logo
Niedziela, 29 marca 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Czy dyskomfort psychiczny może być żalem niedoskonałym?
Autor: Róża (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2008-04-09 08:44

Witajcie. Mam pewien problem. Popełniłam grzech. Wydaje mi się, że nie potrafię za niego żałować. Co się stało z moim sumieniem? Nie potrafię za niego żałować ani w sposób doskonały - z miłości do Boga, ani w sposób niedoskonały - ze strachu przed piekłem. Odczuwam tylko swoisty dyskomfort psychiczny - po prostu WIEM, że zrobiłam źle. Wobec tego mam pytanie - czy dyskomfort psychiczny wynikający z popełnienia grzechu można uznać za żal niedoskonały? Bardzo liczę na Waszą pomoc i proszę o modlitwę.

 Re: Czy dyskomfort psychiczny może być żalem niedoskonałym?
Autor: Bogumiła (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2008-04-22 01:00

Wydaje mi się, że na tak zadane pytanie nie można odpowiedzieć - za mało danych. Bo z jakiego powodu ten dyskomfort psychiczny odczuwasz? Nie chodzi mi o rodzaj grzechu, ale o przyczynę tego co odczuwasz. Gdyby ktoś cię zobaczył jak dłubiesz w nosie, to też odczujesz dyskomfort psychiczny, prawda? Jest ci wstyd, że ktoś cię widział w tak intymnej chwili. Każdy z nas popełnia wiele gaf. Najczęściej to nie grzech, a dyskomfort i owszem, jest. Człowiekowi głupio, że się przed innymi zbłaźnił. Albo mi głupio, że się zawiodłam na sobie, wydawało mi się, że jestem mądrzejsza, lepsza. Zraniona pycha bardzo boli. Albo jestem na siebie wściekła, bo przez to co zrobiłam to ktoś się już nie odezwie, albo straciłam trochę kasy, albo mnie nie wybiorą. W każdej z tej sytuacji wiem, że zrobiłam źle. Gdyby się dało cofnąć czas.
To samo można czuć po prawdziwych grzechach. Żałuję, bo jestem w ciąży. Bo co ludzie powiedzą.
A przecież, nawet gdybym odczuwała ogromny żal z tych powodów, to nie będzie żal wystarczający do spowiedzi. Ani doskonały, choćby były tu same łzy, ani niedoskonały. Nie jest żalem, choćby niedoskonałym, żal z powodu jakiejś straty czy kompromitacji, czy urażonej dumy. Żal musi dotyczyć rzeczy nadprzyrodzonych, a nie ziemskich. Jednak samo "wiedzieć", to za mało. Razem z tym "wiedzieć" musi być negatywny stosunek do tego. Szatan też wie, że robi źle.

Katechizm Kościoła Katolickiego mówi:
1452 Gdy żal wypływa z miłości do Boga miłowanego nade wszystko, jest nazywany "żalem doskonałym" lub "żalem z miłości" (contritio). Taki żal odpuszcza grzechy powszednie. Przynosi on także przebaczenie grzechów śmiertelnych, jeśli zawiera mocne postanowienie przystąpienia do spowiedzi sakramentalnej, gdy tylko będzie to możliwe.

1453 Także żal nazywany "niedoskonałym" (attritio) jest darem Bożym, poruszeniem Ducha Świętego. Rodzi się on z rozważania brzydoty grzechu lub lęku przed wiecznym potępieniem i innymi karami, które grożą grzesznikowi (żal ze strachu). Takie poruszenie sumienia może zapoczątkować wewnętrzną ewolucję, która pod działaniem łaski może zakończyć się rozgrzeszeniem sakramentalnym. Żal niedoskonały nie przynosi jednak przebaczenia grzechów ciężkich, ale przygotowuje do niego w sakramencie pokuty.

Jeśli więc ten "dyskomfort psychiczny" nie wypływa z miłości do Boga czy choćby strachu przed piekłem, ale jednak jest poruszeniem sumienia w związku z Bogiem, wiarą (a nie opinią ludzką, jakąś stratą, czy zwykłym wstydem), jeśli wiesz, że to jest grzech i uznajesz "brzydotę grzechu", że zrobiłaś źle, ale nie zatrzymujesz się tylko na tym, chcesz bowiem być w porządku wobec Boga (jeśli nie uczuciami to wolą), a rozum mówi że dzieje się to w konfesjonale - i chcesz to "załatwić", żeby być w porządku - to ja myślę, że to jest żal niedoskonały.

Trzeba "obejrzeć", co to się we mnie dzieje. Czy to "nie potrafię żałować" nie dotyczy przypadkiem tylko uczuć. Żal na poziomie uczuć nie musi być lepszy niż jego brak. Judasz bardzo żałował tego co zrobił. Próbował nawet to odkręcić. Znał swój grzech, nie mógł znieść siebie. Ale nie potrafił z tym podejść do Jezusa, nie zaufał. Człowiek przeżywa czasem takie stany psychiczne, kiedy nie umie wykrzesać z siebie uczuć, tego się nie da zrobić na trzy-cztery. Czasem w ogóle, czasem tylko w sprawach duchowych. Ale nawet wtedy ma dostęp do rozumu i woli. Wiem, że popełniłam grzech (czyli zraniłam także Boga), wiem że tylko Bóg może mi go wybaczyć, chcę iść do spowiedzi, żeby go zmazać. Chcę być w miarę w porządku wobec Boga. To wszystko jest takie zimne, ale oznacza, że Bóg jest dalej ważny. To jest żal ze wzgledu na Boga. Uznanie winy i chęć jej zmazania.
Taka sytuacja uczuciowego milczenia może występować gdy coś zaniedbaliśmy w poprzednich spowiedziach, albo po bardzo intensywnym przeżywaniu nawrócenia (przez tygodnie, miesiące czy lata), albo w depresjach, albo gdy Bóg wprowadza w ciemną noc, by oczyścić "po swojemu". Ale też tak może być wtedy, gdy inne uczucie zbyt mocno nas opanuje. Na przykład w grzechach popełnianych, jak to się mówi, "z miłości". Uczucie zakochania i ogromna przyjemność wynikająca z grzechu może sprawić, że już nie ma miejsca na inne uczucie: żalu za ten grzech. Zamiast niego może się pojawić nawet coś przeciwnego: pragnienie przeżycia tego jeszcze raz, i jeszcze raz. Trudno wtedy liczyć na uczucie żalu. Trzeba wyjść stopień wyżej. Wiem jakie mam uczucia. Ale swoją wolą chcę żyć w zgodzie z przykazaniami. Wiem czego chce Bóg i postaram się tak właśnie żyć. Choć wydaje mi się, że jest to ponad siły, wiem, że Bóg te siły mi da. Gdy uczucia ziemskie są zbyt mocne, nawet piekło nie wydaje się straszne, bo jest dalekie i mało realne. Ale każda myśl o powrocie do Ojca jest już dobrym poruszeniem i wystarcza do spowiedzi. Chyba, że nie ma postanowienia poprawy, ale to już inny warunek spowiedzi, o który nie pytałaś.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: