logo
Czwartek, 23 września 2021 r.
imieniny:
Bogusława, Liwiusza, Tekli, Konstancjusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Film o miłości i wierze. Czy istnieje prawdziwa… wiara?
materiał własny
 


 

 
Zwykle pytamy o prawdziwość miłości – czy istnieje, gdzie jej szukać, jak rozpoznać... Tymczasem amerykański reżyser Kyle Prohaska w swoim filmie „Miłość zwycięża wszystko” (Love covers all) poszukuje nie tylko prawdziwej miłości, ale i wiary. Towarzysząc głównemu bohaterowi, który znalazł się na życiowym zakręcie będziemy mogli sami siebie zapytać o prawdziwość wiary.
 

 
„Miłość zwycięża wszystko” to obraz skomplikowanych relacji rodzinnych i społecznych. Kyle Prohaska udowadnia, jak ważni dla siebie jesteśmy – nie tylko w relacjach rodzinnych: mąż-żona, ojciec-syn, ale także w codziennych, zwyczajnych interakcjach z obcymi ludźmi. Przekona się o tym główny bohater Michael. Ten młody mężczyzna, rozpoczyna nowy rozdział w swoim życiu. Lada dzień przyjdzie na świat jego pierwsze dziecko. Obiecał sobie, że nie powtórzy błędów własnego ojca, z którym łączy go skomplikowana i nieco tajemnicza więź. Michael jest zdeterminowany, by być ojcem obecnym i zaangażowanym w życie swoich dzieci. Razem z żoną z radością czekają na synka.

 
  
 
Parę dni przed planowaną datą porodu Michael wyrusza w rutynową podróż służbową – spodziewa się rocznego sprawozdania z efektów swojej pracy. W czasie jego nieobecności żona zaczyna rodzić, a Michael będzie musiał zmierzyć się nie tylko z przeszłością, ale i przyszłością. Spiesząc się, by zdążyć na narodziny synka trafi do miejsca, w którym – wbrew pozorom – będzie mógł zrobić wiele dobrego. Czy jednak Michael zorientuje się na czas, że nic nie dzieje się przypadkiem i że zawsze jest dobry czas, by autentycznie przeżywać swoją wiarę? 
 
„Miłość zwycięża wszystko” jest filmem urzekającym. Subtelnym w swoim przesłaniu i pełnym humoru. Aktorzy grają zaskakująco naturalnie, a emocje, które przekazują są bardzo szczere. Jared Young, wcielający się w postać Michaela, ze swobodą oddaje rozpacz lub gorycz, a czasem także młodzieńczą bezmyślność, bunt czy wreszcie pokorę człowieka, który poszukuje sam siebie i odkrywa swoje miejsce w życiu innych.
 
Odnosi się wrażenie, że wszystkie rozmowy w filmie są wzięte z życia, ułożone przez kogoś, kto nie sili się na podniosłe dysputy filozoficzne o Bogu. Głównym problemem nie jest pytanie: „kim jest dla Ciebie Bóg?”, ale: „Czy żyjesz w taki sposób, że nie trzeba o to pytać?”. W tej zwyczajności dialogów ukryte jest prawdziwe piękno. Kreacja Rusty’ego Whitenera, który wciela się w postać Boba, właściciela stacji benzynowej, jest fantastyczna. Bob jest człowiekiem, który podobnie jak Micheal, nie może uwolnić się od przeszłości, obaj duszą w sobie żal i gorycz. Ich niezwykłe spotkanie może pomóc obu mężczyznom zacząć wszystko na nowo. 
 
Warto także odnieść się do wiary  i autentyczności, które stanowią punkt centralny całego filmu. Trudności, przez jakie przechodzi Michael, ale także Bob (i inni bohaterowie filmu) są szczególnym momentem ukrytej obecności Boga. Czy w całym tym zamieszaniu Michael nie zwątpi w Bożą Opatrzność? Czy będzie umiał dać świadectwo swojej wiary? 
 
 
Główny bohater balansuje między hipokryzją a szczerością w swojej wierze. Każdy z nas wielokrotnie w życiu może poczuć się jak Michael. Deklarując wiarę w Boga, zapomina o tym, że wiara to przede wszystkim życie, a nie deklaracje. Czy jako człowiek wierzący nie okaże się religijnym hipokrytą? 
 
Prawdziwa miłość i prawdziwa wiara są do siebie bardzo podobne. Obie istnieją zawsze tam, gdzie deklaracje poparte są życiem, dobrą wolą i dojrzałą decyzją. Film, zmusza do wielu przemyśleń, a uniwersalny morał, jaki ze sobą niesie brzmi: Przede wszystkim miejcie wytrwałą miłość jedni ku drugim, bo miłość zakrywa wiele grzechów (1 P 4, 8).
 
 
 
 
Zobacz także
Danuta Piekarz
Nikt z nas nie zasłużył sobie na dar życia. Nikt też nie „zarobił” na to komfortowe, ciepłe mieszkanko, w którym upłynęły nam pierwsze miesiące istnienia: wody płodowe w łonie matki chroniły nas przed wstrząsami i zapewniały stałą temperaturę; z nich, podobnie jak i z krwi matki, czerpaliśmy substancje odżywcze potrzebne do życia i rozwoju. Łono matki, wody i krew – oto wielkie dary przygotowane przez Boga na pierwsze chwile ludzkiego życia, absolutnie darmowe, bezinteresowne.  
 
Danuta Piekarz
Bóg w walce o bycie człowieka z Nim może pominąć naszą emocjonalność, nasze zranienia, ale zwykle tego nie robi. Pomaga nam, wlewając w nasze serca nadzieję i pokój. Nie usuwa przeszkód, ale na różne sposoby pomaga je pokonać.

Z  o. Mieczysławem Kożuchem SJ – duszpasterzem, rekolekcjonistą i kierownikiem duchowym, rozmawia kl. Michał Tomaka SCJ
 
Danuta Piekarz
Czy Jezus miał swój duszpasterski styl? Niewątpliwie tak. Jeśli dobrze przyjrzeć się ewangeliom, da się wyróżnić kilka unikalnych rysów takiego stylu. Dzięki niemu Jezus w istotny sposób odróżniał się od dotychczasowych nauczycieli Izraela i posiadał znaczący wpływ na swoich słuchaczy. Co zatem było w nim charakterystycznego? 
 
___________________
 
 reklama