logo
Niedziela, 27 września 2020 r.
imieniny:
Damiana, Mirabeli, Wincentego, Stanisława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Aneta Kania
Fenomen kultu Maryi w Kościele
Zeszyty Formacji Duchowej
 


Z ojcem Pierre-Marie Delfieux rozmawia Aneta Kania
 
Co współczesnemu człowiekowi może powiedzieć milcząca obecność Maryi w Ewangelii i w historii? Czego może go nauczyć?
 
Współczesny człowiek, skłonny do tego, by niemal wszystko mierzyć miarą skuteczności i wszystko oceniać na podstawie produktywności i prestiżu, może jedynie zadziwić się i szukać wyjaśnień.
 
Po pierwsze, zdziwi się widząc wielki kontrast między niezwykle dyskretnym miejscem Maryi, matki Jezusa, w całym Nowym Testamencie (w Ewangeliach i listach apostolskich razem wziętych), a istotnym miejscem, jakie już od pierwszych wieków i we wszystkich epokach przyznawane jest Maryi, Matce Boga, Matce Kościoła i Matce ludzi. Cieszy to i zachwyca katolików i prawosławnych. Luteran, zreformowanych i niewierzących dziwi to i zaskakuje, jeśli nie szokuje czy drażni.
 
Naszą rzeczą jest skłonić ich do refleksji nad przyczyną tego zadziwiającego kontrastu, który – ponad różnymi przerostami „pobożności maryjnej”, mogącej rozrastać się niekiedy do rozmiarów kultu – może pomóc w odkryciu jakiegoś przejawu Bożej woli, wykraczającej daleko poza wszelkie ambicje czysto ludzkich dzieł i urzeczywistniającej słowa Ewangelii: „Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny” (Łk 1, 48 nn.). Taki kult maryjny nie jest ludzkim wymysłem powstałym z niczego; ten kult nie utrzymałby się, gdyby sam Bóg nie dawał mu łaski wzrostu i siły do przetrwania. Jak powtarza wielokrotnie całe Pismo Święte: „Wszystko, co Bóg zasadził, przynosi owoce; nie ostoi się nic, czego Bóg nie zbudował”.
 
Jak odczytać kult Maryi i ogromne tłumy pielgrzymów odwiedzających sanktuaria maryjne na całym świecie?
 
Współczesnego człowieka nurtują pytania, kiedy widzi, jak niemal na całym świecie przemieszczają się tłumy nie mające w sobie nic z fanatyzmu czy podekscytowania, jak co roku dziesiątkami milionów zmierzają do sanktuariów maryjnych, które wyrosły na czterech stronach świata, od Japonii po Meksyk, przez Europę, Afrykę i Oceanię, a które nazywają się, na przykład Lourdes i Fatima, Guadalupe i Częstochowa, Kibeho i La Salette, Loretto, Banneux, Pontmain itd. Nikt nie byłby w stanie nakazywać tłumom przez całe stulecia, by zdążały do tych miejsc kultu, pomimo tak wielu wyraźnych sprzeciwów, ostentacyjnego sceptycyzmu, podsycanych sarkazmów, gdyby wszystkich tych ludzi nie motywował jakiś głęboki powód i gdyby nie były tam szafowane rzeczywiste dobrodziejstwa, gdyby nie były tam udzielane i okazywane oczywiste łaski.
 
Może warto zanalizować ten zadziwiający fenomen?
 
Właśnie naszą rzeczą jest skłonić współczesnych ludzi, jakże złaknionych socjologicznych analiz i psychologicznych objaśnień, do zastanowienia się nad tym milczącym, mocnym i nieustającym świadectwem wszystkich wiernych: wierzą oni w jedynego i jednego Boga, a wspomnienie, figura, świętość Maryi nieustannie i wszędzie wzywają ich do wędrowania do tych wszystkich miejsc, gdzie zapragnęła Ona, z Bożym przyzwoleniem, zwołać wszystkich, którzy Ją nazywają swoją „Matką”, ponieważ rozpoznają w Niej matkę Chrystusa, „Pierworodn[ego] między wielu braćmi” (Rz 8, 29). Nie skończyliśmy badać i zgłębiać „faktu religijnego”, którego źródło i wydźwięk wykracza daleko poza wszelkie wyjaśnienia, jakich mogą dostarczyć nauki humanistyczne. Po prostu dlatego, że jest to fakt „nadprzyrodzony”.
 
Dziś jakoś szczególnie Kościół odczytuje posłannictwo Maryi z milczących kart Ewangelii – chociażby przez różańcowe Tajemnice Światła.
 
Oczywiście, ostatecznie nie bez znaczenia jest być Tą, poprzez którą Bóg dał siebie światu! Maryja od początku po prostu pokazuje nam, byśmy żyli tak, jak żyła Ona, w więzi z Chrystusem, Jej Panem i naszym Panem, Jej Bogiem i naszym Bogiem: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2, 5). W tych słowach zawiera się wszystko. Milcząca obecność Maryi w Ewangelii staje się wówczas drogą doskonałości dla każdego człowieka, gdyż odsyła do Tego, który jest Słowem Życia i Światłości, i wzywa nas wszystkich: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 48).
 
Jaką rolę pełni Maryja w duchowości wspólnoty Ojca?
 
Ogromną. Nasze Wspólnoty są poświęcone Maryi i co roku, w święto Zwiastowania, odnawiamy tę konsekrację. Ułożyliśmy w tym celu modlitwę: w formie dialogu przeor, przeorysza, mnisi i mniszki kolejno wypowiadają Maryi pragnienie, aby do Niej „należeć”, by Ona sama i Jej przykład kierowały nami w służbie Chrystusa, w uległości wobec Ducha i na chwałę Ojca. Ten corocznie ponawiany, dobrowolny akt powierza nas opiece Tej, która jest Matką miłosierdzia.
 
Każdy rozdział naszej Księgi życia wychodzi od źródła, którym jest Trójca, otwiera się na wymiar chrystologiczny i znajduje przedłużenie w odniesieniu do Maryi. Dzięki temu pamiętamy, że jeśli wejście w miłość Trójcy jest celem ostatecznym naszego życia, a zjednoczenie z Chrystusem jest drogą prowadzącą do tego celu, to Maryja pozostaje naszą starszą siostrą i w pewien sposób, po Wniebowstąpieniu, pierwszą spośród nas. Stella matutina, gwiazdą ponad wszelkimi nocami. I stella maris, gwiazdą ponad wszelkimi zawieruchami.
 
Czego konkretnie na co dzień uczy was Maryja? Czy my, ludzie świeccy, możemy coś od was przejąć?
 
Nasza „Księga życia” mówi wyraźnie:
„Jako Dziewica, Oblubienica i Matka nauczy cię Ona tajemnicy miłości, sensu dziewictwa, motywów ojcostwa, a nawet tajemnicy macierzyńskiej czułości. Ona, Matka Pięknej Miłości, pomoże ci kochać. Ona, Światło modlitwy, pomoże ci się modlić. Ona, kochająca tajemnicę milczenia, zdradzi ci swój sekret. Ona miłuje i ty umiej miłować” [1].
 
Dlatego modlitwie do Maryi dajemy tak wiele miejsca w naszych liturgiach, czerpiąc w tym celu zarówno z bogactwa chrześcijańskiego Wschodu, jak i chrześcijańskiego Zachodu, które w odniesieniu do Matki Boga cudownie się uzupełniają. Różaniec często gromadzi nas lub prowadzi – wspólnie lub indywidualnie – do modlitwy wraz z Maryją, wielkimi radosnymi, świetlistymi, bolesnymi i chwalebnymi tajemnicami z życia Chrystusa; Ona pierwsza „zachowywała wszystkie te sprawy” i „chowała wiernie (...) w swym sercu” (Łk 2, 19.51).
 
 
1 2 3  następna
Zobacz także
Grażyna Starzak
Prywatne objawienia nie mają za zadanie poprawiania czy uzupełniania Ewangelii. Mamy objawienie w Chrystusie i do niego jesteśmy zobligowani w wierze i życiu, a z innych objawień można korzystać, jeśli służą rozwojowi duchowemu, poprawie życia, czynią lepszym chrześcijaninem i są zgodne z duchem Chrystusa. 

Z ks. prof. Wojciechem Życińskim SDB, kierownikiem Katedry Mariologii Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, rozmawia Grażyna Starzak
 
o. dr Marek Kotyński
Nowa ewangelizacja wymaga od świeckich solidnego przygotowania, głębszego zrozumienia Ewangelii oraz konkretnych działań i doświadczeń apostolskich. Papieski Wydział Teologiczny im. Jana Chrzciciela w Warszawie otworzył Szkołę Liderów Nowej Ewangelizacji (dalej skrót SLNE). Inicjatywa ta okazała się owocna i wzbudziła duże zainteresowanie wśród laikatu w różnych diecezjach, a także wśród duchownych, którzy poprzez tę szkołę, wraz członkami prowadzonych przez siebie wspólnot, przygotowują się lepiej do zadań ewangelizacyjnych.

Z rektorem PWT i inicjatorem SLNE ks. prof. Krzysztofem Pawliną rozmowę przeprowadził o. dr Marek Kotyński. 
 
J. Polonus
Pierwsze obchody po zakończeniu wojny przypadły w 1946 roku. Społeczeństwo i młodzież chcieli godnie uczcić rocznicę majowej jutrzenki. Tymczasem Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie zamierzało nie dopuścić do jakichkolwiek uroczystości poza Mszami Świętymi i akademiami...
 
 
___________________
 
 reklama