logo
Piątek, 26 lutego 2021 r.
imieniny:
Bogumiła, Eweliny, Mirosława, Porfiriusza
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
br. Andrzej Kazimierski MBJ
Ewangeliczny konkret życia
Różaniec
 


Z racji swojej głębokiej formacji duchowej i wykształcenia mogliby zajmować w środowiskach pracy kierownicze stanowiska. A jednak wybierają prace najcięższe, najmniej popularne i najniżej opłacane... To Mali Bracia Jezusa (red.).

Kiedy bracia zaproponowali mi, żebym odpowiedział na prośbę Redakcji i napisał coś na temat znaczenia pracy w rozumieniu naszym i bł. brata Karola de Foucauld, od razu przypomniał mi się pewien ksiądz robotnik z Francji, który powiedział, że po pierwszym miesiącu pracy napisał o tym książkę, po roku artykuł, ale po latach pracy trudno mu już było cokolwiek napisać. Jestem w podobnej sytuacji, z tą różnicą, że do tej pory nie napisałem żadnej książki ani artykułu, a ręka nie nawykła do pióra. Praca stała się w moim życiu czymś tak naturalnym i zwykłym, że nie bardzo wiedziałem, o czym tu pisać.

Powołani do pracy

Praca od samego początku stworzenia była zasadniczym wymogiem ludzkiego życia. Kiedy Syn Boży stał się człowiekiem, był posłuszny temu warunkowi, pracując jako cieśla, po nauczeniu się tego zawodu od swego przybranego ojca, Józefa. Jezus wybrał życie i pracę skromnego pracownika fizycznego. On, Osoba Boska, mógł wybrać wiele innych możliwości, aby być kimś ważnym w ówczesnym społeczeństwie, choćby kimś związanym ze świątynią. Ale nie skorzystał z tej sposobności, lecz przyjął postać zwykłego mieszkańca Nazaretu, pozostając solidarnym z ludźmi, którzy żyli z pracy własnych rąk. I w tym widzialnym przejawie nie był uznawany za kogoś wielkiego – ludzie po prostu uważali Go za zwykłego syna cieśli z Nazaretu.

Właśnie to życie Jezusa w Nazarecie, rozumiane jako tajemnica uniżenia się Osoby Boskiej, by dzielić życie z ubogimi ludźmi, poruszyła i zafascynowała brata Karola i w konsekwencji naznaczyła całą jego duchowość i drogę życia, jaką przebył po swoim nawróceniu. 22 lipca 1905 r. w Tamanrasset pisał: „Obierz sobie za cel życie nazaretańskie we wszystkim i ze wszystkim, z całą jego prostotą i w całej rozciągłości. Żadnego szczególnego ubioru – jak Jezus w Nazarecie, żadnego mieszkania w oddaleniu od miejsc zamieszkanych – jak Jezus w Nazarecie; nie mniej niż 8 godzin pracy dziennie (ręcznej lub innej, o ile możności ręcznej) – jak Jezus w Nazarecie; ani rozległych posiadłości, ani okazałych siedzib, ani wielkich zarobków, ani nawet hojnych jałmużn, ale skrajne ubóstwo we wszystkim – jak Jezus w Nazarecie…”.

Praca źródłem utrzymania

Również dla nas, Małych Braci Jezusa, którzy podążamy duchową drogą brata Karola, pójście za Jezusem to realizowanie tego, co On realizował, czyli dzielenie życia ze zwykłymi ludźmi, szczególnie w solidarności z ubogimi, to znaczy z tymi, których Ojciec uważa za swych uprzywilejowanych: z cichymi, odrzuconymi, zmarginalizowanymi we współczesnym świecie. Zgodnie ze wskazaniami brata Karola idziemy do tych, którzy są oddaleni od Kościoła, dla których sprawy wiary są często obce.

Trzeba od razu zaznaczyć, że dla nas praca to jedyne źródło utrzymania. Nie możemy żyć z datków, ofiar, procentów bankowych czy pieniędzy pobieranych za „usługi religijne”. Utrzymujemy się z tego, co zarobimy pracą własnych rąk, tak jak ogół społeczeństwa.

Wybór zajęcia i środowiska zależy przede wszystkim od samego brata, jego możliwości i wykształcenia oraz osobistych preferencji. Nie zawsze można robić to, co by się chciało. Przeważnie trzeba zaakceptować to, co oferuje rynek pracy. Aktualnie najłatwiej podjąć pracę w dużych marketach i tam najszybciej bracia znajdują zatrudnienie.

 
1 2  następna
Zobacz także
ks. prof. Mariusz Rosik
Utarło się przekonanie, że miłosierdzie jest swego rodzaju zawieszeniem działania sprawiedliwości. Tak rozumiana sprawiedliwość oznacza udzielanie nagrody za dobro, a kary za zło. Miłosierdzie miałoby przejawiać się w powstrzymaniu kary. Przyjmując taką koncepcję, niektórzy kaznodzieje od czasu do czasu straszą z ambony Bożą sprawiedliwością, żeby przypomnieć o obowiązkach chrześcijan i karze piekła ognistego.  
 
s. Teresa Pawlak ZSAPU
Szkoła br. Alberta uczy, że uczynki miłosierdzia, do których zaproszeni jesteśmy wszyscy, nie tylko albertynki czy albertyni, prowadzą nas do konkretnego człowieka i jego potrzeb. Trzeba nakarmić, ubrać, napoić, odwiedzić, pocieszyć, pouczyć, poradzić, pogrzebać… Mądrość polega na tym, by chcieć nakarmić głodnego, a pocieszyć strapionego, nie odwrotnie.
 
o. Stanisław Wysocki OC
Pamiętałem go, bo codziennie przyjmował Komunię św., a to na Zachodzie ewenement. Przyszedłem trochę zdenerwowany, bo była druga w nocy, czas najlepszego snu. Powiedział wprost: "Ojcze, pomóż mi umrzeć". Poczułem się tak, jakby ktoś przyłożył mi pałą. Jak mam mu pomóc? Co powiedzieć? Co robić? Usiadłem i zacząłem: "Przyjmujesz Komunię, jesteś w stanie łaski uświęcającej...
 
 
___________________
 
 reklama