logo
Wtorek, 01 grudnia 2020 r.
imieniny:
Blanki, Edmunda, Eligiusza, Natalii, Florencji – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Jacek Poznański SJ
Eucharystia jako walka duchowa
Posłaniec
 


Jedną ze skarg, którą ksiądz słyszy bardzo często, jest wyznanie: Nie potrafię się skupić na Mszy świętej, moje myśli ciągle gdzieś uciekają. Wielu niepokoi fakt, że nie mogą w spokoju całkowicie zanurzyć się w Eucharystii, nie potrafią wychwycić każdego słowa, świadomie uczynić każdego gestu.

W istocie, gdy tylko trochę spróbujemy się wyciszyć, i to nie tylko w kościele, ale w jakimkolwiek miejscu i czasie, gdy nic się wokół nie dzieje, już po chwili uświadamiamy sobie ogrom naszego wewnętrznego rozproszenia, wielość przywiązań i pożądań, podstępność pokus. Pomimo wysiłków, aby w ciszy i skupieniu trwać przed Bogiem, myśli i uczucia bez ustanku i bez celu kłębią się w naszej głowie, wałęsają się po czasie, przestrzeni, twarzach, miejscach i zdarzeniach. Co gorsza, zazwyczaj nie jesteśmy w stanie temu przeszkodzić. Napływają wspomnienia z przeszłości, wyprzedzamy zdarzenia przyszłe, snujemy plany tego, co będziemy robić w następnych minutach, godzinach, dniach. Brak nam sił, aby skupić się na jednym, by być tutaj, gdzie być powinniśmy - w Bożej obecności. Chciałbym powiedzieć przekornie: w pewnym sensie dobrze, że tak jest. To zmaganie samo może stać się modlitwą, i to bliską duchowi Eucharystii.

Zmagania

W rzeczywistości Msza święta jest też zmaganiem. I to niejako ze swej natury. W Tradycji Kościoła katolickiego podkreśla się przede wszystkim, że Eucharystia jest uobecnieniem Ofiary Krzyżowej (czyli męki, śmierci, zmartwychwstania i paruzji Zbawiciela). Dlatego na ołtarzu zawsze umieszcza się krzyż, by o tym przypominał. A męka i śmierć Jezusa to czas Jego ogromnego zmagania się z przeróżnymi pokusami i rozproszeniami. W Ewangelii św. Łukasza słyszymy, że szatan po tym, jak kusił Jezusa na pustyni, odstąpił od Niego aż do czasu. Właśnie: odstąpił do czasu wydarzeń paschalnych. Choć Jezus spotykał złego ducha i skutki jego działania przez całą swoją posługę, to jednak szatan najwięcej, najbardziej zaciekle kusił Jezusa i Jego uczniów właśnie od Wieczernika aż po śmierć na krzyżu, czyli w decydującym momencie planu zbawienia, w czasie, w którym w szczególny sposób miała się objawić Miłość Ojca.

Trwać przy Panu

Właśnie ten etap życia Jezusa w szczególny sposób chcemy wspominać w Najświętszej Ofierze, właśnie w tym chcemy i pragniemy mieć swój udział. Jednakże, jeżeli rzeczywiście chcemy mieć swój udział w Eucharystii, to konsekwentnie winniśmy przylgnąć do Chrystusa zmagającego się z ludzkimi słabościami i pokusami złego ducha, które miały odwrócić uwagę Syna od spraw Ojca, od Jego Miłości i wielkiego planu zbawienia. Oczywiście, nie jest tak, że to w czasie Mszy świętej jesteśmy najbardziej kuszeni. Raczej, tak jak Jezus podczas męki najbardziej doświadczył mocy grzechu, tak i my podczas Eucharystii głęboko i boleśnie uświadamiamy sobie nasze rozbicie, nasze pokusy, pożądania, nałogi - skutki grzechu. Być może sztuka uczestniczenia w Eucharystii polega także na tym, by razem z Jezusem wejść w Jego godzinę, w godzinę panowania ciemności, i właśnie razem z Nim, w tej godzinie celebrowania Najświętszej Ofiary uczyć się przebijać przez to wszystko, co nas osacza, jednocząc się z Jego zmaganiem, z pragnieniami bycia wiernym Ojcu i Jego Miłości. Eucharystia jest celebrowaniem wielkiej duchowej siły Jezusa, jest celebrowaniem nadziei uobecnionej w Jezusie, nadziei, że pomimo nawet największych rozproszeń i pokus, liczy się głębokie pragnienie i inspirowana przez nie duchowa walka. Bo Eucharystia to przestrzeń walki duchowej. To szkoła walki duchowej. W tej walce nie tyle może kształtuje się spokój i całkowite skupienie, co gorące pragnienie bycia przy Panu. Życie chrześcijanina nie jest wtedy idealne, gdy przychodzi spokój, ale wtedy, gdy zaakceptuje i przyjmie to, iż musi prowadzić duchową walkę, a siłę do niej czerpie od zmagającego się Jezusa.

Pomoc w walce duchowej

W tym zmaganiu i walce duchowej Msza święta proponuje nam wiele pomocy. W powrocie do tutaj i teraz Eucharystii mogą nas wesprzeć różnego rodzaju modlitwy, bogaty zestaw czytań liturgicznych, słowo lub homilia przewodniczącego, przemienny rytm części śpiewanych i części mówionych, zmieniające się głosy osób wypowiadających słowa, ciągłe zmiany gestów i postaw, przejścia i procesje podczas Mszy świętej, organy i dzwonki, zmiany klimatu i nastroju poszczególnych części. To wszystko może stać się narzędziem przywołania naszej uwagi do bycia obecnym, może budzić nasze serce i umysł, by być dla Pana, który doświadczył już naszego zmagania i wie, co to znaczy. Oczywiście nie można zaniedbywać tego, by przed samą Eucharystią w miarę możliwości odpowiednio się wewnętrznie przygotować.

W ten sposób doświadczenie Eucharystii jako walki duchowej wskazuje nam, że i w życiu codziennym utrzymanie pamięci o Bogu jest możliwe oraz że trzeba przywoływać i powracać do niej na różnorakie sposoby. Trzeba dbać o modlitwę, o czytanie słowa Bożego, o dzielenie się wiarą z innymi ludźmi, o pewne gesty, które warto wykonywać, i symbole, które dobrze mieć przy sobie. To wszystko zaś winno przenikać duchowe pragnienie bycia dla Boga ukształtowane na Eucharystii. Są to narzędzia codziennej walki duchowej i zmagania z siłami, które chcą nas rozproszyć, rozbić, podzielić.

ks. Jacek Poznański SJ

 
Zobacz także
Ewelina Steczkowska
Od zwykłej, pierwszej rozmowy, zaczyna się formacja człowieka, najpierw małe, a potem coraz większe utożsamianie się ze wspólnotą Kościoła. Aż dochodzi do momentu, kiedy człowiek dorosły prosi o chrzest. Ludzie często mówią, że nikt im wcześniej nie mówił o Bogu, o religii, o Kościele.

O dorosłych, którzy dzisiaj decydują się na przyjęcie chrztu opowiada misjonarz pracujący w Kazachstanie ks. Zbigniew Bigda w rozmowie z Eweliną Steczkowską
 
Anna Lipska
Bóg wie wszystko, nie musimy się Mu skarżyć. Zdaje sobie sprawę z tego co się dzieje na świecie i co nas spotyka. Zna nas samych lepiej niż my, więc nie musimy Mu mówić, co się z nami dzieje. Ale z drugiej strony modlić się też nie MUSIMY. To dlaczego się modlimy?  
 
o. Remigiusz Recław SJ
Gdy przyglądamy się Kościołowi, zdarza się, że pada pytanie: gdzie jest w nim Bóg? Tymczasem to my często zasłaniamy Boga. W naszych miejscach pracy, w domach, we wspólnotach, gdziekolwiek jesteśmy – tam też jest Kościół. Jeśli ludzie w nas nie widzą miłości, to nie zobaczą także i Boga. Bywa, że osoby po mocnym doświadczeniu spotkania z Jezusem, także te, które stale formują się duchowo, ulegają pokusie myślenia, że są mądrzejsze, bardziej wyrobione, dojrzalsze niż pozostali. 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー