logo
Piątek, 12 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Hilarii, Juliana, Lecha, Eupliusza – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Aneta Kania
Fenomen kultu Maryi w Kościele
Zeszyty Formacji Duchowej
 


Jeśli człowiek jest „obrazem Boga”, to miasto ludzi jest najpiękniejszym Jego obrazem, jaki może istnieć. „Wstań i wejdź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić”, zostało zaraz na początku powiedziane apostołowi narodów (Dz 9, 6). „Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie przyobleczeni w moc z wysoka” (Łk 24, 49), zostaje powiedziane uczniom Pana, gdy odchodzi On z tej ziemi. Przeczytajmy na nowo całe Pismo Święte, a zobaczymy, że miasto w większym stopniu niż góra, pustynia, a nawet Świątynia jest miejscem biblijnym, miejscem teologicznym w najgłębszym znaczeniu.
 
Miasto może więc mówić nam o Bogu, gdyż jest On „mieszkańcem Jerozolimy”. Może nas do Niego prowadzić, gdyż osadził nas w mieście. Może nas ku Niemu unosić, skoro On zstąpił do miasta, On, „przyjaciel ludzi”. Może nam dawać Boga, skoro On złożył siebie w ofierze w mieście. Może nam pomagać w zjednoczeniu z Bogiem, przeprowadzając nas przez oczyszczający tygiel ascezy, ogień pokus, ciężką próbę miłości, zachęcając nas do „walki o wiarę” (Jud 3), o czystość, radość, pokój. Zaufajmy miastu – ono może nas uświęcić! Ktokolwiek mieszka w mieście, trwając w wierności Słowu Bożemu, tak jak to czyniła Maryja Panna, może być pewien, że właśnie tam jest prowadzony drogą doskonałości, może aż po najwyższe świadectwo męczeństwa, kto wie?
 
Chyba nie ma wątpliwości, że modlitwa jest życiową koniecznością dla współczesnego człowieka. Bez niej usycha, pogrąża się w duchowym niebycie. 
 
Modlitwa zawsze była dla człowieka sprawą życiowej wagi. A dzisiaj jest nią bardziej niż kiedykolwiek. Człowiek naszych czasów napotyka propozycje tysięcy „rozrywek”, mówiąc językiem Pascala. Tysiące coraz to nowych pokus atakuje jego życie. Maleje praktyka sakramentalna. Zaciera się widzialność Kościoła. Dogmaty toną w potopie synkretycznych opinii. Moralność relatywizuje się i przeradza w laksyzm czy w relatywizm…
 
Pozostaje modlitwa. Bardziej niż kiedykolwiek, modlitwa! Zadziwiające jest skądinąd, jak wielu ludzi niepraktykujących, zdeklarowanych agnostyków czy ostentacyjnych ateistów przyznaje się do tego, że zachowuje w sercu jakiś tajemny kącik otwarty na modlitwę. Człowiek nie może ani na długo, ani na zawsze obyć się bez unoszenia swej duszy ponad drobne przyjemności czy wielkie troski życia codziennego. „W życiu każdego człowieka gdzieś oczekuje Bóg”, mówi François Mauriac. Współczesny człowiek nie może zapomnieć, że w gąszczu codziennych zajęć bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje przypomnienia o obecności Boga, o ile nie jest to istna dżungla utrapień. Tylko modlitwa pozwala postępować w światłości, żyć w pokoju, kochać w prawdzie. Ta właśnie „konieczność życiowa” skłoniła ludzi do stwierdzenia, że rozpoczynające się stulecie „albo będzie religijne, albo go wcale nie będzie”. Ależ będzie! A zatem musi się w nim odrodzić wielkie pragnienie, by „religijnie unieść duszę ku Bogu”.
 
Jak przezwyciężać te przeszkody w modlitwie, jakie wydaje się stawiać przed nią miasto? Jak modlić się w mieście?
 
Wszystko jest przeszkodą w modlitwie: jej niepodatność na doznania zmysłowe, pozorna nieskuteczność, zwykła jałowość, nasze własne lenistwo, nieustająca ochota na rozproszenia i sam szatan, zaciekły wróg modlitwy. Miasto samo w sobie nie odwodzi nas więc od modlitwy. Nie snujmy wielkich marzeń o ciszy pustyni, o głębi lasu, szczytach gór czy skupieniu wsi, które same z siebie i z łatwością miałyby nas prowadzić do modlitwy. W takim razie należałoby rozpaczać z powodu 80 proc. ludzi, którzy mieszkają w metropoliach.
 
Nie! Miasto nie przeszkadza nam w modlitwie. Ale wzywa nas do innej modlitwy. Chyba największym kościołem w Paryżu jest metro! Musimy uczyć się, obmyślać, wypracowywać i przekazywać nowy sposób trwania na modlitwie w sercu miast. Cudownie to robiła Madeleine Delbrel, apostołka paryskiego „czerwonego przedmieścia”; opisała to we wspaniałej książce Nous autres, gens des rues („My, ludzie ulic”) [3]. Nad tym pracują też nasze Wspólnoty Jerozolimskie, wybierając życie w sercu miast, aby trwać przy sercu żywego Boga. Uczyć się nowej duchowości miejskiej – oto rola miejskich mnichów i mniszek dzisiaj.
 
W waszej duchowości przykładacie dużą wagę do liturgii. Jest ona z pewnością wielką i wyjątkową modlitwą. Czy w jakiś szczególny sposób jest modlitwą miasta?
 
Oczywiście, liturgia staje się uprzywilejowanym miejscem i najwyższym wyrazem modlitwy. Zwłaszcza poprzez celebracje eucharystyczne, będące „źródłem, centrum i szczytem” naszego życia. Miasto ze swoimi wielkimi, żarliwymi, czynnie uczestniczącymi, uważnymi zgromadzeniami, może stać się uprzywilejowanym miejscem, zarówno najbardziej autentycznej kontemplacji, jak i najskuteczniejszej ewangelizacji. Nic w istocie nie może lepiej wyrażać i dawać Pana niż „Boska Liturgia”, celebrowana, „bo Twoje jest królestwo, i potęga, i chwała na wieki”. Można wtedy dążyć do „nieustannej modlitwy”, modląc się w mieście, modląc się za miasto, modląc się razem z miastem. I modląc się miastem!

Aneta Kania
Zeszyty Formacji Duchowej nr 23, 2003 r.

fot. James Bradley IMG_1149 
Flickr (CC)

_______________________________
Przypisy:

[1] Pierre-Marie Delfieux, Źródło na pustyni miast, 14, § 177, Wydawnictwo Księży Marianów, Warszawa 1990, tłum. Kinga Strzelecka OSU, s. 157.
[2] Por. Pierre-Marie Delfieux, Moine au coeur de la ville („Mnich w sercu miasta”), Bayard 2003, rozdział I, s. 11-18.
[3] Por. oprócz tej książki także Missionnaires sans bateau („Misjonarze nie mający statku”), Ville Marxiste terre de mission („Miasto marksistowskie terenem misyjnym”); wszystkie wydane nakładem wydawnictwa Seuil. Dzieła zebrane Madeleine Delbrel będą wydawane od roku 2004 w Editions Nouvelle Cité.   
 
poprzednia  1 2 3
Zobacz także
Krzysztof Czapla SAC
Ratunkiem dla grzeszników jest Niepokalane Serce Maryi. Droga ta budzi jednak wiele pytań, gdyż Maryja jest, jak każdy z nas, stworzeniem i człowiekiem, a nie Bogiem. Nie możemy o tym zapominać, a tym bardziej zacierać nieprzekraczalnej granicy pomiędzy Stwórcą a stworzeniem. A jednak to właśnie Bóg pragnie ustanowić nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi. 
 
ks. Grzegorz Strzelczyk
W naszym kraju urzędnicy nie cieszą się zbyt wielką sympatią obywateli. Nie sposób teraz głębiej dociekać przyczyn takich nastrojów – po części to pewnie dziedzictwo minionego ustroju, po części – niezbyt doskonałego prawa, które z biurokratycznej machiny czyni czasem narzędzie opresji, po części ludzkich wad...
 
ks. Jan Folkert SDS
...Człowiek w sile wieku, słusznej postury, serdeczny uśmiech, błysk w oku (jakby Pan Bóg zapalił iskierkę), na pewno nie wygląda na swoje półwiecze życia. Ma 13 dni urlopu. Przyjechał prosto z bazy spod Bagdadu, gdzie posługuje amerykańskim żołnierzom. Nie mogę nie skorzystać z okazji, żeby nie zapytać Go o potrzebę czy zbyteczność obecności księdza w warunkach wojennych...
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm