyraz troski Boga, który zna człowieka najlepiej – strzeże jak źrenicy oka.

– Zmiana wymaga zaangażowania. To zadanie trudne, ponieważ z jednej strony wymaga pokory – wiary w Boga i zaufania Bogu – ale też pracy nad sobą w różnych przestrzeniach: modlitwy, zaufania Bożemu prowadzeniu, wsłuchiwania się w Słowo i karmienia Bożym Ciałem. Jest także decyzją i podjęciem pracy nad poczuciem winy, poczuciem krzywdy, przebaczeniem, stawianiem granic, asertywnością, konstruktywnym radzeniem sobie z emocjami, rozbrajaniem psychologicznych mechanizmów, które „chronią” choroby (minimalizowanie, koloryzowanie wspomnień, racjonalizowanie, intelektualizowanie, obwinianie, odwracanie uwagi, wypieranie), a nie wspomagają aparatu psychicznego. To trud zdrowej regulacji emocjonalnej, a także poszukiwanie spójnego obrazu siebie. Dobrą wskazówką może być myśl św. Ignacego z Loyoli: „Pracuj tak, jakby wszystko zależało od ciebie, ale ufaj tak, jakby wszystko zależało od Boga” – czyli maksymalne zaangażowanie, pokój serca i zaufanie Bogu, a także świadomość, że tak sukces, jak i porażka mogą być szansą na lepsze, pełne dobra i miłości życie.

 

Reasumując, warto zadać jeszcze jedno pytanie: czy możliwa jest skuteczna terapia bez wiary w Boga? W zależności od tego, komu to pytanie zostanie zadane, taka będzie odpowiedź. Dla jednych wsparciem będzie Siła Wyższa (por. grupy samopomocowe, ruch AA), dla innych wiara we własne siły i możliwości, wielu będzie przypisywać sukcesy terapeutyczne teoriom z zakresu neurobiologii, psychiatrii czy psychologii. A dla osoby wierzącej, dla której wiara to nie system przekonań, ale żywa relacja z Chrystusem, odpowiedź jest jasna: Bóg jest najlepszym lekarzem, ale często działa przez ludzi. Łaska Boża daje życie, prawda o sobie jest nieodłączna od rozumienia, że człowiek jest umiłowanym dzieckiem Boga. Jedni odkrywają tę tajemnicę Bożej miłości i niezmierzonej troski przed terapią lub w czasie jej trwania, inni po zakończeniu terapii, niektórzy zaś dopiero w niebie zobaczą, jak wielką miłością obdarzył ich Bóg.

 

Na koniec tej refleksji, jako podsumowanie, fragment wiersza cytowanego już wcześniej ks. Jerzego Szymika. Utwór nosi tytuł: Dziewczynka w żółtych rajstopach w śląskim kościele. Przywołane frazy mówią o tym, że życie ludzkie jest skomplikowane, ale co najważniejsze: człowiek spotyka człowieka w życiu, nabiera nowego sensu w Jezusie Chrystusie, dlatego też najcenniejsze, co przydarzyło się tej ziemi, jest chrześcijaństwo – nawet największe słabości człowieka nie odbierają tożsamości ukochanego dziecka Bożego.

 

(...) Wszystko jest w tym życiu możliwe,
myślałem z trwogą i zachwytem:
obcięta pierś, syn alkoholik, chwile szczęścia
o świcie,
w czerwcu, w ogrodzie. Pożywałem Ciało,
piłem krew do ostatniej kropli.
Rozumiałem, wierzyłem, że wszystko w niej
jest objęte, wybaczone, święte.

I olśnienie, kiedy czyściłem kielich, kiedy
wertowałem mszał:
najpiękniejsze, co mogło się przydarzyć tej
ziemi, to chrześcijaństwo.

 

Niech zatem wybrzmi raz jeszcze, że jakiekolwiek spotykają człowieka trudności, w którejkolwiek ze sfer: fizycznej, emocjonalnej, psychicznej czy duchowej, najpiękniejsze, co mogło się przydarzyć tej ziemi, to chrześcijaństwo, bo w Chrystusie każdy człowiek może odnaleźć się na nowo.

 

Kamila Falińska OV

SALWATOR 2/2026