logo
Poniedziałek, 22 października 2018 r.
imieniny:
Haliszki, Lody, Przybysłąwa, Salomei, Filipa, Donata – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Jacek Poznański SJ
Eucharystia jako walka duchowa
Posłaniec
 


Jedną ze skarg, którą ksiądz słyszy bardzo często, jest wyznanie: Nie potrafię się skupić na Mszy świętej, moje myśli ciągle gdzieś uciekają. Wielu niepokoi fakt, że nie mogą w spokoju całkowicie zanurzyć się w Eucharystii, nie potrafią wychwycić każdego słowa, świadomie uczynić każdego gestu.

W istocie, gdy tylko trochę spróbujemy się wyciszyć, i to nie tylko w kościele, ale w jakimkolwiek miejscu i czasie, gdy nic się wokół nie dzieje, już po chwili uświadamiamy sobie ogrom naszego wewnętrznego rozproszenia, wielość przywiązań i pożądań, podstępność pokus. Pomimo wysiłków, aby w ciszy i skupieniu trwać przed Bogiem, myśli i uczucia bez ustanku i bez celu kłębią się w naszej głowie, wałęsają się po czasie, przestrzeni, twarzach, miejscach i zdarzeniach. Co gorsza, zazwyczaj nie jesteśmy w stanie temu przeszkodzić. Napływają wspomnienia z przeszłości, wyprzedzamy zdarzenia przyszłe, snujemy plany tego, co będziemy robić w następnych minutach, godzinach, dniach. Brak nam sił, aby skupić się na jednym, by być tutaj, gdzie być powinniśmy - w Bożej obecności. Chciałbym powiedzieć przekornie: w pewnym sensie dobrze, że tak jest. To zmaganie samo może stać się modlitwą, i to bliską duchowi Eucharystii.

Zmagania

W rzeczywistości Msza święta jest też zmaganiem. I to niejako ze swej natury. W Tradycji Kościoła katolickiego podkreśla się przede wszystkim, że Eucharystia jest uobecnieniem Ofiary Krzyżowej (czyli męki, śmierci, zmartwychwstania i paruzji Zbawiciela). Dlatego na ołtarzu zawsze umieszcza się krzyż, by o tym przypominał. A męka i śmierć Jezusa to czas Jego ogromnego zmagania się z przeróżnymi pokusami i rozproszeniami. W Ewangelii św. Łukasza słyszymy, że szatan po tym, jak kusił Jezusa na pustyni, odstąpił od Niego aż do czasu. Właśnie: odstąpił do czasu wydarzeń paschalnych. Choć Jezus spotykał złego ducha i skutki jego działania przez całą swoją posługę, to jednak szatan najwięcej, najbardziej zaciekle kusił Jezusa i Jego uczniów właśnie od Wieczernika aż po śmierć na krzyżu, czyli w decydującym momencie planu zbawienia, w czasie, w którym w szczególny sposób miała się objawić Miłość Ojca.

Trwać przy Panu

Właśnie ten etap życia Jezusa w szczególny sposób chcemy wspominać w Najświętszej Ofierze, właśnie w tym chcemy i pragniemy mieć swój udział. Jednakże, jeżeli rzeczywiście chcemy mieć swój udział w Eucharystii, to konsekwentnie winniśmy przylgnąć do Chrystusa zmagającego się z ludzkimi słabościami i pokusami złego ducha, które miały odwrócić uwagę Syna od spraw Ojca, od Jego Miłości i wielkiego planu zbawienia. Oczywiście, nie jest tak, że to w czasie Mszy świętej jesteśmy najbardziej kuszeni. Raczej, tak jak Jezus podczas męki najbardziej doświadczył mocy grzechu, tak i my podczas Eucharystii głęboko i boleśnie uświadamiamy sobie nasze rozbicie, nasze pokusy, pożądania, nałogi - skutki grzechu. Być może sztuka uczestniczenia w Eucharystii polega także na tym, by razem z Jezusem wejść w Jego godzinę, w godzinę panowania ciemności, i właśnie razem z Nim, w tej godzinie celebrowania Najświętszej Ofiary uczyć się przebijać przez to wszystko, co nas osacza, jednocząc się z Jego zmaganiem, z pragnieniami bycia wiernym Ojcu i Jego Miłości. Eucharystia jest celebrowaniem wielkiej duchowej siły Jezusa, jest celebrowaniem nadziei uobecnionej w Jezusie, nadziei, że pomimo nawet największych rozproszeń i pokus, liczy się głębokie pragnienie i inspirowana przez nie duchowa walka. Bo Eucharystia to przestrzeń walki duchowej. To szkoła walki duchowej. W tej walce nie tyle może kształtuje się spokój i całkowite skupienie, co gorące pragnienie bycia przy Panu. Życie chrześcijanina nie jest wtedy idealne, gdy przychodzi spokój, ale wtedy, gdy zaakceptuje i przyjmie to, iż musi prowadzić duchową walkę, a siłę do niej czerpie od zmagającego się Jezusa.

Pomoc w walce duchowej

W tym zmaganiu i walce duchowej Msza święta proponuje nam wiele pomocy. W powrocie do tutaj i teraz Eucharystii mogą nas wesprzeć różnego rodzaju modlitwy, bogaty zestaw czytań liturgicznych, słowo lub homilia przewodniczącego, przemienny rytm części śpiewanych i części mówionych, zmieniające się głosy osób wypowiadających słowa, ciągłe zmiany gestów i postaw, przejścia i procesje podczas Mszy świętej, organy i dzwonki, zmiany klimatu i nastroju poszczególnych części. To wszystko może stać się narzędziem przywołania naszej uwagi do bycia obecnym, może budzić nasze serce i umysł, by być dla Pana, który doświadczył już naszego zmagania i wie, co to znaczy. Oczywiście nie można zaniedbywać tego, by przed samą Eucharystią w miarę możliwości odpowiednio się wewnętrznie przygotować.

W ten sposób doświadczenie Eucharystii jako walki duchowej wskazuje nam, że i w życiu codziennym utrzymanie pamięci o Bogu jest możliwe oraz że trzeba przywoływać i powracać do niej na różnorakie sposoby. Trzeba dbać o modlitwę, o czytanie słowa Bożego, o dzielenie się wiarą z innymi ludźmi, o pewne gesty, które warto wykonywać, i symbole, które dobrze mieć przy sobie. To wszystko zaś winno przenikać duchowe pragnienie bycia dla Boga ukształtowane na Eucharystii. Są to narzędzia codziennej walki duchowej i zmagania z siłami, które chcą nas rozproszyć, rozbić, podzielić.

ks. Jacek Poznański SJ

 
Zobacz także
Ks. Mariusz Pohl
Zapewne wielu z nas przeżyło kiedyś w czasie Gwiazdki takie doświadczanie: wszystko było pięknie stół suto zastawiony, goście, kolędy w telewizji, choinka i prezenty, czyli nie zabrakło niczego, co składa się na tradycyjny, świąteczny nastrój… 
 
ks. Robert Klemens
Spokojnie, w tytule nie ma błędu drukarskiego ani przejęzyczenia autora, ani tym bardziej herezji. Jest to całkiem zamierzona i zupełnie celowa zamiana pierwotnych słów wypowiedzianych wobec Anioła przy Zwiastowaniu. I chociaż na początku wydaje się, że to dziwna zamiana, jednak po chwili refleksji okazuje się, iż użycie słowa „uczennica” zamiast „służebnica” nie jest wcale bezzasadne...
 
O. Jacek Salij OP
Z jednej strony wciąż na nowo przypomina się nam, że słowa Chrystusa: Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje – są nie tylko formułą konsekracyjną, ale stanowią wezwanie skierowane do każdego z nas, żebyśmy komunii świętej nie unikali. Z drugiej strony staramy się w Kościele pamiętać o przestrodze apostoła Pawła, że: kto spożywa ten chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama