logo
Poniedziałek, 23 września 2019
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: chrzescijanka (---.szczecin.mm.pl)
Data:   2009-01-26 11:45

Nie lubie wcześnie wstawać i nie wyobrażam sobie życia bez papierosów i (czasem alkoholu). Ale chciałabym oddać swoje życie Bogu.. w każdym razie rozważam to. Np. Jezus też się dużo śmiał, pił wino. To takie zwykłe ludzkie.

Czy jest jakiś zakon gdzie nie trzeba wcześnie wstawać i jest "luźniej". Np. dostaje się pare groszy na likend i mozna pujsc z przyjaciolkami do kina? I np. nie nosić chabitu. A jesli niema takiego zakonu, to czy moglabym taki zalożyc i w jaki sposob.

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: Krystyna (---.ssp.dialog.net.pl)
Data:   2009-01-26 12:53

Chrześcijanko - poczucie humoru to Ty masz :)))

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: Alla (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2009-01-26 13:46

A ja szukam męża bez wad i dzieci, które nie robiłyby kupy w majtki, ale od razu na sedes, które by nigdy nie płakały w nocy, tak, żebym mogła spać do południa. W ogóle, żeby ta rodzina była taka... hmmm, luźna?
Chrześcijanko, popatrz jak to brzmi.
Jakąkolwiek pójdziesz drogą, krzyża nie unikniesz. A jak będziesz unikać, staniesz się krzyżem dla innych. Proste.
Życzę przemiany sposobu myślenia.

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: Twoje imię (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2009-01-26 13:54

To przecież najzwyczajniejsza w świecie prowokacja. Szkoda słów.

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: Agatha (---.stny.res.rr.com)
Data:   2009-01-26 14:01

Chrzescjianko,
Zanim wybierzesz sie do jakiegokolwiek zakonu naucz sie poprawnie pisac. Mam nadzieje, ze chodzilas lub chodzisz do szkoly. Pozdrawiam :)

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: Bogumiła (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2009-01-26 14:17

Ale nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś pracowała na nocną zmianę. Będziesz mieć wtedy parę groszy na "łikend", żeby pójść z przyjaciółkami do kina, a wstaniesz kiedy chcesz. No i bez habitu.

Bo na co ci właściwie ten zakon? Grono przyjaciółek wystarczy. A Bóg poza zakonem też istnieje. Można Mu i tu ofiarować swoje życie. Najlepiej zacząć od papierosów.

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: DZIEWCZYNA (---.chello.pl)
Data:   2009-01-26 14:45

O - te dzieci bez kupy w majtkach bardzo mi się podobają - kolejne poproszę z takiej właśnie serii :)))))))))
Ubawiłam się nieźle tym wątkiem :)

-------

Wątek posadziłem do humoru.
Będzie tam publikowany 27 stycznia (od północy do pólnocy). moderator

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: chrzescijanka (---.szczecin.mm.pl)
Data:   2009-01-26 14:56

Dziekuje za odpowiedzi, ale chyba mnie do konca nie zrozumieliscie:(
No i nikt mi nie poradził jak się ewentualnie wziąść za założenie zakonu. No bo plan już mam:
Będzie to zwykły zakon nastawiony na modlitwe i prace, z tą różnicą, że:
- dzień będzie się zaczynał np. o 9 rano
- w łikendy jak kto wstanie.
- nie będzie habitów
- każda siostra będzie chodzić tak jak jej pasuje
- Jedynym wspólnym elementem będzie np. krzyż na szyi. Dalej.. pragnę by moje przyszłe zgromadzenie zajmowało się głównie pomocą ludziom, którzy pobłądzili. Mam na myśli narkomanów, przestępców, prostytuki. Oczywiście miałoby to tylko jedno z zadań. Bo chciałabym też by siostry uczyły w szkołach, prowadziły szkułki niedzielne, pomagały przy chorych. Także nie chce stworzyć niczego ponad to co już jest. Tylko pragnę by "mój" zakon był trochę inny. No bo np. jeśli człowiek dłużej pośpi to ma więcej sił by pomagać innym. Albo jeśli po całym tygodniu gdzieś sobie wyjdzie to sie zrelaksuje i łatwiej będzie potem pozbyć się nagatywnych emocji, które wcześnij czy puźniej pojawią się w kontaktach z ludźmi. Chodzi o to by to był zakon.. z księdzem, ktory będzie odprawiał codziennie msze, z modlitwami, pracą.. ale i z większą ilością zabaw i przyjemności.
Proszę tylko o radę jak zabrać się do założenia takiego zakonu. Czy mam zacząć od listu do biskupa?
Proszę potraktujcie mnie poważnie, chcę zrobić coś wspaniałego dla Jezusa:) i bliźnich.

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: Filomena (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2009-01-26 14:59

Hehe, dobre :)) Ubawiłam się. Ale do prima aprilis jeszcze ponad dwa miesiące.

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: Filomena (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2009-01-26 15:23

Dziewczyno, myśmy Cię bardzo dobrze zrozumieli. To Ty nie kapujesz.

Nie masz powołania do stworzenia nowego zakonu. Za masz ochotę na łatwe życie z poczuciem, że robisz coś wyjątkowego. Bez wyrzeczeń, a taka jestem wspaniała, modlę się, innym pomagam. W sumie trochę rozumiem, poniekąd każdy by tak chciał. Ale to jest absolutnie błędna droga i nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem.

Piszesz, że Jezus pił wino i się dużo śmiał. Wino było wtedy podstawowym napojem w tym miejscu, jak u nas woda czy herbata. Czy się dużo śmiał? Nie wiem. Ewangelie wspominają za to Jego płacz. Modlił się nocami. Był nierozumiany i odrzucony przez ludzi, nawet rodzinę (braci). Umarł w okrutnej męce. Zmartwychwstał i wrócił do nieba. A Ty na ziemi widzisz tylko wino i śmiech.

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: marysia (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2009-01-26 15:30

Ola, ale się uśmiałam :))) Ale rozumiem Twoje nastawienie do życia; ja też kiedyś myślałam że założę nie zakon. Taką wspólnotę jaką np. jest Arka-zdrowi ludzie zajmują się upośledzonymi. Mogą tam znaleźć miejsce osoby nie tak kryształowe i zdrowe jakich potrzebują w zakonach. Zakony są nastawione na zdrowie, służbę - a jak masz coś lekko nie tak to już im nie jesteś potrzebna i odsyłają do mamy. We wspólnotach jest trochą luźniej. Z Bogiem.

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: Bogumiła (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2009-01-26 16:14

A ten ksiądz też będzie w twoim żeńskim zakonie?

Wiesz co? Oprócz godzin wstawania, to niczym mi nie zaimponowałaś. Zakon jak zakon, takich jest wiele. Bezhabitowych też. A jeżeli chodzi o zabawę, to uwierz mi: jak się człowiek weźmie za pracę nad sobą, poogląda się w Bożym lustrze, to ma taki ubaw, że hej!
Natomiast w twoim zakonie widzę to gorzej: jak tu się śmiać w niedzielę bez śniadania do południa? Bo przecież nie będziesz gnębić sióstr robiących śniadanie, żeby wstały wcześniej niż inni, skoro wszystkie mogą wstać kiedy chcą?

Mówisz, że jak człowiek dłużej pośpi to ma większą ochotę pomagać innym? Czasem jednak jest tak, że jak się dłużej pośpi, to wtedy i diabeł ma wielką ochotę nam pomagać. I nawet mu to dobrze wychodzi :))

Ale nie rezygnuj. Jak tylko skończysz szkołę, to pogadamy jak założyć zakon, "szkułkę" i mieć "puźniej" dobre kontakty z bliźnimi. :))
Dopracuj jednak szczegóły nauki w szkołach (bo chyba nie od rana?) oraz co zrobić z prostytutkami, narkomanami i przestępcami gdy będziecie się w "łikend" relaksować?
Ale myślisz, że warto o tym rozmawiać na poziomie biskupa? Lepiej od razu do Rzymu.

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: ktosia (---.pl)
Data:   2009-01-26 16:31

wiesz wszystko ładnie wytłumaczyłaś ale nigdzie nie napisałaś czy Bóg od Ciebie tego chce, a to chyba najważniejsze, czy On chce. Byłam w Karmelu i mimo, że rano musiałam wstawac (nie zawsze bo jak się ma gorszy dzień można pospać dłużej) to nie czuję, żeby ktoś odebrał mi luz czy zabawę. Siostry zakonne to osoby skore do śmiechu i zabawy, w zakonie nikt Ci tego nie odbiera.

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: lena (---.toya.net.pl)
Data:   2009-01-26 17:19

Papierosy to substancja psychoaktywna, więc można Cię zaliczyć do 'narkomanów', wyjątkowo groźnych dla otoczenia (bierne palenie też zabija). Pomaganie więc narkomanom możesz zacząć od siebie. :)

Dzisiaj na Wirtualnej Polsce:

Nigdy w życiu nie miała papierosa w ustach, zachorowała jednak na raka płuca, bo w jej otoczeniu palili inni. 72-letnia Hanna Niewiadomska z Gdańska przez 33 lata pracowała w pokoju, w którym palenie papierosów było na porządku dziennym - czytamy w "Dzienniku Bałtyckim". Teraz od swego pracodawcy - firmy Skanska - domaga się za utracone zdrowie zadośćuczynienia w wysokości 50 tys zł.

Proces w tej sprawie rozpoczął się w Sądzie Rejonowym w Gdańsku. Jak podkreśla jego rzecznik prasowy - sędzia Rafał Terlecki - ma on charakter precedensowy.

Do wytoczenia sprawy sądowej swemu pracodawcy namówili panią Hannę - osobę cichą i niezwykle skromną - lekarze z Akademii Medycznej w Gdańsku. Trafiła tam ponad dwa lata temu - wpierw na operację z powodu guza lewego płuca do Kliniki Chirurgii Klatki Piersiowej, a potem na chemioterapię do Wojewódzkiego Centrum Onkologii w Gdańsku. Guz okazał się rakiem.

Ze zwyczaju palenia w pokoju "współlokatorzy" pani Hanny nie zrezygnowali nawet wtedy, gdy w życie weszła ustawa z 9 listopada 1995 roku o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych.

http://praca.wp.pl/kat,18453,title,Chce-od-firmy-pieniedzy-bo-przez-nich-ma-raka,wid,10781828,wiadomosc.html

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: Lili (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2009-01-26 20:29

W życiu (w zakonie i poza nim) chodzi o coś więcej, niż żeby sobie dłużej pospać i w sobotni wieczór wyjść z przyjaciółmi na piwo. Jeśli masz obowiązki (a dorośli je mają, bez względu na to, czy mają rodzinę, czy nie, czy żyją we wspólnocie zakonnej, czy nie), to musisz rano wstawać i pracować w pocie czoła na chleb. Takie jest życie. Jeśli ktoś może inaczej, to zwykle te wyjątki, które odziedziczyły fortunę po pracowitszych przodkach. Zazwyczaj jednak wyjątki owe nie kończą dobrze.
Na pociechę powiem Ci, że wstając rano, też można się wyspać. Wystarczy wcześniej pójść spać. Mówi Ci to matka dwójki małych dzieci.

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: Beata (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2009-01-26 20:37

ha ha - to najlepszy wpis w Pomocy na katoliku ;-)
mają ludziska pomysły nie ma co ;-)
ej ej - ale jak już założysz ten zakon - daj cynk, zgłosze się do was ;-)

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: karol (---.kos.vectranet.pl)
Data:   2009-01-26 22:14

ha, ha, to następny dział z humorem na katoliku?

----------

Dział humoru działa 'od zawsze'. A forowe perełki kopiuje do humoru. Ich liczba się powiększa :)))
moderator

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: ag (---.centertel.pl)
Data:   2009-01-26 23:14

prosze oto "przepis":
zacznij od tego czym sie ma ten zakon zajmowac -

"pomocy ludziom, którzy pobłądzili. Mam na myśli narkomanów, przestępców, prostytuki. Oczywiście miałoby to tylko jedno z zadań. Bo chciałabym też by siostry uczyły w szkołach, prowadziły szkułki niedzielne, pomagały przy chorych."

zbieraj wokol siebie pociagniete Twoim przykladem osoby rowniez zaangazowane i chcace oddac w takiej samej sluzbie i stylu zycia cale swe zycie, jak Was bedzie kilka, bedziecie w stanie sie utrzymac (tak tak - chata i chleb, jesli i na papierosy ma wystarczyc), a dobrych dziel bedzie przybywac tj udzielonej pomocy i ludzi garnacych sie do was po pomoc - napisz list do biskupa a co ci szkodzi, wszak jest on od pasterzowania a Ty jego owieczka, nie? najwyzej nie odpisze.

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: Ryszard (---.dsl.emhril.sbcglobal.net)
Data:   2009-01-27 06:20

Proponuje rekolekcje jgnacjanskie [Jezujci organizuja] bez wzgledu na to co po glowie tobie chodzi. Mam nadzieje ze nie zrezygnujesz gdy sie dowiesz o zasadach tych rekolekcji. Na pewno wytrzymasz tydzien dni w ciszy, wielu osoba o ruznym temperamecje pomoglo spotkanie osobiste i rozmowa z Jezusem. Bedziesz mogla uslyszec pare zeczy od samego Boga.

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: Niki (---.dip.t-dialin.net)
Data:   2009-01-27 08:20

Droga Chrzescijanko,
mysle, ze jak sie zastanowisz, to sama zrozumiesz, ze niektore zarty sa jednak niestosowne czy wrecz niesmaczne i ktos moze poczuc sie urazony w swoich najbardziej intymnych sferach.
Zwlaszcza, gdy poruszana jest subtelna tematyka uczuc religijnych czlowieka i sprawy wiary. Sa to tematy wymagajace od osoby wypowiadajacej sie wyjatkowego taktu, delikatnosci, wrazliwosci na odczucia innych.
Przypuszczam, ze jestes osoba bardzo mlodziutka i niedojrzala, bo inaczej wiedzialabys juz o tym. Ale jak kazdy mlody osobnik - dorosniesz rowniez do szacunku naleznemu problematyce religijnej, chrzescijanskiej, sprawom zwiazanym z Bogiem, wiara, powolaniem etc.
Tym bardziej, ze jestes osobka inteligentna, pelna inwencji, chetna do dzialania i poszukiwania, nie tylko przyslowiowej dziury w calym. Zgadza sie? Musisz tylko znalezc wlasciwe dla swojej energii i inteligencji oraz wieku i zainteresowan - pole do popisu, gdzie bedziesz sie mogla rozwijac i rowniez pokazac, na co Cie naprawde stac.
Na pewno znajdziesz taka dziedzine. Moze byloby tez dobrze, gdyby Toba ktos pokierowal, ktos starszy i doswiadczony, niekoniecznie nauczyciel. Wierze, ze duzo w zyciu osiagniesz, zycze Ci tego z calego serca. A jezeli chodzi o ortografie polska, to ona moze istotnie sprawiac problemy.
Wszystkiego dobrego, szczesc Boze.

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: Esterka (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2009-01-27 12:09

chrześcijanko, wyobraź sobie, że ja byłam w kinie z siostrą, która miała habit. I welon na dokładkę. I z tą siostrą (i innymi też) można się posmiać :)
Widziałam też siostry w habicie na plaży. Boso! Normalnie zgroza.
Jedyna wada - one wstają o 5. Ale jak się pójdzie wystarczająco wcześnie spać, to nawet ta pora nie jest straszna.

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: DZIEWCZYNA (---.chello.pl)
Data:   2009-01-27 12:54

Potraktuję Cie poważnie i poważnie Ci odpowiem.

Czy wyobrażasz sobie, ze człowiek głodny poczuje się zrozumiany przez bogacza, którego największym problemem jest wybór koloru do nowego samochodu? Pewnie nie. Ty chciałabyś pomagać narkomanom i prostytutkom prowadząc życie na maxa wygodne i leniwe.
Jak niby ma ta pomoc wyglądać? Rozmowa? Maja Ci zaufać ci ludzie? Oni pomyślą w ten sposób: "a co może wiedzieć o moim życiu ta wyluzowana panienka co cały dzień nic nie robi, śpi sobie do dziewiątej w czystym łóżeczku, w łikendy imprezuje w miłym towarzystwie? Co ona wie o tym, że trzeba ukraść żeby przeżyć, że człowiek jest głodny, brudny, nie ma gdzie spać, brakuje na działkę a bez działki człowiek nie może wytrzymać?"
To pierwsza rzecz, a druga - jak chcesz im pomóc? Co zaproponować? Np. taka prostytutka powiedzmy że chce zmienić swoje życie i godnie zacząć pracować. Do czego ją zachęcisz? Bo to prawdopodobnie będzie dziewczyna bez wykształcenia, więc praca w firmie reklamowej w godzinach 9-17 za 5 tysięcy zł raczej odpada. Raczej trzeba ją zachęcić do podjęcia pracy w sklepie, od godz. 6 rano, ciężkiej fizycznej pracy za niewielkie pieniądze. Jak jej powiesz że jest sens w zmaganiu, w wysiłku, jeśli Ty ŻADNEGO wysiłku w swoim życiu nie chcesz podejmować?

To nie zadziała. To fałsz i marzenie o życiu leniwym i bezproduktywnym.

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: Bogumiła (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2009-01-27 13:35

Dopnę się do posta DZIEWCZYNY:

Jeśli poważnie, to widzę jeszcze gorzej: jak ty chcesz pomagać ludziom wyzwolić się z nałogów, jeśli sama tego nie potrafisz? Nie będziesz dla nich świadkiem wolności, bo jesteś sama zniewolona. Przyjdziesz z papierosem do narkomana, żeby go nauczyć odrzucania nałogu? Nie masz doświadczenia wyzwalania się, nie wiesz, ile na to trzeba wysiłku, bólu, ile godzin wyje się z nałogowego głodu. Nie pokażesz, że to ma sens.

Nawet jeszcze gorzej to widzę. Przy takim nastawieniu jak twoje, radziłabym ci nie spotykać się z tymi ludźmi, którym chcesz pomagać. To nie ty ich zmienisz, tylko oni ciebie. Do takiej pracy trzeba ludzi wolnych i silnych. Bardzo silnych i konsekwentnych.

Ale jeżeli się nawrócisz? Dlaczego nie. Duch wieje kędy chce. Tylko najpierw potraktuj świat i Boga na serio.

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: amatabella (---.tvk.torun.pl)
Data:   2009-01-27 19:05

Wiecie co, mnie ten temat bardzo pomógł. Co prawda nigdy zadnego zakonu założyc nie chciałam, ale chodzi o to co napisaliscie o tych nałogach i tym wszystkim. To jest niezłe i wiele wyjasnia :) Polecam autorce postu przeczytać wszystkie odpowiedzi. Tak po dziesięć razy każdą.

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: chrzescijanka (---.kalisz.mm.pl)
Data:   2009-01-28 11:34

No to pujde do normalnego zakonu! :(

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: B. (---.acn.waw.pl)
Data:   2009-01-28 22:23

"ile godzin wyje się z nałogowego głodu".
Paliłam naprawdę dużo. Trzy razy "rzucałam". Za trzecim razem udało się, ale tylko dlatego, że w pierwszej chwili, gdy zaczynałam odczuwać chęć na papierosa, zaraz zwracałam myśl ku Bogu i prosiłam: "Nie daj Boże, żebym paliła", albo "Nie daj Boże palić". Pan Bóg natychmiast pomagał, chęć przechodziła i zaczynałam zajmować się i myśleć o czym innym. Dzięki Bożej pomocy nie znam "wycia z nałogowego głodu". Bogu niech będą dzięki.

 Re: Szukam luźniejszego zakonu. I bez habitu.
Autor: Bogumiła (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2009-01-29 00:46

Do B: narkotyki (i alkohol) to jednak coś zupełnie innego niż papierosy. Jeśli ktoś nie potrafi zrezygnować z papierosów, jak zrozumie głód narkotykowy i potrafi wytłumaczyć, że to ma sens?

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: