logo
Środa, 02 grudnia 2020 r.
imieniny:
Balbiny, Ksawerego, Pauliny, Rafała, Bibiany – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Aleksander Radecki
Eucharystyczny savoir-vivre (cz.5)
Magazyn Salwator
 


Eucharystyczny savoir-vivre (cz.5)
 
Czynny udział wiernych w Liturgii (C)
 
 
8. Ofiary Ludu Bożego
 
 Tym razem sięgniemy do Katechizmu Kościoła katolickiego, czytając punkt 1351: Chrześcijanie od początku przynoszą na Eucharystię, wraz z chlebem i winem, dary, które mają być rozdane potrzebującym. Ten zwyczaj „kolekty”, zawsze aktualny, czerpie z przykładu Chrystusa, który stał się ubogi, aby nas ubogacić.
Katechizm Kościoła katolickiego dodaje w tym miejscu ciekawy tekst św. Justyna (II wiek):
Kogo stać na to, a ma dobrą wolę, ofiarowuje datki, jakie chce i może, po czym całą zbiórkę składa się na ręce przełożonego. Roztacza on opiekę nad sierotami, wdowami, chorymi lub też cierpiącymi niedostatek z innego powodu, a także nad więźniami oraz przebywającymi w gminie, jednym słowem spieszy z pomocą wszystkim potrzebującym.
 
Kładąc nasze pieniądze na tacę w geście ofiary, możemy się powołać na tradycję, która trwa w Kościele od samego początku; domagała się tej praktyki prawdziwa miłość bliźnich, którzy w swych potrzebach słusznie odwoływali się do gestu ludzi wierzących. Wszak Jezus utożsamił się z wszystkimi biedami świata, a ich zaspokajanie będzie kiedyś gwarancją naszego zbawienia! Przypomnijmy sobie: „z czego będziemy pytani” na sądzie ostatecznym? (zob. Mt 25,31-46).
 
Warto sobie i innym uświadomić, że ofiary, zbierane w świątyniach podczas Mszy Świętej, nigdy nie są przeznaczone „na księdza”, ale mają swoje bardzo konkretne przeznaczenie. Rozumieją to wierni utrzymujący w ten sposób od pokoleń kościoły, klasztory, seminaria, misje w świecie, dzieła miłosierdzia... Co więcej, Polacy przekonali się, że ta właśnie forma materialnej odpowiedzialności za funkcjonowanie Kościoła zdała egzamin nawet w najtrudniejszych sytuacjach! To dlatego można z przekonaniem stwierdzić, że każda nowa świątynia w naszej Ojczyźnie i każde dzieło, realizowane przez Kościół w Polsce, stanowi konkretny pomnik wiary, wznoszony najczęściej mocą owego ewangelicznego „wdowiego grosza”. Smutne i zastanawiające w tym wszystkim wydaje się być jedynie to, że najwięcej do powiedzenia na temat finansów Kościoła mają ci, którzy stoją od tych spraw z daleka i nie mają w utrzymaniu jego ziemskich dzieł żadnego udziału.
Nie ma zwyczaju wybierania sobie reszty z tacy (rozmieniania pieniędzy podczas kolekty). Byłoby też czymś co najmniej dziwnym, gdyby inna była Twoja ofiara wtedy, gdy na tacę zbiera kościelny (ministrant, osoba świecka) i inna, gdy ofiary zbiera ksiądz.
 
 
9. Liturgiczna służba ołtarza
 
Przyglądając się ministrantom wszelkich stopni przy ołtarzach, nietrudno zauważyć, że przeważają w ich szeregach dzieci i młodzież. Pięknie to wygląda i trzeba się z tego stanu rzeczy cieszyć. Ale gdzie są ci „weterani” Liturgicznej Służby Ołtarza – wolno im pozwolić na to, by „wyrastali” z alb i komeżek, zakopywali swoje talenty? Nie byłaby wspaniałym świadectwem obecność dojrzałych mężczyzn wokół ołtarza – ludzi tworzących wspólnotę, którą łączy Ktoś...?
Tu nie tylko idzie o dzwonienie, trzymanie pateny czy podawanie księdzu ampułek. Z takiego grona wyrastają powołania kapłańskie; z tej wspólnoty chciałoby się brać kandydatów do Rady Parafialnej, Akcji Katolickiej, do grona nadzwyczajnych szafarzy Eucharystii czy stałych diakonów.
Jeśli miałbym coś przeciw kobietom przy ołtarzu (nawet tym najpiękniejszym), to tylko dlatego, że mężczyźni mogliby w tym momencie znaleźć dla siebie kolejny pretekst do schowania się w kącie i błogiego lenistwa.
 
 
10. „Przekażcie sobie znak pokoju”
 
Logiczną konsekwencją i swoistym „dopełnieniem” każdej Mszy Świętej jest gest, zwany znakiem pokoju. Co on praktycznie oznacza?
Ważność tego momentu jest tak wielka, że niektórzy ludzie nie bez racji twierdzą, iż od niego zależy owocowanie Eucharystii w sercu poszczególnych jej uczestników.
Trudno nie wspomnieć w tym momencie słów Pana Jezusa na ten temat: Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze... (Mt 5,23-25).
 
Jako pielgrzym wspominam miejsce na trasie do Częstochowy, zwany Przeprośną Górką. Hasłem, które przyświeca wędrowcom w tym właśnie miejscu, są słowa: „Przebacz – albo wróć!”
W Modlitwie Pańskiej, odmawianej jako bezpośrednie przygotowanie do Komunii Świętej, wypowiadamy słowa: Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. Trudno nie zadrżeć na myśl: co się stanie, gdy Bóg... wysłucha tej prośby, włożonej w nasze usta przez Syna Bożego, i miarą swojego Miłosierdzia uczyni nasze „miłosierdzie”? Stąd św. Piotr Chryzolog, biskup, wyrazi się dobitnie i  jasno: Bezwstydnym niegodziwcem jest ten, który innym odmawia tego, o co sam prosi dla siebie.
 
Tak więc przekazać znak pokoju oznacza: wszystko wszystkim przebaczyć, darować! Ma to nastąpić także wtedy, gdy obok mnie nie było akurat nikogo, komu ten gest mógłbym w widzialny sposób zadedykować.
Przekazywanie znaku pokoju zakłada, że jesteśmy w świątyni obok siebie, blisko. I wykonujemy ten gest, patrząc w oczy konkretnej osobie, podając dłoń czy kłaniając się konkretnemu człowiekowi – nie ścianom czy filarom...
 
 
11. „Panie, nie jestem godzien...”
 
To prawda: nie jestem godzien (i nigdy nie będę!) Ale On, Jezus, pozostał dla nas jako POKARM – a tego nie odmawia się nawet więźniom, przestępcom! Więcej: od pożywania Chleba mocnych zależeć będzie nasze zbawienie: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie (J 6, 53). I można się jedynie zdumiewać tym, ile energii wkładamy w mówienie „nie!” zapraszającemu na Ucztę Panu! Przyznam, że nie jestem w stanie tego uporu osób wierzących (?) zrozumieć. Przecież w układach ludzkich odmowa udziału w przyjęciu czy wspólnym posiłku oznacza po prostu wypowiedzenie wojny! A co Ty, Jezu, musisz wtedy przeżywać, patrząc na nasze serca zimne jak lód?
 
Owszem, trzeba się odpowiednio przygotować do przyjęcia samego Chrystusa, który ofiarował się za nas. Kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej (1 Kor 11, 27). Gdyby zatem sumienie wyrzucało nam grzech ciężki, przed przyjęciem Komunii Świętej konieczne jest przystąpienie do sakramentu pojednania.
 
Nie jest jeszcze wcale oczywiste dla wszystkich wierzących, że podczas Eucharystii powinniśmy przyjąć Pana Jezusa do swego serca w Komunii Świętej. Czy potrafimy wytłumaczyć sobie i innym tę niekonsekwencję wiary w Jezusa ukrytego? A może tkwi jednak jakiś błąd w przygotowywaniu dzieci do pierwszego pełnego ich udziału w Eucharystii, skoro tak szybko następuje odejście od największego z możliwych zbliżenia z Jezusem?
 
Na pewno nie może być wzorem dla nas, wierzących Polaków, postawa ludzi Zachodu, którzy „nie mają grzechów” i bez żadnych skrupułów „połykają” Pana Jezusa w Komunii Świętej, nie korzystając z Sakramentu Pokuty. Ale ta ciągła niekonsekwencja wielu wierzących, którzy mówią swoją postawą: „tak, Panie, ale...” – jest dla nas wszystkich i zgorszeniem, i wyzwaniem.
 
 
12. Intencje i stypendia mszalne
 
Nie jest dla nikogo tajemnicą, że księża w Polsce utrzymują się z  ofiar wiernych składanych z okazji sprawowania sakramentów świętych i posług religijnych. Wielowiekowa tradycja każe tę troskę o potrzeby osób duchownych wyrażać w formie zamawianych Mszy Świętych w określonej przez ofiarodawcę intencji. Na ile ten porządek rzeczy jest znany, rozumiany i pielęgnowany, może powiedzieć księga intencji w każdej parafii.
 
Jeśli w Kościele lokalnym wierni nie proszą o sprawowanie Eucharystii w swoich intencjach, może to oznaczać wielkie osłabienie wiary danej wspólnoty i poszczególnych jej członków. Popatrzmy spokojnie: gdyby każda rodzina w parafii chciała Mszą Świętą zaznaczyć swoje rocznice ślubu, imieniny, urodziny, nie mówiąc już o zmarłych – duszpasterze nie mieliby szans na spełnienie oczekiwań swoich parafian! Dlaczego więc w tak wielu ośrodkach duszpasterskich „nie ma intencji”?
 
I druga kwestia: za kogo chcemy się modlić w tych zamawianych Mszach Świętych? Najczęściej jednak za zmarłych. Słusznie, bo to jest najpiękniejsza i najskuteczniejsza forma pomocy duszom w czyśćcu cierpiącym. Ale gdzie jest miejsce i czas na nasze dziękczynienia? Przecież jest za co! Gdzie prośby o wsparcie łaski Bożej w latach nauki, w sytuacjach zagrożenia życia i zdrowia, poszukiwania pracy, gdzie troska o sprawy przekraczające granice własnego podwórka?
 
Przypomnijmy jeszcze wyraźne orzeczenie Kościoła: wierni, którzy proszą o odprawienie Mszy Świętej w podanej intencji, składają przy tej okazji dobrowolną ofiarę; Mszy Świętej nie można ani „zakupić”, ani jej za żadne skarby świata „sprzedać”.
 
ks. Aleksander Radecki
 
***
 
 
Zobacz także
ks. Mieczysław Maliński
Dla mnie każda Msza święta jest inna. Bo ja jestem inny. Przecież codziennie przetaczają się przeze mnie nowe sprawy, problemy, radości, smutki, sukcesy i tragedie - dotyczące mojej osoby, mojej rodziny, mojego środowiska, mojego miasta, mojej Ojczyzny, Europy, świata...
 
ks. Mieczysław Maliński
Najbardziej rozpowszechnionym, najbardziej codziennym, a jednocześnie zakorzenionym w Piśmie Świętym spośród błogosławieństw jest błogosławieństwo stołu - modlitwa przed i po posiłku. Czy Ojciec może przypomnieć inne błogosławieństwa?
 
Jadwiga Zięba
Bóg, nie zgadzając się na śmierć człowieka, zawierzył go Maryi. Chrystus z krzyża oddał człowieka swojej Matce. Oddanie się Maryi, zawierzanie się Niepokalanemu Jej Sercu, to przedłużanie tajemniczego oddania się Boga człowiekowi. Ostatni zastępcy Chrystusa w odpowiedzi na uznane fatimskie objawienia poświęcali Kościół i ludzkość Niepokalanemu Sercu Maryi: Pius XII (31 X 1942), Paweł VI (7 VII 1952, 21 XI 1964).
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー