logo
Niedziela, 03 lipca 2022 r.
imieniny:
Anatola, Jacka, Mirosławy, Tomasza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Hubert Kubica
Fałszywy lek na szczęście
Przewodnik Katolicki
 


 Wakacje to tradycyjny czas wzmożonej aktywności sekt. Wyjazdy sprzyjają nawiązywaniu nowych znajomości. Zwykle zaczyna się od przypadkowego spotkania. Nowo poznana osoba sprawia wrażenie ciepłej i bezinteresownej. Wydaje się, że zna odpowiedzi na nurtujące nas pytania, ma receptę na nasze kłopoty. I to przyciąga. Nie zdajemy sobie jednak sprawy, że jesteśmy przedmiotem przemyślanej manipulacji tzw. werbownika, czyli osoby, której zadaniem jest pozyskanie dla sekty nowych członków.
 
Czasem werbunek odbywa się pod płaszczykiem atrakcyjnych, bo tanich wyjazdów na wakacyjny wypoczynek. Z zachęcających do nich ulotek i plakatów trudno się zorientować, kto jest ich organizatorem i jakie wartości reprezentuje. Werbownicy pojawiają się też na pieszych pielgrzymkach do Częstochowy.
- Młodzi ludzie są w takich miejscach w naturalny sposób otwarci i rozbudzeni duchowo. Nie wyczuwają niebezpieczeństwa - mówi o. Radosław Broniek z Dominikańskiego Centrum Informacji o Sektach w Poznaniu.
 
Ciekawy temat
 
Sekty działają w sposób zakamuflowany. Nigdy nie odsłaniają swoich prawdziwych zamiarów, a ich cel rzeczywisty jest inny od tego, który deklarują. "Jedyną" nieomylną prawdę ustala guru, choć dla tych, którzy są poza sektą, pozostaje w tajemnicy. Sekta nie może bowiem mówić o swoim prawdziwym celu, którym jest psychiczne i duchowe zniewolenie człowieka.
 
Ofiarami sekt są najczęściej ludzie młodzi, poszukujący Boga, którzy z różnych powodów nie znajdują swojej drogi w Kościele. Szukają więc dalej, trafiając albo na werbownika, albo na organizację, fundację, firmę, która za pośrednictwem ulotek i plakatów zaprasza na wykłady dotyczące tematów życia, śmierci, przemijania. Mogą to być kursy językowe, które są atrakcyjne - zachęcają niską ceną i bezpłatnymi konwersacjami. Nikt jednak nie zwraca uwagi, że po zakończeniu zajęć odbywa się prowadzona w miłej atmosferze rozmowa na "ciekawe tematy". Jest to pierwsza próba "wciągnięcia" młodego człowieka do sekty.
 
Destrukcja duszy
 
Każde spotkanie z kandydatem jest starannie wyreżyserowane. Sekta stosuje szereg technik, znanych z psychologii, dzięki którym oszukuje się werbowaną osobę i ukrywa prawdziwe intencje.
- Sekta stosuje psychomanipulację, dążąc do całkowitej kontroli myśli, uczuć i zachowań kandydata. Jedną z form psychomanipulacji jest bombardowanie miłością. "Nowy" jest wprost zasypywany ciepłymi słowami wsparcia i życzliwości. Wszyscy są dla niego mili i przyjaźni. Czuje się w pełni akceptowany i rozumiany. Sekta dużo mu daje, a on traktuje to jako coś naturalnego. Jednak po pewnym czasie jest proszony, aby np. rozniósł ulotki lub przyprowadził przyjaciela. W tym momencie staje się nieświadomym werbownikiem - mówi Barbara Rojek, psycholog. By móc manipulować swymi członkami, sekta od początku robi im "pranie mózgu". Szybko przestają samodzielnie myśleć, ślepo wierzą swemu guru, tracą kontakt z rzeczywistością, zrywają więzi z rodziną i bliskimi. Wierzą, że tylko w sekcie znajdą schronienie przed złym światem.
 
"Ty jesteś w sekcie"
 
Obraz świata kreowany przez sektę jest czarno-biały. - W czasie swoistej "publicznej spowiedzi", każdy nowy zwierza się ze swoich życiowych problemów i kłopotów. Gdy zechce kiedyś odejść, sekta mu o nich przypomina. Ma to być dowód, że świat poza sektą jest zły i tylko w niej można znaleźć pokój i szczęście - tłumaczy Barbara Rojek.
 
Pomóc w wyjściu z sekty może głęboka i szczera rozmowa, choć nie jest ona łatwa. Osoba, która żyje według czarno-białego obrazu świata wpojonego przez sektę, nie będzie przyjmować żadnych argumentów. Dlatego ci, którzy chcą pomóc, powinni być do tego przygotowani.
 
Czasem zdarza się tak, że osoba opowie najbliższym o nowym systemie wartości, a oni zareagują negatywnie, mówiąc: "ty jesteś w sekcie". Taka reakcja zwykle powoduje jeszcze mocniejsze zwrócenie się w stronę grupy i dalsze utwierdzenie w czarno-białym obrazie świata.
 

 
 
1 2  następna
Zobacz także
Marcin Nowak
Ilu świętych wychowało się na "Zdrowaś Mario" i nabożeństwach, a nie na jeżdżeniu za charyzmatykami! To jest skarb Kościoła. Charyzmaty są potrzebne, ale Pan Bóg daje je w konkretnym celu i tyle, ile jesteśmy w stanie przyjąć. 

Z o. Piotrem Różańskim, pijarem i rekolekcjonistą, który posługuje modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie, rozmawia Marcin Nowak.
 
Marcin Nowak
Kiedy patrzę na osoby dotknięte zniewoleniem duchowym, które wędrują po całym kraju, szukając pomocy u pseudoegzorcystów, bioenergoterapeutów, wróżów czy też u innych operatorów okultystycznych, ze smutkiem stwierdzam, jak wielu z nich nieświadomie lub świadomie błądzi. Wielokilometrowe przejazdy, obietnice, zaklinania, fetysze lub okultystyczne precjoza nie przynoszą oczekiwanych skutków...
 
Marcin Nowak
Gdy człowiek oddaje swoją duszę, wtedy pozbywa się najcenniejszej części siebie. Czyni tak świadomie lub nie. O ludzką duszę walczą różne sekty, organizacje, grupy pseudoreligijne. Z tej walki można wyjść obronną ręką lub zostać pokonanym. Ja oddałam kawałek siebie sekcie nazywanej Międzynarodowym Towarzystwem Świadomości Kriszny Bhakta Yoga...
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm