logo
Niedziela, 29 marca 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Jak wybaczyć?
Autor: Gosia (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2006-07-29 14:43

Jako dziecko byłam osobą bardzo nieśmiałą, wychowywana byłam przez mamę i babcię (ojciec zmarł) na grzeczną dziewczynkę. To brutalnie wykorzystywały moje koleżanki ze szkoły podstawowej- wyśmiewając i przedrzeźniając na każdym kroku. Wiem, że moje zachowanie (nigdy nie odpysknie, nie postawi się) prowokowało je jeszcze bardziej, a ja cierpiałam w milczeniu, nikomu nie skażyłam się nigdy, ani mamie (nie chciałam jej dodatkowo martwić), ani nauczycielom (nie wiem, czy nie widzieli co się działo, czy udawali, że nie widzą). Zresztą uważałam, że skoro tyle osób ciągle ze mnie kpi, to widocznie coś ze mną jest nie tak, a nie z nimi. Dziś z perspektywy czasu wiem, że grupa zawsze musi mieć jakiegoś kozła ofiarnego, więc dziewczynka która zawsze zimą nosi czapkę, a nie zdejmuje jej tuż za rogiem domu i która wraca punktualnie po lekcjach jest łatwym celem. Nie miałam koleżanek więc cały czas przeznaczałam na naukę - dostawałam piątki, co dodatkowo pogarszało moją sprawę. Może nie powinnam dawać się wykorzystywać, ale dawałam ściągać zadania - miałam wtedy trochę spokoju; liczyłam, że może koleżanki mnie "polubią", niestety myliłam się. Dziś mam trzydziestkę na karku, własną rodzinę , po latach studiów i mieszkania za granicą wróciłam do mojego miasteczka. Wydawało mi się, że skoro wybaczyłam moim koleżankom takie traktowanie będę potrafiła normalnie z nimi rozmawiać. Tymczasem koleżanki mijane na ulicy nawet nie odpowiadają "cześć". Inna, zaczepiona przeze mnie na ulicy raz porozmawiała ze mną (rozmowa z mojej inicjatywy) a na drugi dzień minęła mnie bez słowa. Znów poczułam się outsiderem! Wrócił żal, zwłaszcza, że nasza klasa hucznie obchodziła rocznicę ukończenia szkoły podstawowej - zostali zaproszeni uczący nas i wszyscy uczniowie (jak się później dowiedziałam) z wyjątkiem mnie. I okazuje się, że ten żal we mnie jest. Najwięcej żal mi tego, że nie uczestniczyłam w żadnej katolickiej grupie dziecięcej, bo tam prym wiodły moje koleżanki ze szkoły a ja wolałam unikac kolejnej konfrontacji (a bardzo pragnęłam należeć najpierw do Dzieci Maryi, potem do Oazy czy KSM-u). Nie wiem, jak wybaczyć koleżankom, skoro ne nie dostrzegają że kiedyś mnie skrzywdziły ? jak zachowywać się podczas przypadkowych spotkań? Co robię nie tak ?

 Re: Jak wybaczyć?
Autor: Szczepan (---.bochnia.pl)
Data:   2006-07-30 10:54

Skoro tak było jak piszesz to twoje koleżanki był poprostu ZŁE.
Żyj swoim życiem ,niemartw się tym co było.Pan Bóg widział ich postępowanie ,może je ukarał, ukarze a może i nie.Ty musisz być dobra dla wszystkich ,również dla nieprzyjaciół.

 Re: Jak wybaczyć?
Autor: 38 na karku (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2006-07-30 11:11

Modl sie, zeby im przebaczyc. A jak Ci samej bedzie ciezko popros jakas wspolnote, aby sie z Toba w tej sprawie pomodlili.
A dziecinne zale odstaw do lamusa. Dorosli, dojrzali ludzie to nie te dzieci. Moze sprobuj nawet na nowo sie z nimi poznac, a moze nawet uda Ci sie zaprzyjaznic z nimi.
Ja w dziecinstwie i młodosci byłam okropna. Jest mi tego wstyd i zal, ale nic z tym zrobic nie moge, poza zmiana mojego zachowania teraz i modlitwa obejmujaca ludzi, ktorych spotykałam. Wszystko oddaje Bozemu Miłosierdziu.

 Re: Jak wybaczyć?
Autor: =Dorota (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2006-07-30 12:03

Umiłowana w Panu Gosiu,
temat wielokrotnie pojawiał się na Forum, dlatego wklejam kilka wątków:
http://www.katolik.pl/forum/read.php?f=1&i=125894&t=125871
w wersji"bardziej literackiej":
http://www.katolik.pl/forum/read.php?f=1&i=125419&t=125407, czasem warto tez uznać swoją słabość, a nawet winę na modlitwie:
http://www.katolik.pl/forum/read.php?f=1&i=125754&t=125718.
Pozdrawiem serdecznie i pozostaję z modlitwą,=D

 Re: Jak wybaczyć?
Autor: :) (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2006-07-30 15:34

Witaj! Odpowiem na pytania: tak wybaczyć, jak sie zachowywać? - tak jakby nic się nie stało, porozmawiać, przynajmniej 2 zdania się odezwać.
Moja sytuacja troszke jest podobna, tzn. też byłam wstydliwa, nieśmiała, grzeczna dziewczynka. Były koleżanki z które (moim zdaniem) nie lubiały mnie. Ale jak na siebie przypadkowo spottkamy, przynajmniej "cześć" sobie powiemy, albo one albo ja pierwsza mówie - rozmawiać tak nie rozmawiamy, ja nie mam żalu po prostu uważam że chcą być dumne, ważne. To wszystko. Mam też taką koleżanke ze szkoły średniej która "udaje" (takie odniosłam wrażenie) na mieście że mnie nie widzi, głowa zadarta do góry - nie przejmuje się tym, trudno moze kiedyś jej przejdzie, ale z żadną sie nie złoszcze ani też nie pokłóciłam się. Uważam ze chcą byc dumne i ważne.

 Re: Jak wybaczyć?
Autor: taka tam (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2006-07-30 17:08

Witaj
Doskonale Cię rozumiem, tylko, że ja miałam takie problemy prawie przez cały okres mojej edukacji. Nauczyciele też nie reagowali. Nieprzejmój sie niektórzy ludzie to minimaliści, nawet wśród pedagogów. To ludzie którzy nie wiedzą co to znaczy cierpieć. Nie jesteś jedyna którą taki problem spotyka i dam Ci pożyteczną rtadę, przestań szukać winy w sobie. Bo jeżeli zaczniesz sie tak ciągle nad sobą zastanawiać może Ci pryjść do głowy, zę jesteś i bylaś jakimś dziwakiem- a to przecież nieprawda. Niekiedy przez takie doswiadczenia osoby wrażliwe moga sie nabawić jakiejś choroby nerwowej. To te twoje koleżanki były poprostu ZŁE, źle wychowane, albo w ogóle niewychowane, a społeczeństwo ludzi dorosłych było nieodpowiedialne i nieczułe. Poprzestań na etapie zrozumienia tego zdarzenia jako szansa i lekcja dla Ciebie. Szansa żeby lepiej zrozumieć swoje uczucia i przez to innych, lekcja aby nikogo nie krzywdzić swoim słowem i przekazywanie tej wartości jaką jest miłość swoim dziecią, oraz uczenie się opowiadania czasami po stronie własnych potrzeb tj. potrzeba bycia szanowanym i akceptowanym, tym samym realizowanie chęci odwetu np. poprzez ironiczny dowcip, albo czasami krzyk. Wcale nie musisz być kozłem ofiarnym i nie musisz być mila dla wszystkich- Jezus też unosił sie gniewem, też płakał i sie śmiał, też potrafił powiedzieć człowiekowi co o nim myśli jeżeli ten sprzeciwia sie najwazniejszemu przykazaniu miłości. Skoro Twoje koleżanki Cię nie aprosiły na tą całą imprezę to znak, zę jeszcze nie dojrzały, ani społecznie, ani psychicznie i również duchowo.
Nie piszę tego tylko ponieważ wypada stanąć po stronie skrzywdonego, czy na siłę podnosić Cię na duchu- to też, ale piszę to przedewszystkim dlatego, że to PRAWDA.
Nabiesz szacunku do siebie, pewności, ze jesteś wartościową osobą i że zasługujesz na miłość, a zobaczysz, że inni też Cię będą szanowali. Masz męża i dzieci więc nieprzejmój sie jakimiś głupimi opiniami niedojrzałych dorosłych
pozdrawiam

 Re: Jak wybaczyć?
Autor: Bogumiła (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2006-07-31 10:39

Pytasz: "jak wybaczyć koleżankom, skoro one nie dostrzegają że kiedyś mnie skrzywdziły". Gosiu, do pojednania są konieczne dwie strony, do przebaczenia - wystarczy jedna. Tylko od twojej woli zależy, czy im wybaczasz. W serduchu może pozostać taki kolec, który jeszcze będzie długo bolał. Ale ciebie to wyzwoli z pielęgnowania tych ran z dzieciństwa. Ja wiem, że jeśli byłaś skrzywdzona w dzieciństwie, to jeszcze wtedy, gdy wszyscy rówieśnicy stali się już dawno dorośli, ty odczuwać będziesz potrzebę akceptacji tak jak małe dziecko, a nie jak człowiek dorosły. Skrzywdzony człowiek chciałby niejako "nadrobić" swoje dzieciństwo w późniejszym wieku. Z czasem się z tego wyleczy, ale trzeba z tym czasem współpracować :))

Może właśnie widać po tobie to nieprzebaczenie? Dawne koleżanki mogą cię z tego powodu jeszcze teraz traktować gorzej.
1. Jeśli w twoim zachowaniu (to może być nieświadome) widać dawne krzywdy, to one będą uciekać przed tobą, bo chcą przebywać z ludźmi radosnymi - w życiu i tak jest za dużo kłopotów. Nie mają ochoty pocieszać ciebie, wyjaśniać czegokolwiek.
2. Jeśli nie przebaczyłaś, na pewno nie jesteś przy nich swobodna. Rzeczywiście w szkole często pastwi się nad innymi. Mogą teraz odczuwać wyrzuty sumienia i nie chcą cię obok, żeby tych wyrzutów nie czuć. Mogą się bać, że będziesz im to wypominać. Chciały przeżyć przyjemne spotkanie, a nie myśleć o dawnych winach. Każdy coś tam zrobił złego w dzieciństwie i nie chce do tego wracać. Zauważ, że łatwiej nam wybaczyć krzywdy wyrządzone przez innych, niż krzywdy wyrządzone przez siebie. Że łatwiej wybaczyć temu, kto mnie skrzywdził, niż temu kto widział, że ja kogoś skrzywdziłam, albo temu, kogo ja skrzywdziłam. To nie jest logiczne, ale cóż... A może jest logiczne? Wybaczając - staję się piękna przed ludźmi, więc robię to chętniej. Świadek mojego zła zawsze będzie wrogiem, bo będzie mi o tym przypominał...

Ja naprawdę nie mówię, że masz złą wolę. Ale przebaczenie jest trudne. My bardzo łatwo przebaczamy, kiedy słyszymy słowo: przepraszam. Jeśli nie słyszymy, to się solidnie nakombinujemy, jak by tu zrobić, żeby wydawało nam się że przebaczamy, ale żeby wytworzyć taką atmosferę, żeby wreszcie wymusić to słowo "przepraszam". I chyba tego musimy się ciągle uczyć. I ja, i ty. Zeby tego na innych nie wymuszać, tylko przebaczyć bezinteresownie.

A to znaczy, że jak idą znajome z podstawówki, to podchodzisz, mówisz "cześć" patrząc prosto w oczy z uśmiechem. Pytasz co dobrego słychać, a na ich bąknięcie jednym słowem "w porządku" opowiesz parę słów o swojej RADOŚCI, tej o której wszyscy mogą wiedzieć, choćbyś nie miała ochoty im się zwierzać. Jeśli zaczynasz mówić o sobie, tym samym dajesz do zrozumienia:
- nie boję się już ciebie
- nie pamiętam złego
- chcę odnowić znajomość.
Nie mówię, że to będzie łatwe. Ale to ułatwi innym przebaczyć sobie.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: