logo
Niedziela, 03 lipca 2022 r.
imieniny:
Anatola, Jacka, Mirosławy, Tomasza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Film o miłości i wierze. Czy istnieje prawdziwa… wiara?
materiał własny
 


 

 
Zwykle pytamy o prawdziwość miłości – czy istnieje, gdzie jej szukać, jak rozpoznać... Tymczasem amerykański reżyser Kyle Prohaska w swoim filmie „Miłość zwycięża wszystko” (Love covers all) poszukuje nie tylko prawdziwej miłości, ale i wiary. Towarzysząc głównemu bohaterowi, który znalazł się na życiowym zakręcie będziemy mogli sami siebie zapytać o prawdziwość wiary.
 

 
„Miłość zwycięża wszystko” to obraz skomplikowanych relacji rodzinnych i społecznych. Kyle Prohaska udowadnia, jak ważni dla siebie jesteśmy – nie tylko w relacjach rodzinnych: mąż-żona, ojciec-syn, ale także w codziennych, zwyczajnych interakcjach z obcymi ludźmi. Przekona się o tym główny bohater Michael. Ten młody mężczyzna, rozpoczyna nowy rozdział w swoim życiu. Lada dzień przyjdzie na świat jego pierwsze dziecko. Obiecał sobie, że nie powtórzy błędów własnego ojca, z którym łączy go skomplikowana i nieco tajemnicza więź. Michael jest zdeterminowany, by być ojcem obecnym i zaangażowanym w życie swoich dzieci. Razem z żoną z radością czekają na synka.

 
  
 
Parę dni przed planowaną datą porodu Michael wyrusza w rutynową podróż służbową – spodziewa się rocznego sprawozdania z efektów swojej pracy. W czasie jego nieobecności żona zaczyna rodzić, a Michael będzie musiał zmierzyć się nie tylko z przeszłością, ale i przyszłością. Spiesząc się, by zdążyć na narodziny synka trafi do miejsca, w którym – wbrew pozorom – będzie mógł zrobić wiele dobrego. Czy jednak Michael zorientuje się na czas, że nic nie dzieje się przypadkiem i że zawsze jest dobry czas, by autentycznie przeżywać swoją wiarę? 
 
„Miłość zwycięża wszystko” jest filmem urzekającym. Subtelnym w swoim przesłaniu i pełnym humoru. Aktorzy grają zaskakująco naturalnie, a emocje, które przekazują są bardzo szczere. Jared Young, wcielający się w postać Michaela, ze swobodą oddaje rozpacz lub gorycz, a czasem także młodzieńczą bezmyślność, bunt czy wreszcie pokorę człowieka, który poszukuje sam siebie i odkrywa swoje miejsce w życiu innych.
 
Odnosi się wrażenie, że wszystkie rozmowy w filmie są wzięte z życia, ułożone przez kogoś, kto nie sili się na podniosłe dysputy filozoficzne o Bogu. Głównym problemem nie jest pytanie: „kim jest dla Ciebie Bóg?”, ale: „Czy żyjesz w taki sposób, że nie trzeba o to pytać?”. W tej zwyczajności dialogów ukryte jest prawdziwe piękno. Kreacja Rusty’ego Whitenera, który wciela się w postać Boba, właściciela stacji benzynowej, jest fantastyczna. Bob jest człowiekiem, który podobnie jak Micheal, nie może uwolnić się od przeszłości, obaj duszą w sobie żal i gorycz. Ich niezwykłe spotkanie może pomóc obu mężczyznom zacząć wszystko na nowo. 
 
Warto także odnieść się do wiary  i autentyczności, które stanowią punkt centralny całego filmu. Trudności, przez jakie przechodzi Michael, ale także Bob (i inni bohaterowie filmu) są szczególnym momentem ukrytej obecności Boga. Czy w całym tym zamieszaniu Michael nie zwątpi w Bożą Opatrzność? Czy będzie umiał dać świadectwo swojej wiary? 
 
 
Główny bohater balansuje między hipokryzją a szczerością w swojej wierze. Każdy z nas wielokrotnie w życiu może poczuć się jak Michael. Deklarując wiarę w Boga, zapomina o tym, że wiara to przede wszystkim życie, a nie deklaracje. Czy jako człowiek wierzący nie okaże się religijnym hipokrytą? 
 
Prawdziwa miłość i prawdziwa wiara są do siebie bardzo podobne. Obie istnieją zawsze tam, gdzie deklaracje poparte są życiem, dobrą wolą i dojrzałą decyzją. Film, zmusza do wielu przemyśleń, a uniwersalny morał, jaki ze sobą niesie brzmi: Przede wszystkim miejcie wytrwałą miłość jedni ku drugim, bo miłość zakrywa wiele grzechów (1 P 4, 8).
 
 
 
 
Zobacz także
o. Jerzy Zieliński OCD

Rozpoznawanie woli Bożej oznacza poszukiwanie. Taka jest konsekwencja naszej niedoskonałej natury. Jezus wie o tym, dlatego nie wymaga, by zawsze była w nas, na zawołanie, na pierwszy odruch naszych myśli, nieomylna wiedza i pewność, jak zadecydować. Jezus zadał nam trud poszukiwania. Ważne, byśmy to sobie dobrze uświadomili. Często bowiem zżymamy się na siebie, na innych, na zaistniałą sytuację, bo nie wiemy, co zrobić, jak zadecydować. Sądzimy, że do wypełnienia woli Bożej Jezus wymaga od nas pełnej i pewnej wiedzy.

 
o. Jerzy Zieliński OCD

Owocem modlitwy jest to, że człowiek będzie się modlił. To zaś, jak się nasze życie będzie zmieniać, i czy będzie się zmieniać – trzeba już zostawić Panu Bogu. Do nas należy tylko to, żebyśmy się modlili. Tego trzeba pilnować, żeby się codziennie modlić, bez względu na wszystkie okoliczności.

 

Pan Bóg jest zawsze przy nas, tylko my nie zawsze zwracamy na Niego uwagę – mówi o. dr. Szymon Hiżycki OSB, opat klasztoru benedyktynów w Tyńcu, w rozmowie z Patrykiem Lubryczyńskim.

 
o. Jerzy Zieliński OCD

Nie ma ludzi, którzy niczego się nie boją. Jeśli tak twierdzą, to znaczy, że boją się przyznać, że jest inaczej, lub brakuje im zdrowego rozsądku. Spotkanie z własnym lękiem może być w naszym życiu doświadczeniem Dobrej Nowiny, bo Bóg ma moc nas od niego uwolnić. On może wszystko! Nie zdarzyło się jeszcze, by ktoś, kto Mu zaufał – źle na tym wyszedł.

 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm